Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Anioły i Demony (Angels & Demons)

14 Czerwiec 2009, 17:02 
Kompozytor: Hans Zimmer

Rok wydania: 2009
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Anioły i Demony (Angels & Demons)

Na ekranizację powieści Dana Browna Anioły i Demony szedłem sceptycznie nastawiony, mając w pamięci żenującą adaptację największego bestsellera tego pisarza, Kodu Da Vinci. Okazało się jednak, że artyści wyciągnęli wnioski ze swoich błędów i zaproponowali nieco inną konwencję, którą bez trudu zaakceptowałem i świetnie bawiłem się w kinie. O ile bowiem Kod Da Vinci reżyser Ron Howard potraktował śmiertelnie poważnie, przedstawiając literacką fikcję jako prawdę objawioną, o tyle w Aniołach i Demonach zszedł już z tego tonu. Powstał film o czytelnym dla widza rozrywkowym charakterze, pozwalającym przymknąć oko na wszystkie pseudonaukowe bzdury o sekcie Iluminatów czy antymateriach. Ma on szybką akcję z zaskakująco efektownym finałem, a nawet krzepiące przesłanie, że nauka i religia nie powinny się zwalczać i wykluczać. W stosunku do Kodu... zmieniło się aktorstwo Toma Hanksa – gra na większym luzie – patos zszedł do zdrowego poziomu, co w dużej mierze wyniknęło z mądrzejszej koncepcji muzyki Hansa Zimmera.

Chociaż materiał tematyczny kompozytor pozostawił ten sam – filmowe Anioły i Demony są kontynuacją Kodu Da Vinci - to sposób ilustrowania wydarzeń rozgrywanych na ekranie uległ zmianie. Kompozytor ograniczył na szczęście patetyczne tematy chóru, komponując jedynie kilka dramatycznych motywów chóralnych do scen, w których ich zastosowanie wydaje się najbardziej uzasadnione (przeważnie okrutnych morderstw). Motywy te wzbogacił charakterystyczną dla siebie harmoniką orkiestry symfonicznej i pulsującą, bogatą elektroniką. W ogóle należy podkreślić, że Zimmer umiejętniej zbalansował orkiestrę, chór i elektroniczne sample. Brzmienie stało się masywne, ale nie przytłaczające. Podobnie zgrabnie połączył elementy muzyki przywodzące na myśl sacrum (kościelne wejścia chóru, dzwony, partie solowe skrzypiec) z nowoczesną, motoryczną bazą rytmiczną i brzmieniową, kształtującą formę utworów a także narrację filmu. Odczytuję to jako świadomy zabieg muzycznego połączenia nauki i religii.

Za bardzo duży plus uznaję fakt, że Zimmer nie poszedł na tani patos w kulminacyjnej, wybuchowej sekwencji, lecz stworzył do niej bardzo piękny, kontrastujący utwór Science and Religion o poruszającej *harmonice i niezwykle efektownej pulsacji, które kreują niemal namacalną magię kina. Istotną rolę odgrywają tu, jak i w innych utworach, skrzypcowe partie solowe Joshu’y Bella. Jego charakterystyczne eteryczne wibrato uduchawia muzykę i dodaje jej szlachetności (nawet jeśli niektóre frazy balansują na granicy kiczu).

Zarówno w filmie, jak i na płycie znakomicie prezentują się dynamiczne utwory akcji, zwłaszcza 160 BPM oraz Black Smoke. Oba robią wrażenie, dzięki efektownemu, nieregularnemu rytmowi na 7/8 (w Black Smoke tylko na początku) a także kapitalnym połączeniu chóru z syntezatorami o przyjemnie archaicznych barwach. W Aniołach... uświadczymy również sporo tzw. underscore’u, zbudowanego na tajemniczych, długich współbrzmieniach, wzbogacanych różnorodnymi pulsującymi samplami. Tego typu muzyka wybrzmiewa w licznych dialogowych scenach i jest jak najbardziej uzasadniona. Bardziej absorbujące tło (np. bogatsze w melodie) przeszkadzałoby w i tak już zbyt szybkiej naukowej wymianie zdań bohaterów.

Szkoda tylko, że w Aniołach i Demonach Hans Zimmer strasznie się powtarza. Słyszymy w nich tematy, współbrzmienia albo rozwiązania aranżacyjne żywcem wzięte np. z The Ring, Hannibala, Mrocznego Rycerza, a nawet z Cienkiej Czerwonej Linii. Przyznam jednak, że oryginalność nie ma wielkiego wpływu na moją ocenę muzyki filmowej.

Hans Zimmer po raz kolejny potwierdził swoje mistrzostwo w tworzeniu efektownej, technologicznej muzyki ilustracyjnej. Kto taką lubi, może być pewien, że w Aniołach i Demonach zetknie się z fachową robotą i satysfakcjonującą rozrywką.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. 160 BPM - 06:42
2. God Particle - 05:20
3. Air - 09:08
4. Fire - 06:51
5. Black Smoke - 05:45
6. Science And Religion - 12:27
7. Immolation - 03:38
8. Election By Adoration - 02:12
9. 503 - 02:14

Razem: 54:16



Komentarze czytelników:

Lionel Messi:

Moja ocena:

Brawo dla pana recenzenta nareszcie ukazala sie recenzja muzyki z Aniolow i Demonow,ktora mozna brac pod uwage,poniewaz jest rzetelna i nie ma zadnej sympatii ani wrogosci wobec Zimmera;)

Neimoidian:

Moja ocena:

Cóż... Moje spojrzenie na rozrywkę w wykonaniu Zimmera jest najwyraźniej bardzo odmienne. Najlepszą w tym gatunku pracą Niemca jest wg mnie trzecia odsłona "Piratów", którą Olku oceniłeś na 3 gwiazdki, wspominając o hałaśliwości, kiczowatych tematach i groteskowym chórze. Zabawne, ale właśnie dokładnie te elementy odnalazłem w wyjątkowej ilości w "Aniołach i demonach". W zasadzie jedyne utwory, które mi podeszły to "Science and religion" i "Election by adoration". Zimmer opowiadał w wywiadach, jak to zależało mu, by "zacząć od zera" i stworzyć coś nowego... Efektem końcowym jest muzyczna mielonka z "Kodu da Vinci", w której kompozytor zarżnął całą subtelność i piękno poprzedniej pracy, dodał dosłowne cytaty z "Hannibala", rozwiązania muzyczne znane z generycznych utworków pisanych pod trailery i parę innych atrakcji. Gdzieś tam kryje się parę solidnych momentów, ale giną one w tej całej papce. Jako wieloletni sympatyk Zimmera z przerażeniem obserwuję jego ostatnie dokonania. Co prawda parę jego scorów zostało mi jeszcze do przesłuchania, ale na razie "Anioły i Demony" są dla mnie w ścisłej czołówce jego najgorszych prac (nie mogę przypomnieć sobie innej, która by mi bardziej nie podobała się). By się dalej nie denerwować, posłucham sobie jeszcze raz "Kodu da Vinci" albo (jeszcze lepszego) "Hannibala".

Wawrzyniec:

Moja ocena:

Bardzo dobra i rzeczowa recenzja:) I ma się rozumieć świetna muzyka:) Całkowicie zgadzam się z recenzentem. Chociaż osobiście zapewne zatrzymałbym się trochę dłużej przy omawianiu "160 BPM" i wspomniałbym także o bardzo ładnym "503", ale to tylko takie drobne uwagi z mojej strony. Bardzo podoba mi się, podoba jak autor podszedł do oceniania tej muzyki. A mianowicie przez pryzmat, a) jak się ta muzyka sprawdza w filmie i b) jak się jej słucha jako dzieło autonomiczne. I jeżeli chodzi o te dwa czynniki to najnowsza praca Zimmera spisuje się idealnie. Jeżeli chodzi o "muzykę w filmie" to spisuje się zdecydowanie lepiej od "Kody Da Vinci". I jak dla mnie to są dwa najważniejsze czynniki. Oczywiście można zarzucić płycie, nieorginalność, ale tutaj też się zgodzę z autorem, dla mnie muzyka musi przede wszystkim dobrze brzmieć. I "Anioły i Demony" Hansa Zimmer brzmią bardzo dobrze:)

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Najgorszy score roku jak do tej pory (egzekwo z Wolverinem). Więcej komentować tej płyty nie zamierzam, bo szkoda czasu, a wszystko napisałem już na forum.

Lionel Messi:

Moja ocena:

Panie Adamie czy to konieczne by przekonywac kogos,ze ta sciezka jest beznadziejna skoro to totalna bzdura?
Zimmer od dawna wzbudza dyskusje i jest na tyle nietuzinkowy jak wspomnial wczesniej Pan Wawrzyniec,ze sympatycy muzyki filmowej beda w rezultacie podzieleni,ale w moim mniemaniu to tylko wzmacnia jego pozycje a u mnie poczuciu ze jest wielkim kompozytorem,ktory jest u mnie w tej chwili na najwyzszym szczeblu,poniewaz sprawia,ze ludzie jeszcze bardziej sie interesuja tym gatunkiem muzyki i nikt nie zaprzeczy ze tak nie jest;)
Nie zmienia to faktu ze do dokonan Johna Williamsa czy Ennio Morricone Hansowi jednak sporo brakuje;)


  Do tej recenzji jest jeszcze 15 komentarzy -> Pokaż wszystkie