Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Runaway

17 Kwiecień 2005, 10:39 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1984
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Runaway

Runaway to mroczny, futurystyczny thriller w reżyserii Michaela Crichtona. Tom Selleck gra tu oficera policji, który wraz ze swoim zespołem ma za zadanie tropić i eksterminować roboty, które wymknęły się ludziom spod kontroli. Z tego, co słyszałem jest to podobno najgorszy film tego znakomitego scenarzysty, który przypomnę ma na koncie m.in. Świat Dzikiego Zachodu, Wielki napad na pociąg, W sieci czy Park Jurajski.

Runaway był trzecim już wspólnym projektem Goldsmitha i Crichtona. Jako, że ten film ma swoją akcję w przyszłości Jerry Goldsmith zdecydował się oprzeć *score w całości na elektronice. To właśnie od Runaway rozpoczął się okres twórczości, w którym Goldsmith najintensywniej eksperymentował z elektroniką, tworząc znakomite fuzje syntezatorów z orkiestrą między innymi w Legendzie, Hoosiers czy Link. Jerry Goldsmith dobrze zdawał sobie sprawę, że elektronika nigdy nie zapewni takiej siły wyrazu jak orkiestra symfoniczna. W przypadku Runaway będącego przecież filmem akcji, gdzie zwykle siłą napędową akcji była orkiestra symfoniczna zastosowanie wyłącznie elektroniki było dużym ryzykiem. Fani kompozytora bardzo różnie oceniają ten score, częste są opinie, że to jedno z jego najgorszych dzieł. Ja uważam Runaway za eksperyment udany, chociaż mam kilka uwag.

Score rozpoczyna się dosyć przyjemnym, trochę idealistycznym tematem głównym, który już od pierwszego przesłuchania wydał mi się podobny do lirycznego tematu z Hoosiers. W Main Title został umieszczony pośród mrocznego underscore. Goldsmith dokonuje powtórki tego tematu w She Went Home i The Resolution, gdzie zaaranżował go na syntezatory imitujące odpowiednio klarnet i fortepian. Jeśli porówna się Runaway chociażby z innym syntetycznym dziełem - Criminal Law, to typowego underscore jest tu w sumie nie tak dużo. Syntezatory sprawdziły się w tym elemencie, dobrze budując mroczną, niepokojącą atmosferę. Nie specjalnie sprawdziły się natomiast w momentach, gdzie trzeba zbudować dramaturgię, czego dobrym przykładem są Luther Dies czy Over The Edge - wyraźnie brakuje tu żywych instrumentów, szczególnie sekcji smyczkowej. Słuchając Runaway natrafiamy głównie na kompozycje akcji i suspensu, które przynoszą pewne niespodzianki. Maestro zaproponował tu zupełnie nowy dla siebie action-score. W zasadzie nie starał się imitować żywych instrumentów, których zwykle używał, czyli *waltorni, puzonów, kotłów czy smyczków, lecz obrał inną koncepcję. W takich kompozycjach jak Alley Flight czy Shootin Up The Ritz nałożył na siebie kilka warstw syntetycznych dźwięków i dodał do tego różne efekty perkusyjne, które miały nadać kompozycjom większej intensywności. Może cieszyć to, że action-score jest bardzo tonalny i poukładany, co zresztą cechowało większość kompozycji akcji Goldsmitha z lat 80-tych i przysporzyło mu wielu nowych fanów. Wadą tego action-score jest natomiast wolniejsze niż zwykle u Goldsmitha tempo, mniejsza żywiołowość i *dynamika kompozycji (cóż, nie wszystko da się osiągnąć samą elektroniką), niemniej jednak nie słucha się tych kompozycji zupełnie beznamiętnie i z irytacją – muzyka wywołuje w słuchaczu pewne emocje i to się liczy. Nie można również temu action-scorowi odmówić melodyjności, uroku i pewnej atrakcyjności.

Można krytykować Goldsmitha za efekty, jakie osiągnął w Runaway, nie można natomiast odmówić kompozytorowi odwagi. Między innymi za to cenię Maestro, że nigdy nie bał się eksperymentować i chodzić własnymi muzycznymi ścieżkami. Szkoda, że w naszym kraju zapomina się o zasługach Jerry’ego Goldsmitha na polu wykorzystania elektroniki w muzyce filmowej i cały splendor często spada na Vangelisa i Hansa Zimmera. Warto sięgnąć po dzieła Jerry’ego z lat 80-tych, żeby się przekonać ile dobrego zrobił. Zdaję sobie sprawę, że Runaway to nie jest muzyka dla każdego. To, że Goldsmith zdecydował się na wykorzystanie wyłącznie elektroniki, sprawiło, że ten score bardzo się od czasu swojej premiery postarzał. Lecz taka jest czasem cena eksperymentów i absolutnie nie mam zamiaru odejmować za to z końcowej oceny. Jak już wspomniałem Runaway było pewnym przełomem w karierze kompozytora i stąd taka ocena mimo pewnych niedociągnięć. To przyzwoity score i na pewno bardzo specyficzny zwłaszcza, gdy chodzi o akcję. Rekomendowany nie tylko dla fanów Goldsmitha. Jedynym problemem jest dostępność tego soundtracku. Jest ekstremalnie trudny do zdobycia, nawet na aukcjach internetowych. To najrzadszy soundtrack Jerry’ego Goldsmitha obok Chłopców z Brazylii i Linka.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Main Title - 1:44
2. Crazed Robot - 3:08
3. She Went Home - 1:37
4. Alley Fight - 2:06
5. Shootin` up the Ritz - 3:24
6. The Bullet - 3:06
7. Sushi Switch - 3:18
8. Lockons - 4:06
9. Psychic Reading - 1:09
10. Ground Floor - 1:03
11. 40th Floor - 1:24
12. Over the Edge - 3:07
13. Luther Dies - 1:12
14. The Resolution - 5:32

Razem: 36:30



Komentarze czytelników:

Szymon Jagodziński:

Moja ocena:

Muszę stwierdzić niezwykły zbieg okoliczności. Najpierw moja recka syntetycznego "Criminal Law", gdzie wspominam o "Runaway ", a zaraz potem Damian startuje z "Runaway", gdzie jest wzmianka o "Criminal Law". Zgadzam się co do wartości soundtracku. Wiadomo jednak, że nie każdemu spodoba się taki elektroniczny Goldsmith. Podobny był problem z syntetycznymi partyturami Alana Silvestri. Ja sam uwielbiam obu kompozytorów za ich orkiestralne partytury, ale muzyka elektroniczna w ich wykonaniu też ma niezwykły urok, np. "Hoosiers" Goldsmitha to klasyka. Niestety, "Runaway" i "Criminal Law" nie są w stanie nawet zbliżyć się do niego. Oba są na jednym poziomie. Uważam, że Goldsmith najlepiej brzmi, gdy syntezatory uzupełniają orkiestrę, ale jej nie zastępują. Trzeba też oddać sprawiedliwość. Jerry Goldsmith często był niedoceniany za swoje nowatorstwo, w tym eksperymenty z muzyką elektroniczną - wspomnijmy tylko "Logan`s Run" z 1976 roku.

Mefisto:

Moja ocena:

Łojezu, ale topór :) Miałem wątpliwą przyjemność zapoznać się z rozszerzoną edycją tej ilustracji i niestety trudno przez tą muzykę przebrnąć, choć materiału nie jest dużo, a sporo fragmentów jest dość krótkich. Archaiczność tej ścieżki jest jednak miejscami nie do zniesienia i mimo kilku co ciekawszych tematów jej miejsce upatruję właściwie tylko w filmie. Na płycie jest to wyzwanie dla najwytrwalszych.

bladerunner21:

Moja ocena:
bez oceny

film w ogóle widziałeś? :P