Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Tajemnice oceanu (Deep Blue)

10 Wrzesień 2009, 17:05 
Kompozytor: George Fenton

Orkiestracje: Geoffrey Alexander, Julian Kershaw, Simon Chamberlain

Wykonanie: Berliner Philharmoniker, The Choir of Magdalen College, David Lawson (syntezatory), Andy Findon (flety)

Dyrygent: George Fenton

Rok wydania: 2004
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Tajemnice oceanu (Deep Blue)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Przyrodnicza seria telewizji BBC pt. Błękitna planeta została wyemitowana po raz pierwszy w 2001 roku. Obiektem jej zainteresowania był bogaty i fascynujący ekosystem mórz i oceanów. Ogromny sukces, z jakim się od początku spotkała, zachęcił twórców do zaprezentowania dorobku swojej pracy na dużym ekranie. W ten sposób powstał obraz Tajemnice oceanu, który stanowił przekrojowe spojrzenie na poruszane w serialu tematy. Autorzy postarali się wybrać najciekawsze i najbardziej efektowne fragmenty, następnie przemontowali materiał i dodali nowy komentarz, tym razem w wykonaniu Michaela Gambona (w serialu narratorem był David Attenborough).

Za ścieżkę dźwiękową do Tajemnic oceanu odpowiadał jak poprzednio George Fenton. Wybór innego kompozytora nie wchodził w grę – jego muzyka do Błękitnej planety zyskała nie tylko poklask krytyków, ale również dużą popularność wśród słuchaczy. Na potrzeby filmu pełnometrażowego Fenton zdecydował się na nowo zaaranżować dotychczasowe kompozycje, dopasowując je do nowych-starych scen. Wykonanie muzyki zostało tym razem powierzone jednej z najbardziej utytułowanych orkiestr w Europie – Berliner Philharmoniker. Dzięki temu zamiast produktu „drugiej świeżości” otrzymaliśmy prawdziwie „nową jakość”. Choć poprzedniemu wykonaniu przez BBC Concert Orchestra nie można było nic zarzucić, pod ręką berlińczyków muzyka nabrała dodatkowego wigoru i charakteru.

Nowy album nie jest jednak dokładną kopią poprzednika. Około połowa utworów z oryginału ma tu swój odpowiednik, jednak różnice między nimi nie dotyczą wyłącznie jakości wykonania. Szybki rzut oka na długość trwania poszczególnych kompozycji pokazuje, że tylko pod tym względem istnieją odchylenia dochodzące czasem do kilku minut (na korzyść tych z jednej bądź drugiej płyty). Otwierający album utwór Bounty Hunters to nowa wersja Sardine Run z Błękitnej planety, jednak nawet tu – pomimo zaledwie 5 sekund różnicy – można zauważyć inne rozłożenie *akcentów (np. solowa trąbka wchodzi ok. 30 sekund później niż w oryginale).

Częściej jednak zmiany są o wiele poważniejsze. We Free to Roam (dawny Blue Whale) nie usłyszymy już dynamicznej drugiej części utworu. Podobnie nieobecne jest ok. 30 dość efektownych sekund utworu Baitball (tu zatytułowanego Spinning Baitball). Stratę tę nadrabiają jednak Flying Emperors, który – w porównaniu do oryginalnego Emperors – ma znacznie bardziej rozbudowany początek, i Wolf Pack (wcześniejsze Killer Whales), gdzie dotychczasowe intensywnie dramatyczne akordy zostały uzupełnione o warstwę muzyki akcji. Z kolei początek Killer Whales (pierwsze półtorej minuty) formuje na nowym albumie osobny i dużo dłuższy utwór pt. Airways. Takich zmian jest tu więcej.

Mounting Pressure to na przykład odświeżony The Deep Ocean. Różnice między jednym a drugim są subtelne, ale również dosyć istotne. Posępna atmosfera oceanicznej głębi podkreślana była wcześniej głównie za pomocą dźwięków z syntezatora. Tutaj, choć elektronika jest nadal obecna, to orkiestra jest na pierwszym planie. Poza tym utwór został wzbogacony o zupełnie nowe, atrakcyjne fragmenty, m.in. nastrojową wokalizę i wykonanie melodii przewodniej serii Błękitna planeta. Sam ten motyw pojawia się na płycie przynajmniej kilka razy i jest znacznie bardziej wyeksponowany niż na pierwotnym albumie. W pełnej krasie zaprezentowany zostaje dopiero w ostatnim z utworów, tytułowym Deep Blue. Jest to rozbudowana wersja kompozycji, która otwierała ścieżkę dźwiękową do serialu. Tu brzmi jeszcze bardziej podniośle, a rozszerzony początek stanowi jeden z najmocniejszych fragmentów tej płyty.

O ile większość „starych” utworów zyskała na brzmieniu, nie jestem do końca przekonany, czy to samo można powiedzieć o Showtime (dawne Spinning Dolphins). Oba utwory – i trzeba to podkreślić – są fenomenalne, jednak to w oryginalnym można usłyszeć stopniowe rozbudowywanie aparatu wykonawczego od instrumentów solowych do pełnej orkiestry. Tutaj od razu zaczynamy od całego składu. Nadal jest bardzo przyjemnie, ale chyba już nie tak ciekawie. Kwestią gustu będzie również wybór między Coral Wonder a Coral Riches. Nowa wersja jest dwa razy dłuższa, ale za to bardziej stonowana i delikatniejsza, przez to wymagająca więcej uwagi.

Jeśli chodzi o „nowy” materiał, to album z Tajemnic oceanu przynosi kilka ciekawych pozycji. Trudno mi w tej chwili zweryfikować tę tezę, ale jestem niemal pewien, że nie są to utwory w 100% nowe, a raczej te, które po prostu nie zmieściły się na poprzednim wydaniu. Jednym z najważniejszych jest dramatyczny The Beach of Patagonia, który ilustruje sceny z polowań orek na foki. Jest to jedna z najbardziej intensywnych emocjonalnie kompozycji na tej płycie. Na innym biegunie znajdują się nastrojowe Kelp Forest i Kaleidoscope. Oba są bardzo zwiewne, oparte na delikatnych wokalizach, dźwiękach harf, dzwonków, dzwoneczków, wibrafonów oraz odrobinie elektroniki. Z ciekawych utworów można wyróżnić jeszcze zabawny Surf and Sand, który towarzyszy sekwencji z krabami, oraz szlachetny The Wanderers, który ilustruje piękną scenę podwodnych podróży.

Choć słucha się tego wszystkiego naprawdę dobrze, to prawdziwą klasę ta muzyka pokazuje w zetknięciu z obrazem. Mimo że album kupiłem już dobrych kilka lat temu, dopiero niedawno miałem okazję obejrzeć film. Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, to zachęcam, gdyż pod względem audio-wizualnym bije większość tego, co można obejrzeć w kinie. Po raz kolejny okazało się, jak niewiele mają do zaproponowania najbardziej widowiskowe efekty specjalne w konfrontacji z doskonałością natury. Muzyka Fentona w tym wszystkim spełnia rolę nie tylko kreatora nastroju, ale również służy narracji. Przede wszystkim jednak jest niesamowicie piękna i idealnie komponuje się z równie wysmakowanymi ujęciami (mogę śmiało zakładać, że tak samo dobrze wypadała w telewizyjnej Błękitnej planecie).

Gwoli podsumowania, nie wypada mi stwierdzić niczego innego niż to, że George Fenton stworzył dzieło wyjątkowo udane, które nie tylko wypada fantastycznie jako filmowa ilustracja, ale przede wszystkim jest więcej niż dobrą pozycją do słuchania autonomicznego. Mających wybór między soundtrackiem do Błękitnej planety a tym do Tajemnic oceanu zachęcam raczej do tego drugiego, choćby ze względu na jego bogatsze brzmienie, natomiast posiadacze oryginału, którzy nie cierpią na nadmiar gotówki, mogą go sobie jednak darować.

Poniżej alternatywna okładka albumu:

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Bounty Hunters - 3:35
2. Airwaves - 2:20
3. The Beach of Patagonia - 5:07
4. Metamorphosis - 1:52
5. Surf and Sand - 2:02
6. Coral Riches - 4:13
7. Free to Roam - 1:16
8. The Kelp Forest - 3:12
9. Kaleidoscope - 3:57
10. Polar Landscape - 3:14
11. Flying Emperors - 3:29
12. Wolf Pack - 5:01
13. The Wanderers - 3:36
14. Showtime - 2:15
15. Mounting Pressure - 6:36
16. The Spinning Baitball - 3:36
17. Deep Blue - 5:45

Razem: 63:13



Komentarze czytelników: