Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Sztuka latania (Fly Away Home)

21 Styczeń 2008, 23:56 
Kompozytor: Mark Isham

Orkiestracje, dyrygent: Ken Kugler

Rok wydania: 1996
Wydawca: Promo

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Sztuka latania (Fly Away Home)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Gdy Mark Isham zabierał się za pisanie muzyki do Sztuki latania Carolla Balarda wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że powstanie udana kompozycja. Kompozytor ten był wówczas w przyzwoitej formie a ekologiczno-familijne obrazy amerykańskiego reżysera zawsze potrafiły solidnie zainspirować kompozytorów filmowych (że wymienię tu choćby Wind Poledourisa czy Czarnego rumaka Coppoli).Warto także dodać, iż Mark Isham debiutował wiele lat wcześniej właśnie na planie filmu Carolla Ballarda Już nigdy nie zawyje wilk, pisząc całkiem udaną ilustrację. Sztuka latania jest historią dziewczynki (Anna Paquin), która po tragicznej śmierci matki wraca na kanadyjską farmę do niewidzianego od lat ojca (ekscentrycznego wynalazcy granego przez Jeffa Danielsa). Roztacza tam opiekę nad pisklętami z ginącego gatunku gęsi bernikli, snując w głowie szalony plan zabrania ich drogą powietrzną na południe USA, gdzie ptaki te mają zwyczaj odlatywać każdej jesieni. Film się niewątpliwie udał, w czym dużą zasługę ma reżyser, któremu udało się stworzyć obraz łączący w sobie pochwałę wytrwałości i życia w harmonii z naturą, pasję oraz humor, za to pozbawiony hollywoodzkiej cukierkowości i nachalnego moralizatorstwa.

Co do muzyki zaś, to jest ona najbardziej porywającym dziełem Marka Ishama i jednym z najważniejszych dowodów wszechstronności tego artysty. To kompozycja potrafiąca niejednokrotnie zaskoczyć odbiorcę, przede wszystkim zaś powinna przekonać słuchaczy powątpiewających w talent melodystyczny Marka Ishama. Przyznam, że zanim kontakt z Fly Away Home zmusił mnie kilka lat temu do zdecydowanego zrewidowania poglądów na temat Amerykanina, uważałem tego twórcę za solidnego melodyka bez wielkich osiągnięć na tym polu, za artystę, który zdecydowanie bardziej specjalizuje się w muzyce improwizowanej a także budowaniu kompozycji na zbiorach plam dźwiękowych. Tymczasem ten sam Isham zademonstrował w Sztuce latania łatwość i zręczność w budowaniu oraz prowadzeniu melodii budzącą niekłamany podziw, zupełnie jakby wstąpił w niego duch nieodżałowanego Georgesa Delerue. W połączeniu z imponującą produktywnością twórcy i płynnością narracyjną daje to wspaniały ciąg kompozycji, na które składają się bezpośrednio następujące po sobie bardzo mocne tematy i motywy, spośród których kilka miałoby szansę zawojować Hollywood, gdyby tylko film nie został tak szeroko przeoczony przez widownię i krytyków.

Można mieć jedynie pretensje, iż bodaj najważniejszy z tematów jest prezentowany na albumie w szczątkowej postaci, nieśmiało przeciskając się pomiędzy motywami o mniejszym znaczeniu. Mowa o melodii przewodniej zaprezentowanej w piosence Ten Thousands Miles wykonywanej przez Mary Chapin Carpenter (ona też jest autorką słów) i nadającej sporego wyrazu początkowej scenie filmu, w której jesteśmy świadkami tragicznego w skutkach wypadku samochodowego. Nie tylko podczas tej sceny łzy będą cisnąć się do oczu co wrażliwszych osób, gdyż Isham postarał się o stworzenie poetyckich fraz wyróżniających się wyjątkowym pięknem i wielką ekspresją nadaną im przez solowe środki wyrazu - wręcz grzechem byłoby nie wspomnieć o świetnych partiach skrzypiec i wiolonczeli a przede wszystkim o kobiecych wokalizach. Zjawiskowy mariaż tych środków Mark Isham sprezentował w Sixteen Eggs, czyli spotkaniu z nowym życiem ukazanym z perspektywy osieroconej dziewczynki, która teraz stanie się przybraną matką dla piskląt. Przy okazji tej kompozycji ujawnia się defekt albumowej prezentacji, bowiem Sixteen Eggs wraz z Remembrance of Things Past pozostają na płycie jedynymi przedstawicielami muzyki intymnej i kameralnej, której po tak zaostrzającej apetyt porcji chciałoby się usłyszeć zdecydowanie więcej, a jest równie poruszającej liryki w filmie całkiem sporo, także w formie underscore’u.

Wydanie płytowe nie pozwala słuchaczowi w pełni poznać sporej rozpiętości melodycznej score’u Ishama a także zapoznać się z bardziej nastrojowymi fragmentami, co nie znaczy, że prezentacja albumowa jest zła – zamieszczony materiał jest wielce efektowny, bowiem został on zdominowany przez dynamiczne i tętniące życiem ilustracje powietrznych eskapad dziewczynki i jej stadka ptaków. Odsłuchowi tej płyty mogą jednak towarzyszyć narzekania na wtórność ishamowskiej muzyki dramatycznej. Ukształtował on swój styl w pierwszej połowie lat 90-tych w takich kompozycjach jak nominowana do Oskara Rzeka życia. Mimo, iż korzysta z dość modnych minimalistycznych technik komponowania jego muzyka jest bardzo łatwo rozpoznawalna. Caroll Ballard wiedział co robi biorąc Marka Ishama do tego projektu - ze swoim stylem komponowania zdawał się on być idealnym wyborem do tej produkcji i efekt końcowy prac kompozytora w pełni to potwierdza. Amerykanin lubuje się w budowaniu muzyki dramatycznej (szczególnie kompozycji akcji) na poddawanych repetycji krótkich motywach (najczęściej stosując *pizzicato smyczków i dętych drewnianych, ale także fortepian) przy zachowaniu regularnego *metrum, sprawiając, że muzyka nabiera pewnej mechaniczności. W przypadku Sztuki latania nie jest ona przy tym beznamiętna i sztuczna, bowiem dzięki swej barwności, wielowarstwowości i zastosowaniu rozbudowanych *kontrapunktujących melodii aranżowanych najczęściej na instrumenty smyczkowe i *waltornię muzyka zdaje się płynąć a przed oczami słuchacza otwierają się kolorowe wspaniałe przestrzenie pełne ptactwa z wielką determinacją zmierzającego do celu swych wędrówek. Jeśli dodamy do tego zastosowane w Fly Away Home elementy folkowe i etniczne jak akordeon czy cytra to powstaje muzyka szalenie pobudzająca wyobraźnię odbiorcy. W owym uruchamianiu wyobraźni Isham jest od lat mistrzem, lecz we wczesnym okresie kariery swe umiejętności potwierdzał tylko w twórczości spod znaku new age i ambient.

Mark Isham ma na koncie kilka score’ów aspirujących do miana wybitnych, jak Autostopowicz czy Czarna Dalia, które pod względem artyzmu przewyższają Sztukę latania. Jeśli dodamy do tego wtórność tej ilustracji to nie sposób uznać jej za najważniejsze dzieło Marka Ishama. Trzeba jednak przyznać, że pod względem słuchalności Fly Away Home bije na głowę wszystko inne, co wyszło spod pióra amerykańskiego kompozytora. Od pokrewnych stylowo kompozycji jak wspomniana Rzeka życia czy wzorowanej na Sztuce latania późniejszej Zebry z klasą odróżnia opisywany *score przede wszystkim jeden wielki pozytyw, mianowicie piorunująca moc oddziaływania na słuchacza. Jest to muzyka nieskończenie wręcz inspirująca i po brzegi naładowana optymizmem. Nigdy wcześniej ani później nie słyszałem Ishama tak natchnionego i dającego od siebie tak wiele serca. Dzięki przeogromnym pokładom pozytywnej energii score ten jest dla mnie od lat wyśmienitym remedium na melancholię i apatię towarzyszącą paskudnym zimowym dniom i mam nadzieję, że stanie się nim również dla wielu osób. Gorąco polecam.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. First Flight - 3:14
2. Remembrance of Things Past - 2:12
3. Sixteen Eggs - 3:14
4. If at First You Don`t Succeed - 3:36
5. Fly Away Home - 3:58
6. Igor`s Big Adventure - 5:46
7. The Great Escape - 6:35
8. Halls of Glass - 2:47
9. Homecoming - 3:44

Razem: 35:33



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:
bez oceny

Bardzo ciekawe instrumentacje - muszę posłuchać całości.

Mefisto:

Moja ocena:

Ja polecam pełniejsze wydanko, gdzie znajduje się także zbiór suit z innych filmów Ishama i wspomniana piosenka.

Dragon:

Moja ocena:
bez oceny

hmm. Iście magiczne. Naprawdę wpada w ucho. Przesłuchałem próbki - muszę sięgnąć po całość - tak jak Ty Łukasz. Wiesz gdzie można go dostać?

Rafalski:

Moja ocena:

chyba najlepsza partytura Ishama. arcydzieło.

Damian Sołtysik:

Moja ocena:

Nie będę ukrywać, że ciężko dzisiaj zdobyć opisywane wydanie. Obecnie na aukcjach internetowych jest do kupienia tylko niemiecki bootleg rzekomo zawierający kompletny score, ale nic mi nie wiadomo na temat zawartości ani jakości dźwięku. Swoją drogą wielka szkoda, że tak wyśmienity score nie doczekał się oficjalnego wydania, a wydawano nawet największy shit jaki Isham popełnił (Sketch Artist, Twisted). Parę lat temu zapowiadano wydanie filmu na DVD z odseparowaną kompletną ścieżką dźwiękową, ale z tego co wiem jest ona tylko tłem dla komentarza audio Marka Ishama, który analizuje swoje muzyczne dokonanie.