Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Człowiek Omega (The Omega Man)

03 Czerwiec 2007, 18:14 
Kompozytor: Ron Grainer

Rok wydania: 1971/2000
Wydawca: Film Score Monthly

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Człowiek Omega (The Omega Man)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Na przestrzeni kilku lat legenda amerykańskiego kina, Charlton Heston, zagrał w trzech filmach science-fiction, poruszających tematykę zagłady ludzkiej cywilizacji i walki człowieka o przetrwanie w niesprzyjących warunkach. Były to: osławiona Planeta Małp(1968) a także znacznie mniej u nas znane Człowiek Omega(1970) i Zielona pożywka(1973) - fani gatunku połączyli te obrazy w nieformalny tryptyk. To jedne z najlepszych "wykwitów" filozoficznego science-fiction, chyba już dziś całkowicie wymarłego gatunku, którego twórcy nie bali się stawiać widzowi trudnych pytań i zmuszać do gorzkiej refleksji, za to często potrafili się obejść bez spektakularnych efektów specjalnych i bizantyjskiego przepychu w scenografiach. Takim właśnie filmem jest Człowiek Omega Borisa Sagala, dziś uważany za kultowy. To druga w historii adaptacja opowiadania Richarda Mathesona (autora Pojedynku na szosie i Gdzieś w czasie) I Am Legend, które, jak wieść niesie, zainspirowało George`a Romero do stworzenia Nocy żywych trupów.

Warto w tym miejscu przybliżyć jeden z najwartościowszych składników tej produkcji, a jest nią naprawdę niebanalna muzyka. Zadanie skomponowania jej spadło na artystę, którego nazwisko młodszym fanom muzyki filmowej nic już nie mówi - był nim Ron Grainer, jeden z najbardziej cenionych kompozytorów telewizyjnych Srebrnej Ery, który wcześniej zasłynął ilustracją kultowego serialu Doktor Who a także tematem przewodnim z innego, niemniej znanego tasiemca Więzień. Domyślam się, że producentów Człowieka Omegi do zatrudnienia Grainera skłoniła żyłka muzycznego eksperymentatora i talent aranżerski. Jego kompozycje zawsze wyróżniały się przykuwającym uwagę brzmieniem i atmosferą. Nie inaczej jest w przypadku Człowieka Omegi, w którym Grainer postarał się o użycie m.in. syntezatorów, organów, egzotycznych perkusjonaliów a także "dzwonów wodnych". Posłużył się nimi nadzwyczaj sprawnie łącząc z gitarą klasyczną, basową oraz orkiestrowymi elementami tworząc dzieło jedyne w swoim rodzaju. Lekko zaskakujący jest nie tylko sam dobór instrumentów, ale także stylistyka całości i sposób zastosowania ilustracji w filmie. Nie wiem czy ma sens dokonywanie porównań dzieła Australijczyka do Planety Małp Goldsmitha, mimo, iż są to ilustracje filmów o niemal identycznej tematyce. Jednak nieodparcie nasuwa mi się wniosek, jakoby Grainer chciał całkowicie odrzucić i zerwać z modelem ilustracji zaproponowanym przez Amerykanina w dziele Franklina Schaffnera - choć wydaje mi się, że mógłby on wyśmienicie zadziałać w Człowieku Omedze. Australijski artysta stworzył *score drastycznie odmienny stylistycznie i pełniący inną funkcję w połączeniu z obrazem. Zamiast furiackiej i dzikiej atonalnej muzyki mamy łagodną i nieinwazyjną mieszankę różnych stylów muzycznych, czasem tak zaserwowaną, że ocierającą się o kicz.

Już sam temat tytułowego Człowieka Omegi może zaskakiwać, bo zamiast heroicznej i pełnej determinacji melodii, ostatni człowiek na planecie Ziemi ocalały po bakteriologicznym holocauście i walczący z hordą rozwydrzonych degeneratów otrzymał od Grainera ujmujący, pełen łagodności temat oddający humanizm i mądrość przedstawiciela ludzkiej cywilizacji. W jednej z wariacji utrzymany jest on w przeżywającej wtedy rozkwit stylistyce jazz-funkowej, choć brak mu tej energii i "kopa" charakterystycznego dla tego nurtu, w innej ma on formę kołysanki. I tak łagodnie jak ów temat prezentuje się znaczna część ilustracji Rona Grainera, zawierająca obok melodii przewodniej, drobniejsze tematy i motywy towarzyszące poczynaniom postaci granej przez Charltona Hestona a także tzw. Rodziny (czyli mutantów dążących do unicestwienia go jak i do zniszczenia dorobku intelektualnego i technicznego ludzkości), której obecność na ekranie Australijczyk często kwituje kompozycjami mieszającymi stylistykę barokową z popem. Czasem zaopatrzone w nutkę melancholii, czasem mocno okrojone instrumentalnie aby oddać samotność bohatera w nieprzyjaznym świecie, ale przez większość czasu kompozycje Grainera są przyjazne dla ucha słuchacza - niektóre wręcz mogące się określić sformułowaniami: muzyka relaksacyjna i easy listening, utrzymane są w bardzo lekkim tonie, niczym niesławny "muzak" puszczany w samolotach dla rozluźnienia pasażerów. Efektu dopełniają jazzowe evergreeny Round Midnight i All Through The Night a także słynny temat Maxa Steinera z A Summer Place tutaj podany w bardzo kojącej nerwy saksofonowej wariacji, który tworzy na początku filmu klimat w niezapomnianej scenie samochodowej przejadżdki Neville`a przez opustoszałe miasto.

Ilustracja Grainera idzie w niektórych scenach pod prąd z tym co dzieje się na ekranie i stanowi zaskakujące uzupełnienie strony wizualnej filmu. Warto też dodać,że twórca niemal całkowicie odrzuca brutalność, nagłe zwroty akcji i zaburzenia harmonii. Często choć nie w każdym przypadku stara się on prezentować zdarzenia oczami zachowującego stoicki spokój Neville`a. Melodyjna i rytmiczna muzyka akcji z mocnymi perkusyjnymi *beatami obecna w kilku utworach prezentuje się najbardziej konwencjonalnie spośród wszystkich składników ilustracji Grainera. Choć nie powali nikogo swoim tempem ani *orkiestracjami, to została doskonale dopasowana do wydarzeń i nie kuleje pod względem realizmu psychologicznego. Z perspektywy albumowej kompozycjom Grainera brakuje napięcia i częstszych, ożywczych impulsów, ale nie powinienem mieć o to pretensji do Australijczyka, ponieważ jego score w takiej postaci bardzo dobrze zafunkcjonował w obrazie. Grainerowi udaje się na szczęście uniknąć melodycznego przesytu, bo od czasu do czasu brnie w muzyczną ascezę i zachacza swoją muzyką o minimalizm, bawiąc się w rytmiczne powtarzanie fraz przy użyciu perkusji i syntezatora, jak i kreuje atmosferę chłodu i pustki emocjonalnej z pomocą solowych partii instrumentalnych, najczęściej organów i "dzwonów wodnych" wspieranych perkusją.

Ronowi Grainerowi należą się oklaski za zręczność, pomysłowość i odwagę, przy czym nie należy zapominać, że w Silver Age twórcy mieli zdecydowanie więcej swobody niż w dzisiejszych czasach i Australijczykowi z pewnością niezbyt trudno było przekonać do swojej koncepcji twórców filmu. Dziś na pewno taka ilustracja nie przeszłaby w Hollywood. Chyba ani kompozytor ani producenci nie byli po premierze Człowieka Omegi zawiedzeni, bowiem na Grainera spadł wielki splendor a jego muzyka pomogła filmowi odnieść komercyjny sukces i sprawiła, że do obrazu Borisa Sagala chce się wielokrotnie wracać. Kompozycja Rona Grainera tak dobrze sprawdziła się w obrazie, że trzy lata później do filmu Zielona pożywka Fred Myrrow napisał score stworzony w podobnej konwencji. Człowiek Omega dzięki swej stylistycznej oryginalności i świeżości jest uważany za jedną z najważniejszych ilustracji filmowych lat 70-tych, jednak do miana arcydzieła trochę kompozycji Grainera brakuje - technicznie nie jest to dzieło najwyższych lotów.

Istnieje jeden poważny problem, w związku z którym mogę rekomendować ilustrację Rona Grainera nielicznemu gronu słuchaczy. Kompozycja Australijczyka okropnie się przez lata zestarzała. Niepohamowanie w eksperymentach przynosi czasami taki skutek, że dzieła fatalnie znoszą próbę czasu o czym świadczą liczne przykłady z dyskografii Jerry`ego Goldsmitha. Domyślam się, że estetyka kompozycji Grainera będzie wyjątkowo odpychająca i nieatrakcyjna dla młodego słuchacza wychowanego na score`ach twórców z *Media Ventures. Ponadto wydaje mi się, że w związku ze specyfiką tej pracy, nawet zagorzali wielbiciele Silver Age`owej twórczości muzycznej mogą mieć z nią problem. Pomimo, iż jest to ważna i wyjątkowa kompozycja, zalecam najpierw obejrzeć świetny skąd inąd film przed podjęciem decyzji o zakupie albumu.

p.s. Do niedawna sporym problemem była znikoma dostępność tej pozycji. Kultowa produkcja Borisa Sagala, w tym również muzyka Rona Grainera cieszy się na świecie niegasnącą popularnością i gdy w 2000r Lukas Kendall i jego Film *Score Monthly wydali po raz pierwszy na CD tą ilustrację, fani filmu wykupili momentalnie cały trzytysięczny nakład, w związku z czym płyta osiągała na aukcjach internetowych astronomiczne ceny. Na szczęście w 2008r ukazało się wznowienie, ze zremasteringowanym dźwiękiem i w nielimitowanym nakładzie.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. A Summer Place (Max Steiner) - 01:38
2. The Omega Man - 03:23
3. Surprise Party - 01:39
4. Needling Neville - 03:37
5. Swinging at Neville`s - 01:06
6. The Spirits Still Linger - 04:28
7. Where Did Lisa Go? - 03:39
8. `Round Midnight (Cootie Williams & Thelonious Monk) - 02:20
9. Jumped by the Family - 02:19
10. On the Tumbril - 06:04
11. Bad Medicine for Richie - 02:14
12. All Through the Night (Cole Porter) - 03:51
13. Zachary Makes His Move - 04:51
14. Hope Springs Eternal - 04:05
15. Richie on the Roof - 03:58
16. Neville Crashes Through - 05:32
17. Matthias the Victor - 05:14
18. Dutch Takes Over - 03:08

Razem: 63:06



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!