Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Mexican (The Mexican)

28 Maj 2003, 19:59 
Kompozytor: Alan Silvestri

Rok wydania: 2001

Muzyka na płycie:
Mexican (The Mexican)

Gore Verbinski po raz pierwszy skorzystał z talentu Alana Silvestri w roku 1997 przy komedii familijnej Mouse Hunt. Gdy w marcu 2001 roku reżyser startował ze swoim nowym filmem The Mexican ponownie zatrudnił kompozytora. Film ten stanowi połączenie romantycznej komedii, westernu i kina akcji. I taka też jest muzyka.

Na pierwszy rzut oka, a raczej ucha, widać wyraźnie zafascynowanie kompozytora klasycznymi partyturami westernowymi Ennio Morricone. Ale Silvestri także ma w dorobku kilka projektów z tego gatunku kina - Young Guns 2 (1990), Back to the Future Part III (1990), czy The Quick and the Dead (1995). Pełnymi garściami korzystał więc z owej instrumentacji, oblekając ją w motywy dramatyczne i romantyczne. Nie mogło tu oczywiście zabraknąć partii solowych na trąbce w wykonaniu Gary`ego Granta, akustycznej gitary w stylu "El Mariachi", czy instrumentów perkusyjnych, jakże typowych dla westernu. Nie zapominajmy również o obecności elementów chóralnych i partii wokalnych, jakże typowych w twórczości Morricone. Można zresztą powiedzieć, że Alan Silvestri postanowił napisać muzykę, która stanowiłaby swego rodzaju pastisz klasycznych westernów Morricone. Udało się to znakomicie.

Najbardziej interesujący jest główny temat przewodni (Main Title), przewijający się przez cały film. Dominuje tutaj *sekcja smyczkowa, "hiszpańska" trąbka i chór (np. motyw ten wersji gitarowej mamy w Margolese Compound). Następny utwór Blame Shifted to kolejny temat wiodący tym razem na harmonijkę i gitarę (jest nawet *banjo). Pojawi się on także w Want Our Life Back. Następny utwór to niespodzianka. Meksykańska piosenka Oye autorstwa kompozytora i Abrahama Laboriela z sekcjami gitarowymi na pierwszym planie. Naprawdę zabawny kawałek, a do tego brzmi naturalnie. *Sequel mamy w utworze pod znamiennym tytułem Oye, Oye. Brzmienie typowe dla westernów Clinta Eastwooda mamy obecne m.in. w 10% Clint. Temat przewodni w wersji z pełną orkiestrą słyszymy przy The Mexican i It`s Cursed, That Gun. Mamy też temat romantyczny - typowy standard hollywoodzki, który tym razem brzmi naprawdę dobrze. Klasyczny Silvestri, który pasuje nawet do stylu Morricone - Leroy`s Morning, Frank`s Dead, A Good F`ing Reason i Airport. Kolejne brzmienie nawiązuje do klimatów bardziej dramatycznych, w których spora rolę do odegrania mają żeńskie chóry - Thieves and A Miracle. Przypomina to trochę nutę z The Abyss. Na soundtracku mamy jeszcze pięć piosenek, według mnie całkowicie zbędnych. W dodatku powpychanych na siłę na album. Sama muzyka Alana w zupełności by się obroniła.

Na szczególną uwagę zasługuje także pięciominutowa suita na koniec filmu (The Mexican - End Credits Medley) stanowiąca kompilację wszystkich tematów przewodnich w jednej pigułce. Naprawdę doskonała kompozycja na finał.

Brakuje tutaj natomiast motywów typowych dla kina akcji, ale z drugiej strony film ten jest bardziej komedią romantyczną rozgrywającą się w scenerii Dzikiego Zachodu, niż typowym westernem akcji. Na szczęście brak ten uzupełnia charakterystyczne brzmienie westernu, prawie wycięte z filmów Sergio Leone.

Jeśli chodzi o komedie romantyczne, to jest to z pewnością jeden z lepszych projektów kompozytora, a to za sprawą odświeżającego brzmienia Dzikiego Zachodu, które nie pozwala nam usnąć słuchając tych wszystkich miłosnych fraz. Jeśli ktoś oczekiwał po tym projekcie na kolejny film akcji lepiej niech nie sięga po ten soundtrack. Kto jednak lubi romantyczne komedie, to z tego będzie zachwycony. Trzy i pół gwiazdki dla The Mexican, przyznane zostały w kategorii komedii romantycznej. Chyba jednej z najlepszych w dorobku kompozytora.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Main Title - 0:52
2. Blame Shifting - 0:59
3. Oye - 1:34
4. These Boots are Made for Walkin` - Nancy Sinatra - 2:42
5. 10% Clint - 1:09
6. Leroy`s Morning - 1:40
7. Why Can`t We Be Friends? - War - 3:50
8. Want Our Life Back - 1:31
9. Frank`s Dead - 2:52
10. You`re Nobody Til Somebody Loves You - Dean Martin - 1:56
11. Jerry and Ted to Pawn Shop - 1:26
12. The Mexican - 2:14
13. Airport - 2:21
14. Safety Dance - Men Without Hats - 4:33
15. El Cable - Esquivel - 2:16
16. Margolese Compound - 1:03
17. Where`s My Stuff? - 1:01
18. Thieves - 1:10
19. A Good F`ing Reason - 1:15
20. It`s Cursed, that Gun - 3:25
21. Oye, Oye - 1:31
22. A Miracle - 2:26
23. End Credits - 5:02

Czas trwania: 49:14 (muzyka ilustracyjna - 37:37)



Komentarze czytelników:

Romek Babuch:

Moja ocena:

Zgadzam sie partytura bardzo interesujaca, a Silvestri pokazal wielka klase. Pisanie do tzw mieszancow filmowych (akcja, dramat,komedia) to trudne zadanie, no ale tworca Foresta pokazal ze mistrzem jest. Przyjemna muzyczka do samochodu. Polecam

Babuch:

Moja ocena:

Troszke na wyyrost ocenilem tą ścieżkę. 3,5 pana Szymona to dobra ocena. Dlaczego zmieniam zdanie? Bo w końcu usłyszałem na spokojnie A Fistfull of Dollars Ennio Morriconeego. Wiem, że Silvestri miał napisać muzę utrzymaną w guście Morriconego. Ale zrzynki których się dopełnił to już lekka przesada. Nie zmienia to jednak faktu że Mexican to przyjemna muzyczka. Do słuchania.

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Ogólnie to przyjemna ścieżka - ciekawe połączenie muzyki Alana i piosenek. Ale to co mnie zachwyciło, to przepiękny temat liryczny, w takich utworach jak: "Leroy`s Morning", "Frank`s Dead" czy "Airport". Po raz kolejny słychać, że Silvestri ma dar do pisania smutnych, lirycznych motywów!

Piotr Rachwaniec:

Moja ocena:

Zrzynka z Morricona ewidentna, ale tak czy owak temacik na trąbkę cudowny. A prawdziwy cud to finałowy „A Miracle”. Cud nie tylko w tytule i w filmie, ale przede wszystkim na płycie – monumentalny i piękny. No i te chóry... Super!

weronika84:

Moja ocena:
bez oceny

Myślę, że macie sporo racji...zna filmy Morricone (niesamowity kompozytor - uwielbiam!!!) i jak ogladałam MEXICAN to jeśli chodzi o muzykę - zgłupiałam bo byłam w niektórych momentach pewna ze to Morricone ale oczywiscie NIE...szczególnie utworek końcowy z napisami...wiec zdziwenie...hmmm....troche to nie fair podszywać się pod mistrza AŻ TAK !!!


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie