Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Kroniki Spiderwick (The Spiderwick Chronicles)

05 Listopad 2008, 22:25 
Kompozytor: James Horner

Orkiestracje: J.A.C. Redford, Steven R. Bernstein, Carl Johnson, Eddie Karam, Gary K. Thomas

Rok wydania: 2008
Wydawca: Lakeshore Records

Muzyka na płycie:
Kroniki Spiderwick (The Spiderwick Chronicles)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

The Spiderwick Chronicles to adaptacja napisanych przez Holly Black i zilustrowanych przez Tony’ego DiTerlizzi opowiadań o młodym rodzeństwie, odkrywającym magiczny świat zasiedlony przez baśniowe stwory. Trafiając w sam środek wielkiego konfliktu, dzieci zmuszone są do walki o przetrwanie oraz zmierzenie się z potężnym ogrem Mulgarathem.

Baśnie, bajki i historie fantastyczne to bez wątpienia jeden z tych gatunków, które dają kompozytorom szansę na rozmach i puszczenie wodzy fantazji, a słuchaczom na ciekawe, nierzadko porywające ilustracje. W ostatnim czasie kino dostarczyło kilka lepszych i gorszych pozycji z tego gatunku, co pociągnęło wysyp różnej maści kompozycji – wymienić tu można np. The Bridge to Terabithia Aarona Zigmana, The Golden Compass Alexandre Desplata czy niedawne The Nim’s Island Patricka Doyle’a. Na początku bieżącego roku znalazła się w tym gronie ilustracja Jamesa Hornera do filmu Kroniki Spiderwick.

James Horner w swojej karierze pracował w zasadzie przy większości istniejących gatunków filmowych, w każdym z nich odnajdując się perfekcyjnie. Jego poprzednie prace wyznaczyły pewien standard brzmienia, z którego kompozytor rzadko rezygnował, szczególnie w ostatnim czasie – stąd coraz częstszym zarzutem wobec jego muzyki stała się wtórność i powielanie dawno wyeksploatowanych rozwiązań.

Muzyka, jaką do filmu napisał Horner, doskonale wpasowuje się w kanon ilustracji baśniowych. Na tle ostatnich The Spiderwick Chronicles wyróżnia się nie tylko bogactwem brzmienia, ale i spójnością, której brakowało np. u Desplata. Początek, czyli Writing the Chronicle, to utwór dość mroczny. Ciekawe połączenie smyczków, klarnetu oraz elektronicznych efektów budzi luźne skojarzenia z Legendą Jerry’ego Goldsmitha. Wiele z wprowadzonych tu elementów przewija się przez całą ścieżkę. So Many New Worlds Revealed jest już utworem bardziej melodyjnym. Pojawiają się w nim dwa ciekawe motywy – jeden liryczny, drugi bardziej przygodowy. Trzeci utwór (Thimbletack and the Goblins) jest również interesujący, zgrabnie łącząc liryczną lekkość z pewną dozą mroku. O ile element baśniowy Horner kreuje tu przez użycie klawesynu, napięcie buduje poprzez ostre i szybkie pociągnięcia smyczków oraz charakterystyczne dla siebie rytmiczne uderzenia w klawisze fortepianu.

Wątek postaci Hogsqueal’a kompozytor ilustruje za pomocą komicznej melodii opartej o instrumenty dęte blaszane. Motyw zostaje po raz pierwszy wprowadzony w Hogsqueal’s Warning of a Bargain with Mulgarath i powtórzony jest wielokrotnie w późniejszych utworach. Za nim podąża kolejna ważna melodia – delikatna, wykonywana głównie na flecie. Jest to jeden z tych najbardziej rozpoznawalnych tematów tej ścieżki, choć – niestety – jest on w dużej mierze zapożyczony z ilustracji do filmu Casper, czego kompozytor nawet nie starał się specjalnie ukryć żadnymi oryginalnymi aranżacjami.

W tym utworze mamy również do czynienia z muzyką akcji. Horner wykorzystuje w niej pełen arsenał, jaki zapewnia mu orkiestra. Na przestrzeni ostatnich lat można w tym właśnie aspekcie twórczości artysty zauważyć największą zmianę – kompozycje te są bardziej złożone i epickie, osiągając rozmach bliższy Johnowi Williamsowi niż dawnemu Hornerowi z okresu Krulla i Willowa. Dark Armies from the Forrest Attack jest dowodem na stopniowy rozwój kompozytora w tej dziedzinie. Pewne znamiona dawnego stylu są nadal obecne (np. nieśmiertelne metaliczne uderzenia oraz charakterystyczne zapętlone frazy wygrywane na smyczkach), z drugiej strony sekcja dęta blaszana zdaje się raz po raz eksplorować mniej ograne (przez tego twórcę) terytoria muzyczne.

Utworów silnie nasyconych akcją na płycie nie brakuje – Burning the Book, Desperate Run through a Tunnell, The Protective Circle is Broken czy Jared and Mulgarath Fight for the Chronicles z pewnością dostarczą sporo emocji zwolennikom tego rodzaju muzyki, a fanom Hornera tu i ówdzie przypomną znane z jego poprzednich ilustracji energiczne werble, wspomniane już uderzenia w kowadło czy może nieodzowne fanfary na trąbkach… Są to środki wyrazu należące do stałej palety tego artysty, niemniej dla słuchaczy bardziej zaznajomionych z twórczością Amerykanina ich obecność może być już odrobinę męcząca. Jako sporadyczny słuchacz nie uważam jednak, by w tym przepadku kompozytor posunął się w ich stosowaniu za daleko, jak miało to miejsce np. w Troi.

Do najciekawszych utworów na płycie należy The Flight of the Griffin. Eteryczny z początku nastrój stopniowo nabiera epickiego charakteru. Kompozytor wydobywa tu całą szlachetność brzmienia orkiestry, idealnie wyważając proporcje składników, z których żaden nie dominuje nad innym, wszystkie zaś wspaniale się uzupełniają, rozwijając znaną z utworu drugiego melodię.

Mocnym punktem albumu są także finałowe Coming Home oraz Closing Credits, stanowiące przemyślane i satysfakcjonujące podsumowanie tej muzyczno-filmowej historii. Jak przystało na tego typu kompozycje, najważniejsze tematy ścieżki powracają i przeplatają się ze sobą nawzajem. Na szczególną uwagę zasługuje końcowa suita – na początku raczy słuchaczy rozbudowaną, patetyczną wersją tematu przygodowego, a następnie przyjemną fortepianową wariacją kojarzonego z Casperem motywu.

Podsumowanie albumu ze ścieżką dźwiękową do Kronik Spiderwick nie jest sprawą łatwą. Horner skomponował bardzo przyjemną, na swój sposób całkiem wartościową muzykę, w której jednak nie brakuje wyraźnych odniesień do jego wcześniejszej twórczości. Niby nie od dziś jest to cecha wielu jego prac, z drugiej strony trochę szkoda, że nie jest to kompozycja w pełni oryginalna. Podobnie jak w przypadku The New World, wspomniane minusy nie dyskredytują jednak tego dzieła, gdyż broni się ono skutecznie jakością zgromadzonego w nim materiału. Co prawda nastrojowość i stonowanie wielu fragmentów tej muzyki spowodowały, że część osób uznała tą ścieżkę za odrobinę nudną, ale jest to opinia w moim przekonaniu krzywdząca. The Spiderwick Chronicles to mimo wszystko jedna z lepszych muzycznych pozycji fantasy w ostatnim czasie. Album można przede wszystkim polecić osobom, które rozpoczynają swą przygodę z Hornerem oraz jego zagorzałym i wiernym fanom, którzy przymkną oko (ucho) na to, co w tej pracy nieoryginalne, natomiast zasłużenie docenią wszystko, co nowe i świeże.

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Writing the Chronicles - 3:02
2. So Many New Worlds Revealed - 5:11
3. Thimbletack and the Goblins - 5:15
4. Hosqueal`s Warning of a Bargain - 5:15
5. Discovering Spiderwick`s Secret - 3:24
6. Dark Armies from the Forest Attack - 3:06
7. Burning the Book - 2:43
8. A Desperate Run Through the Tunnell - 4:47
9. Lucinda`s Story - 6:01
10. The Flight of the Griffin - 6:55
11. Escape from the Glade - 4:44
12. The Protective Circle is Broken .... ! - 2:07
13. Jared and Mulgarath Fight for the Chronicles - 4:17
14. Coming Home - 6:17
15. Closing Credits - 8:22

Razem: 71:30



Komentarze czytelników:

Mystery:

Moja ocena:

Ośmielę się stwierdzić, iż jest to jeden z najmniej oryginalnych soundtracków Hornera, jeszcze chyba w żadnej z pracy Horner w takim stopniu nie skorzystał z dobrodziejstw swojej bogatej twórczości.
Nie zmienia to jednak faktu, że "Kroniki Spiderwicka" to płyta dobra.
Jest to muzyka z iście baśniowym zacięciem. Już sam temat główny pełen jest mistycyzmu, a na nim się nie kończy, praktycznie każdy utwór niesie ze sobą coś enigmatycznego, niespotykanego. Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na "Jared and Mulgarath Fight for the Chronicles".
Jakże wspaniały kawałek, tematycznie dorównujący kompozycjom z pod znaku Willowa czy Krulla. Kroniki Spiderwicka razem z Life Before Her Eyes i Boy in the Striped Pyjamas, czynią Hornera czołowym kompozytorem tego roku. A byłbym zapomniał, jeszcze ramówka dla stacji CBS :)

Janek:

Moja ocena:

Czołowym kompozytorem roku? Bez przesady. Może czołowym kompozytorem ogona stawki. Tu bym się zgodził.

Mefisto:

Moja ocena:

Zobaczmy....Monstrualna długość płyty? Jest. Długaśne utwory? Są. Wtórność tematów i melodii? Jest. Podanie tychże bez ładu i składu? Jest. Nuda? Jest. Czyli standardowy Horner - brrr...

Adrian:

Moja ocena:
bez oceny

Dużo nabrałtutaj ze Spitfire Girl.