Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Doktor Freud (Freud)

04 Październik 2009, 16:33 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Dyrygent: Joseph Gershenson
Orkiestracje: Arthur Morton
Syntezatory (muzyka elektroniczna): Henk Badings

Rok wydania: 1962/2009
Wydawca: Varese Sarabande CD Club

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Doktor Freud (Freud)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 8.99
Ta muzyka była nominowana do Oscara
Trwająca ponad pół wieku kariera muzyczna Jerry`ego Goldsmitha zaowocowała jedną nagrodą Akademii Filmowej i aż 17 nominacjami do Oskara. Po raz pierwszy partytura kompozytora została wyróżniona przez Akademię w 1963 roku za muzykę do dramatu biograficznego Johna Hustona pt. Freud (Doktor Freud). Jerry Goldsmith miał wtedy dopiero 33 lata, a w swoim dorobku miał zaledwie 8 filmów pełnometrażowych (w tym City of Fear, Studs Lonigan, Lonely Are the Brave i The Spiral Road i aż 23 seriale telewizyjne, w tym The Twilight Zone i Dr. Kildare. Było to z pewnością spore wyróżnienie dla wkraczającego dopiero na duży ekran twórcy. Film zadebiutował 12 grudnia 1962 roku. Reżyser (zmarł w 1987 roku w wieku 81 lat) po tym udanym debiucie, jeszcze dwukrotnie współpracował z Jerrym, na planach kryminałów: The List of Adrian Messenger z 1963 roku i The Last Run z roku 1971.

W 1943 r. John Huston zrealizował na użytek armii amerykańskiej film dokumentalny poświęcony leczeniu i rehabilitacji żołnierzy - ofiar chorób nerwowych. Film nigdy nie był wyświetlony publicznie, zaś sama armia, uznając go za "niebezpieczny", nie pozwoliła na udostępnienie go nawet historykom filmu. Dopiero po 20 latach Huston powrócił do interesującego go tematu skomplikowanych problemów ludzkiej psychiki. Film bazuje na faktach z życia twórcy psychoanalizy Zygmunta Freuda (1856-1939). W tym czasie większość jego kolegów psychiatrów odmawiało leczenia histeryków, tłumacząc tę przypadłość symulacją. Freud jednak podjął się nowatorskiej terapii (za pomocą regresji hipnotycznej) kobiety, którą co noc nawiedzał ten sam koszmar senny.

Po raz pierwszy ilustracja do filmu została wydana na soundtracku w postaci płyty analogowej w 1977 roku przez amerykańską wytwórnię Cytadel CT i wznowiona w identycznej postaci dwa lata później. Było to 13 kompozycji trwających 33 minuty. [Freud] zadebiutował na CD dopiero w 1994 roku nakładem niemieckiej firmy fonograficznej Tsunami TSU – okładki się zmieniały, ale ilość materiału nie. Także jakość nie była zbyt czysta, dało się jednak odczuć te 32 lata czasu od premiery i ówczesnej technologii nagrania dźwięku. Oficjalne wydanie płyty z dodaniem 5 brakujących tracków w zadowalającej już jakości i nagromadzeniem na krążku 15 dodatkowych minut, nastąpiła 14 grudnia 2009 roku nakładem Varese Sarabande.

Muzykę, jaką Jerry Goldsmith przygotował dla potrzeb filmu, doskonale oddawała klimat zmienności ludzkiej psychiki i rewolucyjnych prób wnikania w podświadomość człowieka przez tego znakomitego, acz kontrowersyjnego psychoanalityka z Austrii. Film miałem okazję obejrzeć 10 lat temu na Canal Plus. Był bardzo mroczny, ciężki w odbiorze, pozbawiony wielu elementów rozjaśniających, nastawiony głównie na obrazowanie ludzkich problemów i równie skomplikowanych terapii. Na potrzeby obrazu Goldsmith stworzył ilustrację podkreślającą klimat, atmosferę i emocjonalną stronę filmu. Z pewnością nominacja do Oskara uwarunkowana była spełnieniem tych jakże trudnych wymagań postawionych przez sam obraz. Trudno bowiem byłoby wyróżnić tę pracę opierając się na bazie tematycznej i jej powtarzalności, jakości owych tematów, bogactwie orkiestracyjnym, o zbytniej melodyjności nawet nie wspominając. Pamiętać należy, ze szczególnie w latach 60-tych styl kompozytora był bardzo szorstki, często odwoływał się o atonalności Alexa Northa, jego mentora i przyjaciela.

Oglądając film, usiłowałem wsłuchać się w muzykę. Nie było to jednak łatwe. Od czasu do czasu przewijała się mroczna i niepokojąca ilustracja, podkreślająca dramatyzm pewnych scen, jednak próba wychwycenia jakiś powtarzających się tematów lub motywów spełzła na niczym. Dopiero mając możliwość zaprezentowania owej ilustracji na osobnej płycie, w oderwaniu od obrazu, zagłębiając się bardzo uważnie w każdą przysłowiową nutę, można było dokonać charakterystyki napisanej do filmu muzyki. W sumie naliczyłem tu cztery tematy, które określiłem jako główny, liryczny, dramatyczny i „suspensowy”. Całość kompozytor uzupełnił kolejnymi czterema leitmotywami – wyodrębnić można z nich: dramatyczny, zagrożenia, rytmiczny i „suspensowy”. Nie ma co ukrywać, że pod względem rozbudowy tematycznej, całość prezentowała się całkiem nieźle. Od razu jednak trzeba zauważyć, że nie były to melodie nadające się …do nucenia. Ich głównym przeznaczeniem była budowa mrocznej atmosfery. I taką też rolę pełniły.

Album rozpoczynał się i kończył prezentacją tematu głównego. Jaki on był? Doskonałym przykładem tej konstrukcji był otwierający całość Main Title. Już od pierwszych sekund dane było doświadczyć niepokojącej atmosfery - szorstkie, nerwowe, zaplątane *smyczki i wznoszące leitmotywy fletu i instrumentów strunowych, przypominały mocno późniejsze o 17 lat klaustrofobiczne wnętrze kosmicznego transportowca Nostromo z Aliena. To był jednak dopiero początek. Niebawem do ciągnących w tle basów, doszedł pulsujący klawesyn, „underscore” na flet został zastąpiony cięższym brzmieniem instrumentów dętych blaszanych, po czym w gracją wkroczył na scenę dramatyczny temat na flet z subtelną harfą, iście w stylu późniejszego Aliena. Ów prosty temat składał się z powtarzających się motywów na różne instrumenty. Całość była bardzo atonalna, zamknięta i klimatyczna. Sam temat, obok prostoty konstrukcyjnej, nie był melodią możliwą do zapamiętania po seansie, ale typową ilustracją do budowania atmosfery. Orkiestracje także były typowe dla mrocznej wizji filmu – smyczki, strunowce, basy, troszkę dętych blaszanych. Nic dziwnego, że Ridley Scott chciał tę muzykę jako temp-track w pierwszej części Obcego, a potem jako docelową ilustrację.

Temat główny stał się wiodącym przewodnikiem muzycznym po tym ciężkim w odbiorze filmie. Goldsmith starał się przy każdej nadarzającej się okazji, posłużyć tą konstrukcją, aby podkreślić ciągłość narracji. W Charcot`s Show lub Case Histories, kompozytor naprzemiennie rozjaśniał brzmienie tematyczne przy pomocy solowych smyczków lub harfy, po czym zagęszczał je dzięki instrumentom dętym blaszanym, następnie zaś powracał do atmosfery niepewności i zagrożenia stosowaniem smyczkowego *tremolo w asyście mrocznego basu. W tym pierwszym tracku można było wychwycić pochodzącego z 1982 roku Ennio Morricone i jego Coś. Czasem Jerry podkreślał jeszcze bardziej wiodącą wymowę tematu głównego stosując nieco pełniejszą sekcję smyczkową; choćby w Trauma i Freud`s Awakening. Na uwagę zasługiwał też finał w postaci End Title. Goldsmith dokonał tu pełnego rozwinięcia tematu opartego na sekcję smyczkową, eksponując w centrum rodzaj dramatycznej fanfary na *waltornie, smyczki, wiolonczele i kontrabasy w niskich rejestrach.

Ciekawym dodatkiem do mrocznej całości był temat liryczny (Thirsty Girl) oparty na subtelnym brzmieniu czelesty i ksylofonu. Od czasu do czasu Jerry wprowadzał jeszcze bardziej rozjaśniający otaczające wszystko ciemności emocjonalne i stonowane brzmienie harfy – Cecilie and the Dancer. I taki generalnie układ Goldsmith stosował przez cały czas. Częściej jednak tematowi głównemu towarzyszyła konstrukcja odpowiedzialna za klimat „suspensu”. Już w Cecilie and the Dancer można było usłyszeć leitmotyw smyczkowy w stylu Omena z roku 1976, który został następnie rozwinięty w nowy, odrębny temat. Rozwiązanie to było później kontynuowane w Cecilie`s Dream i The First Step. Ciekawie zaprezentował się lejtmotyw „suspense`owy” w Meynert`s Tour który Jerry oparł na płynącej symbiozie niskiego brzmienia sekcji smyczkowej, typu wiolonczele i kontrabasy oraz z podkreślającą głębię konstrukcji podkładem dętym. Tego typu rozwiązania autor często stosował w późniejszych thrillerach lub horrorach.

The Brothel to konstrukcja dwuczęściowa – po pierwsze, kompozytor powracał systematycznie do tematu lirycznego opartego na brzmieniu, niemal rodem z Ducha, a więc kombinacji „optymistycznego” brzmienia melodii na cymbały i harfy, w asyście „mrocznego” akompaniamentu newrowych partii smyczkowych i dętych. Po drugie zaś, Goldsmith stworzył ciekawą paletę różnych melodyjnych fraz odpowiadających za spokojny dramatyzm na ekranie, bez żadnych agresywnych eksplozji lub straszenia hałasem. A i *orkiestracja pogłębiała ewentualne doznania – smyczki, instrumenty dęte drewniane, fortepian lub harfa. Sama dramaturgia zaś wyodrębniona została w autonomiczny temat przy okazji Desperate Case, z prowadzącą rolą sekcji *basowej podobnej do sceny polowania na Obcego na pokładzie Nostromo. Taki układ tematyczny Goldsmith wzbogacił dodatkowo o część leitmotywów, mających raczej zasygnalizować pewną zmianę w konstrukcji. Stanowiły one swego rodzaju symbiozę z klimatycznym „underscore`em”. Oba elementy stały się potem rodzajem inspiracji stylistycznej dla późniejszych partytur.

Podajmy parę przykładów. Meynert`s Request to pokaz kreowania atmosfery dramaturgii i „suspense`u” przy pomocy kolejno nakładających się na siebie sekcji smyczkowych, od partii solowych, po obecność większej sekcji. Tego typu klimaty Goldsmith często stosował w późniejszych pracach kina grozy, choćby Omen lub Duch. The Funeral to płynący leitmotyw zagrożenia oparty na smyczkowym tremolo i nakładającym się na to atmosferycznym „underscore” na klawesyn w stylu Mostu Kassandry z 1976 roku. The Failure to kolejna konstrukcja tego typu oparta na dramatycznych wejściach klawesynu i akompaniamencie smyczków oraz instrumentów dętych drewnianych i fortepianu, podobnych do brzemienia Mostu Kassandry. Temat dramatyczny został wyeksponowany na przeciągłe frazy smyczkowe rodem z Omena. Natomiast Return To Red Tower to prezentacja mrocznego dramatyzmu w pełnej krasie, gdzie Goldsmith posłużył się większością sekcji orkiestrowych, z dominacją tworzących klimat zagrożenia i grozy sekcji smyczkowych. Tego typu „ambientowe” konstrukcje stanowiły dla kompozytora dobrą szkołę na przyszłość. Akcja nie była elementem, w który obfitowały obraz – tego typu klimaty częściej były ilustrowane dramatycznym „suspensem”. Jednak w jednym przypadku Jerry nie omieszkał się stworzyć odrębnego motywu rytmicznego (Red Tower Street), gdzie można było usłyszeć tak charakterystyczne brzmienie „niskiego” fortepianu. W Freud`s Trauma natomiast budowany „underscore” przybierał formę płynącej sekcji smyczkowej, nieco mniej atonalnej niż zazwyczaj, a niektóre elementy tego motywu przypominały Rój z 1978 roku. Zresztą część typowo ilustracyjna dominowała na albumie w niemal każdym utworze – Thirsty Girl, Case Histories lub Freud`s Awakening.

To co wyróżniało muzykę do Freuda to rodzaj artystycznego ryzyka, jakiego dopuścił się młody wtedy kompozytor tworząc nutowy odsyłacz do wizji Wiednia z drugiej połowy XIX wieku, skupiając się w kwestii dozowanych dla słuchacza emocjach na naukowej stronie pracy słynnego psychoanalityka. Stylistyka partytury do Doktora Freuda stanowiła ważną wskazówkę dla kompozytora, który na przełomie lat 60. i 70. jeszcze kilkakrotnie odważył się napisać dość awangardowe ilustracje filmowe, choćby do Planety Małp w 1968 roku (kolejna nominacja do Oskara), The Illustrated Man z 1969 roku i The Mephisto Waltz z roku 1971. Ilustracje, które kładły nacisk na atonalny i niejednokrotnie eksperymentalny sposób podkreślania klimatu i atmosfery obrazu oraz toczącej się historii. Nerwowa i czasem jakby nieuporządkowana *atonalność nie była u Jerry`ego przypadkowym zlepkiem nut, podkreślających tylko wybrane sceny; to przykład nowatorskiego, choć trudnego w odbiorze, sposobu budowania bazy tematycznej filmu, tworząc jakby fundament i przedpole to wprowadzenia kolejnego tematu lub motywu. W podobny sposób Goldsmith będzie tworzył warstwę ilustracyjną w temacie Plagi w The Satan Bug z 1965 roku.

Ogólnie rzecz biorąc, muzyka do Doktora Freuda będzie barierą nie do sforsowania dla młodego i „nieostrzelanego” jeszcze w świecie filmowych partytur słuchacza. Jakikolwiek melodysta nie będzie miał tutaj po prostu co szukać. Aby pojąć istotę tej partytury niezbędne stanie się wczucie w myśl przewodnią kompozytora i zastosowanych przez niego technik ilustracyjnych. Dużo skupienia, spokoju i cierpliwości wymagać będzie ta płyta, dla każdego pragnącego się zmierzyć z jej klimatem. Oczywiście, zagorzali fani kompozytora nawet tutaj znajdą coś dla siebie, ale podkreślam – tylko zagorzali. Na pewno pewnej satysfakcji dostarczą próby odnajdywania późniejszych inspiracji kompozytora, dla których Freud stał się fundamentem. Jednak, mimo nominacji do Oskara, muzyka ta jest naprawdę ciężka w odbiorze. Obiektywnie, należy ją polecić, ale z rezerwą!

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1.Main Title – 3:22
2.Meynert`s Tour * – 1:11
3.Charcot`s Show – 5:12
4.Thirsty Girl – 1:24
5.Case Histories – 2:15
6.Desperate Case – 3:29
7.Meynert`s Request * – 3:34
8.The Brothel * – 5:10
9.The Funeral – 0:47
10.Cecilie and the Dancer – 3:06
11.Cecilie`s Dream – 1:12
12.The First Step – 2:14
13.Red Tower Street – 1:29
14.The Failure * – 1:50
15.Freud`s Trauma – 3:20
16.Return To Red Tower *– 3:17
17.Freud`s Awakening – 1:57
18.End Title – 2:34

Razem:47:30

* kompozycje dodatkowe na wydaniu Varese



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!