Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Illustrated Man, The

18 Czerwiec 2008, 23:42 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Dyrygent: Samuel Matlovsky
Orkiestracje:Arthur Morton

Rok wydania: 1969/2001
Wydawca: Film Score Monthly

Muzyka na płycie:
Illustrated Man, The

Odtwarzaj / Zatrzymaj

The Illustrated Man to adaptacja trzech noweli filmowych autorstwa Raya Bradbury`ego, opowiadająca o mężczyźnie, którego ciało było prawie całkowicie pokryte tatuażami. Bohater szukał kobiety, która narysowała na nim te wszystkie skomplikowane wzory, przy czym każdy tatuaż krył w sobie futurystyczną opowieść, której doświadczało się, patrząc na niego. To połączenie science-fiction, fantasy, horroru i dramatu wyreżyserował Jack Smight. Premiera kinowa odbyła się 26 marca 1969 roku. Twórca zaprosił do zilustrowania muzyką swojego obrazu Jerry`ego Goldsmitha, który już dwukrotnie współpracował z reżyserem, m.in. na planie dwóch seriali TV – dramatu Climax! (jeden epizod z 1954 roku) i horror The Twilight Zone (7 epizodów w latach 1960-1961). Współpraca obu panów układała się na tyle dobrze, że Jerry Goldsmith napisał muzykę do jeszcze dwóch innych filmów Jacka Smighta – „czarna” komedia The Traveling Executioner (1970) i thrillera s-f Damnation Alley (1977). W ogóle, projekt The Illustrated Man nie był niczym nowym w twórczości kompozytora, mającego za sobą 15 lat pracy nad kinem. Nim przystąpił do tworzenie oprawy muzycznej, miał już w swoim dorobku kilka tytułów z gatunku science-fiction – The Satan Bug (1965), Seconds (1966) i Planet of the Apes (1968).

Jerry Goldsmith opatrzył każdą z trzech historii odrębną ilustracją, w której szczególną rolę odegrała elektronika i różne syntetyczne dodatki. Opowieść pt. The Veldt dotyczyła zbuntowanego chłopca używającego futurystycznego holodeku przeciwko swoim rodzicom w sterylnej przyszłości. The Long Rain mówił o astronaucie usiłującego przeżyć na obcej planecie gdzie padał nieustanny deszcz i w końcu The Last Night of the World poruszający tematykę rodziców zmagających się o życie swoich dzieci w czasie, gdy świat zbliża się ku końcowi. Jak widać każdy odcinek historii to dramat człowieka rozgrywający się w świecie przyszłości. Goldsmith nazwał swoje podejście do tematu “serialem lirycznym”, choć projekt ten stanowił swego rodzaju przełom w jego karierze, biorąc pod uwagę klimat partytury; niezwykle sugestywny jej charakter oparty na dużej ilości atonalnych brzmień i ilustrację niektórych scen tylko przy pomocy muzyki elektronicznej.

Niezwykłych doznań estetycznych zaserwował Jerry Goldsmith, prezentacją tematu głównego – Main Title. To pełna mistycyzmu, tajemnicy, wewnętrznego dramatu i nieco mrocznej liryki melodia, której ton nadawały kobiecy wokal, flet, klarnet i inne instrumenty dęte drewniane, skromna *sekcja smyczkowa i harfa. To ta kombinacja instrumentów stworzyła podstawę tematyczną i klimatyczną całej ilustracji. Choć melodia przewodnia będzie przewijała się sukcesywnie przez kolejnych 40 minut muzycznej oprawy, w całości lub w częściach, to jednak tylko wtedy, otwierając album, temat główny zaprezentował pełną skalę swojego uroku. Słuchając żeńskiego wokalu, tworzącego tę aurę romantyki, przestrzeni i dramatu, miałem nieodparte wrażenie, że gdzieś później słyszałem tego typu melodię. To Harald Kloser posłużył się tego typu aranżacją, dokładnie 35 lat później, tworząc świat przed naturalną katastrofą w Pojutrze.

Pozostałą część materiału, w sumie kolejne trzy utwory (7 następnych minut – The House, The Illustrations i Felicia) to już typowo klimatyczny, zamknięty i mroczny „suspense”, który Jerry budował w oparciu o pewne typowe dla siebie elementy w postaci poszczególnych sekcji orkiestrowych – trochę smyczków, trochę basu, trochę różnych instrumentów dętych drewnianych (klimat z horroru świetnie oddawały „gwiżdżące” flety), a nawet sitar i dla dodania dramaturgii, nieco perkusonaliów. Przypominało to dramatyczne i pełne atonalności rozwiązania stylowe z późniejszego o 13 lat horroru Duch. Swego rodzaju „światełkiem w tunelu” były liryczne impresje w stylu Legend, dobrze oddające naturę tajemniczości lub magii. W końcówce Felicja przebrzmiało nawet stonowane i wyizolowane brzmienie pamiętne z Lekcji Przetrwania. Inne typy takich mrocznych, „suspensowych” konstrukcji, stworzonych dla tworzenia i potęgowania klimatu to The Rain i The Sun Dome.

Goldsmith często powracał do tych ilustracyjnych kompozycji, łącząc przy ich pomocy kolejne części historii. Odrębną jednak część tych „łączników” odgrywały kolejne prezentacje tematu głównego przeplatane z formami typu „underscore”, nawiązującymi bardziej do konwencji thrillera a nawet horroru. Dobrymi przykładami takich rozwiązań niech będą The Rose z powtarzającą się melodią główną na flet, harfę i *smyczki, The Lion z subtelnym wykonaniem tematu na flet, Skin Illustrations, gdzie prym tematyczny wiodła harfa, klarnet i sitar oraz The Rocket, gdzie rolę prowadzącą przejął klarnet i liryczna sekcja smyczkowa. Doskonale w tej roli sprawdzał się 6-minutowy Almost a Wife, w którym Jerry non stop budował dramatyczny klimat przy pomocy klasycznych środków wyrazu (pizzicato na smyczkach, „niski” fortepian, „szorstkie” dęciaki, cała gama instrumentów dętych drewnianych), eksponując w jego centrum temat wiodący na flet, harfę i smyczki. Ostatnia część albumu pozostała już w tym układzie konstrukcyjnych – temat i „suspense”. Melodia główna na flet i klarnet przeplatana z dramatycznymi frazami smyczków rodem z Lekcji Przetrwania to kolejny tematyczny ilustrator na płycie – The Morning After. Analogicznie skonstruowany został The House is Gone, chociaż w nim, Jerry dodał dużo więcej mrocznych klimatów opartych na sekcji smyczkowej i kontrabasach, perkusji i agresywnych instrumentach dętych blaszanych. Przemoc pozostała także naturalnym zwieńczeniem całej historii – przerażający i pełen dzikiej, orkiestrowej furii Frightened Willie. Ciekawie zabrzmiała końcówka płyta – krótkim i lirycznym powrotem do wokalnej interpretacji tematu głównego.

Epizod The Veld zapoczątkował nową jakość na albumie – czystą ilustracyjną muzykę elektroniczną – 21st Century House i Angry Child. Typowy „underscore”, pełen atonalnych elementów, chłodny w odbiorze, niepewny emocjonalnie, niczym z horroru. Przypominało to późniejszy o 7 lat futurystyczny obraz Ucieczka Logana, gdzie kompozytor w podobny sposób ilustrował sceny w mieście przyszłości. Niezwykle ciekawy pod tym względem był Quiet Evening, gdzie pojawiła się nawet namiastka tematu głównego, choć w całkowitej syntetycznej otoczce. Zwracała uwagę także końcówka tracku – powrót orkiestry w pełnej furii i złości pokazie mocy, choć mnie osobiście przypadł do gustu fragment, gdzie elektroniczne tło uzupełniały wtrącenia kontrabasów.

Album ukazał się nakładem Film *Score Monthly w październiku 2001 roku w limitowanej edycji 3000 egzemplarzy. Wcześniej dostępny był tylko soundtrack niemieckiej firmy Delhi, który ukazał się 1 września 1995 roku i zawierał jedną wielką suitę z prawie 47 minutami „original score”. Jakość, zwłaszcza części orkiestrowej, pozostawiała sporo do życzenia, nawet jak na *bootleg. Całość została odświeżona i poddana obróbce stereofonicznej na wydaniu oficjalnym. Dodano także, brakujące na poprzedniej płycie, kobiece wokalizy w temacie przewodnim. Jak widać, muzyka ta musiała swoje odczekać na premierę; aż 32 lata.

The Illustrated Man jest przykładem oryginalności i twórczej jakości kompozytora. To z pewnością nie soundtrack dla każdego. Młodszy wiekiem fan jego twórczości, uwielbiający jego bombastyczne partytury typu Air Force One, Wydział Pościgowy lub Mumia, będzie miał trudności żeby się tutaj odnaleźć. Niezbędne stanie się zagłębienie w filmografię Goldsmitha z pierwszych 20 lat jego kariery. Okres ten sprawiał wrażenie, jakby Jerry Goldsmith w każdej kolejnej partyturze chciał pójść dalej, prześcignąć swojego mentora Alexa Northa i wszystkich innych. Temat główny, zwłaszcza w wersji wokalnej, spodoba się chyba każdemu, ale do reszty materiały trzeba się przekonać, trzeba poczuć ten klimat – atonalny niejednokrotnie „suspense” i akcję rodem z thrillera lub horroru; to mocne nawiązania do stylu Alexa Northa. Muzyka elektroniczna to już typowa tapeta filmowa, „ciężkostrawna” na płycie. Bez wątpienia dodatkowa ocena należy się za niepowtarzalność stylową i klimatyczną, co stawia ją w gronie, trudnych w odbiorze, ale cennych klasyków na liście Maestro.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Main Title - 3:27
2. The House - 2:53
3. The Illustrations - 2:24
4. Felicia - 1:42
5. The Rose - 1:57
6. The Lion - 0:51
7. 21st Century House - 1:57
8. Angry Child - 1:50
9. Quiet Evening - 2:50
10. Skin Illustrations - 1:22
11. The Rocket - 1:19
12. The Rain - 1:35
13. The Sun Dome - 1:25
14. Almost a Wife - 6:06
15. The Morning After - 2:02
16. The House is Gone - 3:45
17. Frightened Willie - 4:28

Razem: 41:53



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!