Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Eksplozja (Blown Away) - Bootleg

05 Sierpień 2003, 10:14 
Kompozytor: Alan Silvestri

Rok wydania: 1994

Muzyka na płycie:
Eksplozja (Blown Away) - Bootleg

Stephen Hopkins to specjalista od kina akcji. To on m.in. w grudniu 1990 roku wystartował z *sequelem klasycznego obecnie Predatora. Oczywiście muzykę do drugiej części "Prediego" nie mógł stworzyć nikt inny jak Alan Silvestri. Nie dziwi więc, że gdy w czerwcu 1994 roku Hopkins pokazał swój nowy thriller akcji Blown Away, za ilustrację muzyczną także odpowiedzialny był pan Silvestri.

Producenci nie sprostali jednak oczekiwaniom fanów kompozytora. Kto chciał, mógł sobie zafundować komercyjną składankę z 9 piosenkami, a jako "bonus" - 2,5 minuty tematu wiodącego z filmu. Dopiero cztery lata później ukazał się "bootleg" z oryginalną partyturą z filmu. W sumie 10 kompozycji, dających ogółem prawie pół godziny słuchania tylko "original score".

Generalnie rzecz biorąc Alan Silvestri napisał do filmu typową dla siebie ilustrację w stylu "action". Można nawet odnieść wrażenie, że kompozytor nie wysilił się zanadto. Nie ma tu zbyt wiele rozwiązań oryginalnych pozwalających nucić sobie pod nosem jakieś tematy wiodące z filmu. Można nawet określić ten soundtrack jako "auto-pilot". Mówiąc inaczej. Muzyka jest w pełni poprawna, ale nie nowatorska, choć... jest tu kilka małych "perełek".

Przede wszystkim partie żeńskich chórów i kobiecy wokal. Wszystko to nasuwa nam na myśl brzmienie z The Abyss. Piękna, spokojna ballada stanowiąca temat irlandzki otwiera partyturę - Main Title. Nie będzie on jednak zbyt często używany. Na dobrą sprawę pojawi się jeszcze raz - End Title.

Większość materiału stanowią klimaty typowo dramatyczne i dynamiczne. Przykładem tego pierwszego jest The Escape, gdzie "lwią" część utworu wypełnia atmosfera mroku i niepewności. A wszystko to za sprawą "suspense" smyczków i elektroniki. Pewnym ożywieniem jest przebijający się główny temat przewodni na sekcję smyczkową i instrumenty dęte. Drugim elementem "ożywiającym" są typowe dla Silvestri werble.

Od tej pory temat główny będzie towarzyszył reszcie utworów do końca. Jaki on jest? Na pewno nie jest triumfalny, wręcz przeciwnie. Bije z niego dramatyzm, smutek i nieszczęście. Ten styl Silvestri przeniesie potem do Eraser i The Long Miss Goodnight. W utworze It`s Blanket mamy go w pełnej okazałości.

Potem jednak kompozytor ponownie przenosi nas w atmosferę mroku (Inspection At The Bridge), choć podobnie jak w The Escape, większą dynamikę zawdzięczamy swojsko brzmiącym werblom.

Ciąg dalszy tematu głównego, tym razem w wersji na całą orkiestrę z werblami, mamy w Fight Damned. Szkoda, że tylko minuta. Nowa aranżacja, jeszcze bardziej dynamiczna, objawia się w następnym utworze The Ride At Home. I znowu tylko minutka.

W Lord Forgive Me mamy nową odmianę motywu wiodącego - dramatyczną i smutną, ale bynajmniej nie powolną. Obok orkiestry słychać tutaj także chór i bicie kotłów. To preludium do kolejnych dwóch utworów - *"action score".

On The Dolphin i Don`t Use The Breaks to prawie siedem minut nieprzerwanej akcji. Tym razem dominuje temat wiodący na całą orkiestrę w wydaniu bardzo szybkim i żywiołowym. Praktycznie oba utwory są niemal identyczne w linii melodyjnej i aranżacji.

Na zakończenie mamy spokojną i bardzo miłą dla ucha suitkę - End Title. Słyszymy tu oba tematy główne - najpierw irlandzki na flet, a potem wiodący na sekcję smyczkową. W środku mamy jeszcze jeden motyw - romantyczny na *smyczki. I znowu tylko 1,5 minuty.

Alan Silvestri skomponował do Blown Away muzykę, która w pełni oddaje charakter filmu. Jest z jednej strony dynamiczna i dramatyczna z drugiej. Jest też powszechny temat główny. Nie ma on jednak zabarwienia triumfalnego. Wręcz przeciwnie - tętni smutkiem i niepokojem. Szkoda, że nie uzupełniał go temat irlandzki; mocno ograniczony na albumie. "Action score" brzmi całkowicie poprawnie, ale nie wnosi nic nowego do stylu kompozytora. Dobre, ale nic poza tym. Niecałe pół godziny muzyki na soundtracku całkowicie wystarcza na jej odsłuchanie. Rzetelna robota pana Silvestri, choć klasykiem nigdy nie będzie.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Main Title - 2:23
2. The Escape - 4:37
3. It`s Blanket - 1:13
4. Inspection At The Bridge - 3:16
5. Fight Damned - 1:00
6. The Ride At Home - 1:15
7. Lord Forgive Me - 4:52
8. On The Dolphin - 3:08
9. Don`t Use The Brakes - 3:40
10. End Title - 1:39

Razem: 27:03



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Niezwykle poruszający temat przewodni, który łatwo wychwycić już podczas oglądania filmu. Takiego dramatyzmu, chyba nigdzie indziej nie słyszałem - aż ściska w gardle.

Piotr:

Moja ocena:

Wprawdzie nie słyszałem całego soundtracku, a jedynie dramatyczny temat przewodni, ale zgadzam się raczej z Łukaszem. To najbardziej smutny, dramatyczny i piękny zarazem temat jaki w życiu słyszałem!!! Nie wiem czy Alan musiał się wysilać czy nie. Ona ma talent od Boga, dzięki któremu potrafi doprowadzić słuchacza niemal do łez... Ja również od razu zauważyłem go w filmie i dla mnie pozostanie wielkim klasykiem wśród filmowych tematów, a nie żadne wyniesione pod niebiosa fanfarowe kawałki. A to dlatego że taką muzykę odbieram duchem, a nie umysłem. Oceniam go zdecydowanie na 5.

Namarin:

Moja ocena:

Czy ktoś z was wie gdzie można znaleźć ów bootleg?