Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Rodzinka Robinsonów (Meet The Robinsons)

09 Czerwiec 2007, 23:56 
Kompozytor: Danny Elfman
Rufus Wainwright

Rok wydania: 2007
Wydawca: Walt Disney Records

Muzyka na płycie:
Rodzinka Robinsonów (Meet The Robinsons)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
EMI Music Poland
Rodzinka Robinsonów to najnowsza animacja ze studia Walta Disneya, której akcja tym razem rozgrywa się w przyszłości. Przenosi się do niej w niesamowitych okolicznościach pewien chłopiec, genialny wynalazca o imieniu Leon. W zupełnie nowym świecie przeżyje on przygodę swojego życia, a czy jest ona ekscytująca również dla widza, niestety nie mogę powiedzieć, gdyż filmu Stephena J. Andersona nie widziałem. Przejdę więc już do samej muzyki, wydanej na płycie przez Walt Disney Records.

Album wypełnia kilka piosenek – rockowych, popowych i jazzowych – oraz score, napisany przez jednego z najsłynniejszych współczesnych kompozytorów muzyki filmowej, Danny`ego Elfmana. Jeśli chodzi o piosenki, mam mieszane uczucia. Za niemal wszystkie odpowiada wokalista i kompozytor Rufus Wainwright, ale mi spodobały się właściwie tylko dwie: Where Is Your Heart At? i Give Me The Simple Life, śpiewane przez gwiazdę pop-jazzu Jamiego Culluma. To błyskotliwe, swingowe utwory w tradycyjnej aranżacji, które bardzo łatwo wpadają w ucho i porywają brawurowym wykonaniem. Stanowią jeden z najmocniejszych punktów całego soundtracku. Ciekawie prezentuje się również The Motion Waltz (Emotional Commotion), w wykonaniu autora, bo zwraca uwagę nietuzinkowym połączeniem stylu popowego (w warstwie wokalnej) z jazz-coutry (rozwiązania harmoniczne) i nietypowym walcowym pulsem. Z kolei otwierający album, rockowy Another Believer ma zaskakująco bogatą, jak na tego typu utwór harmonię, ale irytująco infantylną melodię, która jednak zapewne wynika z tematyki filmu. Zdecydowanie najgorszymi piosenkami są Little Wonders Roba Thomasa i The Future Has Arrived - obie trącą banałem i drażnią pospolitym brzmieniem.

Przejdźmy do instrumentalnej muzyki Elfmana, którą w całości również trudno mi jednoznacznie ocenić. Jest to bowiem kompozycja ciekawa, momentami bardzo biorąca, ale też w wielu miejscach banalna i przede wszystkim oparta na rozwiązaniach, jakie artysta wypracował sobie już dawno. Usłyszymy w niej zatem charakterystyczne motywy bardzo Elfmanowskich chórków i syntezatorów, brzmienie symfoniczno-jazzowe, dobrze znane miłośnikom twórcy Batmana sposoby budowania napięcia i rozwiązania melodyczno-harmoniczne. Kompozytor praktycznie nie stworzył w Rodzince Robinsonów niczego nowego. Tak więc omawiany *score może być atrakcyjny przede wszystkim dla słuchaczy nie zaznajomionych z twórczością Elfmana. Ale i oni będą zdenerwowani beznadziejną produkcją albumu – utwory kończą się i zaczynają zupełnie bez sensu i nieprzyjemnie ze sobą kontrastują.

Abstrahując od oryginalności i spójności całego dzieła, należy powiedzieć, że najciekawiej prezentują się utwory dynamiczne, w jazzującym stylu. Mają one pazur, werwę, czuć w nich autentyczną zabawę. Przykładem znakomity, dowcipny Pop Quiz And The Time Machine Montage z *synkopowanym kontrabasem, tajemniczą perkusją, chropowatą trąbką, „halucynogennym” syntezatorem i nieodłącznym zwiewnym chórem – interesująca mieszanka brzmieniowa. Powiem też o moim ulubionym utworze To The Future!, w którym wybrzmiewa fantastyczny, pełen dziecięcej przygody krótki temat, wyśpiewywany przez chórek, „napędzany” przez mocno *akcentujące *smyczki. Na prawdę satysfakcjonujące.

Zdecydowanie gorzej prezentują się spokojniejsze kawałki, podkreślające pewnie emocje w ckliwszych scenach filmu. Hollywoodzki banał – wystarczy powiedzieć – zaskakująco niski, jak na Elfmana poziom.

Uważam, że mimo wielu wad, Rodzinka Robinsonów jest soundtrackiem godnym polecenia, ze względu na niektóre piosenki i kilka na prawdę absorbujących fragmentów score`u. W tym roku jak na razie jedyna amerykańska kompozycja filmowa dostarczająca jakichś emocji.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Another Believer - Rufus Wainwright - 04:39
2. Little Wonders - Rob Thomas - 03:45
3. The Future Has Arrived - The All-American Rejects - 03:05
4. Where Is Your Heart At? - Jamie Cullum - 02:23
5. The Motion Waltz (Emotional Commotion) - Rufus Wainwright - 02:35
6. Give Me The Simple Life - Jamie Cullum - 02:04
7. The Prologue (SCORE) - 01:24
8. To The Future! (SCORE) - 01:16
9. The Science Fair (SCORE) - 02:47
10. Meeting The Robinsons (SCORE) - 01:56
11. Goob`s Story (SCORE) - 01:01
12. A Family United (SCORE) - 01:37
13. Pop Quiz And The Time Machine Montage - (SCORE) - 03:45
14. The Evil Plan (SCORE) - 04:13
15. Doris Has Her Day (SCORE) - 04:58
16. Setting Things Right (SCORE) - 06:00
17. There`s A Great Big Beautiful Tomorrow - They Might Be Giants - 02:00
18. Kids Of The Future - Jonas Brothers - 03:18

Razem: 52:46



Komentarze czytelników:

Rafalski:

Moja ocena:

Jedyne godne uwagi są kompozycje Wainwright`a i dwa songi Culluma. Elfman w tym wydaniu sztampowy, bez pomysłu, "plagiatowy" i czasem bez sensu. Moja kontrrecenzja jakoś niedługo.

scoreman:

Moja ocena:

Najpierw to wypadałoby obejrzeć film w kinie, a dopiero potem oceniać muzykę. Rzeczywiście obiektywna ocenę można wypracować sumując wrażenia płytowe i kinowe. I jeśli weźmie się pod uwagę oba elementy, należy tę muzykę ocenić na 4,5. Dla mnie osobiście silniejszą strona płyty jest score. Piosenek posłuchałem raz, teraz już przeskakuję prosto do muzyki Elfmana.

Olek Dębicz:

Moja ocena:

Z takiego systemu oceniania zrezygnowaliśmy, rozdzielając ocenę na dwie - za muzykę w filmie i muzykę na płycie.

MaciekG.:

Moja ocena:

Ja od siebie polecam utwór "Angus Dei" Rufusa Wainwrighta,świetna kompozycja, robi wrażenie.
Co do scoru Elfmana, to nie mogę powiedzieć niczego po za tym że jest to poprawny score, który dobrze działa w filmie natomiast na płytce jest taki nijaki, po prostu sobie jest i ani nie wadzi ani nie robi wrażenia.

Rafalski:

Moja ocena:

a fakt, tez mam solową plytkę Rufusa, Agnus Dei robi wraenie. w ogóle niezle nagranie.


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie