Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Aeon Flux

01 Marzec 2006, 19:40 
Kompozytor: Graeme Revell

Rok wydania: 2005
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Aeon Flux

Niebawem na ekrany naszych kin wejdzie futurystyczny film Karyn Kusamy – Aeon Flux, oparty na popularnym serialu zrealizowanym dla MTV. Jego akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości (XXV wiek), kiedy wybucha wielka epidemia śmiertelnego wirusa zabijającego większość populacji. Nieliczni uratowani ludzie skupiają się w jedynym ocalałym państwie – totalitarnej Bregnie. Tytułowa bohaterka, agentka podziemnej organizacji rebeliantów, otrzymuje misję zabicia przywódcy tego kraju i właśnie na jej akcji koncentruje się fabuła. Zastanawiałem się czy film Kusamy warto obejrzeć. Wprawdzie nie gustuję w tego typu kinie, ale byłem ciekaw kreacji Charlize Theron, która po raz pierwszy zagrała w obrazie science – fiction. Niestety po wysłuchaniu samej muzyki Graeme’a Revella, zrezygnowałem z pójścia do kina.

Kompozycję Nowozelandczyka mógłbym określić mianem dźwiękowego produktu. Jest bowiem strasznie sztuczna, wyprana z jakichkolwiek emocji, prymitywna i banalna. To zlepek elektronicznych dźwięków stworzonych na komputerze, a więc ogromnej ilości sampli i nachalnej perkusji w stylu techno. Tu i ówdzie pojawiają się również gitary elektryczne nadające brzmieniu agresywności, a także kwintet smyczkowy, który w połączeniu z tym całym „ambientem” brzmi po prostu śmiesznie. Paradoksalnie gdyby partie orkiestrowe zostały wygenerowane z komputera, nie byłoby słychać żadnej różnicy. W Aeon Flux próżno szukać również tematów, czy chociaż jakichś charakterystycznych melodii. Ewentualnie można usłyszeć pewien pochód dźwięków syntezatora o barwie imitującej fortepian. Muzyka Revella działa na słuchacza rozstrajająco – jest chaotyczna, pozbawiona sensu i polotu, a także denerwująca okropnym brzmieniem. Trudno powiedzieć jaki ma nastrój. Tajemniczy, niepokojący? Dla mnie to jeden wielki hałas, wytworzony poprzez bezmyślne naładowanie wielkiej ilości sampli opartych na dudniącym basie i prostym rytmie perkusji. Czy we współczesnej hollywoodzkiej muzyce, każdy *score z futurystycznego filmu musi być tak tandetny?

Myślę, że omawiana płyta nie usatysfakcjonuje również fanów techno, gdyż niezbędna w tej muzyce motoryka jest tu bardzo często i nagle przerywana by dać miejsce czysto ilustracyjnym, kompletnie nieprzyswajalnym odgłosom w postaci przeróżnych szumów i szmerów. Aeon Flux jest zdecydowanie najgorszym soundtrackiem jaki było mi dane ostatnio wysłuchać. Tylko dla kolekcjonerów filmowych gadżetów.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Bregna 2415 - 04:47
2. The Panopticon - 02:33
3. Una Flux - 01:13
4. Torture Garden - 02:40
5. Monican Mission - 01:14
6. "Good Boys" - 02:40
7. The Kiss - 03:18
8. The Relical and Keeper - 04:22
9. Cloning Discovery - 05:15
10. Grenade / Monorail Chase - 03:49
11. "I Remember" - 01:38
12. The Cherry Orchard - 03:51
13. Oren Goodchild Dies - 03:42
14. Destroying The Memories - 04:04
15. Aeon Flux - 03:34

Razem: 48:40



Komentarze czytelników:

Tomek:

Moja ocena:

Widzę Olek, że masz dokładnie te same co ja przemyślenia na temat tego "produktu". Naprawdę, jest to dno współczesnej, hollywoodzkiej muzyki filmowej. Wydawałoby się, beznadziejna Wyspa Jablonskyego jest już o wiele bardziej interesująca, chociaż ma jakieś elementy rozrywki. Rzadko płyty dostają jedną gwizadkę, więc strzeżcie się, to jest taka nie chlubna pozycja niestety.

Mefisto:

Moja ocena:

Co prawda, to prawda - najgorszy Revell z jakim miałem przyjemność. Z czystego szacunku jednak najniższej oceny nie jestem w stanie wystawić

MaciekG.:

Moja ocena:

Ja myślałem że po scorze do "Doom" już mnie nic gorszego nie może spotkać, a tu proszę niespodzianka :) Nie chwytajcie się tej płyty bo to koszmar !

Michu:

Moja ocena:

Bez przesady... Muzyka filmowa nie jest od tego żeby jej się dobrze słuchało z płyty ale żeby dobrze działała w filmie. Z tego co się orientuję to tej jeszcze nie ma w polsce... Czy recenzent wziął pod uwagę jak ta muzyka brzmi w filmie? Czy w ogóle widział film? Poza tym nie jest to aż tak bezbarwna muzyka. Revell stara się wprowadzać różne egzotyczne elementy i madawać muzyce takiego obcego brzmienia, które kojarzyło by się z jakąś obcą cywilizacją. Tak więc nie uważam żeby była to muzyka "zrobiona" bez żadnego pomysłu... Z Poważaniem Michał

Łukasz Remiś:

Moja ocena:
bez oceny

Tak, ale my tu nie oceniamy jak muzyka działa w filmie, lecz jak sobie radzi na płycie ! "Muzyka filmowa nie jest od tego żeby jej się dobrze słuchało z płyty" - skoro tak to po co się wydaje te płyty ?


  Do tej recenzji jest jeszcze 23 komentarzy -> Pokaż wszystkie