Avatar 30 Grudzień 2009, 10:11 |
Kompozytor: James Horner
Rok wydania: 2009 Wydawca: Atlantic Records
|
| | | Płytę dostarczyła firma:
Kup tę płytę w: |
 Po dłuższej przerwie od pisania recenzji soundtracków przyszło mi zrecenzować, niejako w zastępstwie, długo oczekiwaną muzykę Jamesa Hornera z filmu Avatar Jamesa Camerona. Nie spodziewałem się, że tekst przysporzy mi trudności i z góry przepraszam za jego niski profesjonalizm. Na przeszkodzie stanęła mi niechęć do krytyki najnowszej kompozycji twórcy Titanica. Stanowi ona bowiem satysfakcjonujące dopełnienie dzieła tak nadzwyczajnego i przełomowego, że nie mam ochoty rozwodzić się na temat jej wad, obiektywnie łatwych do wskazania.
Przez pierwsze pół godziny seansu byłem na tyle oszołomiony wizualnym efektem trójwymiarowości i niesamowitej głębi ostrości, że – przyznam – muzyka mogłaby dla mnie wówczas nie istnieć. To oczywiście powierzchowne wrażenie – ilustracyjne utwory od początku do końca współtworzą epicką narrację opowieści. W bardzo klasyczny dla filmowych ilustracji sposób – poprzez melodyjne tematy orkiestry symfonicznej oraz pochody harmoniczne, charakterystyczne dla muzyki filmowej z lat 90., a mające swoje korzenie jeszcze w dwudziestowiecznych operach i baletach europejskich mistrzów. Ktoś powie – banał. Być może, ale czy w połączeniu z tak zapierającą dech w piersiach wizją planety Pandora, na której rozgrywa się akcja filmu ma to jakiekolwiek znaczenie?
Co więcej, utwory o oryginalniejszej budowie czy bogatsze instrumentacyjnie mogłyby zakłócić wspomnianą epickość opowiadanej na ekranie historii. A przecież artystyczne spełnienie Camerona polega właśnie na tym, że specjalnie stworzona na potrzeby Avataru nowa technologia filmowa i wszystkie efekty specjalne nigdy nie przysłaniają trzymającej w napięciu, wzruszającej fabuły ani nie zaciemniają prostego, ale ponadczasowego przesłania.
Niemniej jednak w kompozycji Jamesa Hornera niejednokrotnie da się usłyszeć ciekawe rozwiązania. Pojawiają się one wtedy, kiedy muzyka ma spełnić określoną funkcję ilustracyjną. Na przykład opadające motywy eterycznych skrzypiec i punktowe, delikatne dźwięki syntezatorów w utworze Pure Spirits of the Forest doskonale podkreślają bajeczność fauny i flory planety Pandora. Z kolei ciepłe, choć miejscami tajemnicze współbrzmienia kwintetu smyczkowego w Bioluminescence of the Night, które okraszają migotliwe dźwięki rozmaitych instrumentów perkusyjnych sugestywnie oddają specyfikę wspólnoty ludu Na’vi. Inna sprawa, że te i inne pomysły nie są bynajmniej nowe. Miłośnicy muzyki filmowej doskonale znają je z wielu wcześniejszych prac Hornera. Jednak, powtórzę, w przypadku Avataru jako całego filmowego arcydzieła, kwestia oryginalności utworów nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
Oczywiście musi ona wpłynąć na moją ocenę płyty, która w oderwaniu od obrazu prezentuje się z różnym skutkiem, nawet po seansie. Mimo to, generalnie słucha się jej z przyjemnością, gdyż przypomina niebywałe obrazy z filmu, a przede wszystkim utrwala w pamięci ekranowe emocje, które muzyka przecież potęgowała. Wspomnę choćby o kapitalnych frazach etnicznie brzmiącego chóru w porywającej sekwencji lotu bohaterów latającymi stworami (Jake’s First Fight).
Gorąco zachęcam wszystkich do obejrzenia Avataru, a dopiero potem do sięgnięcia po płytę. Być może, tak jak i mnie, nie będą Was razić jej słabości. Ja ich w każdym razie nie zamierzam punktować.
Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz (Inne recenzje autora)
Lista utworów:
1. "You Don`t Dream In Cryo...." - 06:09
2. Jake Enters His Avatar World - 05:24
3. Pure Spirits Of The Forest - 08:49
4. The Bioluminescence Of The Night - 03:37
5. Becoming One Of "The People", Becoming One With Neytiri - 07:43
6. Climbing Up "Iknimaya - The Path To Heaven" - 03:18
7. Jake`s First Flight - 04:50
8. Scorched Earth - 03:32
9. Quaritch - 05:01
10. The Destruction Of "Hometree" - 06:47
11. Shutting Down Grace`s Lab - 02:47
12. Gathering All The Na`vi Clans For Battle - 05:14
13. War - 11:21
14. I See You (Theme From Avatar) - 4:20
Razem: 78:52 |
|
|
| Komentarze czytelników: |  |
voagar:
Moja ocena:
     | Jak dla mnie, muzyka w filmie 5/5.
Z muzyką jest jak z filmem. Avatar niby ma wady, ale komu się chce je specjalnie wyszukiwać i wymieniać? No przecież nic nie jest doskonałe w 100%:D | | | Wawrzyniec:
Moja ocena:
     | Film jest niesamowity, podobnie zresztą jak i muzyka w nim:) Na płycie oczywiście wypada to trochę gorzej, ale dalej bardzo dobrze się słucha. W szczególności wymienione w recenzji kawałki dają sporą przyjemność słuchania. A "War" pod względem epickości naprawdę daję, więcej niż radę:) Genialny utwór do równie genialnego momentu w filmie.
Jedyny minus to ta nieszczęsna piosenka, która nie zmienia mojej w pełni nieobiektywnej oceny;) | | | Koper:
Moja ocena:
     | Nie często może się to zdarza, ale w pełni zgadzam się z Olkiem, co do ocen muzyki w filmie i na płycie (moja ocena obok stanowi ich wypadkową :) ) - u nas na filmmusic.pl w tych ocenach cząstkowych nie ma połówek stąd musiałem zaokrąglać. :) I oczywiście zgadzam się także co do oceny filmu. | | | Adam Krysiński:
Moja ocena:
     | Amen. | | | Zażenowany:
Moja ocena:
     | Należało wspomnieć w recenzji o charakterystycznym motywie czteronutowym, który Horner z uporem maniaka przemycił już chyba do 4 filmu - mam na myśli charakterystyczne trąby, pojawiające się w tak zwanych dramatycznych momentach. Nie rozumiem tej bezkrytyczności wobec takiego traktowania słuchaczy, reżysera, całej ekipy filmowej... No kurczę, chyba Hornerowi zapłacili za oryginalną muzykę, prawda? Nie miał czasu? Z tego co wiem film powstawał długo. Jak dla mnie muzyka zupełnie bez polotu, posiadająca kilka przyjemnych momentów, ale czy to dziś wystarcza by uznać muzykę filmową za dobrą/bardzo dobrą (sic!)? Niestety nie dla mnie. | | | Do tej recenzji jest jeszcze 27 komentarzy -> Pokaż wszystkie
|