Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Obcy – Decydujące starcie (Aliens)

07 Wrzesień 2006, 14:44 
Kompozytor: James Horner

Rok wydania: 1987/2001
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Obcy – Decydujące starcie (Aliens)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Ta muzyka była nominowana do Oscara
Bardzo mnie dziwi opinia, iż *sequel filmu Obcy – Ósmy Pasażer Nostromo, p.t. Obcy – Decydujące starcie jeśli nie przerasta, to z pewnością dorównuje oryginałowi. Z takim sądem spotkałem się wielokrotnie. A przecież wyreżyserowana przez Jamesa Camerona kontynuacja fabuły Ridley`a Scotta nie tylko niczego nowego do niej nie wnosi, ale jeszcze zubaża ją filozoficznie. Obraz nie ma już tego niesamowitego klimatu i napięcia, które widzom Ósmego Pasażera Nostromo nie pozwalały ani na chwilę oderwać oka od ekranu. Powodem jest źle napisany, typowo hollywoodzki scenariusz z wieloma wręcz absurdalnymi pomysłami – żałosny motyw małej dziewczynki, dzielnie bronionej przez główną bohaterkę, i bezsensowny, efekciarski finał. Nawet tytułowi obcy nie budzą grozy, gdyż sposób, w jaki zostali sfilmowani, pozbawił ich tajemniczości. Oczywiście pod względem technicznej realizacji Decydujące starcie stoi na wysokim poziomie i jeśli potraktujemy je jako zwyczajne kino akcji, możemy być nim usatysfakcjonowani. Trzeba jednak pamiętać, że części pierwszej nie dorasta do pięt.

Podobnie jest z muzyką Jamesa Hornera, której poziom znacznie odbiega od bardzo interesującej partytury Jerry`ego Goldsmitha, napisanej do Obcego Scotta. Większość materiału Anglika stanowi bowiem monotonny, pozbawiony napięcia underscore, który niezbyt wiele wnosi do obrazu. Ani nie buduje w nim klimatu, czy nastroju, ani nie kształtuje emocji, lecz właściwie ogranicza się do funkcji bezbarwnego tła. Nawet tematy epicko-dramatyczne gubią się w odgłosach filmu. Przyczyną niskiego poziomu omawianej kompozycji były zapewne nieporozumienia między reżyserem a kompozytorem. Wiadomo, że obaj artyści mieli odmienne wizje artystyczne; Cameronowi nie podobała się muzyka Hornera i w konsekwencji jej znaczna część w ogóle nie została wykorzystana. Poza tym kompozytor pisał utwory w pośpiechu i stresie, co słychać. Muzyka razi niekonsekwencją, brakiem logiki, mało czytelną formą oraz przede wszystkim pustką emocjonalną, tylko co jakiś czas tuszowaną jakimś ciekawym rozwiązaniem motywicznym, czy aranżacyjnym. Całość ratuje efektowna akcja, którą jednak można docenić wyłącznie słuchając płyty.

Chyba najlepsza to wydana w 2001 roku przez Varese Sarabande, Aliens The Deluxe Edition, ponieważ zawiera cały materiał stworzony przez kompozytora. Trzeba jednak pamiętać, że kompletność score`u wiąże się z nudą, wynikającą z czysto ilustracyjnych, zupełnie nie nadających się na płytę utworów. Niestety takich jest najwięcej. Słyszymy w nich monotonne mało wyraziste emocjonalnie motywy, oparte na długich dźwiękach kontrabasów, często pozbawionych jakiegokolwiek napięcia. Wyjątkiem może być intrygujący, dwu-nutowy motyw fletów, nawiązujący do tego z części pierwszej Goldsmitha, ale o łagodniejszym, jakby baśniowym charakterze. Występuje on między innymi w Main Title. Poza tym słyszymy ponure, „pełzające” frazy, najczęściej kwintetu smyczkowego, ozdabiane przez różnorodnie artykułowane dźwięki instrumentów dętych a także częste wojskowe rytmy werbla. Brzmienie zagęszczają syntezatory. Niektóre pomysły robią wrażenie, na przykład efektowna, bo zaskakująca gama klarnetu na koniec Dark Discovery/Newt`s Horror, nakładająca się na wściekłe *tremola smyczków. Ale zanim trafimy na podobnie ciekawe rozwiązanie, minie kilka minut do bólu ilustracyjnego, nielogicznego underscore`u. I właśnie forma jest najbardziej niedopracowanym elementem tej kompozycji. Myślę, że gdyby Horner miał czas na rozbudowanie pracy motywicznej, rozwinięcie tematów, zróżnicowanie brzmieniowe i konsekwentne połączenie wszystkiego w całość, otrzymalibyśmy dzieło doskonałe.

Istotne wady rekompensuje muzyka akcji. Charakteryzuje się ona efektownie zorkiestrowanymi i interesującymi pod względem melodycznym tematami. Łatwo w nich odczuć militarny klimat, gdyż ilustrują sceny walk żołnierzy, wszelkie strzelaniny, ucieczki przed Obcymi itp. Niech za sztandarowy przykład posłuży mi znakomity utwór Combat Drop, utrzymany w przygodowym klimacie. Słyszymy w nim pulsujące, krótkie motywy instrumentów dętych drewnianych, nadających mu wigoru, oraz podniosłe akordy budowane przez *waltornie, trąbki i puzony. Swoistej grozy dodają przytłumione, tępe dźwięki dzwonów. Na taką bogatą strukturę nakłada się melodia wykonywana przez niemal wszystkie sekcje, począwszy od smyczkowej. Została utrzymana w bardzo epickim charakterze, który przywodzi na myśl raczej rycerskie historie niż opowieść science-fiction. Bardzo podoba mi się utwór Going After Newt ze względu na oryginalną rytmikę i rzadko spotykany w tej partyturze nastrój niepokoju, wykreowany przez budzące grozę kontrabasy i wiolonczele oraz cierpko brzmiące instrumenty dęte blaszane. Nie mogę nie wspomnieć o znakomitym Bishop`s Countdown z porywająco energiczną partią skrzypiec i ciężką harmoniką podkreślaną brzmieniem dzwonów orkiestrowych (klimatycznie zbliżony do Matrixa Dona Davisa) oraz niezwykle efektownie narastającym Resolution and Hyperspace (zasługa „wirujących” skrzypiec i podniosłej *progresji akordowej). Właśnie wymienione utwory akcji podniosły moją ocenę muzyki na płycie. Ale przypomnę, że na dramaturgię filmu wpłynęły one znikomo.

Moim zdaniem Obcy – Decydujące starcie to przykład zmarnowanego potencjału. Słychać w nim bowiem elementy niezwykle intrygujące, ale przysłonięte kompletnie nieprzemyślanym underscorem. Szkoda, że tak wyszło.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Main Title - 5:13
2. Bad Dreams* - 1:22
3. Dark Discovery/Newt`s Horror* - 2:07
4. LV-426* - 2:03
5. Combat Drop* - 3:29
6. The Complex* - 1:34
7. Atmosphere Station - 3:11
8. Med.Lab.* - 2:04
9. Newt* - 1:14
10. Sub-Level 3 - 6:36
11. Ripley`s Rescue - 3:19
12. FaceHuggers* - 4:24
13. Futile Escape - 8:29
14. Newt is Taken* - 2:04
15. Going After Newt - 3:18
16. The Queen* - 1:45
17. Bishop`s Countdown - 2:50
18. Queen To Bishop* - 2:31
19. Resolution and Hyperspace - 6:27

Bonus:
20. Bad Dreams - alternate* - 1:23
21. Ripley`s Rescue - percussion only* - 3:20
22. LV-426 - alternate edit - film version* - 1:13
23. Combat Drop - percussion only* - 3:24
24. Hyperspace - alternate ending* - 2:08

Razem: 75:44
*niepublikowany wcześniej materiał

Dyrygent: James Horner
Orkiestracje: Greig McRitchie
Wykonanie: Londyn Symphony Orchestra



Komentarze czytelników:

karcharoth:

Moja ocena:

"Underscore nie buduje klimatu"...Naprawdę nie wiem co na to odpowiedzieć...Ręce się załamują, bo cała recenzja ma się nijak do trafności oceny muzyki...

Pawlinda:

Moja ocena:

To ja chyba wolę hoolywodzkie kino akcji, które reprezentuje czę¶ć druga niż psychologiczny dramat z czę¶ci pierwszej. Ja dysponuje tym pierwszym wydaniem tego soundtracka, które faktycznie jest ubogie (tylko 9 utworów) je¶li porównamy z tym, które jest przedmiotem recenzji, ale to może lepiej. Nie znam partytury Goldsmitha więc trudno mi jest obie porównywać, ale nie zgadzam się z recentemtem, że muzyka Hornera nie buduje klimatu czy nastroju. Po za filmem buduje nawet lepiej niż w samym obrazie. Najlepiej się o tym przekonać słuchaj±c tej płyty w nocy lub po ciemku z zamkniętymi oczami. Muzyka może na prawdę przestraszyć w niejednym miejscu. Zgadzam się natomiast co do tego, że muzyka akcji jest zdecydowanie lepsza.

Rafalski:

Moja ocena:

nie jestem w stanie przesłuchać tej płyty do końca, próbowałem wiele razy. Niestrawny underscore, dobrze spełniający jednak swąrolę w tym całkiem niezłym filmie.

Koper:

Moja ocena:

Już pierwszy akapit przekreśla całość. :P Alien a Aliens to dwa różne filmy i dwa różne klimaty. Nikt nie będzie się upierał, że film Camerona ma genialny scenariusz, ale na litość boską - film Scotta też wcale nie miał. W obu przypadkach mamy wiele rzeczy, do których można by się przyczepić. A Cameron dobrze zrobił, że nie poszedł śladami Scotta, bo w ten sposób by przegrał. A tak stworzył absolutny klasyk kina sci-fi. No, ale pan Dębicz wie lepiej, więc się kłócić nie będę. :P Ocena muzyki w filmie mnie dobiła. Nawet najbardziej pocięta prezentuje się w obrazie znakomicie, o wiele ciekawiej niż partytura Goldsmitha, no ale... miałem się nie kłócić. :P

Adrian:

Moja ocena:

niestety pan recenzent nie poznał się zupełnie na filmie. Alies to film zrobiony wzorowo w każdym calu, perfekcja a "żałosny motyw małej dziewczynki" został bardzo umiejętnie wpleciony w fabułę. Tak wieć zupełnie nie rozumiem słów krytyki. Jezeli chodzi o muzykę Horner spisał się bardzo dobrze. W fimie partytura sprawdza się przyzwoicie i idealnie pasuje do wizji reżysera. Na albumie też nie jest źle, zwłaszcza na jego krótszej wersji gdzie zamieszczono naprawdę dobry materiał.


  Do tej recenzji jest jeszcze 34 komentarzy -> Pokaż wszystkie