Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Źródło (The Fountain)

11 Grudzień 2009, 22:15 
Kompozytor: Clint Mansell

Orkiestracje: Justin Skomarovsky
Wykonanie: Kronos Quartet, Mogwai

Rok wydania: 2006
Wydawca: Nonesuch Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Źródło (The Fountain)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.90
Źródło to film odurzający. Jest to epicka opowieść o życiu i śmierci przedstawiona z liryczną wzniosłością. Trzy zespolone ze sobą historie: XV-wiecznego hiszpańskiego konkwistadora Tomasa, XX-wiecznego chirurga Tommy’ego oraz XXV-wiecznego astronauty Toma to trzy strony jednego marzenia człowieka – marzenia o nieumieralności. Sam film, choć próbuje opowiedzieć tak naprawdę starą bajkę, robi to w sposób niebagatelny i nie silący się na niepotrzebny patos. Żadna emocja nie jest wywoływana sztucznie. Nie czujemy się oszukiwani oglądając film i dlatego jest on w swej opowieści autentyczny.

Jeśli chodzi o muzykę, nie będzie zaskoczeniem powiedzenie, że do współpracy nad projektem Darren Aronofsky zaprosił po raz kolejny Clinta Mansella. Trudno się temu dziwić nie tylko dlatego, że Requiem dla snu było udanym przedsięwzięciem obu panów, ale może przede wszystkim dlatego, że ich współpraca pokazuje, iż świetnie rozumieją oni swoje wzajemne intencje. Potwierdza to muzyka w Źródle, której ilustracyjna wartość jest równie wysoka jak w Requiem… Za ciosem jednak należy iść, a cios ten dosięgnął także Kronos Quartet, którego smyczkowy motyw przewodni z Requiem… ma chyba pierwsze miejsce jeśli chodzi o podkłady muzyczne do amatorskich pokazów slajdów i filmików na YouTubie. Tym razem jednak do współpracy zaproszony został także zespół rockowy Mogwai, którego perkusje i gitary niejednokrotnie nadawać będą smyczkom Kronosa nieco agresywności i zdecydowania.

Muzyka wydana na albumie składa się z 10 utworów, a całość dobrze prezentuje muzykę obecną na filmie. Pierwszy utwór The Last Man rozpoczyna fortepian przygrywający dość ciężkie i surowe dźwięki, które po minucie przejmują *smyczki i, kontynuując je, nadają ton, który obecny będzie już do końca. Podobnie jak to było w przypadku Requiem…, motywy muzyczne w Źródle cechują się prostotą, ale prostotą żywą i pulsującą. Piramidowa struktura utworu kończy się tak, jak zaczyna, sugestywnym brzmieniem pianina.

Holy Dread! wprowadza nas w nastrój jakby mityczny, od dzwonów przez ciężkie bębny, którym co pewien czas towarzyszą smyczki. Wyczuwalne są tu pewnego rodzaju momenty etniczne. W drugiej części utworu zupełnie zmienia się jego *dynamika a zapowiedziany przez chóry agresywny ton bębnów i smyczków tworzy fundament dla kolejnego utworu, Tree of Life, w którym już na początku pojawia się w pełnej krasie motyw przewodni, najpierw w wersji surowej a następnie nieco zmienionej, bardzo *akcentowanej przez bębny. Po tym motyw milknie dając przestrzeń niepewności, po której motyw przewodni wraca ze zdwojoną siłą. Stay With Me rozpoczyna podobna niepewność, którą jeszcze chwilę temu doświadczaliśmy w Tree of Life, tutaj jednak już bez bębnów. Jest to intuicyjne o tyle, o ile utwór zaraz przechodzi w drugi motyw przewodni, liryczno-dramatyczny prowadzony przez pianino w towarzystwie smyczków oraz gitary elektrycznej. O narracyjnej sile tego motywu będziemy jednak mieli okazję przekonać się dopiero później.

Death is a Disease wraca do klimatu zrodzonego już w Holy Dread!, który obudowany jest tutaj na prostym zapętlonym dwudźwięku gitarowym. Tego typu dwu, trzy-dźwięki są jednym z przejawów prostoty muzycznej Źródła. Mimo tej prostoty i powtarzalności klimatu, trudno byłoby powiedzieć, że utwory się jakkolwiek powtarzają. Pokazuje to utwór Xibalba, który w pewien sposób łączy ciężkość i nastrój znany nam już ze Stay With Me ze smyczkową poetyckością a nawet romantyzmem. First Snow zaczyna się i trwa podobnie do The Last Man, z ta różnicą, że tutaj od początku mamy smyczki, które z biegiem utworu poruszają się z różną dynamiką po motywie przewodnim. W Finish It otrzymujemy genialne rytmiczne przygrywki kontrabasowe, nadające tajemniczości. Ufundowane na nich pozostałe smyczki przypominają znowu o motywie przewodnim, by w dalszej części wraz z bębnami potęgować siłę motywu i całego utworu.

Death is the Road to Awe to epilog, w którym usłyszymy sporo momentów z wcześniejszych fragmentów płyty. Rozciągnięcia i inne parafrazy motywu przewodniego, liryczne smyczki, nachodząca perkusja, powtarzalne schematy gitarowe i skrzypcowe. W końcu też potęgujące i dynamizujące momenty składające się na wielowątkowy finał z ogromnym ładunkiem emocjonalnym – to wszystko zamyka muzyczną treść Źródła. Nie jest to jednak koniec albumu. Jako swoiste muzyczne postscriptum jest tu utwór Together We Will Live Forever – fortepianowy utwór oparty na drugim, dramatycznym motywie przewodnim. Pojawia się on już podczas napisów końcowych filmu, i, jak słusznie zauważono, jest to doskonały moment z doskonałą muzyką do chwili refleksji nad filmem. Sam utwór na albumie to wzruszająca narracja liryczna, której zapowiedź mogliśmy odsłuchać już w Stay With Me.

Zarówno film Źródło jak i muzyka do tego obrazu są bardzo udaną i przejmującą próbą zmierzenia się z jednym z odwiecznych problemów człowieka. Pokazują, że problem jest równie utarty co aktualny. Epickość problemu długowieczności tańczy tutaj z liryczną dramatycznością braku jego rozwiązania. Trudno dokonać jest oceny tej muzyki. Z jednej bowiem strony zarówno muzyka w filmie jak i na płycie jest dokładnie taka jak ma ona być – ciężka, prosta, przenikliwa i piękna. Z drugiej jednak strony z pewnością znajdą się osoby, którym ciężko będzie strawić cały album bez filmu. Ciężar tej muzyki określiłbym jednak nie jako trudny, ale jako wymagający. Sprawia to, że muzyki tej możemy bardzo długo nie słuchać z braku nastroju. Ale raz ją usłyszawszy, zapada na długo w pamięć.

Recenzję napisał(a): Damian Lewandowicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. The Last Man – 06:09
2. Holy Dread! – 03:51
3. Tree of Life – 03:44
4. Stay With Me – 03:36
5. Death is a Disease – 02:34
6. Xibalba – 05:22
7. First Snow – 03:08
8. Finish It – 04:25
9. Death Is The Road To Awe – 08:25
10. Together We Will Live Forever – 05:01

Razem: 46:15



Komentarze czytelników:

tomasz:

Moja ocena:

Film mnie zaczarował, podobnie jak muzyka. Znakomicie spaja 3 różne stylistycznie historie. A "Death is the Road to Awe" obok "CheValiers De Sangreal" Zimmera to najlepszy utwór 2006 roku.

Mefisto:

Moja ocena:

Zgadzam się - to ciężka muzyka, którą trudno się delektować każdego dnia, niezależnie od nastroju. Ale nie zmienia to faktu, że jest to fenomenalna praca, którą trzeba znać.

Mystery:

Moja ocena:

Jak dotąd najlepsza praca Mansella, obdarzona znakomitym brzmieniem, bogata tematycznie, niesamowicie klimatyczna, oryginalna, różnorodna i co najważniejsze, zjawiskowo piękna i bardzo dobrze spisująca się w obrazie. Bardzo cenię ten soundtrack.

Neimoidian:

Moja ocena:

Muzyka w sumie bardzo prosta i monotonna, a jednak niesamowicie porywająca. Trochę mi zajęło, by się do niej przekonać, ale było warto. Wartość tej muzyki wykracza poza to jak i z czego jest zbudowana. Czwórka to ocena chyba najbardziej obiektywna, choć są dni, że dałbym jej piątkę. Na pewno pozycja obowiązkowa do przesłuchania! A recenzja bardzo dobra.

ALIEN:

Moja ocena:

Mnie się bardzo podoba, pomimo że potrzebowałem trochę czasu żeby się z nią oswoić. Mój ulubiony utwór na płycie to "Stay With Me"


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie