Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Logan

18 Kwiecień 2017, 22:53 
Kompozytor: Marco Beltrami

Rok wydania: 2017
Wydawca: Lakeshore Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Logan

Ostatnia odsłona historii jednego z najciekawszych bohaterów uniwersum Marvela, to niewątpliwie kawał świetnego kina. Logan to film o skomplikowanej naturze bestii, o próbie zapomnienia, o wewnętrznej walce z demonami i obsesyjnej potrzebie uwolnienia się od przeszłości. To wreszcie film o sile więzów krwi między odchodzącą legendą, a kształtującą się w dramatycznych okolicznościach następczynią.

Gdzieś między ociekającymi krwią, pełnymi mroku, smutku ale też brutalności scenami, trochę jakby niezauważalnie wybrzmiewa towarzyszący temu wszystkiego *score Marco Beltramiego. Logan miał być pierwotnie udźwiękowiony przez Cliffa Martineza. Ostatecznie batutę przejął kompozytor, który z serią spotkał się w 2013 roku, tworząc muzykę do ówczesnej części zatytułowanej Wolverine. Trzeba mocno się wysilić, aby w tamtym podejściu znaleźć jakieś konkretne, pozytywne elementy. Beltrami otrzymał jednak kolejną szansę, którą starał się wykorzystać najlepiej jak tylko mógł.

Czego by nie napisać o warstwie muzycznej Logana, jedno jest pewne. Nie jest to standardowy score dla tego typu kina, lecz z pewnością efekt nieszablonowego podejścia do tematu. Reżyser James Mangold potrzebował odpowiedniego kolorytu dźwiękowego, który byłby tłem dla scen rozgrywających się na oczach widzów. Tłem, które wzmocni przekaz i sprawi, że intensywne emocje nabiorą jeszcze głębszego wymiaru. Powstało dzieło znacząco odbiegające od schematycznych pomysłów, a jednocześnie dzielące fanów muzyki filmowej. Jedni są pod wrażeniem gęstej atmosfery, inni natomiast zarzucają brak wyrazistości i pewnego rodzaju nijakość. Jaka jest więc muzyczna strona Logana?

Aby poszukać odpowiedzi na to pytanie, po seansie filmu co najmniej kilkukrotnie przesłuchałem album wykreowany przez Beltramiego. Pierwsze wrażenie z doświadczania muzyki zarówno towarzyszące filmowi jak i albumowi jako dziełu indywidualnemu nie było za bardzo pozytywne, ale też jednocześnie nie odstraszało. Muszę przyznać, że w miarę coraz częstszego zanurzania się w harmonie i frazy Logana zacząłem powoli przekonywać się do wizji kompozytora.

Mamy tutaj do czynienia z dziełem, które unika klarownych motywów przewodnich, próżno więc doszukiwać się w kolejnych pozycjach linii melodycznych bezpośrednio dedykowanych ekranowym postaciom. Jest oczywiście kilka przewijających się i przeplatających pomysłów, ale żaden z nich nie urasta do rangi głównego. Tutaj zdecydowanie rządzą emocje. Patrząc z tej perspektywy na stworzony przez Beltramiego zestaw utworów należy traktować je więc raczej jako jedną, kilkudziesięciominutową kompozycję, będącą feerią całej gamy barw. I to głównie tych ciemnych, ocierających się o szaleństwo, ale też przepełnionych rozdzierającym smutkiem i dojmującą bezsilnością w obliczu nieuchronnego końca.

Pierwsze minuty to m.in. utwór Main Title, będący pewnego rodzaju wprowadzeniem do historii. Beltrami w bardzo umiejętny sposób przypomina nam dumę, odwagę ale też indywidualizm, jakim cechował się dawny Wolverine. Obrazuje to za pomocą świetnej, sentymentalnej frazy fortepianowej, opartej na zadziornej gitarze, rockowej perkusji i bardzo klimatycznej harmonijce ustnej. Znanego bohatera śledzimy jednak w momencie, kiedy stara się ukrywać przed światem i ucieka przed swoim dawnym „ja”. Tę ucieczkę słychać w późniejszym Old Man Logan, jednej z najciekawszych kompozycji soundtracku. Nuty fortepianowe ociekają wręcz smutkiem, a skrzypcowa, przeciągła baza potęguje rozedrgane emocje, buzujące wewnątrz pozornie niezniszczalnej maszyny do zabijania.

Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie zadziornej atmosfery utożsamianej ze sztucznie wykreowanym, genetycznie zmodyfikowanym klonem Logana. Można to potraktować jako rozwścieczony, dodatkowy głos, reprezentujący szaloną i bestialską stronę duszy naszego bohatera. Jednostajne, szybkie tempo, ocierające się o chaos akordy fortepianowe, tubalne i ostre brzmienia – wszystko to zdecydowanie nie jest najprzyjemniejsze w bezpośrednim odsłuchu. Ale utwory takie jak X-24, El Limo Nator, Forest Fight czy Logan vs. X-24 w filmie sprawdzają się znakomicie, bardzo trafnie wspierając ekranową batalię.

Na płycie znajduje się też kilka pozycji bardzo delikatnych w kontekście konstrukcji, a jednocześnie zupełnie nie pozbawionych ciężaru emocjonalnego. Beltrami sprytnie wykorzystuje w tym celu szklaną harmonijkę, która - obok charakterystycznego dla kompozytora fortepianu w utworach takich jak Laura, Gabriella`s Video, Goodnight Moon, Feral Tween czy You Can`t Break The Mould staje się instrumentem wiodącym. Wybór trafny, będący przyjemną odskocznią od agresywnych i mrocznych momentów albumu. Trzeba przyznać, że Beltrami wykonał tutaj kawał niezłej roboty, gdyż słuchając tych fragmentów rzeczywiście można poczuć ukrywane przed światem wnętrze dwóch głównych postaci. Koloryt ten towarzyszy budowanej mozolnie więzi między młodą spadkobierczynią potęgi Logana, Laurą, a nim samym. Relacja bardzo trudna, oparta na początkowej nieufności przeradza się w końcu w silne uczucie dwojga wyrzutków, mogących finalnie liczyć tylko na siebie.

Score zamykają dwie kompozycje wg mnie idealnie spinające klamrą album. Loco Logan z szarpanym niskim fortepianem, ostrą gitarą elektryczną i przesterowaną harmonijką po raz ostatni uwalnia drzemiącą w głównym bohaterze bestię tylko po to, aby pozwolić jej odejść wraz z nostalgicznymi, ale absolutnie nie pozbawionymi pazura frazami Logan Drives. Czy symboliczne przejście z gitary elektrycznej na akustyczną może być zapowiedzią kolorytu kolejnych odsłon serii? Czas pokaże…

Najnowsze dzieło Jamesa Mangolda jest udaną mieszanką całego spektrum emocji i zostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie. Taka jest też ścieżka dźwiękowa Beltramiego. Nie jest ona może dziełem wybitnym i z pewnością wymaga czasu, aby się z nią zaprzyjaźnić. Są momenty, które na długo zostają ze słuchaczem i zachęcają, żeby do nich wracać. Są też fragmenty pełne chaosu, szarpanych, pędzących rytmów i gryzących brzmień. Mi osobiście ta mieszkanka przypadła do gustu. Nie od razu jak już wspomniałem, ale z determinacją godną nieustępliwego Logana wydrapała sobie miejsce w mojej kolekcji. Być może Wy również dacie jej szansę?

Recenzję napisał(a): Piotr Sikorski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Main Titles 2:21
2. Laura 2:24
3. The Grim Reavers 1:32
4. Old Man Logan 2:45
5. Alternate Route to Mexico 1:23
6. That`s Not a Choo-Choo 2:13
7. X-24 2:46
8. El Limo-Nator 1:38
9. Gabriella`s Video 2:36
10. To the Cemetery 0:55
11. Goodnight Moon 1:55
12. Farm Aid 3:11
13. Feral Tween 3:34
14. Driving to Mexico 1:42
15. You Can`t Break the Mould 1:07
16. Up to Eden 1:51
17. Beyond the Hills 2:09
18. Into the Woods 3:09
19. Forest Fight 2:30
20. Logan vs. X-24 4:13
21. Don`t Be What They Made You 2:04
22. Eternum - Laura`s Theme 3:35
23. Logan`s Limo 2:32
24. Loco Logan 1:20
25. Logan Drives 2:08



Komentarze czytelników:

Kawa:

Moja ocena:

Ciężki soundtrack choć doceniam eksperymenty Beltramiego, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że "Main Titles" oparty jest na "Funeral" Davida Sardyego z "End of Watch".

Piotr Sikorski:

Moja ocena:
bez oceny

Coś w tym rzeczywiście jest... podobna harmonia... dzięki za to spostrzeżenie.

Mefisto:

Moja ocena:

Średniaczek. Klimat jest, ale poza tym niewiele. Nawet w filmie zresztą jest to muzyka mocno "niewidoczna".