Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Czarny deszcz (Black Rain)

10 Czerwiec 2003, 09:36 
Kompozytor: Hans Zimmer
Ryuichi Sakamoto

Rok wydania: 1989
Wydawca: Virgin Records

Muzyka na płycie:
Czarny deszcz (Black Rain)

Black Rain to bardzo krótki soundtrack autorstwa Hansa Zimmera oraz Ryuichi Sakamoto. Bardzo krótki, bo zaledwie 4 utwory na płycie, to muzyka stworzona specjalnie do filmu. Jest to jeden z tych, które wyniosły Zimmera na szczyt elity Hollywoodzkich kompozytorów. Muzyka ta to owoc współpracy z Ridley`em Scott - nie ostatniej zresztą.

Przy tytule tym, bardzo trudno mówić o partyturze, bo orkiestra została ograniczona do tła. Pierwszy plan zajmują syntezatory. Ponieważ film jest z roku 1989, więc dźwięki, jak i ogólny styl tej kompozycji mają sporo z klimatu lat `80. Nie brakuje tu jednak tego, co uwielbiają fani Zimmera - niezwykle potężnej i dynamicznej muzyki. Jest to także jeden z niewielu soundtracków, o których mogę powiedzieć, że tak duża ilość syntezatorów to rzecz pozytywna.

Ponieważ akcja filmu toczy się w Japonii, więc nie brakuje tu licznych nawiązań do tradycyjnej muzyki wyspy kwitnącej wiśni. Przede wszystkim są rozmaite bębny - rytmika odgrywa tu ważną rolę. Są też nawiązania do tradycyjnych instrumentów japońskich, ale w większości są to dźwięki uzyskane na syntezatorach. Nie zawsze można odróżnić czy jest instrument czy syntezator - podobnie jest chwilami z orkiestrą.

Trzy pierwsze utwory (7-9), to "muzyka akcji" - szybkie tempo, świetne syntezatory i potężne orkiestralne tło. Ale prawdziwa perła to utwór Nick & Masa - tu w pełnej krasie usłyszymy temat przewodni tego filmu (we wcześniejszych utworach pojawia się sporadycznie). Jest to jeden z tych utworów, które można słuchać w kółko i w kółko, całymi godzinami. Bogate *instrumentacje, różnorodność dźwięków elektronicznych i orientalna nuta, a do tego wszystkiego wspaniała gitara elektryczna. Najważniejszym elementem jest oczywiście sama melodia - prosta i łatwo wpadająca w ucho.

Tę płytę na pewno mogę polecić każdemu fanowi Hansa Zimmera. Ale bez wątpienia jej bogactwo i ciekawy styl nikomu nie pozwoli się nudzić. Całość jest bardzo spójna i elektryzująca. Niestety negatywnie na ocenę wpływa zawartość płyty: aż sześć utworów to piosenki, a tylko 20 minut to muzyka Zimmera. Oczywiście, jak to zwykle bywa, gdzieś tam krąży płyta z pełnym soundtrackiem: ponad 70 minut. Niestety dostępna tylko dla "wybrańców", bo nie doczekała się oficjalnego wydania. Ciężkie jest życie fana muzyki filmowej.

Recenzję napisał(a): Łukasz Remiś   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Livin On The Edge Of The Night
2. The Way You Do The Things You Do
3. Back To Life (Jam On Groove Mix)
4. Laserman
5. Singing In The Shower
6. Ill Be Holding On
7. Black Rain Suite: Sato
8. Black Rain Suite: Charlie Loses His Head
9. Black Rain Suite: Sugai
10. Black Rain Suite: Nick & Masa



Komentarze czytelników:

dae:

Moja ocena:
bez oceny

Tu się z panem Łukaszem zgodzę! Życie miłośnika muzyki filmowej łatwe nie jest. Ale jakoś się wyróżniamy wśród fanów takiej Britney Spears, co? ;) I o to chodzi!! Szkoda tylko, że czasami tak pragniemy jakiejś płyty, a płyty nijak znaleźć... Smutne...

zimm44:

Moja ocena:

Soundtracku Zimmera do "Black Rain" warto posłuchać z kilku powodów choć sama muzyka mnie nie porwała. To pierwsza współpraca Hansa z reżyserem Ridleyem Scottem a zarazam punkt zwrotny w sposobie pisania partytury do kina akcji. Prym wiodą ciężkie brzmienia wydobyte z syntezatorów a całość jest bardzo dynamiczna i na owe czasy nowoczesna. I właśnie dochodzę do sedna - otóż płyty tej warto też posłuchać po to by zobaczyć jak szybko zmieniają się standardy, jak szybko technika osiąga nowe poziomy. To oczywiście moje zdanie - ale uważam, ze partytura do "Black Rain" jest już przestarzała. Sama zaś kompozycja do tego filmu co najwyżej przeciętna. Orkiestra - jeśli już ma coś do zagrania - popada w schematy rodem ze słabego serialu sensacyjnego. Oryginalności dodają tu dynamiczmne brzmienia syntezatora (perkusja) i to one są własnie są najlepszym punktem tego raczej topornego i przestarzałego soundtracku. To pierwsza konfrontacja Zimmera ze światem hollywoodzkiego kina akcji. Ten eksperyment był ewenementem na swoje lata,ale już dwa lata póżniej w Backdraft Hans Zimmer pokazał wszystkim, ze odrobił lekcje i nie jest to już eksperyment a przemyślana, efektowna i porywająca rzecz. Temat przewodni pojawiający się w ostatnim utworze rzeczywiście jest melodyjny i wpadający w ucho, ale zaaranżowany i zagrany (podkreślam - WG MNIE) w niezbyt interesujący, toporny sposób. Ogółem - istotne osiągnięcie wczesnego stylu Zimmera, które zapoczątkowało i pewnie doprowadziło do wyrobienia jego niezwykłego stylu w pisaniu "action score", samo w sobie jednak ( i po upływie czasu) schematyczne i mało interesujące.

Shaiman:

Moja ocena:

Ja posiadam niestety tylko wersję "expanded". Jest tam jeden genialny utwór "Photo", gdzie zawarty jest motyw przewodni w świetnej aranżacji. Użyto w nim syntezatorów, szybkich bębenków i chyba trąbki.... (no i oczywiście elektroniki) W każdym razie bardzo mi się spodobał. Dopiero teraz się dowiedziałem, że to pierwszy action score w dorobku Zimmera. Jak na pierwszy raz to nawet dobrze

Zimon1:

Moja ocena:

W całości zgadzam się z opinią zimma 44. Bardzo wyraźnie da się odczuć, że to pierwszy typowy action score Zimmera, że tu dopiero próbował różne pomysły i aranżację. Jest to chyba najbardziej monotonna kompozycja tego pana. W czasie słuchania wersji expanded gdzieś w połowie miałem wrażenie, że cała ścieżka leci po raz drugi. Trudno wychwycić jakieś kulminacyjne motywy, tak charakterystycznie w późniejszych tego typu scorach.Jak dla mnie jest to produkyt do jednokrotnego przesłuchania. Jak mówiłem - całą prawdę o tej płycie napisał zimm44, więc nie będę go powtarzał :)

meff:

Moja ocena:

ja mam pytanie jak zdobyć sountrack z filmu? prosze o odpowiedz z góry dziekuje:)


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie