Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Showtime - bootleg (DVD Rip)

12 Wrzesień 2005, 18:15 
Kompozytor: Alan Silvestri

Rok wydania: 2002
Wydawca: Bootleg

Muzyka na płycie:
Showtime - bootleg (DVD Rip)

Nie będę ukrywał, że miałem dylematy z napisaniem tej recenzji. Nie chodzi tylko o to, że mamy tu do czynienia ze słabym filmem i słabą muzyką. Takie rzeczy się zdarzają. Problemem dla mnie było wydanie soundtracku. Otóż muzyka ilustracyjna z filmu nigdy się nie ukazała na płycie. Co prawda 19 marca 2002 roku MCA Records wydało soundtrack, ale ten zawierał tylko piosenki. Nie było tu ani jednego utworu ilustracyjnego - choćby standardowej suity. Na płycie nie ukazał się też *bootleg z "original score". Skąd zatem ta muzyka? Jest to wyizolowana ścieżka muzyczna bezpośrednio z filmu obecna jedynie w necie pod nazwą "DVD Rip". Na tym jednak nie koniec. Najważniejszą wadą tego "wydania" jest niekompletność. Otóż bootleg ten zawiera tylko część materiału muzycznego, a dokładniej około 19 minut muzyki w aż 25 utworach plus 2 utwory z logo wytwórni filmowych. Wygląda to tak, jakby nagrywanie muzyki zostało nagle przerwane. Oczywiście nie ma tu żadnych tytułów utworów, zaś ich czas trwania waha się od 30 sekund do 1 minuty. Sporo jest też krótszych (nie podobają mi się kawałki trwające 10 - 20 sekund - to nawet nie utwór!). W każdym razie słucha się całości bardzo szybko. Także jakość jest nienajlepsza - często słychać w tle (choć wyciszone) odgłosy z filmu. Ta "edycja" jest nawet gorsza niż ubiegłoroczny "Serendipity". M.in. brakuje tu też okładki - dlatego w zastępstwie umieściłem okładkę "nieoficjalną".

W dniu 2 grudnia 2001 roku Alan Silvestri podpisał się pod projektem komedii sensacyjnej Toma Deya - "Showtime". Film ten to połączenie klimatów policyjnych, komediowych i... "Reality Show". Mimo doborowej obsady (Robert De Niro, Eddie Murphy i Rene Russo) film okazał się bolesną porażką (premiera odbyła się 15 marca 2002 roku). Niestety, kompozytor tym razem dorównał do poziomu samego filmu. Bez wątpienia, coś tu nie zaiskrzyło. Wygląda to, jakby Silvestri tym razem nie miał pomysłu, jak jego ilustracja ma brzmieć. Powstała w ten sposób muzyka, która nie do końca sprawdza się nawet w filmie. Z góry należałoby powiedzieć, że polecałbym zapoznać się z tą ilustracją tylko zagorzałym fanom kompozytora.

Jak jest ta muzyka, a raczej jej niecały 20-minutowy fragment? Początek stanowią dwa muzyczna loga - Warner Bros. to charakterystyczny solowy fortepian i rozwinięcie przez orkiestrę autorstwa Maxa Steinera i syntetyczny kawałek Village Roadshaw Entertainment.

Następnie przez 24 utwory bootleg prezentuje nam całą ilustrację, punkt po punkcie, aż do utworu nr 26. Track 27 należy już do innej kategorii - o nim powiem krótko na końcu. Alan Silvestri jest mistrzem w pisaniu melodyjnych tematów wiodących, ale tutaj brakło tej magii. Dla potrzeb pary głównych bohaterów nie został stworzony żaden temat przewodni. Trudno powiedzieć, aby w ogóle ta ilustracja obfitowała w tzw. "main theme". W zamian, Alan napisał kilka podtematów, które często powtarzane tworzą muzyczny klimat filmu i stają się namiastką tematów głównych.

Ciekawostką jest także aranżacja samej partytury - orkiestracji dokonali: Alan Silvestri i Mark McKenzie. Stanowi ona połączenie klimatów z lat 80-tych i 90-tych. Mamy tu nie tylko klasyczną orkiestrę, ale też (i to sporo) muzyki elektronicznej. To nie tylko różnego rodzaju sample i dodatki, ale też mnóstwo syntetycznej perkusji. Szczególnie mocno słychać to w scenach akcji, gdzie całkiem niezłemu brzmieniu orkiestry (dominowała sekcja dęta) towarzyszyły charakterystyczne, wirujące bębenki - Silvestri często stosował takie rozwiązanie w sekwencjach pojedynków - "The Abyss", "Judge Dredd" i "Eraser": Track 10 i Track 13. Uwagę zwracała gitara elektryczna, przewijająca się od czasu do czasu - bardzo to przypominało brzmienie lat 80-tych.

Natomiast "underscore" nawiązywał klimatami do "Holy Man" i "Serendipity"; nie stanowił on wyraźnego odbicia na tle całej partytury, choć pojawiał się dość często - Track 8, 9, 11, 14, 16 i 21. Mogliśmy tutaj usłyszeć zwłaszcza syntetyczne dzwonki, coś w rodzaju stonowanego Mickey - Mouse i gitarę basową. Funkcjonują tu też typowe "zapełniacze", najczęściej utrzymane w brzmieniu syntetycznym - Track 5 i Track 7, choć znacznie lepiej prezentuje się suspense klasyczny (niestety, zbyt krótki) - Track 19 (sekcja smyczkowa i podkład dęty - przypominało mi to "Mouse Hunt"), Track 18 i Track 20 (smyczki i trochę karaibskie bębenki) i Track 22 (fortepian, harfa i *smyczki).

Jeśli chodzi o kompozycje jazzowe to trudno nie znaleźć komedii romantycznej w dorobku kompozytora, z której mógł on zaczerpnąć inspirację - wspomnijmy chociażby "What Women Want" - Track 24 (oczywiście dominującym instrumentem jest fortepian i saksofon) i Track 26 (dochodzi jeszcze *sekcja smyczkowa i charakterystyczna perkusja). Pewną ciekawostką jazzową jest Track 23, gdzie obok fortepianu i wstawek trąbki podkład rytmiczny stanowią karaibskie bębenki. Niecodzienne połączenie, choć bynajmniej nie porywające. Jest to też ostatni utwór na płycie i w filmie. Nie inaczej było z romantyką. Niezbyt częsta, ale podana w typie Alana Silvestri - melodyjna sekcja smyczkowa z akompaniamentem fletu (Track 15 i Track 17). Naprawdę miło się tego słucha. Przypominało mi to spokojne klimaty z "Volcano".

Ponieważ znakiem firmowym Alana Silvestri są jego werble zawsze szukam na jego albumach tych wojskowych klimatów. Tu możemy je znaleźć tylko dwukrotnie. To stanowczo za mało. Nawet w *"action score" ich brakuje. Naprawdę szkoda. Zawsze ich obecność podnosiła dynamikę tych utworów. Bardzo nietypowy jest Track 3, gdzie słychać tylko wybijany powoli rytm na werblach. To zresztą pierwsze nuty tej ilustracji i ktoś mógł naprawdę uwierzyć, że taki klimat będzie już mu dany (końcówkę utworu stanowi klasyczny "underscore"). Natomiast Track 4 jest dużo lepszy. Klasyczne brzmienie melodramatyczne zostało zakończone fragmentem podniosłego a la marszu na sekcję dętą i werble. Gdyby takie było brzmienie od początku do końca...

Na zakończenie parę słów o ostatniej pozycji na bootlegu. Track 27 to podkład muzyczny pod menu na wydaniu DVD. Jest on utrzymany w klimacie lat 80-tych, tj. muzyka elektroniczna stylizująca się na klasykę, gitara basowa i syntetyczny podkład perkusyjny. Przypominało to brzmienie w stylu "Romancing the Stone" i "Delta Force". Nie wiem, czy autorem tego utworu jest kompozytor, czy też napisał go ktoś inny tylko dla potrzeb tego wydania.

Częściowo podsumowałem tę płytę na początku recenzji. Przede wszystkim brakuje tutaj wyraźnych tematów przewodnich. Zastąpienie ich kilkoma podtematami niewiele poprawiło całość brzmienia. Instrumentacja klasyczna spełnia oczekiwania. Gorzej jest z muzyką elektroniczną, która czasami "gryzie się" z orkiestrą. Za dużo tu zbyt monotonnego "underscore". Niebyt pochlebne jest to, że mocniejszymi elementami na płycie są kompozycje romantyczne i jazzowe oraz klasyczny "suspense", tym bardziej, że "Showtime" to komedia akcji! Stanowczo za mało tu jest muzyki akcji, a i ta jest dość powtarzalna. Na pewno obecność w niej perkusji syntetycznej tylko popsuło całość. Po prostu takie rozwiązanie "nie wypaliło". Oczywiście na filmie "action score" jest więcej, ale nie reprezentuje on dużo lepszego poziomu. Całościowo jest to muzyka bardzo wtórna. Wygląda to jakby Silvestri "powycinał" niektóre fragmenty ze swoich starszych partytur, połączył je i wkleił. Na pewno nie jest to ilustracja oryginalna. Niech świadczy o tym choćby ilość tytułów filmów, do których Silvestri już napisał muzykę, a teraz "pożyczył" sobie to brzmienie. To jej największa wada. Mógłbym na koniec zadać pytanie: dlaczego w ogóle Silvestri zgodził się napisać muzykę do tego filmu? Ogólnie reprezentuje ona najwyżej średni poziom jako całość, zaś ta część partytury - na dwa i pół punktu.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Track 1 - 0:14
2. Track 2 - 0:12
3. Track 3 - 1:20
4. Track 4 - 0:50
5. Track 5 - 0:38
6. Track 6 - 0:20
7. Track 7 - 1:37
8. Track 8 - 0:52
9. Track 9 - 0:27
10. Track 10 - 1:16
11. Track 11 - 0:14
12. Track 12 - 0:10
13. Track 13 - 0:25
14. Track 14 - 0:58
15. Track 15 - 0:56
16. Track 16 - 0:36
17. Track 17 - 0:24
18. Track 18 - 0:32
19. Track 19 - 0:40
20. Track 20 - 0:14
21. Track 21 - 2:02
22. Track 22 - 0:32
23. Track 23 - 0:34
24. Track 24 - 1:02
25. Track 25 - 0:18
26. Track 26 - 1:11
27. Main Menu Theme - 1:00

Razem: 19:34



Komentarze czytelników: