Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Śledź mnie! (Follow Me!)

05 Luty 2011, 23:06 
Kompozytor: John Barry

Rok wydania: 1971/2009
Wydawca: Harkit Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Śledź mnie! (Follow Me!)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 8.99
Śledź mnie! z 1971r należy do produkcji niesłusznie zapomnianych, zostawiających po seansie widza z dużą satysfakcją i pytaniem - dlaczego ten film jest emitowany tak rzadko? Jest to obraz absolutnie czarujący, w wyjątkowy sposób łączący elementy kina detektywistycznego, dramatu i komedii. Film dojrzały, inteligentny i wysublimowany, mający pewną reżyserię Carola Reeda, historię spod ręki Petera Schaffera (późniejszego laureata Oskara za Amadeusza) czy wreszcie porządną obsadę z przeuroczą Mią Farrow i Chaimem Topolem na czele (oboje za swe kreacje zebrali laury na festiwalu w San Sebastian), którzy wcielili się w role, odpowiednio, żony podejrzewanej o wiarołomność i prywatnego detektywa wynajętego przez podejrzliwego męża do śledzenia jej. I jeszcze muzyka… podążąjąca z wielką gracją za dwójką bohaterów przemierzających najosobliwsze zakątki Londynu. To był dla Johna Barry’ego wyjątkowy projekt – za sprawą legendarnego producenta Hala Wallisa, z którym pracował on wcześniej na planie Marii, królowej Szkotów, Anglik dostał angaż do filmu tworzonego przez Carola Reeda, wielką sławę brytyjskiego kina a jednocześnie reżysera Trzeciego człowieka, jednego z ulubionych dzieł filmowych kompozytora z Yorku.

Bronisław Kaper w Buncie na Bounty, Jerry Goldsmith i Alex North w Udręce i ekstazie, Lionel Bart w Olivierze! - wszyscy oni na planie filmów wspomnianego reżysera wykrzesali z siebie to, co najlepsze. Jeśliby osądzić Follow Me! jedynie poza filmem, to odznaczający się wielopłaszczyznowym minimalizmem *score stoi dość daleko w tyle zarówno za wyżej wymienionymi dokonaniami, jak i pracami samego Johna Barry’ego z przełomu lat 70-tych, kiedy to święcił on wielkie artystyczne triumfy. Zdecydowanie nieuprawnione byłoby jednak stwierdzenie, iż Barry wykazał się gnuśnością i potraktował po macoszemu ostatni w karierze obraz Carola Reeda. By się o tym przekonać wystarczy dokładniej zagłębić się w muzykę Anglika, ale warto również wygospodarować półtorej godziny na seans filmowy, który daje możliwość dostrzeżenia zarówno mistrzostwa kompozytora w operowaniu dopracowanym do perfekcji tematem jak i świetnego zrozumienia wymogów obrazu – Barry musiał tym razem spędzić sporo czasu nad swą moviolą. Nie na tyle dużo jednak, by można mówić o doskonałym wywiązaniu się z powinności. Muzyka wyszarpuje sobie miejscami zbyt wiele miejsca, wchodzi w niepożądaną konkurencję z warstwą dialogową.

Komedia z londyńskim tłem już przydarzyła się angielskiemu kompozytorowi kilka lat wcześniej. Był to mianowicie klasyk Richarda Lestera Sposób na kobiety, do którego Barry napisał jaskrawą i hiper-optymistyczną ilustrację muzyczną. Jednak ten typ oprawy w przypadku dzieła Carola Reeda nie zdałoby egzaminu. Anglik musiał iść w innym kierunku. Jego kompozycje towarzyszą głównie scenom reminiscencji i mają najczęściej charakter refleksyjny, jednocześnie podkreślając figlarność i taneczny rytm ilustrowanych sekwencji bądź też łagodząc komizm sytuacyjny czy wreszcie podnosząc temperaturę scen. Muzyka Barry’ego skłania też widza do wyjścia poza scenę i szerszego spojrzenia na filmowe zdarzenia. Zwraca uwagę na emocjonalną pustkę panującą w sercach postaci i motywującą ich do działania, a także na cień wątpliwości i zdrady unoszący się nad scenami. Niemal każda zaproponowana przez Brytyjczyka kompozycja ma swój sens, niemal każda wkracza w stosownym momencie uruchamiając u widza odpowiednią reakcję intelektualną bądź emocjonalną m.in. za pomocą wprawnie użytego materiału melodycznego, który w przypadku Follow Me! ogranicza się do jednego tematu i dwóch motywów stanowiących w zasadzie rozwinięcie tegoż.

Wobec współczesnych ilustracji dramatycznych brytyjskiego kompozytora, jego krytycy podnoszą zarzut, iż niezależnie od czasu i miejsca zdarzeń jego muzyka zawsze brzmi i prezentuje się tak samo. Wobec jego prac z lat przełomu lat 70-tych o takim zarzucie nie może być mowy. Co prawda Barry przemyca do Follow Me! pewne zgrane i lubiane przez siebie rozwiązania melodyczne i rytmiczne (repetytywność, *metrum 3/4), czy quasi-barokową stylistykę rodem z Walkabout i Marii, królowej Szkotów a także znaki rozpoznawcze swego stylu w postaci duetów ksylofon-pikkolo i *smyczki-ksylofon, to jednak część z nich zostaje sprawnie zestawiona z elektroniką oraz gitarowymi brzmieniami nadającymi muzyce popowych i funkowych rysów. Te pierwsze są wyczuwalne już w otwierającej album piosence z tekstem Dona Blacka, wykonywanej przez zupełnie nieznany duet wokalny Roz & John. To solidny numer, który, co warto wspomnieć, nie służy li tylko za element promocji, ale także parokrotnie prowadzi narrację w filmie jak również wzmacnia osobowość muzyczną pracy Anglika.

Z drugiej strony przyczynia się to do pogorszenia funkcjonowania muzyki na płycie, albowiem pogłębia wrażenie monotonii. Nie ulega jednak wątpliwości, iż Follow Me! jest pozycją godną przesłuchania, choćby ze względu na nieprzeciętną jakość melodyki, zręczną zabawę detalami i stylistyką, czy wreszcie płynące z muzyki ciekawe wibracje i barwy – zarówno w ilustracji dramatycznej jak i źródłowych, lounge’owych kawałkach. Wydaje mi się, iż Brytyjczyk oddał do rąk słuchaczy najlepszą z możliwych prezentacji albumowych. Prezentację niekompletną, albowiem w filmie słyszymy także cały blok szumnej, horrorowej muzyki źródłowej Anglika, towarzyszącej kinowym eskapadom Mii Farrow. Zamieszczenie jej na płycie byłoby jednakże brutalnym zburzeniem w miarę spójnej, dosyć subtelnej struktury, z czego Barry najwyraźniej zdawał sobie sprawę. Warto posłuchać Follow Me! w takiej postaci, acz zdecydowanie radziłbym wcześniej zapoznać się z pracą kompozytora poprzez film Carola Reeda. Tam właśnie skromna kompozycja Anglika ujawnia całość swych zalet i pełniej pozwala zrozumieć, dlaczego kino poniosło wraz z odejściem Johna Barry’ego tak wielką stratę.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Follow, Follow - Main Title - 01:47
2. The Meeting - 02:28
3. The Man On A Scooter - Follow, Follow - 02:41
4. Another Chance - 01:46
5. This Is How You Dance! - 02:14
6. Off Again - Follow, Follow - 03:26
7. Follow, Follow - 01:48
8. Streets And Parks And Lanes - 02:10
9. Some Party! - 03:00
10. Closer And Closer - 02:36
11. The Tickle Of Original Feeling - 02:40
12. Follow, Follow - End Title - 02:29

Razem: 29:05



Komentarze czytelników: