Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Pasażerowie (Passengers)

26 Luty 2017, 12:03 
Kompozytor: Thomas Newman

Rok wydania: 2016
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Pasażerowie (Passengers)

Ta muzyka była nominowana do Oscara
Idąc do kina na ten film, w głowie miałem całą masę niepochlebnych i krytycznych opinii, ale historia dwójki ludzi wybudzonych zbyt wcześnie z hibernacji w 120-letniej podróży na odległą planetę wydawała mi się mimo wszystko ciekawa i intrygująca. Film jest typowym przedstawicielem amerykańskiego mainstreamowego kina rozrywkowego, stąd każdy, kto obiecuje sobie po cichu, że zetknie się przynajmniej w części z obrazem kalibru Moon, Raport z Europy albo Interstellar (choć ten obraz zebrał podobnie dużo krytycznych opinii), powinien sobie go darować. Nie zdradzając fabuły filmu, powiem tylko tyle, że to w miarę przewidywalna historia, natomiast anturaż jest nie z tej ziemi. Dlatego – paradoksalnie – wybór kompozytora nie jest taki dziwny, jakby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Thomas Newman, ze swoim dużym dorobkiem kompozytorskim i doświadczeniem w praktycznie każdym gatunku filmowym, wydaje się być odpowiednim ilustratorem do filmu Mortena Tylduma.

Obrazy o tematyce na pierwszy rzut oka kojarzonej ze sci-fi w ostatnich latach są w regularnym repertuarze studiów filmowych. Całkiem sporo tych produkcji uważam za udane, w końcu adresowane są do szerokiej publiczności, a zatem nastawione są bardziej na zysk aniżeli tworzone z pobudek wyłącznie artystycznych. Pasażerów traktuję jednak jako typowe kino „popcornowe” – nie znajdziemy tu niedopowiedzeń, tonów szarości i „przesłania”. Film zadedykuję miłośnikom wdzięków coraz mocniej rozpychającej się ramionami w Hollywood – Jennifer Lawrence - oraz Chrisa Pratta. Jednak żeby nie być zbyt niesprawiedliwym w ocenie – film może się spodobać jako czysta rozrywka, bez większych ambicji artystycznych. I z takim też nastawieniem polecam tę produkcję. Do plusów zaliczam montaż, zdjęcia, świetne efekty specjalne. A muzyka…? No właśnie, tutaj mam pewien problem.

Po pierwszym zetknięciu się ze *scorem Newmana miałem mieszane uczucia, po drugim zacząłem wyławiać pewne smaczki, po trzecim – uznałem, że to całkiem dobry soundtrack! Po pewnym jednak czasie kompletnie przestałem wracać do słuchania tej muzyki. Nie jest to dzieło na tyle wybitne, aby zasługiwało na nominację do najważniejszej nagrody w świecie filmowym – czyli Oscara. Ale po kolei…

Soundtrack do Pasażerów rozpoczyna kompozycja The Starship Avalon (Main Title), której pierwsze nuty wybrzmiewają jeszcze na czołówce z logo wytwórni filmowej (zabieg identyczny jak w SPECTRE). Newman sięga po dobrze sobie znaną elektronikę i tworzy jeden z dwóch głównych tematów do filmu – oparty na czteronutowym akordzie. Ten temat będzie jeszcze wielokrotnie powracał w obrazie, zwłaszcza w scenach dramatycznych, decydujących o losach głównych bohaterów (np. 50% of light speed). Takie jest właśnie wprowadzenie do filmu. Bardzo elektroniczne, na wskroś nowoczesne, ale dla pamiętających czasy lat 80. ubiegłego wieku, jednak przywołujące brzmienia z tamtych lat. Newman przeplata instrumentarium – używa ulubionego przezeń fortepianu i kontrastuje, a raczej dopowiada resztę za pomocą dźwięków elektroniki. I tak dzieje się przez kilka pierwszych utworów na płycie… Potem, gdy fabuła zmierza w stronę bardziej kameralną niźli kosmiczną, znajduje to odbicie w muzyce. To już terytorium dobrze znane wszystkim wielbicielom amerykańskiego kompozytora. Przykładem takiego wejścia w typową dla Newmana manierę może być rzewnie sentymentalny Spacewalk z dominującym fortepianem i charakterystyczną sekcją smyczkową, którą nie sposób pomylić z jakimkolwiek innym kompozytorem. Tę samą potrawę Newman serwuje nam w takich ścieżkach, jak Starlit, czy Sugarcoat the galaxy. Z kolei takie Rate 2 Mechanic można by z powodzeniem umieścić jako temp-track do Skyfall i wykorzystać do scen rodem z 007. Początek utworu Red Giant ma w sobie coś z Rydwanów Ognia Vangelisa, ale potem traci na rasowości brzmienia. To jest właśnie moim zdaniem główny problem tego score`u – ma zadatki na interesującą kompozycję, jednakże jest zbyt chaotyczny, aby na dłużej przykuć uwagę słuchacza, a w dalszej perspektywie – uzależnić od siebie. Problematyczny jest też moim zdaniem sposób produkcji nagrania – mamy aż dwadzieścia sześć ścieżek, z czego spora część trwa niewiele ponad minutę albo nawet krócej. Z powodzeniem można by okroić nieco wydanie, celem stworzenia bardziej strawnego produktu i umieścić tam najlepsze kąski.

Nie jestem fanem Thomasa Newmana. Ta ścieżka dźwiękowa tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to jeden z obecnie najbardziej przereklamowanych twórców w Hollywood. Fakt, iż pochodzi z klanu kompozytorskiego, bardzo mocno osadzonego w Fabryce Snów, nie oznacza automatycznie, iż ma patent na tworzenie samych perełek muzycznych. Można powiedzieć tylko, że – niestety. I tak jak rok temu byłem pełen uznania dla jego Mostu szpiegów, tak jak mimo wszystko cenię sobie jego klasyczne dokonania jak w Drodze do szczęścia czy w Aniołach w Ameryce, tak muzykę do Pasażerów uważam za przeciętną, niczym niewyróżniającą się robotę rzemieślnika. Jest tu wszystko, co dla Newmana typowe – krótkie frazy na fortepianie, okraszone elektroniką, mającą oddawać ogrom kosmosu i jednocześnie nawiązującą do podróży w przestrzeni wszechświata, elementy muzyki etnicznej i wreszcie fetysz kompozytora, czyli fortepian. W scenach romantycznych dodajmy do tego niezawodną w takich momentach sekcję smyczkową i mamy już gotowy przepis na tapetę muzyczną. Tak, to niestety tylko tapeta. Z takimi ścieżkami tak często bywa – połyskują na pierwszy rzut oka, ale po niedługim czasie zaczynają się nudzić. Nie jest to nic odkrywczego ani zarazem na tyle klasycznego, a jednocześnie mocnego, żeby sprawiło, iż mógłbym uznać to za naprawdę dobre dokonanie w dziedzinie muzyki filmowej. Na koniec dodam tylko, iż nominacja do Oscara jest zdecydowanie na wyrost, znalazłyby się inne, o wiele bardziej wartościowe muzycznie kompozycje do takiego wyróżnienia w tym roku, chociażby przepiękne Zwierzęta nocy. Nihil novi.

Recenzję napisał(a): Janusz Pietrzykowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:


1. The Starship Avalon (Main Title)
2. Hibernation Pod 1625
3. Command Ring
4. Rate 2 Mechanic
5. Awake for 7 Days
6. Crystalline
7. Precious Metals
8. Aurora
9. Robot Questions
10. The Sleeping Girl
11. Build a House and Live In It
12. I Tried Not To…
13. Spacewalk
14. Passengers
15. 50% of Light Speed
16. Cascade Failure
17. Zero – Gravity
18. Never Happy Here
19. Red Giant
20. Looking for Wrong
21. Chrysler Bldg.
22. Untethered
23. You Brought Me Back
24. Starlit
25. Accidental Happiness
26. Sugarcoat the Galaxy (End Title)



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Myślę, że od stwierdzenia zaczynającego ostatni akapit należało zacząć całą recenzję ;) Owszem, typowy Newman, ale jednak lśniący w kontekście czysto filmowym - nominacja ani trochę nie zaskakuje, a wytykanie jej obecności w kontekście takich konkurentów do tej nagrody jak Jackie wydaje się wręcz śmieszne. No ale generalnie recka spoko.

Marek:

Moja ocena:

Mnie się taki Newman podoba bardzo. Typowy, ale bardzo elegancki i słuchalny.

Nick:

Moja ocena:

Ścieżka z motywem, a do tego przyjemnie eklektyczna.