Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Lewiatan (Leviathan)

21 Lipiec 2005, 16:21 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Rok wydania: 1989
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Lewiatan (Leviathan)

Dziwnym zbiegiem okoliczności w 1989r, w tym samym czasie powstały trzy duże produkcje science-fiction mające swoją akcję pod wodą: Otchłań Jamesa Camerona, Deep Star Six Seana Cunninghama i Lewiatan niedawno zmarłego George P. Cosmatosa. Do tego ostatniego filmu muzykę skomponował Jerry Goldsmith. Śledzimy w filmie losy załogi podwodnej stacji badawczej, zajmującej się wydobywaniem cennych minerałów. Odkrywają oni na dnie morza wrak rosyjskiego statku Lewiatan. Jeden z członków załogi zabiera (a potem opróżnia) butelkę wódki, która okazuje się być „puszką pandory”. Człowiek umiera a z jego ciała wykluwa się monstrum, które będzie chciało eksterminować pozostałych członków załogi stacji. Film miał przyzwoite efekty specjalne i mocną obsadę: Peter Weller, Richard Crenna, Hector Elizondo – ale to nie wystarczyło. Oglądałem ostatnio Lewiatana i muszę powiedzieć, że film jest słabiutki. Jest to na wielu płaszczyznach bezczelna kopia Obcego – że wymienię tu scenografię, wygląd potwora, scenę wykluwania się z ciał członków załogi, czy walkę z użyciem miotaczy ognia. Film nudzi zamiast trzymać w napięciu, jest schematyczny i przewidywalny.

Podobno po pracy przy tym nieudanym filmie Jerry Goldsmith zaczął bardziej starannie wybierać sobie projekty. Było widać efekty na początku lat 90-tych (Nagi instynkt, Pamięć absolutna, Wydział Rosja, czy Sypiając z wrogiem), ale w następnych latach niestety różnie z tym bywało. Ponieważ Lewiatan był koprodukcją amerykańsko-włoską, więc muzyka została nagrana we Włoszech. Jedyny raz kompozytor pracował z Orchestra Di Santa Cecilia di Roma.

Przyznam, że jestem i byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tego score. Jednak po przesłuchaniu muzyki Maestro z wcześniejszych lat mój entuzjazm nieco zmalał. Lewiatan jest fuzją elektroniki i orkiestry. Tym razem syntezatory nie dominują, lecz służą za uzupełnienie orkiestrowego brzmienia. Elektronika użyta tutaj jest łudząco podobna do tej ze Star Treka(1979) i Odległego lądu(1981). Brzmieniem Lewiatan przypomina trochę wspomniany Odległy ląd i Rój(1978) – zwłaszcza, jeśli chodzi o suspense. Jak już wspominałem Goldsmith w drugiej połowie lat 80-tych zrobił się bardzo melodyjny oraz harmonijny i taki jest również Lewiatan - pod tym względem od Obcego dzielą go lata świetlne.

Album rozpoczyna Underwater Camp - świetna kompozycja tytułowa zapowiadająca bardzo udany score. Goldsmith za pomocą hipnotyzujących synthów, *waltorni, smyczków, harfy i efektów dźwiękowych imitujących nawoływania wielorybów pokazuje nam tu piękno morskich krajobrazów i przyrody. W końcowym fragmencie Goldsmith prezentuje świetną, radosną fanfarę rodem z Lionhearta, którą potem rozwinie w temat główny. Druga kompozycja na albumie - Decompression również trzyma poziom. To świetna, pasjonująca kompozycja akcji. Mamy tu głośne *smyczki i waltornie, mocne wejścia perkusji i pulsujące syntezatory, których dźwięk przelatuje od lewa do prawa. Bardzo podobała mi się ta kompozycja do momentu, gdy posłuchałem The Challenge Goldsmitha z 1982r. Okazało się, że Decompression jest nutka w nutkę skopiowany z utworu As You Wish-End Title. Po dosyć dobrym, suspensowym Discovery mamy niespodziankę – świetny, bardzo ładny temat miłosny w One of Us, zaaranżowany na delikatny fortepian, harfę i smyczki. Pewną obniżkę poziomu przynoszą kolejne kompozycje suspensowe: It`s Growing, fragmenty The Body Within i Can We Fix It - stylistycznie nawiązujące chociażby do Roju i innych dzieł z lat 70-tych (dysonanse smyczkowe, niska sekcja drewniana, kotły, fortepian) ale uzupełnione o elektronikę. Dosyć przeciętnie działają zarówno w filmie jak poza nim. Obok tematyki najmocniejszym punktem Lewiatana jest akcja, bardzo żywa, ekscytująca – znowu Goldsmith odzyskał dawny wigor. Szczególnie muszę tu obok Decompression i Too Hot polecić porywający Escape Bubbles ilustrujący finałową ucieczkę ze stacji podwodnej. To najlepszy utwór na albumie. Pulsujące synthy, smyczki ciągnące dźwięk i nawoływania wielorybów przechodzą tu w świetne odegranie tematu tytułowego(znów radosne fanfary), które przejdą następnie w powalający na kolana action-score z rytmiczną trąbką, smyczkami i syntezatorami pędzącymi „na złamanie karku”. Goldsmith narzucił tutaj słuchaczom i muzykom niesamowicie szybkie tempo. Trzeba także wspomnieć o świetnej jak zwykle u Goldsmitha kompozycji z napisów końcowych. Maestro w swoim zwyczaju dokonał tutaj powtórzenia wszystkich ważniejszych tematów.

Leviathan to tyleż interesujący, co bardzo zapomniany score. Trzyma w większości bardzo dobry poziom, z wyjątkiem materiału suspensowego, który niestety trochę odstaje. Słychać tu wyraźnie, że Goldsmith wracał wtedy do świetnej formy, czego kolejnym dowodem były skomponowane rok później Total Recall i The Russia House. Pomimo tych wszystkich nawiązań, o których wspomniałem Lewiatan brzmi świeżo i jest kolejną udaną fuzją brzmienia syntezatorów i orkiestry. Elektronika, której kompozytor tu użył prawie w ogóle się nie zestarzała. Ogólnie polecam nie tylko fanom Goldsmitha. Dla samych Escape Bubbles, A Lot Better czy One of Us warto mieć ten album.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Underwater Camp - 3:23
2. Decompression - 3:16
3. Discovery - 5:24
4. One of Us - 1:41
5. The Body Within - 4:33
6. Escape Bubbles - 5:37
7. Can we Fix It - 3:25
8. Situation Under Control - 1:49
9. It`s Growing - 3:10
10. Too Hot - 3:27
11. A Lot Better - 3:31

Razem:39:46



Komentarze czytelników: