Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Wydział Rosja (The Russia House)

30 Lipiec 2006, 23:38 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1990
Wydawca: MCA

Muzyka na płycie:
Wydział Rosja (The Russia House)

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plRok 1990 był wyjątkowy dla Jerry`ego Goldsmitha. Rozpoczął wtedy współpracę w dwoma wybitnymi reżyserami – Paulem Verhoeven`em i Fredem Schepisi`m. Dla tego ostatniego napisał w latach 1990 – 1997 muzykę do pięciu filmów, a każdy z nich miał charakterystyczną muzyczną wizytówkę – jazz. Najwybitniejszą partyturą Goldsmitha do filmu Schepisi`ego był inaugurujący ich współpracę dramat The Russia House. Rzecz ciekawa. Wydział Rosja to dramat szpiegowski na podstawie powieści Johna La Carre`a (Sean Connery i Michelle Pfeiffer), z akcją rozgrywającą się w Rosji, do którego Jerry Goldsmith napisał nietypową muzyką. Brakuje tu rozbudowanej orkiestry, triumfalnych tematów i wszechobecnej akcji. W zamian kompozytor postawił na lirykę, nastrój i oczywiście jazz. Ta muzyka od początku do końca brzmi jak ilustracja do melodramatu. Nie jest to żadna pomyłka, gdyż opok szpiegowskiego wątku, to rodzące się uczucie między parą głównych bohaterów jest głównym tematem filmu. Premiera filmu odbyła się 19 grudnia 1990 roku, zaś ponad godzinny soundtrack (jeden z najdłuższych, uwzględniając oficjalnie wydania) ukazał się 11 grudnia.

Główny temat przewodni narodził się jednak trzy lata wcześniej… na planie dramatu Olivera Stone`a Wall Street. Jerry Goldsmith był zaangażowany w ten projekt, napisał kompletną ilustrację, ale nie dane mu było jej nagrać. To dlatego nie jest dostępna nawet na „bootlegach” (na marginesie podobna sytuacja jest z The Public Eye z 1992 roku). Rok później przerobił go na potrzeby muzyki do thrillera scence – fiction Alien Nation Grahama Bakera. Ale i ten projekt kompozytora został odrzucony. Nie użyty wtedy temat dramatyczny stał się inspiracją do filmu Freda Schepisi`ego. Jest to niezwykle urokliwa, liryczna melodia po mistrzowsku zagrana przez Branforda Marsalisa na saksofonie z akompaniamentem Mike`a Langa na fortepianie i Johna Patitucci`ego na basie oraz towarzyszeniem doskonałej, jak zwykle u Goldsmitha, sekcji smyczkowej. Pierwszą jego prezentację mamy w otwierającym album 4-minutowym Katya. Stanowi on przykład muzycznej ilustracji głównej bohaterki filmu (Katya Orlova – Michell Pfeiffer), gdzie dominuje subtelny romans z oprawą jazzową. Został on nieco przerobiony na potrzeby wątku miłosnego, gdzie słyszymy większy udział sekcji smyczkowej i fortepianu – Katya and Barley, Bon Voyage, Barley`s Love i My Only Country. Doskonałą rekapitulację tematu głównego w różnych aranżacjach mamy w finalnym i ponad 7-minutowym The Family Arrives.

Drugi temat wiodący Introductions został napisany dla potrzeb brytyjskiego wywiadu (MI6) i jego „nowego narybku” – Baryle`a Blair`a (w tej roli Sean Connery). Jest to stonowana kompozycja dramatyczna, stanowiąca idealnie wyważone połączenie lekkości i „ciemnych barw”. Nisko brzmiąca *sekcja smyczkowa z fortepianem doskonale spełniała rolę tematycznego i melodyjnego „suspense`u”. Był on eksploatowany na soundtracku (zwłaszcza w drugiej jego części) przy pomocy różnych sekcji instrumentów – Training i Crossing Over. Czasem kompozytor wzbogacał go równie rytmiczną, ale nie nachalną elektroniką. Ten temat został przez Goldsmitha przerobiony 12 lat później na potrzeby The Sum of All Fears, gdzie pełnił podobną rolę.

Bardzo ciekawym rozwiązaniem instrumentalnym posłużył się Jerry przy trzecim temacie przewodnim (The Conversation i First Name, Yakow), który prezentuje nam kolejny odcień brzmienia dramatycznego przypominającym klimat… bliskowschodni. Słyszymy tu tak charakterystyczne brzmienie rosyjskich instrumentów narodowych, jak np. armeński Duduk (dęty drewniany) oraz Bałałajki (ludowy instrument muzyczny, strunowy, szarpany z rodziny gitar, o trójkątnym korpusie rezonansowym i trzech strunach). Związek Radziecki (wcześniej Rosja, a obecnie – Federacja Rosyjska) to kraj z wielonarodową kulturą, więc takie naleciałości w muzyce nie powinny dziwić. Jest to taki goldsmithowski odpowiednik tematu rosyjskiego. Brzmienie Duduku od razu nasunęło mi podobieństwo do późniejszego o 10 lat Gladiatora Hansa Zimmera.

Goldsmith dodatkowo przerobił temat główny dodając do niego wariację na wokal ({Alone In The World) ze słowami autorstwa Alana i Marilyn Bergmanów i muzyką Goldsmitha, w wykonaniu Patti Austin. Brzmi to naprawdę interesująco. Dodatkowo Track 9 został podzielony na dwie części, z których druga (What Is This Thing Called Love) to jazzowa kompozycja w stylu małej przytulnej kawiarni (z prowadzącym saksofonem Branforda Marsalisa), której autorem był Cole Poter.

Jednym z punktów krytyki pod adresem tego soundtracku jest powtarzalność tematu głównego; jednego z najlepszych w karierze Goldsmitha, ale jednak wszechobecnego oraz związana z tym długość albumu. Ponad godzina muzyki w wydaniu MCA Records (wydawca nie zgodził się na krótszy album, choć kompozytor życzył sobie tradycyjne 35 minut)) może być dla niektórych zbyt nużąca, a płyta zbyt powtarzalna. Osobiście uważam, że Wydział Rosja to godzina jakże urokliwego, jazzowego koncertu, który z pewnością się nie dłuży (jest to zasługa ciekawych aranżacji) i dostarcza samych pozytywnych wrażeń. Ta płyta na pewno uspokoi skołatane nerwy. The Russia House zajmuje poczesne miejsce w dorobku kompozytora, jako jeden z jego najlepszych dramatów, czy raczej melodramatów. W dodatku z tematem głównym odrzucanym dwukrotnie w ostatnich trzech latach!

W ramach ciekawostki należałoby dodać, że wybór Jerry`ego Goldsmitha na stanowisko kompozytora muzyki do The Russia House było wyborem nr 2. Pierwszym, którego Fred Schepisi chciał zatrudnić był inny weteran muzyki jazzowej i lirycznej – John Barry. Ten jednak odmówił, aby skupić się na partyturze do Dances With Wolves Kevina Costnera. Trzeba przyznać, że z korzyścią dla obu kompozytorów. Rok 1990 był też okresem pewnej zmiany Jerry`ego Goldsmitha w doborze gatunków filmowych. W latach 1990-1993, nie licząc Total Recall Paula Verhoeven`a, Maestro nie napisał muzyki do żadnego filmu akcji. Podobno zmianę tę wymusiła na kompozytorze niezbyt przychylna opinia jego ostatniego „action” filmu Leviathan George`a Cosmatos z 1989 roku. W okresie tym napisał muzykę do 19 filmów, ale wszystkie należały do innych gatunków. Dopiero w 1994 roku Goldsmith powrócił znowu do kina akcji.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Katya – 4:00
2. Introductions – 3:14
3. The Conversation – 4:16
4. Training – 2:03
5. Katya and Barley – 2:35
6. First Name Yakov – 2:55
7. Bon Voyage – 2:15
8. The Meeting – 4:00
9. I`m With You / What Is This Thing Called Love? (Cole Porter) – 2:42
10. Alone In The World (Jerry Goldsmith i Patti Austin) – 4:12
11. The Gift – 2:36
12. Full Marks – 2:30
13. Barley`s Love – 3:27
14. My Only Country – 4:37
15. Crossing Over – 4:15
16. The Deal – 4:11
17. The Family Arrives – 7:38

Razem: 61:35

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Arthur Morton
Saksofon: Branford Marsalis
Fortepian: Michael Lang
Bas: John Patitucci
Wokal: Patti Austin



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Bardzo lubię ten film. Doskonałe aktorstwo. Muzyki z obrazu nie pamiętam zbyt dobrze. Natomiast to, co zamieszczono na płycie jest wspaniałe. Mocna czwórka.

Mefisto:

Moja ocena:

Bardzo ładny score, ale nie przekonuje mnie do końca. Niech jednak będzie naciągane 4, choćby za lirykę.

Neimoidian:

Moja ocena:

Uwielbiam tę muzykę, mogę słuchać bez końca. Jest to jeden z niewielu takich (prawie) monotematycznych soundtracków, gdzie powtarzalność nie zamula, bo każdy utwór oferuje albo coś nowego, albo przynajmniej przeciwwagę dla poprzednich, dzięki czemu cała płyta utrzymana jest w równowadze. Do tego wspaniały motyw miłosny. Chcąc być na siłę obiektywny, mógłbym dać 4,5, ale subiektywnie oceniam tę pracę na 5 i tyle właśnie jej dam.

Raffalsky:

Moja ocena:

Absolutne mistrzostwo. Hipnotyzujący "Family Arrives" zachwyca.