Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Różyczka

20 Marzec 2010, 12:36 
Kompozytor: Michał Lorenc

Saksofon: Henryk Miśkiewicz
Kontrabas: Marcin Pospieszalski
Fortepian: Jan Smoczyński
Czelesta: Agnieszka Kopacka-Aleksandrowicz

Rok wydania: 2010
Wydawca: Polskie Radio S.A. / Radiowa Agencja Fonograficzna

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Różyczka

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
"Czemu to o tym pisać nie chcecie Panowie?"

Adam Mickiewicz - "Dziady"



Film Różyczka wzbudzał emocje już od chwili rozpoczęcia jego produkcji w połowie 2008 roku. Scenariusz zainspirowany został wieloma prawdziwymi wydarzeniami, po części również z życia naszego słynnego pisarza historycznego – Pawła Jasienicy. I to właśnie w głównej mierze budziło kontrowersje pewnych środowisk. Film opowiada o niebezpiecznej grze uczuć między fikcyjnym, ale będącym zbiorem wielu charakterów, cenionym pisarzem, jego piękną młodą żoną oraz jej kochankiem, rozgrywającej się w Warszawie w burzliwym i trudnym dla Polski okresie drugiej połowy lat 60. – czasu demonstracji marcowych w 1968 roku i wypędzenia środowisk żydowskich. Znany pisarz przeżywa romans z dużo młodszą od siebie, piękną kobietą. Wbrew wywołującej oburzenie środowiska różnicy wieku, wykształcenia i pozycji, intelektualista poślubia atrakcyjną "dziewczynę znikąd". Zaślepiony uczuciem nie podejrzewa, że ich kontrowersyjny związek może nie być kwestią przypadku. Nie wie, że jego partnerka od dawna spotykała i spotyka się po kryjomu z innym mężczyzną, z którym łączy ją nie tylko silna namiętność, ale i groźna intryga. Zaangażowana w niemoralny układ z agentem, przekazuje mu informacje mające służyć kompromitacji pisarza. Erotyczna fascynacja kochankiem stopniowo przeradza się w głębokie uczucie, choć niedoświadczona kobieta zdaje sobie sprawę, że jest jedynie narzędziem w zaplanowanej akcji tajnych służb...

Jan Kidawa-Błoński nakręcił wielkie i trudne kino z koncertowymi, wybitnymi rolami trójki głównych bohaterów – Kamili „Różyczki” Sakowicz, pisarza Adama Warczewskiego i Romana Rożka - funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa PRL. W dramatyczną, tytułową postać fenomenalnie wcieliła się Magdalena Boczarska. Aktorka jest bezczelnie utalentowana, a przy tym bezczelnie piękna. Ta wstrząsająca autentyzmem i emocjami dramatyczna kreacja aktorska jest już teraz pewnym kandydatem do wszystkich przyszłorocznych aktorskich nagród filmowych. I to bynajmniej wcale nie z powodu udziału aktorki w odważnych scenach erotycznych, które w tym filmie licznie się pojawiają. Bez nich nie dało by się po prostu w realny, wiarygodny i przekonujący sposób opowiedzieć tej dramatycznej historii. Andrzej Seweryn w roli prześladowanego pisarza to klasa sama w sobie. Podobnie targany w filmie skrajnymi emocjami jak przysłowiowy zbity pies Robert Więckiewicz, jako Rożek – mężczyzna nie potrafiący poradzić sobie z utratą kobiety. Twórcom udało się bezbłędnie skompletować do tego filmu nie tylko pierwszoplanową obsadę, ale również role drugoplanowe, które też są bardzo dobrze zagrane. Warto wspomnieć tu o fantastycznym Janie Fryczu (pułkownik Wasiak), czy też o roli zaledwie 9-letniej Julki Kornackiej (jako Dorotka), grającej bardzo naturalnie i bez sztuczności. Jakby tego było mało, w filmie zobaczymy też w pomniejszych rolach takie wielkie osobistości polskiego kina jak Grażynę Szapołowską, Jerzego Kamasa czy Krzysztofa Globisza.

Różyczka to kino do bólu autentyczne, inteligentne, esencjonalne i momentami bardzo zaskakujące i wstrząsające. W jego odbiorze doskonale pomaga sugestywna muzyka naszego wybitnego kompozytora - Michała Lorenca, który był odpowiedzialny za stronę muzyczną filmu. W filmie znalazło się też kilka hitowych piosenek z lat 60., których użycie, według mnie, czasem rozprasza w pewnym stopniu uwagę i skupienie na filmie. Jednak to oczywiście muzyka instrumentalna jest najważniejszym muzycznym elementem Różyczki. Michał Lorenc to jeden z tych kompozytorów żyjący całym sobą w żywiole muzyki otwartej - czułej na słowo poetyckie, na obraz filmowy i ekspresję. Sam nieraz podkreślał, że komponowanie przenosi go w jakąś dziwną przestrzeń duchową. Ta właśnie wielostronność wpływa na charakter jego muzyki. Początki pracy nad Różyczką nie były dla kompozytora łatwe – "Marzec 1968 roku był w naszym kraju czasem kryzysu politycznego, zapoczątkowanego przez studenckie demonstracje. Miałem wtedy 13 lat i pamiętam dobrze te zamknięte szkoły i puste szkolne ławki. Pamiętam co działo się wówczas na ulicach Warszawy. Pamiętam ten bunt, bo sam byłem zbuntowanym dzieckiem. Ten film rozbudził we mnie ponownie te trudne wspomnienia. Pisanie muzyki do niego wydawało mi się na początku niemożliwe, właśnie z powodu jego wielkiej siły i przekazu, jaki za sobą niesie. Te wszystkie emocje i przeżycia były bardzo silne. Przerastały mnie, ale ja wciąż mierzę się muzycznie ze sprawami, które mnie przerastają. Potrzebowałem ciszy i skupienia…" Kompozytor wyjechał więc na Mazury i tam w ciszy i odosobnieniu przez przeszło miesiąc komponował muzykę. Co ciekawe, temat przewodni filmu powstał w najmniej oczekiwanym przez artystę momencie - "Zaskakujące jest to, że główny temat przyszedł mi do głowy dopiero w ostatniej chwili, tuż przed nagraniami, ale ja często doświadczam takich zaskoczeń, bo emocje stale mnie zaskakują…"

Muzycznie Różyczka jest, ale tylko w pewnym stopniu, muzyczną i emocjonalną kontynuacją Osaczonego i Gliny. Znajdziemy w tej muzyce nawiązania głównie do tych właśnie ścieżek dźwiękowych – do tych znanych muzycznych przestrzeni, które obezwładniają, budzą wspomnienia i koją. W Różyczce Michał znów odwołuje się do sprawdzonych ekspresji i uczuciowych skojarzeń. Muzyka idealnie oddaje tematykę filmu i okres historii naszego kraju, w którym dzieje się jego akcja. Stylistyka tej ścieżki dźwiękowej nawiązuje w pewien sposób, co naturalne, do muzyki lat 60., jaką wówczas mogliśmy słyszeć w polskim kinie – do jazzu. Mamy tutaj właśnie ten charakterystyczny jazzowy liryzm – swoisty synonim dusznego, gorącego powietrza i zadymionego papierosami nocnego klubu. Całość przesiąknięta jest dramatem, niepokojem i seksem. Są tutaj też elementy muzyki żydowskiej, czy pozytywka tytułowej bohaterki.

Muzyka Michała Lorenca jest zachwycająca i ujmuje swoim kształtem. Tak najłatwiej można opisać wrażenia po przesłuchaniu płyty. Jest spokojna, momentami dramatyczna i bardzo duszna, lecz nie oznacza to prostoty lub ubogich dźwięków. Cały czas jest też w tej muzyce słyszalne pewne napięcie i niepokój, które przez cały film towarzyszy tytułowej bohaterce. Brak w tej muzyce współczesnego przepychu czy blichtru, tak dobrze znanego z popularnej muzyki dla masowego odbiorcy. Połączenie wyraźnych głosów saksofonu Henryka Miśkiewicza oraz smyczków z delikatnie brzmiącą harfą Anny Sikorzak-Olek jest hipnotyzujące. Szczególnie charakterystycznym elementem tej płyty jest też obecność fortepianu, który tak rzadko wykorzystuje kompozytor w swoich ścieżkach dźwiękowych. Według mnie za rzadko. Do tego wszystkiego dochodzą inne instrumenty, takie jak na przykład kontrabas, na którym gra Marcin Pospieszalski, czy *czelesta. Wszystkie wspaniale uzupełniają gamę muzyczną. W tym wyróżnieniu nie ma żadnego błędu. Chociaż muzykę odgrywa stosunkowo skromna orkiestra, niektóre instrumenty mają w utworach wyraźnie przyznaną dominującą rolę. Soliści w bardzo delikatny, często seksowny i drapieżny sposób potrafią na tej płycie modulować nastrój czasami podobnych motywów muzycznych zastosowanych w poszczególnych utworach. Dźwięki pozwalają nam na to, by tragizm trójki głównych bohaterów rozciągał się w czasie, a może nawet poza nim, aż do nieskończenie smutnego finału filmu, w którym notabene reżyser po raz kolejny w swoim dziele zastosował fantastyczny zabieg, zostawiając widzowi wielką metaforę i możliwość wyjaśnienia znaczenia tej końcowej sceny każdemu samemu z osobna.

Muzyczni melomani odnajdą w muzyce z Różyczki prawdopodobnie również różne elementy, które od lat zakorzenione są w filmowej muzyce europejskiej – pewną stylistykę czy rozwiązania harmoniczne. Szczególnie powinni docenić ten album miłośnicy delikatnych i europejsko-brzmiących płyt Alexandre Desplat’a, Philippe Rombi’ego czy Nicoli Piovanni’ego. O charakterze tej płyty decydują kompozycje nieomijające artystycznych ambicji. Kompozytor idealnie oddał klimat filmu i odczucia bohaterów, wspaniale przyporządkowując muzykę do obrazu i ciężkich sytuacji jakie rozgrywają się na ekranie, bardzo wyraźnie zaznaczając ich dramatyzm. Pomocna w odbiorze całości jest też rola fantastycznych zdjęć Piotra Wojtowicza, którego sposób ustawiania świateł na planie czy wplatanie materiałów archiwalnych do własnych zdjęć, jest przeprowadzone na wielkim poziomie, przewyższającym nawet film Rewers. Mimo, czasem trudnego, dusznego i niepokojącego klimatu, muzyka ta potrafi urzec i nie raz zaprzeć dech w piersiach. W niemalże wszystkich dźwiękach słychać nutę nostalgii i zadumy, lecz łączy je jeszcze kilka cech. Są one tak samo magiczne. Magiczne w swoim brzmieniu, magiczne w mocy, jaką przenoszą, magiczne w tym, jak działają na inspirowaną autentycznymi wydarzeniami historię filmu, bo muzyka opowiada nam dokładnie tę samą historię. Te wszystkie dźwięki są przecież różne, ale łączy je jedno - zaskakują, nie wpisują się w rutynowe oczekiwania, zmuszają do aktywnego pożądania za nimi i zupełnie absorbują… Tak samo jak i ten wybitny film.

Będąc w sierpniu 2009 roku w Warszawie na zgraniu tej muzyki z obrazem, już wtedy przekonałem się, że będzie to, tak filmowo jak i muzycznie, bardzo ciekawy i nietypowy projekt. Wierzę, że nabywcy tej płyty również nie będą zawiedzeni, bo rzadko kiedy mamy okazję słyszeć w naszym kinie tego typu ścieżkę dźwiękową. U Michała Lorenca muzyka rodzi się nie ze skomplikowanych harmonicznych struktur, ale z dopieszczonego pojedynczego dźwięku, nosowego brzmienia saksofonu, czy rozbijającego nasze muzyczne przyzwyczajenia brzmienia fletów. Pomimo tego, że płyta ta jest raczej przeznaczona dla osób bardziej wymagających, to i tak każdy, kto zna muzykę Michała, wie jakich emocji może się tu spodziewać, bo jak mówi sam kompozytor - "Muzyka jest nie tylko wrażeniem, które ma się po projekcji filmu, ale i projekcją emocji, które ten film nosi w sobie". Bardzo się cieszę z faktu, że finalnie udało mi się znaleźć dla tego projektu wydawcę i że po sześciu latach możemy cieszyć się w naszym kraju ponownie polską płytą kompaktową z muzyką filmową Michała Lorenca. Moja końcowa ocena jest zatem w pewnym stopniu taką swoistą wypadkową wielu różnych czynników. Trudno jest mi tak dosłownie i jednoznacznie ocenić ten album z powodu poświęcenia pewnej ilości czasu i nakładu pracy w jego powstanie… ale warto było, choćby dla tej muzyki!


Zamieszczone w tej recenzji wypowiedzi Michała Lorenca to fragmenty mojej rozmowy z kompozytorem na temat muzyki z tego filmu, które z różnych względów nie znalazły się w całości w 16-stronicowej książeczce dołączonej do albumu. Jest to zatem tym samym uzupełnienie rozmowy, która w wydaniu się znalazła.



P.S. : 29 maja 2010 roku na 35. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni film "Różyczka" wygrał główne nagrody - "Złote Lwy" - za najlepszy film roku, za najlepszy dźwięk i za najlepszą pierwszoplanową rolę żeńską (Magdalena Boczarska). Film zdobył też nagrodę publiczności - "Złotego Klakiera", dla najdłużej oklaskiwanego filmu na festiwalu. Gratulujemy!

Recenzję napisał(a): Adam Krysiński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

01. Wyjazd z Polski - 2:22
02. Warszawa 1967 - 2:02
03. Różyczka - 1:30
04. Spadanie - 2:31
05. Pisarze - 0:58
06. Salon ubecki - 2:00
07. Zabaweczka - 2:18
08. Kawiarnia literatów - 1:30
09. Złoty upadek - 1:46
10. Gwiazda Dawida - 0:53
11. Pocałunki - 1:11
12. Marzenie - 1:28
13. Paszport - 1:58
14. Jaśmin - 3:02
15. Aresztowanie - 1:12
16. Kłamstwo - 0:58
17. Zdrada - 1:14
18. Wino - 0:58
19. UB - 2:05
20. Dziady - 0:51
21. Wypędzenie - 1:58
22. Marzec - 1:29
23. Róże Różyczki - 2:01
24. Świeczki - 1:21
25. Dworzec Gdański - 2:00
26. Dziecko - 2:22
27. Dom - 1:45

Razem - 45:05


Dyrygent: Andrzej Borzym Jr.
Flety: Tomasz Kiniorski
Harfa: Anna Sikorzak-Olek
Gitara: Bogdan Kupisiewicz
Instrumenty perkusyjne: Robert Siwak
Perkusja jazzowa: Sebastian Frankiewicz
Klarnet & basklarnet: Henryk Miśkiewicz
Instrumentacja: Michał Lorenc & Marcin Pospieszalski

Mastering: Przemysław Nowak
Produkcja muzyczna: Studio Sonoria (Warszawa)
Organizacja nagrań: Dorota Suske & Mariola Łyczewska
Zgranie muzyki: Rafał Paczkowski (P.I.Y. Studio - Warszawa)
Konsultacja muzyczna: Małgorzata Przedpełska-Bieniek & Katarzyna Ćwikilewicz
Realizacja nagrań: Rafał Paczkowski (Studio S2/S4 Polskiego Radia - Warszawa)
Współpraca przy realizacji nagrań: Robert Żychliński, Jan Chomka & Elżbieta Pobiedzińska

Projekt graficzny albumu: Tadeusz Kuczyński
Zdjęcia kompozytora: Łukasz Remiś (Soundtracks.pl)
Materiały tekstowe: Adam Krysiński & Monolith Films
Redakcja albumu: Magdalena Najmoła (Polskie Radio S.A.)
Produkcja albumu: Radiowa Agencja Fonograficzna Polskiego Radia S.A.



Komentarze czytelników:

bladerunner20:

Moja ocena:

Bardzo rzetelna recenzja Adamie. Oby więcej takich!

Agnieszka:

Moja ocena:

Swietna recenzja do swietnej plyty. Od piatku nie moge przestac sluchac tej muzyki. Osobiscie dałabym nawet ciut wyzsza ocene. A przed sluchaniem plyty polecam najpierw obejrzec ten piekny film - bedzie wtedy latwiej zrozumiec w ciszy muzyke :) pozdrawiam, Agnieszka.

Althazan:

Moja ocena:

Bardzo dobra recenzja! Z tej płyty emocje aż się wylewają...

Michał:

Moja ocena:

Nocne klimaty w stylu Psów II, Osaczonego czy Gliny...czyli kapitalna muzyka.

dziekan:

Moja ocena:

Ale Adam sobie promocje zrobił :)
Ale Hansa sie czepia jak nikt :)P
EPIC FAIL :mr green

A ścieżka niby wymagająca,ale bez szału tak naprawde.
Nie jestem zaślepiony w muzyce do Hollywood,ale od zachwytów i tak jestem daleki.


  Do tej recenzji jest jeszcze 11 komentarzy -> Pokaż wszystkie