Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Dom nad jeziorem (The Lake House)

13 Styczeń 2007, 22:07 
Kompozytor: Rachel Portman

Orkiestracje: Jeff Atmajian

Rok wydania: 2006
Wydawca: Lakeshore Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Dom nad jeziorem (The Lake House)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Dom nad jeziorem to film pochodzącego z Argentyny reżysera – Aleandro Agrestiego, *remake identycznej produkcji koreańskiej sprzed kilku lat pt: Il Mare. Jest to bardzo zgrabny i interesująco pomyślany dramat, traktujący o przesuniętej w czasie i przestrzeni miłości korespondencyjnej; na pierwszy rzut oka nieprawdopodobnej i niemożliwej do spełnienia. Ładne zdjęcia i poprawne aktorstwo stanowią główne atuty tej produkcji (mimo że to kolejna enigmatyczna rola Sandry Bullock, a Keanu `neo` Reeves średnio pasuje do roli amanta). Przy okazji stwierdzam, że nawet Argentyńczyk jest w stanie nakręcić ciekawą fabułę „korespondencyjną“, natomiast Polakom wychodzi to śmiesznie i żenująco (aka fatalna Samotność w sieci). Oczywiście natychmiast pojawiają sie tu skojarzenia ze słynną Bezsennością w Seattle i Masz wiadomość na czele, jednak Alejandro Agresti podszedł do tematu z trochę innej strony, ocierając fabułę o elementy mistycyzmu i atmosferę niesamowitości.

Niczym w porządnej amerykańskiej komedii romantycznej (choć ten film komedią zdecydowanie nie jest) mamy tu szereg wręcz perfekcyjnie dopasowanych piosenek. Dawno nie słyszałem tak doskonałej spójności utworów z klimatem filmu (ostatni tak udany „mix“ jaki przychodzi mi do głowy to soundtrack z Prime). Kompozycje te świetnie korespondują z tym co się dzieje na ekranie i razem z obrazem konsekwentnie przekazują widzowi fabułę. To bardzo dobrze, że większość z nich (choć niestety nie wszystkie) zostały umieszczone na albumie. Zdecydowany prym w tej grupie wiedzie znakomita kompozycja Paula McCartneya: This Never Happened Before, będąca znakiem rozpoznawczym tego filmu. Ex *Beatles rewelacyjnie prowadzi linię melodyczną lekkim fortepianem, a w tle pięknie towarzyszy mu *sekcja smyczkowa, gitara i perkusja. Natychmiast rozpoznawalny wokal artysty oraz specyficzny sposób budowania i stopniowania napięcia w utworze wpadł mi w ucho niemal natychmiast, uważam go też za najlepszą kompozycje na nie tak dawno wydanym albumie artysty Chaos and Creation in the Backyard, z którym myślę że nie wypada się nie zapoznać.

Na równie wysokim poziomie stoi otwierający obraz Agrestiego utwór I can`t Seem to Make You Mine zespołu Clientele, ze świetnie zaaranżowanym skromnym kwartetem smyczkowym. Pozostałe kompozycje także przypadły mi do gustu, zresztą nie słyszę tu żadnego nadto komercyjnego i odstającego od całości utworu. Spokojny Time Has Told Me Nicka Drakea czy zabawny Ant Farm (mój faworyt) prezentują dość mały ale wartościowy przekrój niekoniecznie wszystkim znanych utworów „made in USA“. Bardzo udany, trzeba dodać.

Stroną instrumentalną filmu Lake House zajęła się dobrze wszystkim znana kompozytorka Rachel Portman, która doskonale czuje się w takich spokojnych klimatach. Temat główny, jaki stworzyła, usłszymy w tytułowym utworze Lake House i kilkunastu następnych, ponieważ będzie on jeszcze powracać dość często. To bardzo udana kompozycja, która spokojnie „płynie“ na fortepianie, powtarzającym dość prosty motyw. Towarzysząca orkiestra coraz bardziej sie robudowuje, współtworząc razem specyficzną dla Portman snującą się formę, „snującą“ w pozytywnym znaczeniu. Z tego „snucia“ wypływa bardzo spójna i piękna instrumentalna harmonia. To jeden z lepszych tematów tej artystki jaki słyszałem. Powraca on także w kolejnym utworze Powprints – tym razem w wersji z udziałem gitary akustycznej - oraz w Mailbox, gdzie po raz pierwszy słyszymy dyskretne brzmienie wiolonczeli. Kolejny, juz nie tak radosny temat Portman przedstawia w Tough Week - fortepian grający 4-nutowy, powtarzający sie motyw, zaaranżowany w identycznej, „zapętlonej“ formie jak w Main Theme. Bardzo ciekawie prezentuje się też Sunsets, w którym powolne *smyczki wprowadzają ciepły motyw, który chwilę później powraca w zdecydowanie szybszym tempie, będąc zarazem wstępem do kolejnego powtórzenia wariacji tematu głównego filmu (zmienionej dość poważnie).

Spokojny temat jaki słyszymy w Alex`s Father można uznać za melodię reprezentującą bohatera grango przez Reevesa (tak jak Main Titles ilustruje postać Sandry Bullock). Niestety wkrada się w tym momencie pewna doza monotonności, Portman wciąż stosuje bardzo podobne zabiegi aranżacyjne, dodatkowo formą przypominające Goodbye Lenin Triersena. Nie ma tu choć najmniejszej różnorodności. Dopiero pod koniec tempo płyty troszkę przyspiesza (kulminacyjne Wait For Me)

Więc jaki jest końcowy werdykt? Cóż, z tym soundtrackiem sprawa ma sie bardzo podobnie jak z samym filmem: całość jest całkiem miła, więcej niż poprawna technicznie, lecz nic nie wnosi do gatunku. Przemawia przez nią lekka schematyczność i niestety przewidywalność. Ileż to razy słyszeliśmy tak ładne i spójne harmonicznie melodie pani Portman? Niestety wiele. Płytę ratuje te kilkanaście naprawdę wybornych piosenek, ze wspaniałym działem McCartneya na czele, ale czy dla nich i dla bardzo interesującego tematu instrumentalnego warto kupić ten album? Chyba nie. Na pewno jednak warto zapoznać się z albumem McCartneya, oczywiście jeśli ktoś lubi takie klimaty.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. This Never Happened Before - Paul McCartney - 03:26
2. I Can’t Seem To Make You Mine - The Clientele - 03:38
3. Time Has Told Me - Nick Drake - 04:26
4. Ant Farm - Eels - 02:13
5. It’s Too Late - Carole King - 03:57
6. The Lakehouse - 03:17
7. Pawprints - 01:21
8. Tough Week - 01:09
9. Mailbox - 00:59
10. Sunsets - 05:01
11. Alex`s Father - 06:46
12. Il Mare - 03:00
13. Tell Me More - 02:23
14. She`s Gone - 01:15
15. Wait For Me - 03:02
16. You Waited - 01:38
17. I Waited - 01:41

Razem: 49:12



Komentarze czytelników:

Poison Ivy:

Moja ocena:

Kocham ten film :):)

dorcia:

Moja ocena:

jak cudownie byloby przezyc taka milosc ;))

Helix:

Moja ocena:

Cudownie, ale z takim jak Keanu :))
Mogłabym to obejrzeć 1ooooo razy!

Kizia:

Moja ocena:

film, do którego będę powracała...

Rafalski:

Moja ocena:

eee. a moze któraś wypowie się na temat muzyki? to nie filmweb.


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie