Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Nienawiść / Rozwiązanie ekstremalne (Extreme Prejudice)

21 Sierpień 2006, 10:34 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1987/2005
Wydawca: La La Land Records

Muzyka na płycie:
Nienawiść / Rozwiązanie ekstremalne (Extreme Prejudice)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Gdy w 1987r ceniony specjalista od kina akcji Walter Hill zabierał się za kręcenie swojego dziesiątego filmu Extreme Prejudice, mało kto spodziewał się, że na stanowisko kompozytora zatrudni on Jerry’ego Goldsmitha. Współpracujący zwykle z Ry Cooderem i Jamesem Hornerem reżyser skorzystał jednorazowo z usług Goldsmitha, z pewnością kierując się renomą i doświadczeniem Amerykanina w pisaniu westernowej muzyki, a Extreme Prejudice miało być czymś w rodzaju neo-westernu. Rozgrywający się współcześnie film z akcją osadzoną na terenach granicznych USA i Meksyku jest historią dwóch twardych facetów, bliskich przyjaciół z dzieciństwa, którzy obecnie stają po dwóch stronach barykady – jeden jest handlarzem narkotyków (Powers Boothe) a drugi (Nick Nolte) teksańskim gliniarzem, który będzie musiał przerwać ten przestępczy proceder. We wszystko wplącze się jeszcze super-tajny oddział militarny składający się z zaginionych w akcji żołnierzy, kierowany przez dwulicowego majora Paula Hacketta (Michael Ironside). W finale dojdzie do krwawej jatki rodem z Dzikiej bandy Sama Peckinpaha, a to zresztą nie jedyne podobieństwo do filmów Krwawego Sama – nic w tym dziwnego, bo Walter Hill napisał mu scenariusz do słynnej Ucieczki gangstera i był jego znajomym.

Choć panowie Hill i Goldsmith dobrze wspominają współpracę przy Extreme Prejudice to amerykański reżyser nie dał już Jerry’emu okazji do zilustrowania kolejnych swoich filmów. Głównym powodem był fakt, że nadworny ilustrator Hilla, Ry Cooder był wyjątkowo zajęty innym projektem i nie mógł napisać muzyki do Rozwiązania Ekstremalnego. Z pewnością jednak ci, którym ten *score się nie spodoba i uznają go za mocno przeciętny będą mieli własną odpowiedź na pytanie, czemu była to jednorazowa współpraca. Jak części fanów Goldsmitha wiadomo, po odrzuceniu jego muzyki do Legendy kompozytor przeżył duże rozczarowanie, przez kilka lat czuł się zniechęcony i przestał się mocno angażować w pisanie muzyki wiedząc, że i tak nie zostanie ona doceniona. Mimo, że jego „post-legendowskie” kompozycje z lat 80-tych nie były tak kunsztowne ani szczególnie błyskotliwe to trzeba Goldsmithowi bić brawo za profesjonalizm, bo jego kompozycje bardzo solidnie funkcjonowały w filmach. Extreme Prejudice jest jedną z takich solidnych partytur. Ta partytura jak niemal każda inna praca Goldsmitha z tego okresu łączy w sobie brzmienie orkiestry i syntezatorów. Goldsmith chciał do tego filmu dużego, spektakularnego symfonicznego brzmienia, lecz Hill miał inną wizję – optował za czymś bardziej kameralnym. W efekcie Goldsmith skorzystał ze skromnego tym razem grona muzyków Hungarian State Opera Orchestra, łącząc żywe brzmienie z syntezatorami – niektóre z nich imitowały instrumentarium kojarzące się z westernami i latynoskimi lokacjami. Ta fuzja elektroniki i orkiestry, mimo iż nierówna, to jest moim zdaniem równie udana co Leviathan i Burbs, choć jak mówię, score ten nie należy do specjalnie błyskotliwych. Znać tu echa poprzednich kompozycji Amerykanina, m.in. Pattona, Under Fire, Runaway, poza tym Goldsmith powiela w Extreme Prejudice westernowe klisze wykorzystane już wcześniej przez siebie i innych twórców.

Spośród materiału melodycznego stworzonego na potrzeby filmu Hilla można wyodrębnić trzy, cztery tematy główne. Maestro wkracza z pierwszą melodią – dynamicznym tematem tytułowym w Arrivals - Main Title i jest to jeden z najbardziej czadowych kawałków Jerry’ego, jakie popełnił w latach 80-tych. Pulsujące tempo, muskularne brzmienie perkusji i dętych blaszanych oraz świetny melodyjny temat tworzą bombową kompozycję, o której z pewnością niejeden nastolatek w latach 80-tych powiedział, że jest „cool”. Dziś takie ekscytujące, choć trochę zakurzone kawałki jak ten słucha się z lekkim rozrzewnieniem i nostalgią za klasykami kina aukcji z lat 80-tych, które oglądało się kiedyś na kasetach video. Kolejne dwa tematy Jerry Goldsmith prezentuje w utworze Cash - pierwszy z nich to temat samotnego stróża prawa, dosyć standardowo zaaranżowany na trąbkę nadającą muzyce szlachetności, a w kolejnym powtórzeniu także na obój. Drugi z nich to temat pustynny, inspirowany morriconowskimi kompozycjami ze spaghetti-westernów (ten syntezator niczym w temacie z The Good, The Bad and The Ugly imituje wycie kojota) – Goldsmith dokonuje powtórki tego niepozornego tematu w Next Time i Nice Fellow.

Trzeci, zarazem najprostszy z tematów wraz z tematem tytułowym z Arrivals wypełnia nam materiał akcji. (Goldsmith wykorzysta ten trzeci temat rok później w Rent A Cop). Szczególnie często jesteśmy nimi uraczani w sekwencji kompozycji The Plan i Bank - te kompozycje to ilustracja napadu na bank, jakiego dokonują ludzie Hacketta. Ta sekwencja utworów stała się później przedmiotem dyskusji wśród fanów kompozytora. Pomny niespecjalnie dobrych efektów, jakie osiągnął przy Runaway Jerry Goldsmith postawił w The Plan (Original Version) na brzmienie *waltorni, trąbek i smyczków z elektroniką sporadycznie zabierającą mocno głos. Taki obrót spraw nie spodobał się twórcom filmu wg. których o ile się nie mylę, muzycy z komunistycznych Węgier podobno brzmieli za mało amerykańsko. Pewne zastrzeżenia do jakości wykonania muzyki miał też Goldsmith w związku, z czym Walter Hill odrzucił tę bardzo ciekawą i złożoną kompozycję. Powędrowała ona do kosza, a w jej miejsce Goldsmith sklecił trzy zastępcze utwory: The Plan, The Bank (Part 1,2,3) i The Bank (Part 4) ze znacznie większym udziałem syntetycznego instrumentarium – szczególnie w dwóch ostatnich dominuje ciężka elektronika, jest też synclavier, którego Goldsmith używał również w Runaway i Alien Nation. Bardzo nierówny to materiał i generalnie prostszy technicznie. Taki Bank (Part 4) to przykład tak niepodobnej Goldsmithowi skrajnej prostoty kompozycyjnej, że zdaje się, iż napisał go na kolanie. Mimo pewnych wad te trzy zastępcze kompozycje okazały się w filmie dość wydajne.

Kto wie czy największą atrakcją Extreme Prejudice nie jest czwarty temat główny – pełna nostalgii, meksykańska melodia pojawiająca się gdy akcja zbliża się za południową granicę i nieuchronnie zbliża się smutny finał filmu. Choć prosty to bardzo śliczny i emocjonalny temat na długo zapada w pamięć i przy okazji dzięki aranżacji na syntezator imitujący fletnię Pana, przywołuje klasyczne Under Fire Goldsmitha z 1984r. To nie ostatnie nawiązanie Maestro do swoich chlubnych kompozycji, bowiem w końcowych kompozycjach powiela on znany z Pattona pomysł z wykorzystaniem trąbki przepuszczonej przez echoplex – tutaj zapowiadający nadejście finalnego, destrukcyjnego starcia w To Mexico, No Friendlies a także w Fighting and Dying - finałową masakrę w tym utworze Goldsmith zilustrował za pomocą atonalnych pojękiwań i zawodzeń syntezatorów oraz narastających uderzeń perkusji - niezbyt komfortowe dla słuchacza acz efektywne.

Muzyka Jerry’ego Goldsmitha z tej produkcji była wydana trzykrotnie, w 1987r przez Intradę i Silva Screen, a w 2005r La La Land Records w celu uczczenia śmierci Maestro wypuściła kompletne wydanie score’u ze zremasteringowanym dźwiękiem. Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o dwóch pozascore’owych kawałkach dodanych na tej edycji. Pierwszą jest ostatecznie niewykorzystana kompozycja napisana specjalnie do kinowego trailera promującego film, równie energetyczna i mocna co Arrivals jest niemal identycznie zaaranżowana (dochodzą ksylofony) i zawiera dwa tematy akcji z filmu. Drugi to skomponowane przez Jerry’ego muzyczne logo zbankrutowanej wytwórni filmowej Carolco Pictures. Syntetyczno-symfoniczna wizytówka została oparta na temacie z Rambo i jest jedną z ciekawszych, jakie wyszły spod ręki Goldsmitha.

Przyznam, że Extreme Prejudice to jedna z moich ulubionych kompozycji Amerykanina. Myślę, że takie utwory jak Arrivals - Main Title, Cash, Plan (Original Version) czy A Deal – End Credits bardzo często będą gościły nie tylko na mojej playliście. To Goldsmith melodyjny i dynamiczny, bardzo ciekawie łączący elektronikę z orkiestrą. Choć ten score jest trochę nierówny i są w nim widoczne zapożyczenia to słucha się tego naprawdę świetnie. Jeśli kogoś nie odrzuca typowa dla lat 80-tych elektronika i lekko archaiczne aranżacje to powininien sięgnąć po ten album.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Extreme Prejudice - 2:12
2. Carolco Logo - 0:16
3. Arrivals / Main Title - 5:19
4. Cash - 7:27
5. Next Time - 0:21
6. The Set Up - 3:20
7. Dust - 4:16
8. A Nice Fellow - 1:29
9. The Plan - 2:02
10. The Bank (parts 1, 2 and 3) - 4:58
11. The Bank (part 4) - 1:31
12. The Plan (original version) - 9:21
13. Identities - 1:47
14. To Mexico - 3:05
15. No Friendlies - 2:40
16. Positions - 0:51
17. They Don`t Care - 3:28
18. Fighting and Dying - 2:12
19. The Funeral - 2:10
20. A Deal/End Credits - 4:40

Razem: 64:10

Wykonanie: Hungarian State Opera Orchestra
Orkiestracje: Arthur Morton, Alexander Courage



Komentarze czytelników:

Szymon Jagodziński:

Moja ocena:

"Extreme Prejudice" to przykład typowego łączenia przez Goldsmitha orkiestry i elektroniki w latach 80-tych. Faktem jest, że trochę brakuje tu oryginalności, a niektóre rozwiązania aranżacyjnie nie brzmią już tak nowocześnie. Nie odejmuje to jednak muzyce melodyjności i zróżnicowania tematycznego.

Mefisto:

Moja ocena:

Zgodzę się - muzyka sama w sobie jest niezła, ale brak jej większej oryginalności czy autonomiczności, no i de facto sporo tu już niezbyt przyjemnych, archaicznych dźwięków. Ale dla wprawnej ręki Jerryego warto.