Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Uzdrowiciel z tropików (Medicine Man)

07 Kwiecień 2006, 10:14 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1992
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Uzdrowiciel z tropików (Medicine Man)

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plW twórczości kompozytorów filmowych nieraz bywało, że film nie odnosił sukcesów w kinach, ale muzyka do niego stawała się niemal klasykiem; jednym z najmocniejszych punktów na „liście płac” kompozytora. Dobrym tego przykładem jest Jerry Goldsmith i Medicine Man. To dramat o tematyce ekologicznej z Sean`em Connery i Lorraine Bracco w rolach głównych. Reżyserował nie byle kto – spec od kina akcji John McTiernan. W filmie Sean Connery zapragnął nawet wyrazić swój szacunek do Jerry`ego (poznali się w 1990 roku na planie The Russia House), dlatego zażądał dla siebie fryzury w stylu Goldsmitha, czyli charakterystyczny kucyk (nie wspomnę o odpowiednim kolorze). Kompozytor dostał więc w filmie dodatkową „fuchę” jako tzw. „Hair Consultant”.

Film ten stanowi w karierze Goldsmitha kolejny przykład idealnego połączenia orkiestry symfonicznej (The National Philharmonic Orchestra of Londyn) z szeroką paletą instrumentarium elektronicznego, w którym główny nacisk został położony na brzmienie południowo – amerykańskie (Amazonka). Stanowi to nie tylko połączenie klasyki z syntetyką, ale też wiernie odwzorowuje klimat obrazu (piękno Lasów Deszczowych kontrastuje z destrukcyjną naturą człowieka). Ta partytura to istna kopalnia doskonale przemyślanych tematów wiodących – niezwykle melodyjnych, szybko wpadających w ucho, można je bez problemu zanucić, nie są „przekombinowane” artystycznie; ich piękno tkwi w prostocie, melodii i barwie dźwięku.

Jerry Goldsmith skomponował dla potrzeb partytury trzy główne tematy przewodnie i cały szereg motywów uzupełniających. Stanowi to istną kompilację brzmienia sekcji smyczkowej, fletów i innych instrumentów dętych drewnianych, gitary, szerokiej gamy perkusji, a nadał całością czuwała „druga orkiestra” wygenerowana przez komputer. Melodyjność, to określenie najlepiej opisujące ten soundtrack. I rytm. Jerry nigdy nie zatracił tego talentu.

Zasadniczy materiał tematyczny możemy podzielić na: temat główny - etniczny (dżungli), miłosny i akcji. Pierwszy z nich przypomina dalekiego kuzyna Under Fire z 1983 roku. Melodyjny, rytmiczny i egzotyczny temat został zdominowany przez gitarę, sekcję smyczkową i akompaniament syntetyczny. Składa się on jakby z trzech części, a każda jest lepsza od poprzednika – Rae`s Arrival / Opening Titles, The Harvest, Mocara, Mountain High, Finger Paiting, What`s Wrong, The Injection i The Fire. Ciekawostką niech będzie użycie na albumie komputerowych sampli, generujących dźwięki imitujące spadające krople deszczu. Idealny dodatek do Lasów Deszczowych (do tego też celu służy Goldsmithowi harfa). Ma on nie tylko dramatyczny wydźwięk (zwłaszcza, gdy wkracza sekcja *waltorni z mocnym podkładem perkusyjnym), ale przede wszystkim etniczny – słychać tu całą „armię” tego typu instrumentów, szczególnie fletów i najróżniejszych „perkusonaliów”. Tak duży arsenał instrumentalny dawał Goldsmithowi możliwość aranżowania tematu głównego za każdym razem inaczej – bardziej dramatycznie lub bardziej subtelnie. Bez wątpienia to on zdominował partyturę, choć Jerry uzupełnił go niemal równorzędnym tematem romantycznym. Zresztą kompozytor często łączył oba tematy w jednej kompozycji.

Drugi temat (miłosny) należy to najmocniejszych w filmografii Jerry`ego w okresie lat 90-tych. Za pomocą klasycznych środków wyrazu Goldsmith starał się podkreślić piękno dzikiej natury. Dominują tu na przemian instrumenty dęte drewniane (zwłaszcza flet) i *sekcja smyczkowa. Subtelny akompaniament stanowi gitara i syntetyczne sample (przypominały mi Congo). Całość stanowiła daleko udoskonalą wersję analogicznego tematu z King Solomon`s Mines z 1985 roku. Choć sekcja smyczkowa jest głównym orężem kompozytora w kreowaniu jego brzmienia, potrafi on po mistrzowsku manipulować barwą dźwięku i siłą akompaniamentu, aby wydobyć z niego to, co najlepsze w danej scenie filmu – Campbell and the Children, The Trees, Finger Painting, The Injection i The Sugar.

Trzeci temat przewodni prezentuje sceny akcji. Tego typu klimaty są niemal zawsze obecne w filmach z muzyką Jerry`ego – nie ważne, czy to dramat, czy komedia. Mimo ciemnej barwy, nie ma on wydźwięku mrocznego, chaotycznego i „underscore`owego”. Jerry nie zapomniał o utrzymaniu linii melodyjnej nawet tutaj. Tym bardziej, że wzbogacił go o temat etniczny – główny. Dlatego ten temat nie odbija się od reszty ilustracji. Nie należy on też do typowego przedstawiciela *„action score”. Z pomocą „mrocznej” muzyki elektronicznej (ciekawie brzmią „syntetyczne” waltornie), w tym podkładu perkusyjnego oraz połączenia sekcji *basowej i smyczkowej kompozytor uzyskał efekt, doskonale podkreślający dramatyczne zmagania głównych bohaterów. Występujący tu „underscore” także nie zatraca owej czystości w odbiorze. Nie ma tu miejsca na żaden chaos – Mocara i The Fire

Biorąc pod uwagę szereg motywów uzupełniających najczęstszym gościem jest tzw. motyw melancholijny – First Morning, The Trees, The Harvest i The Sugar. Jest bardzo prosty w budowie i skromny, jeśli chodzi o użyte środki, ale uroku i klimatu odmówić mu nie można. Co ciekawe, Jerry mógłby spokojnie zamiast niego stworzyć typowy dla siebie „underscore”, ale poszedł inną drogą pisząc specjalny motyw. Wstęp stanowi brzmienie fletów w stylu Congo i subtelny podkład elektroniczny, zaś główny motyw został rozpisany na harfę i delikatną sekcję smyczkową. Z uwagi na jego częstą obecność na albumie można śmiało zaliczyć go do czwartego tematu. Możemy tu także usłyszeć jego bardziej dramatyczną odmianę, gdzie miejsce harfy zajmują mroczne wejścia smyczków - (The Trees i Mocara).

Najmniej tematycznym utworem jest Without a Net, gdzie Jerry przez ponad 4 minuty prezentuje nam „underscore” syntetyczny, ale nawet wtedy nie brzmi on agresywnie, czy szorstko – pierwsza jego część to poważne brzmienie różnych sampli elektronicznych – imitujących flet i perkusję, które tworzą pewną całość (motyw), zaś druga część jest jasna i lekka, zaś zwieńcza ją temat miłosny na flet (tym razem „żywy”) i *smyczki.

Podsumowanie całości materiału prezentuje ponad 8-minutowa finalna suita – A Meal and a Bath, gdzie Jerry Goldsmith połączył dwa główne tematy przewodnie. Pierwszy takt podaje temat miłosny na flet, potem wchodzą przejmujące i bardzo subtelne smyczki, po którym do głosu dochodzi cała orkiestra (flety, sekcja smyczkowa i gitara – ta ostatnia ma nawet okazję zabłysnąć solo). Zaś końcówkę suity stanowi temat etniczny z całym bogactwem instrumentalnym syntezatorów Goldsmitha (może trochę szkoda, że Jerry nie zdecydował się na użycie „żywych” waltorni, lecz zastąpił je syntetykami) oraz dużą sekcją smyczkową. Idealne na finał.

Medicine Man to jedna z najbardziej melodyjnych, najbardziej tematycznych i najbardziej etnicznych partytur kompozytora w latach 90-tych. Czuć tu wyraźnie tę lekkość i inspirację, z której Goldsmith czerpał pełnymi garściami w drugiej połowie lat 70-tych i pierwszej połowie lat 80-tych. Z tej strony nie rozczaruje nikogo. Ale już nie każdemu przypadnie do gustu sięgająca korzeniami lat 80-tych muzyka elektroniczna, której brzmienie może się niektórym wydać zbyt archaiczne. Kto jednak pokochał Under Fire obdarzy uczuciem także Medicine Man. To następny przykład doskonałego współgrania symfoniki z elektroniką. A do tego niezwykle oryginalny klimat Amazonii. Można naprawdę podziękować producentom (a zwłaszcza odpowiedzialnemu za doskonałe nagranie Mike`owi Ross`owi Trevor`owi i, tradycyjnie, produkcję Jerry`ego Goldsmitha) soundtracku za aż 50 minut muzyki. Varese Sarabande Records wydała soundtrack w dniu 4 lutego 1992 roku. Film zadebiutował na ekranach kin w USA 3 dni później. Jako ciekawostkę można podać fakt, że pierwotny tytuł filmu brzmiał The Last Days of Eden.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Rae`s Arrival / Opening Titles - 5:09
2. First Morning - 3:48
3. Campbell and the Children - 2:00
4. The Trees - 6:04
5. The Harvest - 3:14
6. Mocara - 3:39
7. Mountain High - 2:43
8. Without a Net - 4:20
9. Finger Painting - 2:33
10. What`s Wrong - 1:55
11. The Injection - 2:11
12. The Sugar - 2:11
13. The Fire - 2:13
14. A Meal and a Bath - 8:03

Razem: 50:10

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Arthur Morton



Komentarze czytelników:

Rafalski:

Moja ocena:

Znakomity film, rewelacyjna muzyka, do tego fantastyczna analiza szymona – nic dodać nic ująć… tylko kupować! ;)

Mefisto:

Moja ocena:

Bardzo dobra recenzja - bardzo dobra muzyka :)

Tymoteusz:

Moja ocena:

Rzeczywiście bardzo dobra recenzja. A muzyka urocza.

Michal Zukowski:

Moja ocena:

Panie Rafalski otrzymal juz pan przesylke,z mojej strony dolozylem wszelkich staran aby odbiorca byl usatysfacjonowany,czy tak jest w istocie?.

Rafalski:

Moja ocena:

hahah, jestem usatysfakcjonowany oczywiście :-) cóż za pytanie :) płyta w nienaruszonym stanie, dziękuję bardzo i pozdrawiam.


  Do tej recenzji są jeszcze 4 komentarze -> Pokaż wszystkie