Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Pokłosie

28 Listopad 2012, 22:38 
Kompozytor: Jan Duszyński

Wykonanie: Polska Orkiestra Radiowa, Asja Czajkowska (wokal)

Dyrygent: Jakub Chrenowicz

Rok wydania: 2012
Wydawca: Sony Music

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Pokłosie

Odtwarzaj / Zatrzymaj

UWAGA – tytuły utworów zawierają spoilery!

Jan Duszyński to dla wielu widzów i słuchaczy nazwisko zupełnie nowe, a jednak mimo młodego wieku kompozytor ten pochwalić się może niemałym doświadczeniem na polu teatru, filmu dokumentalnego oraz muzyki koncertowej. Jeśli chodzi o polskie kino, Duszyński dał się poznać rok temu jako współtwórca (razem z Jackiem Szymkiewiczem) ścieżki dźwiękowej do animacji dla dorosłych pt. Jeż Jerzy . Historia bezczelnego rysunkowego jeża okraszona została zaskakująco dramatyczną, pełną ekspresji ilustracją muzyczną, jakiej nie powstydziłby się żaden szanujący się film akcji (mało który zresztą wyróżnia się równie dopracowaną i niebanalną muzyką).

Pokłosie Władysława Pasikowskiego to jak na razie najważniejszy filmowy projekt Duszyńskiego. Kontrowersyjny obraz twórcy Psów, opowiadający historię dwojga braci rozwikłujących mroczną tajemnicę, jaką skrywa historia ich rodzinnej wsi, spolaryzował widzów i komentatorów w całym kraju, generując dyskusję daleko wykraczającą poza rzeczywistą artystyczną wartość samego filmu.

Muzyczną osią Pokłosia jest smyczkowe *adagio, oparte na dyskretnym, refleksyjnym temacie. Na jego bazie zbudowane zostały najważniejsze utwory ścieżki dźwiękowej: Powrót do domu, Brat, dramatyczny Pożar, Pokłosie, Won z mojego domu i wreszcie Kadish). Raz po raz pojawia się również motyw w wykonaniu Asji Czajkowskiej (Rodzice, Macewy, Won z mojego domu). Jej delikatna wokaliza, będąca niczym cichy, stłumiony krzyk, ostatecznie zespala się z tematem przewodnim w przejmującym finale (Kadish).

Drugim filarem Pokłosia jest suspens (Komu kibicujesz?, Żniwa, To była ziemia pańskiego ojca, Bunkier, Wasz ojciec podpalił). Duszyński nie odkrywa tu żadnych nowych lądów. Buduje napięcie w sposób tradycyjny, przez operowanie *dysonansami i kontrastem. Gęstniejącą atmosferę wokół bohaterów podkreśla smyczkowym ostinato, dzięki czemu statyczne sceny zyskują dynamizm. Kompozytor sięga również po wachlarz przeróżnych efektów akustycznych. Jest to ten rodzaj muzyki, w którym nagła cisza potrafi zrobić nie mniejsze wrażenie niż wszelkie szumy i trzaski.

Utrzymane w konwencji thrillera Pokłosie aż prosiło się o ilustrację autorstwa Michała Lorenca, z którym reżyser współpracował czterokrotnie (ostatnio przy świetnie przyjętym serialu Glina). Kompozytor ten nie tylko świetnie czuje język filmowy swojego kolegi, ale również doskonale odnajduje się w mrocznych, opresyjnych fabułach (patrz Symetria czy Czarny Czwartek), a z takim właśnie materiałem przyszłoby mu się mierzyć tym razem. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Pokłosie porusza dramatyczny wątek relacji polsko-żydowskich, obecny już przecież we wcześniejszej filmowo-muzycznej twórczości Lorenca (np. Daleko od okna). Gdy angaż ten okazał się niemożliwy, zadanie napisania ścieżki dźwiękowej powierzono Janowi Duszyńskiemu. Był to wybór jak najbardziej trafny. Jego muzyka jest przemyślana i charakteryzuje się wysokim poziomem warsztatowym. Nie jest to jednak dzieło, o którym szczególnie pamięta się po opuszczeniu kina. Jak to często bywa z ilustracjami do tego typu filmów, pełnią one rolę służebną wobec obrazu, rzadko wychodząc na pierwszy plan. W Pokłosiu ma to miejsce bodaj dwa razy – w scenie pożaru i w końcówce filmu.

Kolejną kwestią jest słuchalność takiej muzyki na płycie. Nie należy ona do najłatwiejszych, choć z powodów wspomnianych wyżej powinna spodobać się słuchaczom, którzy nie stronią od takiej ponurej liryki. Jeśli komuś do gustu przypadł np. wymieniony wcześniej Czarny Czwartek Lorenca, odnajdzie się również słuchając Pokłosia. Ja natomiast czekam już na kolejne dzieła Duszyńskiego, gdyż mam nadzieję, że film Pasikowskiego nie okaże się dla niego wilczym biletem, ale przepustką do dalszej kariery w muzyce filmowej.

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Powrót do domu - 2:00
2. Rodzice - 1:27
3. Brat - 1:38
4. To ta droga - 2:17
5. Gurówka - 0:50
6. Komu kibicujesz? - 1:56
7. Macewy - 1:03
8. Żniwa - 2:23
9. To była ziemia pańskiego ojca - 3:41
10. Credo Józka - 1:16
11. Pożar - 3:48
12. Pokłosie - 5:13
13. Bunkier - 2:39
14. Wasz ojciec podpalił - 1:38
15. Won z mojego domu - 1:43
16. Ukrzyżowanie - 2:35
17. Kadish - 3:56

Razem: 40:05



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Mocny film i mocny filmowo score. Na płycie jest ciut gorzej, ale ja daje za nią 3,5/5. Przemyślana partytura, rozwinięcia tematyczne, kilka utworów wręcz rewelacyjnych. W filmie muzyka spisuje się bardzo dobrze, momentami rewelacyjnie - za film 4,5/5.

Piotr Hummel:

Moja ocena:

Z tego co wysłuchałem, płytę muszę mieć:) Bardzo mi się podoba:) Gratuluję kompozytorowi.

PrzeMek Marciniak:

Moja ocena:

Miodzio, dla mnie murowany kandydat do soundtracka roku 2012 jeśli chodzi o muzyke do filmu polskiego.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Zdecydowanie tak, ale też pomaga mu w tym pewien "drobny" szczegół. Na 16 konkursowych filmów na ostatnim FPFF w Gdyni tylko dwa miały z prawdziwego zdarzenia score dłuższy niż 20 minut, w tym właśnie Pokłosie. Polskie kino obecnie jest zafascynowane brakiem muzyki w filmach, bynajmniej nie są to sprawy oszczędności, a wszystko ilustrowane jest po "Smarzowskiemu" - przysłowiowe 5 minut scoru, jeden temat, który przewija się przez cały film i tyle. Stąd ubolewam, że Trzaska u Smarzowskiego właśnie nie bardzo może rozwinąć skrzydła. Filmy w których score jest obszerny są wyjątkami obecnie, a i tak gdy taka sytuacja się pojawia, to w 99% ten score nie jest później wydany na CD.

PrzeMek Marciniak:

Moja ocena:

Kryzys Panie kryzys.... Oszczedzamy na wszystkim co się da. Przykre bo w tym roku parę filmów miało niezłą muzykę, którą można było wydać na CD choćby "Lęk Wysokości" - Bartosza Konopki czy "Mój rower" Trzaskalskiego.


  Do tej recenzji są jeszcze 4 komentarze -> Pokaż wszystkie