Soundtracks.pl - muzyka filmowa

w:  Jak szukać?  



  1. Psychoza 2 (Psycho II)
  2. Rewers
  3. Sherlock Holmes
  4. Prawo zemsty (Law Abiding Citizen)
  5. Intrygant (The Informant!)
  6. Wieczór (Evening)

  1. Jan Hammer
  2. Brian Tyler
  3. Pino Donaggio
  4. Steve Jablonsky
  5. Harald Kloser









  Michał Lorenc
  Andrzej Korzyński
  Wojciech Kilar
  Rafał Rozmus
  John Barry
  Aukcje płyt

  Forum Dyskusyjne
  Konkursy !!!




 spośród wszystkich »
 spośród ostatnich 20 »

  1. Ostatni Mohikanin (The Last of the Mohicans)
  2. Kevin sam w domu (Home Alone)
  3. Bandyta
  4. Lord Of The Rings: The Two Towers
  5. Opowieści z Narnii (The Chronicles Of Narnia: The Lion, The Witch And The Wardrobe)
  6. Waleczne Serce (Braveheart)
  7. Gladiator
  8. Królestwo Niebieskie (Kingdom Of Heaven)
  9. Wyznania gejszy (Memoirs of a Geisha)
  10. Ostatni samuraj (The Last Samurai)



Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:




Oorlogswinter
01 Marzec 2009, 15:05 
Kompozytor: Pino Donaggio

Orkiestracje: Pino Donaggio, Maurizio Abeni
Dyrygent: Maurizio Abeni
Wykonanie: Bulgarian Symphony Orchestra
Sopran solo: Boris Dobromirov Dobrev

Rok wydania: 2008
Wydawca: Inspire Music

Muzyka na płycie:
 

Nie będzie chyba przesadnym twierdzenie, że dla nowego pokolenia fanów muzyki filmowej Pino Donaggio jest postacią anonimową. Włoski weteran swe największe triumfy święcił na przełomie lat 80-tych a jego najlepsze kompozycje z tego okresu niezbyt dobrze przetrwały próbę czasu i nie weszły do żelaznego kanonu dzieł muzyki filmowej, dzieł, z którymi każdy miłośnik ów gatunku zapoznać się powinien. Kompozytor spod Wenecji nie notował w minionych dwóch dekadach licznych sukcesów artystycznych, przeważały w jego dorobku prace przeciętne i mierne. W zasadzie jedyną kompozycją z tego okresu, o której z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się Włochowi udała było kompletnie nieznane w środowisku Il Grande Torino z 2004r. Pisząc parę lat temu recenzję wspomnianej pracy wyraziłem życzenie, aby Donaggio znów udało się napotkać na poważne wyzwanie, trafić na projekt, który dałby mu możliwość pokazania swych sporych możliwości. Ku mojej uciesze Włochowi wreszcie udało się na takowy projekt trafić…

A jest nim holenderski dramat wojenny Oorlogswinter - druga już adaptacja jednej z najpopularniejszych niderlandzkich powieści, będąca historią głodnego przygód czternastolatka, który werbuje się zimą 1944r do podziemnego ruchu oporu. Można powiedzieć, iż angaż do tego projektu Pino Donaggio zawdzięcza holenderskiemu krytykowi muzycznemu Joepowi de Bruinowi, który podsunął reżyserowi filmu Martinowi Koolhovenowi kilka mniej lub bardziej znanych kompozycji Włocha. W tej chwili nie pozwolę sobie oceniać trafności wyboru Koolhovena, ponieważ film nie doczekał się jeszcze polskiej premiery i trudno powiedzieć czy w ogóle się doczeka. Mamy za to na szczęście album, który pozwala słuchaczowi stworzyć w umyśle własną opowieść o dziecięciu rzuconym w koszmar II wojny światowej. Jest w tej muzyce niemal wszystko, czego można by oczekiwać po takiej jak ta historii, a więc dziecięca niewinność i ciekawość, wielka przygoda, osamotnienie, brutalność wojny, dramat jednostki i zbiorowości.

Spoglądając na warstwę orkiestracyjną najnowszej kompozycji Pino Donaggio osoby obeznane z twórczością Włocha dostrzegą wpływy jego score’ów z minionej dekady, takich jak La Terra czy Antonio Guerreiro di Dio. Słychać tu również echa neoromantycznych ilustracji artysty spod Wenecji, pisanych do klasycznych już obrazów Briana De Palmy, w których Donaggio umiejętnie imitował styl komponowania Bernarda Herrmanna. Nie określiłbym jednakże Oorlogswinter mianem muzycznego archaizmu. Od czasu, gdy powstały takie ilustracje jak Dressed to Kill czy Body Double Włoch zdołał dokonać wielokrotnych modyfikacji w modelu swych kompozycji dramatycznych, zwłaszcza w muzyce akcji. Z tego między innymi powodu ilustracja Oorlogswinter powinna być atrakcyjna dla dzisiejszego miłośnika muzyki filmowej.

Nie będę ukrywać faktu, iż Oorlogswinter podobnie jak większość ostatnich dokonań Włocha jest ilustracją dość kliszową. Weźmy choćby chłopięcy głos, którym Pino Donaggio niczym John Williams w Imperium Słońca posługuje się, aby oddać dziecięcą niewinność głównego bohatera filmu czy też mieszany chór służący uwypukleniu dramatu ciemiężonego przez nazistowskich najeźdźców narodu. Inna cecha muzyki Donaggio przez jednych odbiorców zostanie uznana jako dowód wierności niepisanym regułom związanym z komponowaniem muzyki do obrazów, w których przebieg zdarzeń jest pokazywany z perspektywy dziecka, drudzy zaś uznają obecność owego atrybutu kompozycji Włocha z Oorlogswinter za przejaw przywiązania do własnego stylu. Mam tu na myśli prostotę melodyczną, z którą mamy do czynienia w znakomitej większości dzieł włoskiego weterana. W tym przypadku owa prostota nie czyni kompozycji pustymi i szybko nudzącymi. Przeuroczy temat chłopca i druga bardziej poważna w wyrazie melodia ulegają w pracy Donaggio licznym metamorfozom przynosząc świetne efekty w postaci choćby eterycznych, kameralnych wariacji, wiolonczelowych i chóralnych elegii czy fortepianowego nokturnu. Tematy główne zostają przez Włocha obudowane mniejszymi motywami i dramatycznym underscore dając bardzo dobrze skonstruowany album obfitujący w interesujące momenty. I choć poziom albumu w jego drugiej połowie leci w dół, a kompozycje stają się tapeciarskie i mniej absorbujące to Włoch stawia świetną, ostatnią kompozycją swoistą kropkę nad I, każącą mi ostatecznie uznać jego dokonanie za udane i warte czterech gwiazdek.

Rozgłos powstały w minionym roku wokół kompozycji Pino Donaggio wydaje mi się zasłużony a determinacja włoskiego kompozytora by opublikować ten *score uzasadniona. Oorlogswinter to przede wszystkim kawałek bardzo solidnego muzycznego rzemiosła, pokazujący, że warsztat włoskiego weterana wciąż jest sprawny. Donaggio bardzo dobrze posługuje się tu zarówno chórem, dużą orkiestrą jak i solowymi instrumentami oraz ludzkim głosem. Najnowszy score Włocha jest ponadto kompozycją posiadającą spore walory estetyczne. Nie umieściłbym jednak Oorlogswinter w panteonie najlepszych ilustracji filmowych roku 2008. Praca ta jest nazbyt odtwórcza, jest niemalże czystą powtórką z rozrywki. Należy też do kategorii dzieł nie przynoszących odbiorcy zbytniej satysfakcji intelektualnej. Muzyka w przeważającej części jest bardzo czytelna, klarowna i na swój sposób lekka. Włoch należy do kompozytorów niespecjalnie skłonnych do pozostawiania w swych kompozycjach niedopowiedzeń, woli on uderzać z emocjami wprost i sączyć je całkiem sporym strumieniem. Ostatni score Pino Donaggio jest mimo kilku wad pracą wartą poznania, która sprawi przyjemność zwłaszcza miłośnikom tradycyjnych ilustracji dramatycznych opartych na solidnej tematyce i która z pewnością wzbudzi w niejednym odbiorcy chęć zapoznania się z wojenną epopeją Martina Koolhovena.



Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Lista utworów:

1.Oorlogswinter - 01:18
2.Innocenza - 02:30
3.Oom Ben - 01:39
4.Wat Doen Ze Bij De Buren? - 02:19
5.De Dood Van Bertus - 01:45
6.De Eerste Poging - 04:09
7.Door Het Ijs Gezakt - 01:11
8.Met Papa - 01:20
9.Arrestatie - 04:40
10.Oom Ben Naar Het Gemeentehuis - 00:49
11.De Executie - 03:40
12.Verdrongen - 01:32
13.De Nieuwe Poging - 05:10
14.Verborgen Verdriet - 01:26
15.Overname - 01:31
16.De Ontdekking - 02:47
17.De Ijsselbrug - 04:14
18.Verlies - 02:18
19.Veranderd - 02:03
20.Aftiteling - 04:31

Razem:50:52



Przeczytaj także:

Nie oglądaj się teraz (Don`t look now)   
Wielkie Torino (Il Grande Torino)   



Komentarze czytelników:
Mefisto:

Moja ocena:

Ładna muzyka - co prawda wolę nieśmiertelne Carrie, ale i ten świetnie się słucha. Cztery jak w mordę strzelił.

Mystery:

Moja ocena:

Jeden z ciekawszych i lepszych soundtracków ubiegłego roku, na pewno warty zauważenia.



  © 2002-2010 Soundtracks.pl - muzyka filmowa, Łukasz Remiś.   |   Kontakt
   Strona zaprojektowana dla przeglądarki Firefox
do góry  
Pobierz Firefoxa!
Surfuj bez obaw!