Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Kongo (Congo)

22 Grudzień 2006, 12:53 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Arthur Morton, Alexander Courage
Aranżacje wokalne: Lebo M.

Rok wydania: 1995
Wydawca: Epic Soundtrax

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Kongo (Congo)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Niebywały sukces kasowy Parku Jurajskiego Stevena Spielberga (w samych tylko USA zarobił aż 360 mln dolarów) spowodował gwałtowny wzrost zainteresowania producentów filmowych powieściami Michaela Crichtona, nawet tymi uznawanymi do tej pory za nienajlepsze. Przykładem tej ostatniej było Congo, którego produkcji podjęło się Paramount Pictures, zaś za sterami stanął Frank Marshall. Wybór kompozytora nie był absolutnie przypadkowy. Jerry Goldsmith napisał muzykę do dramatu Pursuit z 1972 roku, który był pierwszym filmem wyreżyserowanym przez samego Crichtona. Potem były jeszcze w dorobku obu panów takie projekty jak: thriller Coma z 1978 roku, kryminał komediowy The Great Train Robbery z 1979 roku oraz thriller science – fiction Runaway z 1984 roku. Poza tym Congo to typowy film akcji w otoczce egzotyki kongijskiej dżungli, morderczych Szarych Goryli, broni maszynowej, zestrzeliwanych samolotów i wybuchającego wulkanu. Kto inny, jak nie legendarny Jerry Goldsmith mógłby napisać odpowiednią ilustrację muzyczną do takiego filmu? I trzeba przyznać od razu, że Maestro nawet w przypadku powszechnie skrytykowanej produkcji nie zszedł poniżej pewnego poziomu. A skoro mowa o krytyce, należałby wspomnieć, że Kongo uzyskało aż 7 nominacji do Nagrody Złotej maliny, w tym za reżyserię (Frank Marshall), scenariusz (John Patrick Shanley) i (niestety) piosenkę tytułową (Spirit Of Africa: Jerry Goldsmith (muzyka) i Lebo M. (tekst). Budżet opiewał na 50 mln dolarów, zaś zarobek na całym świecie to 152 miliony. W sumie wytwórnia wyszła na swoje, ale krytyka nie pozostawiła na obrazie suchej nitki. Czas więc bliżej przyjrzeć się samej muzyce.

Premiera filmu odbyła się 9 czerwca 1995 roku, zaś soundtrack ukazał się nakładem Epic Soundtrax cztery dni później. Na albumie umieszczono niewiele ponad pół godziny muzyki ilustracyjnej. Czas ten upłynie błyskawicznie i pozostawi pewien niedosyt. Na pewno 30-minutowa płyta sprawdza się w przypadku muzyki słabej lub przeciętnej, ale do Goldsmitha i Congo nie pasuje żadne z tych określeń. Całość reprezentuje typowy (czytaj: wysoki) standard kompozytora do filmów akcji – duża orkiestra symfoniczna z szczególnie rozbudowanym instrumentarium perkusyjnym, odpowiedzialnym zwłaszcza za etniczny klimat oraz partie wokalne. Do ich zaaranżowania Goldsmith zaprosił Lebo M. z RPA (Lebo Morake), znanego z afrykańskich aranżacji i kompozycji dodatkowych do takich produkcji, jak: The Power of One (1992), Africa: The Serengeti (1994) i jego najbardziej znana praca na planie The Lion King z 1994 roku. Wybiegając w przyszłość Lebo M. odpowiedzialny był także za Mighty Joe Young (1998) i Dinozaur (2000).

Pierwszy temat filmowy to koprodukcja duetu Jerry Goldsmith i Lebo M. Otwierający album Spirit Of Africa i zamykający partyturę Amy`s Farewell / Spirit Of Africa to tytułowa, melodyjna piosenka przewodnia, za pomocą której Goldsmith już na „starcie” wprowadził klimat Czarnego Lądu (ściślej Afryki Centralnej). Udział Lebo M. ograniczył się tylko do napisania tekstu i wykonania. Całość muzyki ilustracyjnej to czysty Goldsmith. Obok szeroko rozbudowanego instrumentarium perkusyjnego i etnicznie brzmiącego fletu, dochodziła wokalna aranżacja w wykonaniu kolejnych sekcji chóralnych Lebo M.. Zasadnicza różnica miedzy nimi to (obok czasu trwania) także podkład instrumentalny. W finale piosence towarzyszą rytmiczne sekcje orkiestrowe pod batutą kompozytora, co nadaje jej stosowny ładunek emocjonalny, zaś linia melodyjna stopniowo ulegała zagęszczeniu aż do kulminacji. Na pewno szkoda, że temat ten mogliśmy usłyszeć tylko dwukrotnie. Jest rytmiczny, lekki, nieco etniczny, a przy tym nie tracił linii melodyjnej. Jest jednak pewien minus (choć, nie dla wszystkich) – tekst piosenki został napisany w języku… angielskim. Trochę „mało” etniczny język. Na pewno zadecydowały względy komercyjne. Oryginalny dialekt afrykański pojawia się tylko sporadycznie.

Temat – piosenka w Spirit Of Africa stanowił tylko naturalny wstęp do głównego tematu orkiestrowego, który często w filmie używany był w charakterze tematu podróżnego. Tym razem, mamy do czynienia z typowym, mocarnym Goldsmithem. Linię melodyjną prowadzi dostojnie brzmiąca sekcja *waltorni z rytmicznym podkładem perkusyjnym. Bardzo ciekawy temat dodatkowy został zaprezentowany w końcówce – tzw. temat satelity: wznoszące się motywy na flet i trąbkę. Typową odmianę „podróżną” tematu głównego możemy usłyszeć w Deep Jungle. Tworzy go tradycyjny podkład orkiestrowy, składający się z sekcji waltorni i etnicznej perkusji. Całość od razu kojarzy nam się ze sceną, w której ekipa ratunkowa przedziera się przez dżunglę Konga. Podobny wydźwięk ma także Crash Site, choć całość jest bardziej dramatyczna, wręcz ponura – Jerry dodatkowo uzupełnił ją budującymi napięcie elementami „suspense`owymi”, w których „pierwsze skrzypce” grają flety, uderzenia *gongu i dudniące kotły. Dużo lżejszą, bardziej optymistyczną wersją tematu jest początek Gates Of Zinj, w którym Goldsmith rozjaśnił główną melodię, poprzez rozpisanie jej na sekcje fletów, smyczków, klarnet i „lekkie” perkusonalia. Pozostała część to nawiązanie do Crash Site: muzyka staje się mroczna i nieco „strasząca”: znowu słyszymy charakterystyczne, etnicznie brzmiące flety i gong, symbolizujący Zaginione Miasto oraz pulsującą perkusję z pewną inspiracją wietnamskiej dżungli z Rambo 2. Kolejną wersją tematu przewodniego jest tzw. „powietrzny”, ilustrujący przymusowy „desant” spadochronowy znad granicy Zairu – Bail Out. Tym razem Goldsmith posłużył się „szybującymi w powietrzu” smyczkami oraz prowadzącymi melodię trąbkami, zastąpionymi w końcówce sekcją smyczkową. Nie mogło zabraknąć tradycyjnej wersji tematu głównego w finalnej suicie Amy`s Farewell / Spirit Of Africa.

Trzecim tematem wiodącym jest temat liryczny No Customs, opisujący głównego, zwierzęcego bohatera – gorylicę o imieniu Amy. Klimat tej urokliwej melodii przywołuje mi na myśl inny „jungle” projekt kompozytora – melodramat Medicine Man z 1992 roku. Co prawda, część instrumentarium etnicznego przypomina bardziej styl Ameryki Łacińskiej, jednak pasuje dobrze także w przypadku Afryki Centralnej. Nie zabrakło tu klimatycznie brzmiącej sekcji fletów, akompaniamentu oboju i smyczków oraz subtelnej perkusji. Miła dla ucha melodia z lirycznym zabarwieniem stanowi na pewno miłą odskocznię od wyczerpującej podróży i różnych niebezpiecznych sytuacji, ale nie stanowi aż tak solidnego fundamentu całego albumu. Mimo to, wszędzie tam, gdzie tytułowa Amy ma chwilę spokoju, natychmiast pojawia się ten temat. Słyszymy go jeszcze w drugiej części Deep Jungle i oczywiście w podsumowującym całość, ponad 10-minutowym Amy`s Farewell / Spirit Of Africa, gdzie Goldsmith, obok tradycyjnych w tym miejscu fletów, zaprezentował także pełną wariację na sekcję smyczkową.

Muzyka akcji zajmuje około 1/3 albumu. Reprezentują ją następujące kompozycje: Bail Out, Hippo Attack, Amy`s Nightmare i Kahega. Prawdziwą perełką tego typu jest „powietrzna” kompozycja Bail Out ilustrująca przymusową ewakuację z pokładu samolotu, „gorąco powitanego” przez obronę przeciwlotniczą Zairu. Jerry Goldsmith uruchomił tu cały swój arsenał – prująca *sekcja smyczkowa, rytmiczny podkład perkusyjny, mocarne waltornie, eksplodujące kotły i blacha, a całość ujęta w postaci melodyjnego i niezwykle dynamicznego tematu akcji (tzw. „ewakuacji”) uzupełnionego w końcówce przez temat główny rozpisany na trąbki i sekcję smyczkową. Trzy minuty mijają rzeczywiście błyskawicznie. Temat ten pojawi się jeszcze raz we fragmentach w Kahega.

Dla krwiożerczych Szarych Goryli kompozytor stworzył prosty, ale niezwykle agresywny temat, opierający się na dramatycznych wejściach trąbek z akompaniamentem waltorni, puzonów i sekcji smyczkowych oraz tętniącej przemocą perkusji. Wszystko to tworzy bardzo mroczną i żywiołową ilustrację ataku Szarych Goryli – Amy`s Nightmare. Nie mogło zabraknąć go w kulminacji akcji w filmie - Kahega. Mamy tu dosłownie wszystko. Marszowy i pełen zwierzęcej wściekłości temat Szarych Goryli, wirujący z maksymalną szybkością temat „ewakuacji” (czytaj: ratuj się, kto może!), a w finale pojawia się triumfalna wersja tematu głównego. Wielka szkoda, że nie dane nam posłuchać ich trochę dłużej niż 2-3 minuty.

Najsłabszym, ale też najbardziej tajemniczym przykładem muzyki akcji jest ilustracja sceny nocnego ataku hipopotamów na płynące rzeką pontony – Hippo Attack. Pierwsza część utworu pełna jest wyczekującego „suspense`u”, stworzonego z udziałem przeciągłych smyczków, wstawek fletu, wybijanego przez bębny rytmu i subtelnej elektroniki. Część druga to wybuch orkiestry: na przemian przewijają się sekcje dęte blaszane i smyczkowe, a nad nimi unosi się pełna złości perkusja.

Congo z pewnością nie stał się klasykiem takiego kalibru, jak Medicine Man (1992) i The Ghost and the Darkness (1996), ale na pewno nie rozczaruje. Kongo to typowy film akcji rozgrywający się w scenerii afrykańskiej i taka też muzyka go ilustruje. Nie jest może ona najbardziej oryginalna w dorobku kompozytora, ale 33 minuty „original score” mija błyskawicznie, bez żadnych dłużyzn. Mamy tu wszystkie elementy, z których słynie styl Jerry`ego Goldsmitha – melodyjny i chwytliwy temat główny (zresztą samych tematów wiodących jest tu pięć), wszechobecną, etnicznie brzmiącą, perkusję i dynamiczną muzykę akcji. Congo dostarczy z pewnością należytej rozrywki dla wszystkich fanów muzyki akcji i samego Maestro w szczególności. Ta partytura jest melodyjna, lekka, z dodatkiem klimatu, a przy tym niepozbawiona dramatycznych zwrotów akcji. Brakuje jej tylko, a może aż, większej oryginalności. Mimo wszystko, szczerze polecam!

Jako ciekawostkę, nieobecną na albumie, możemy dodać iż autorem kompozycji dodatkowej pod tytułem The Village Chant był sam James Newton Howard (muzyka) i Lebo M. (tekst).

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Spirit Of Africa – 2:42
2. Bail Out – 2:59
3. No Customs – 1:49
4. Deep Jungle – 2:34
5. Hippo Attack – 2:27
6. Crash Site – 2:00
7. Gates Of Zinj – 4:03
8. Amy`s Nightmare – 2:12
9. Kahega – 2:19
10. Amy`s Farewell / Spirit Of Africa – 10:28

Razem: 33:39



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Goldsmith czul Afryke, co objawia sie w niejednej jego pracy - ta jest jedna z lepszych. Naprawde warto posluchac. :)

Tobias:

Moja ocena:

Uważam, że jest to jedna z Jego ciekawszych partytur. Widać rękę Mistrza w każdej nucie. Tak, jak w First Knight z tego samego okresu.

Obiwan:

Moja ocena:

Szkoda wielka że nigdzie nie idzie tego dosać :/

Rafalski:

Moja ocena:

na eBayu bez wielkiego problemu... co do muzyki, to płyta niestety niskich lotów, tylko dla fanów Goldsmitha.

Emila:

Moja ocena:

Musze przyznać, że bardzo lubie ten film, a utwór Spirit of Africa poprostu uwielbiam :)
Jednak patrząc bardziej krytycznym okiem to nie jest to najlepszy film na świecie...


  Do tej recenzji są jeszcze 3 komentarze -> Pokaż wszystkie