Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Duch 2: Druga strona (Poltergeist II: The Other Side)

15 Styczeń 2007, 00:24 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Arthur Morton

Rok wydania: 1986/2003
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Duch 2: Druga strona (Poltergeist II: The Other Side)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Oryginalny Poltergeist zarobił w samych tylko Stanach prawie 80 milionów dolarów (przy budżecie niespełna 11 milionów). Nic dziwnego, że po czterech latach, producenci z Metro-Goldwyn-Mayer (MGM) i reżyser Brian Gibson postanowili wskrzesić Ducha, by ten znowu zarobił dla nich trochę pieniędzy. Treść filmu nie była zbyt odkrywcza. Rodzina Freelingów znajduje sobie nowy dom w Cuesta Verde, jednak ich problemy z Mocami Nadprzyrodzonymi jeszcze się nie skończyły. Mimo przeprowadzki Zło powróciło. Nie ma co ukrywać, że *sequel był całkowicie zbędny. Wydano na niego 14 milionów dolarów, ale amerykańskie kina od premiery w dniu 23 maja 1986 roku zwróciły do wytwórni jedynie 41 milionów. Połowę tego co „jedynka”. Nagrody jakie zdobyła „dwójka” skupiały się głównie na efektach specjalnych – nominacje do Oskara i Saturn Award (plus jeszcze za film).

Choć film okazał się porażką, ponownie zatrudniony Jerry Goldsmith, w przeciwieństwie do filmowców, stanął na wysokości zadania. Jego muzyka dostała m.in. nagrodę BMI Film & TV Award. Ilustracja sequelu Ducha różniła się w dość wyraźny sposób od oryginału. Poltergeist z 1982 roku to przede wszystkim orkiestrowa partytura z motywem chóralnym w momentach kluczowych filmu oraz agresywną muzyką akcji w scenach kulminacyjnych. Nieco inną drogą poszedł Jerry Goldsmith w części drugiej z 1986 roku. Stałe elementy (orkiestra i chór) oczywiście pozostały, ale pojawiły się dwie nowości. Po pierwsze, chór w scenach opisujących Zło nabrał bardziej rozbudowanej formy, ze słyszalną inspiracją klasycznego również Omenu (1976). Po drugie zaś, kompozytor w większym stopniu posłużył się samplami elektronicznymi dla spotęgowania klimatu grozy oraz nadania ilustracji elementu magii i tajemnicy. W ogóle okres połowy lat 80-tych był w filmografii Jerry`ego czasem częstego posługiwania się muzyką elektroniczną w swoich orkiestrowych partyturach – wspominając choćby First Blood, Under Fire, Gremlins, Explorers i Legend.

Soundtrack ukazał się już w 1986 roku nakładem Intrada i Varese Sarabande (stanowiło to około 30 minut muzyki podzielonej na 5 utworów). W 1993 roku Intrada Records wydała rozszerzoną wersję z 53. minutami muzyki podzielonej na 13 kompozycji. Ostatnie wydanie, tzw. The Deluxe Edition, w nakładzie 2000 egzemplarzy pojawiło się na rynku 14 października 2003 roku. Tym razem Varese Sarabande Records dodało jeszcze jeden utwór (w sumie 14), przez co na albumie znalazło się aż 61 minut „original score”.

Pod projektem sequelu Jerry Goldsmith podpisał się już w październiku 1985 roku. Zimą w okresie świątecznym 1985/1986 roku główny trzon partytury był gotowy, zaś w marcu 1986 roku odbyła się sesja nagraniowa. W części pierwszej Ducha prym wiodły dwa tematy główne – Carol Anne`s i Świata Podziemnego (religijny). Tym razem baza tematyczna została przez Maestro rozbudowana. Stałym już elementem był temat główny - liryczna, a jednocześnie skrywająca mrok tajemnicy, optymistyczna melodia oparta na brzmieniu fletu, harfy i sekcji smyczkowej z akompaniamentem dziecięcego chóru. Dla odróżnienia obu części filmu, w sequelu Goldsmith dodatkowo uzupełnił temat Carol Anne`s elektronicznymi samplami. Tym razem temat liryczny stał się już dużo częstym gościem na albumie – The Power, Things, Wild Braces, The Worm lub Back to Cuesta Verde. Tu Goldsmith nie zapomniał o zróżnicowaniu brzmienia, dlatego główna melodia była często aranżowana na poszczególne sekcje instrumentów. Poza tym, temat ten raczej rzadko rozwijał w pełnej formie; najczęściej pełnił on funkcję uzupełniającą, podkreślającą obecność na ekranie danej postaci. Natomiast przykładem jego wybrzmienia w całej okazałości niech będzie mistyczna i ciepła w brzmieniu wersja na harfę i *smyczki z towarzyszeniem elektroniki w Late Call. Jerry nie zapomniał także o „telefonicznych” samplach, nadających odpowiedniej wiarygodności kompozycji. Nie mogło oczywiście braknąć klasycznego wykonania tematu głównego w finale – Carol Anne`s Theme.

Lista nowych tematów wiodących rozpoczyna się opisem postaci indiańskiego szamana Taylora The Power, który przybrał formę subtelnego, a przy tym nie pozbawionego tajemniczości i mistycyzmu rodzaju walca. Klimat ten został uzyskany niezwykle umiejętnym połączeniem sekcji smyczkowej, instrumentów dętych drewnianych i elektronicznych dodatków. Ów temat, prócz części subtelnej, obejmował także dramatyczną, w której Goldsmith uruchamiał możliwości sekcji dętych blaszanych, budujących kulminacje. Podobnie w agresywnym They`re Back i Back to Cuesta Verde, lirycznym Butterflies oraz tajemniczym The Visitor i Leave Us Alone. Także w tym przypadku Goldsmith niejednokrotnie ustawiał emocjonalne brzmienie tematu, skupiając się na danym instrumencie prowadzącym – dobrym przykładem takiej aranżacji niech będzie wspomniany The Visitor, gdzie raz słyszymy syntezatory, a innym razem sekcję smyczkową.

The Power zaprezentował także najbardziej złowieszczy, nerwowy i przerażający ze swoich tematów głównych, poświęconych Złu, którego antropomorficznym odzwierciedleniem był Henry Kane. Podejmując się opisania dźwiękami tragedii ludzkich dusz, Jerry ograniczył instrumentarium do dramatycznego brzmienia sekcji smyczkowej z *kontrapunktującym fletem oraz mrocznym podkładem elektronicznym, poprzez który słychać syntetyczne odgłosy imitujące jęki uwięzionych dusz. Moment, w którym Henry Kane pojawił się w życiu rodziny Freelingów – The Mall – został zilustrowany charakterystycznymi motywami na „ciemną” elektronikę, przypominającą jakby nawoływanie, z subtelnie podaną melodią Zła na syntezator, którego dramatyczny obraz podkreślała obecność sekcji smyczkowej. Powrót tematu Kane`a w pełnej krasie ze wszystkimi charakterystycznymi częściami składowymi nastąpił w Leave Us Alone.

Bardzo ciekawie brzmiało połączenie tematu Kane`a i Carol Anne`s w liryczno-mrocznej kompozycji, w której przeplatały się oba klimaty. Goldsmith w ogóle polubił ten rodzaj muzycznej narracji łączenia dwóch tematów w jeden. Doskonałym przykładem niech będzie The Visitor, będący kompilacją tematów Zła (Kane`a) i Dobra (Taylora) z dominującym brzmieniem kościelnych organów. Innym podobnym rozwiązaniem było tworzenia kompozycji składającej się z dwóch tematów, bez żadnych dodatków – Leave Us Alone i The Smoke, ponownie tematy Kane`a i Taylora. W tym ostatnim połączeniu, doskonały klimat owej symbiozy oddawały partie chóralne oraz „przejmująca pałeczkę” *sekcja smyczkowa z linią melodyjną graną w niższych rejestrach. Kulminacją tego typu rozwiązań był Reaching Out, ilustrujący ostateczną konfrontację Dobra i Zła. W ponad 8-minutowej kompozycji Goldsmith połączył trzy tematy – Carol Anne`s, Taylora i Kane`a, dodatkowo wzbogacił orkiestrację o kolejne sekcje orkiestrowe, przez co całość nabrała odpowiedniego rozmachu, równocześnie zaś, Jerry zaprezentował kolejne wariacje tematyczne całej „trójki”. Słychać przy tym dość wyraźną inspirację drugą częścią Rambo.

Bardzo mocnym i przekonującym punktem ilustracji była muzyka akcji, w momentach, w których Duch ponownie atakował rodzinę Freelingów - They`re Back, Wild Braces, The Worm i Back to Cuesta Verde. Tym razem Goldsmith „rzucił okiem” na swoje wcześniejsze rozwiązania na planie Omenu. Całość kompozycji tego typu przybrała postać potężnego, mrocznego i pełnego napięcia pokazu Złej Mocy – mamy tu monumentalnie brzmiący chór rodem z Omenu, dynamiczne motywy na sekcję smyczkową i dęte blaszane oraz werble i kotły. Przypominało to nieco First Blood, tyle że w bardzo mrocznym odcieniu. Nie brakowało też podkreślających obecność Sił Nadprzyrodzonych muzyki elektronicznej, w tym przypominającej temat Kane`a, a nawet Taylora. „Action score” do Ducha 2 jest bez wątpienia bardziej agresywny i bogatszy w środki wyrazu w porównaniu do „jedynki”. Jedyna słabość to zbyt częste, w niektórych momentach, emanowanie elektroniką, którą z powodzeniem zastąpiłaby klasyczna orkiestra.

Podsumowując pracę Goldsmitha nad sequelem należałoby obiektywnie stwierdzić, że w muzyce tej słychać niestety, że jest to tylko sequel. Co prawda Jerry napisał dla potrzeb drugiej części dwa nowe tematy (Dobra i Zła), ale mimo ich częstej obecności, zróżnicowanych aranżacji, a nawet kompilacji, nie mają takiej siły wymowy jak klasyczny już temat liryczny, czy nawet religijny z oryginału. „Gęste” operowanie instrumentarium elektronicznym nie zawsze było w pełni uzasadnione, wszak Maestro doskonale radził sobie z klimatami „suspense” w wykonaniu klasycznym. Poza tym słychać wyraźną inspirację syntezatorów z Gremlins, Runway i Legend. Nawet muzyka akcji, choć brzmi naprawdę nieźle, nie należy do artystycznych wyżyn kompozytora – ponownie próba naśladownictwa Omenu i dwóch części Rambo. Goldsmith na pewno nie zszedł tą ilustracją poniżej średniej, ale też nie zachwycił. Słucha się jej całkiem nieźle, nie męczy, ale też nie dostarcza żadnych nowych przeżyć. Solidna partytura do kiepskiej kontynuacji horroru.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. The Power – 7:21
2. Things – 2:01
3. The Mall – 2:11
4. Late Call – 3:30
5. They`re Back – 3:40
6. Butterflies – 0:52
7. The Visitor – 6:42
8. Wild Braces – 2:20
9. Leave Us Alone – 4:16
10. The Smoke – 4:47
11. The Worm – 8:09
12. Back to Cuesta Verde – 3:17
13. Reaching Out – 8:34
14. Carol Anne`s Theme – 3:05

Razem: 61:21



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Porzadna recka - mozna rzec ze nawet do poduszki (nie to, ze usypia, ale jest na tyle dluga ;). Jesli o mnie chodzi, to obie czesci mi muzycznie podchodza, choc to jasne, ze pierwsza ma ciut wieksza klase, acz i w drugiej odslonie mozna sie zakochac. Polecam.

Raffalsky:

Moja ocena:

Ciężko się słucha tej partytury w oderwaniu od obrazu. Pierwszy poltergeist też jest wymagający, ale zachwyca wspaniałymi orkiestracjami i tematami. Tutaj badziewne syntezy i motywy bez pomysłu. Ściana dźwięku 2 klasy niżej oryginału.