Soundtracks.pl - muzyka filmowa

w:  Jak szukać?  



  1. Psychoza 2 (Psycho II)
  2. Rewers
  3. Sherlock Holmes
  4. Prawo zemsty (Law Abiding Citizen)
  5. Intrygant (The Informant!)
  6. Wieczór (Evening)

  1. Jan Hammer
  2. Brian Tyler
  3. Pino Donaggio
  4. Steve Jablonsky
  5. Harald Kloser









  Michał Lorenc
  Andrzej Korzyński
  Wojciech Kilar
  Rafał Rozmus
  John Barry
  Aukcje płyt

  Forum Dyskusyjne
  Konkursy !!!




 spośród wszystkich »
 spośród ostatnich 20 »

  1. Ostatni Mohikanin (The Last of the Mohicans)
  2. Kevin sam w domu (Home Alone)
  3. Bandyta
  4. Lord Of The Rings: The Two Towers
  5. Opowieści z Narnii (The Chronicles Of Narnia: The Lion, The Witch And The Wardrobe)
  6. Waleczne Serce (Braveheart)
  7. Gladiator
  8. Królestwo Niebieskie (Kingdom Of Heaven)
  9. Wyznania gejszy (Memoirs of a Geisha)
  10. Ostatni samuraj (The Last Samurai)



Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:




Godziny szczytu 3 (Rush Hour 3)
06 Październik 2007, 10:17 
Kompozytor: Lalo Schifrin

Orkiestracje: Ira Hearschen, Ruy Folguera, Patrick Russ
Dyrygent: Lalo Schifrin
Wykonanie: The Hollywood Studio Symphony

Rok wydania: 2007
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
 

Od czasu nakręcenia drugiej części komedii sensacyjnej Godziny szczytu upłynęło już sporo czasu i wydawało się, ze producenci oraz reżyser Brett Ratner dadzą już sobie spokój z kręceniem kolejnych *sequeli. W Hollywood tymczasem powstała trzecia odsłona zwariowanych przygód detektywa Cartera (Chris Tucker) i inspektora Lee (Jackie Chan). Choć twórcy zaserwowali widzom odgrzewanego kotleta wg starej receptury niespodziewanie film odniósł w USA oszałamiający sukces i pewnie powstaną kolejne części. Jedną z osób, które z pewnością ucieszył sukces Godzin szczytu 3 jest autor muzyki do tego filmu Lalo Schifrin. Współpracującemu z reżyserem filmów z tej serii Brettem Ratnerem kompozytorowi bardzo trudno jest znaleźć zatrudnienie w Hollywood i gdyby nie ten twórca, lista ilustracji argentyńskiego artysty z ostatniej dekady byłaby znacznie uboższa.

Za swe kompozycje z poprzednich części Godzin szczytu Argentyńczyk nie został szczególnie skomplementowany w środowisku fanów muzyki filmowej, były to bowiem zupełnie przeciętne stylistycznie kompozycje, niczym nie wyróżniające się spośród dziesiątek hollywoodzkich ilustracji komedii sensacyjnych. Już od razu zaznaczę, że w przypadku Godzin szczytu 3 mamy do czynienia z identyczną sytuacją, nie znaczy to jednak, że Lalo Schifrin stworzył kompozycję bliźniaczo podobną stylistycznie do poprzedników. A wypełnione zostały one m.in. bardzo dynamicznym i kolorowym miksem symfoniczno-syntetycznej muzyki akcji i azjatyckiej etniki. Dodatkowo w Rush Hour 2 Argentyńczyk dorzucił do muzyki dramatycznej garść smakowitego i chwytliwego lounge music. Schifrin od początków swej muzycznej kariery znany był z dwóch obliczy swej twórczości. Z jednej strony komponował wysublimowaną, dostarczającą wielkiej przyjemności muzykę jazzową a z drugiej bezkompromisowe, awangardowe kompozycje symfoniczne. Ta bezkompromisowość cechowała przez lata jego muzykę akcji i pozostała w niej do dziś, o czym przekonują wszystkie trzy ilustracje z Godzin szczytu. Action-score argentyńskiego kompozytora cechują przede wszystkim agresywność i frenetyczność, zaś obecność materiału tematycznego i motywicznego jest wyraźnie zminimalizowana. Kompozytorowi zależy przede wszystkim na maksymalnym zdynamizowaniu sekwencji akcji oraz perfekcyjnym zgraniu ilustracji muzycznej z każdą sceną filmu. Można się domyślić, jakie skutki przynosi to podczas odsłuchu albumowego. W Godzinach szczytu 3 najefektowniej prezentują się te momenty, w których Schifrin w efektowny sposób pręży muskuły w zdominowanych przez sekcję dętą Dragon Lady czy Hospital Gunfight wspierając ją pobudzającymi,dzikimi perkusyjnymi rytmami. Szkoda tylko, że zdarza mu się też zabawić się idiotycznym, archaicznym "mickey-mousingiem" i doprowadzającą na samym końcu albumu do irytacji symfoniczną kakofonią.

Słuchając Godzin szczytu 3 miałem wrażenie, że twórca chciał się przede wszystkim popisać przed słuchaczem swym warsztatem kompozytorskim. Że ogarnęła go obsesja udowodnienia sobie i fanom muzyki filmowej, iż pomimo zaawansowanego wieku wciąż potrafi tworzyć muzykę szalenie złożoną, wyróżniającą się techniczną maestrią. Ok, mnie przekonał, mógł jednak przy tym postarać się także o śmiałe odświeżenie formuły zaprezentowanej w dwóch poprzednich częściach trylogii Ratnera. A tymczasem Schifrin odarł ją w najnowszym ogniwie, z co ciekawszych elementów, w efekcie czego ostał mu się jeno rdzeń każdej z jego poprzednich ilustracji w postaci hałaśliwej muzyki akcji wspartej skromnymi partiami etnicznymi. Zabrakło tym razem szerokiej obecności melodyjnego jazzu, stylowej liryki jak i syntetycznej akcji. Jeżeli już Lalo Schifrin serwuje nam etnikę i muzyczne ubarwiacze związane z lokacjami filmu to tylko w postaci niedługich wtrąceń pojawiających się między kolejnymi wyczerpującymi utworami akcji. Pozostając przy wadach kompozycji Argentyńczyka muszę jeszcze wspomnieć o wyraźnym braku inspiracji, jaki odbija się mocno w jego pracy. Można odnaleźć już nie pierwszy raz czytelne odniesienia do wcześniejszych ilustracji Schifrina z filmów o Brudnym Harrym i serialowej wersji Planety Małp. W muzyce akcji widoczna jest także inspiracja kompozycjami Davida Arnolda z ostatniego Bonda Casino Royale i to w zasadzie jedyne novum w trzeciej części Godzin szczytu. Tradycyjnie już w ilustrację dramatyczną zostaje wpleciony temat główny nawiązujący do kultowej ilustracji Schifrina z Wejścia smoka. (Jej wielkim fanem jest Brett Ratner, który nawet zażyczył sobie umieszczenia w pierwszej części trylogii tematu przewodniego z tej słynnej produkcji). Tym razem jednak temat ten niebyt mocno zostaje eksploatowany w pracy Argentyńczyka, a szkoda, bo niewątpliwie dodało by jej to atrakcyjności.

Byłoby wielce niesprawiedliwe uznanie tej kompozycji Lalo Schifrina za bezwartościową papkę i zignorowanie dużego wysiłku artysty w nią włożonego, jednakże wady, jakimi jest ona napiętnowana bardzo zawężają krąg osób, którym mogę ją polecić. Godziny szczytu 3 to przykład wyraźnego przerostu formy nad treścią. Z tego powodu muzyka nie potrafi przytrzymać na dłużej przy sobie słuchacza, ma na to wpływ także jej rażąca schematyczność i wtórność. Schifrinowi zdarzają się naprawdę absorbujące ilustracje scen akcji (zwłaszcza ów muskularny action-score), lecz jego kompozycja została zarżnięta poprzez umieszczenie na albumie końskiej dawki asłuchalnego action-score. Po dwóch kwadransach słuchanie tego albumu staje się bolesną torturą, której oprą się jedynie najwierniejsi fani Argentyńczyka i słuchacze, którym odpowiada taka muzyczna formuła zaprezentowana już w poprzednich częściach Godzin szczytu. Lalo Schifrin to wciąż profesjonalista i rzemieślnik wysokiej klasy, lecz jego ostatnie wyczyny można docenić głównie podczas seansów filmowych a kupowanie albumów takich jak Abominable i Godziny szczytu 3 to wyrzucanie pieniędzy w błoto.



Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Lista utworów:

1. Main Title — Rush Hour Theme - 01:27
2. The World Court - 02:10
3. Chasing the Assassin - 04:19
4. Su Yung Returns/Dojo Arrival - 02:11
5. Giant Kung Fu - 02:34
6. Hospital Gunfight - 02:47
7. Hiding Su Yung/Two Americans In Paris - 01:49
8. Dragon Lady - 01:55
9. Bikers - 02:48
10. In the Sewers - 02:52
11. Reynard’s Plea - 01:39
12. With Genvieve - 03:10
13. Shi Shen - 02:17
14. Eiffel Tower Meeting - 04:27
15. Swordfight - 04:32
16. Farewell to Kenji - 02:35
17. The Return of the Triads - 02:35
18. Parachute Down - 02:14
19. Rush Hour Theme Remix - 02:35

Razem:50:56



Przeczytaj także:

Wejście smoka (Enter The Dragon)   



Komentarze czytelników:

Brak komentarzy czytelników


  © 2002-2010 Soundtracks.pl - muzyka filmowa, Łukasz Remiś.   |   Kontakt
   Strona zaprojektowana dla przeglądarki Firefox
do góry  
Pobierz Firefoxa!
Surfuj bez obaw!