Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Baraka

12 Luty 2005, 15:04 
Kompozytor: Michael Stearns
Various Artists

Rok wydania: 1992
Wydawca: Milan Records

Muzyka na płycie:
Baraka

Pochodzący z 1993 roku "Baraka", autorstwa Rona Fricke'a, nie jest zwyczajnym filmem i nie przesadziłabym, gdybym określiła go raczej filmem niezwykłym. Przez cały czas jego trwania nie pada ani jedno słowo, a mimo tego, ukazano tam dwadzieścia cztery kraje, odległe i egzotyczne zakątki, ich mieszkańców i kulturę, fotografowane przez czternaście miesięcy 70-cio milimetrowym obiektywem. Oczywistym więc staje się fakt, że muzyka, która towarzyszy obrazowi jest nie tylko szalenie istotna, ale musi być także bardzo różnorodna - w końcu musi przedstawić atmosferę Brazylii, Nepalu, Kuwejtu, Kambodży, Indii czy Tanzanii...

Soundtrack sygnowany jest nazwiskiem Michaela Stearnsa, kompozytora, który w świadomości słuchacza zapisał się jako budowniczy klimatu, za pomocą nuty new age'owej tudzież przestrzennego ambientu. Pewnie właśnie dlatego firma IMAX korzysta z jego muzyki na potrzeby swoich trójwymiarowych kin i choć nie tylko grafice towarzyszą kompozycje Stearnsa, to najwidoczniej najlepiej sprawdzają się w miejscach, w których dialog jest nieistotny, a zastępuje go wyłącznie obraz z muzyką.

Jak pisałam wyżej, soundtrack do takiego filmu jak "Baraka" musi być eklektyczny i dlatego właśnie na płycie, którą omawiam w tej chwili, obok produkcji Stearnsa znajdziemy także utwory nie będące jego autorstwa. Z tego samego powodu ciężko jednoznacznie ten krążek ocenić. Jego odbiór jest kwestią tolerancji muzycznej odbiorcy, którego razić mogą utwory typu "Village Dance", który odzwierciedlić ma rdzenny taniec plemienia, a zachwycić inne. Pisząc "inne" mam na myśli przede wszystkim takie dzieła jak "The Host of Seraphim" Dead Can Dance, przy którym zamierzam zatrzymać się na chwilę, bo szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie, jak na ścieżce dźwiękowej do filmu o świecie mogłoby nie być Dead Can Dance. Ten niezwykle popularny duet jest przez nas uwielbiany właśnie za to, że w jego utworach słychać inspiracje całą masą miejsc, kultur, odległych brzmień. Wspomniana wyżej kompozycja jest niewątpliwym atutem soundtracku "Baraka".

Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy podczas słuchania tej płyty to jedno słowo: przestrzeń. Następna: misterium. Poprzez niewielką ilość środków wykorzystywanych, w niektórych utworach (w "Rainbow Voice" na przykład mamy do czynienia praktycznie z samym wokalem i jego pogłosem) album działa raczej na emocje, uczucia i wyobraźnię, niż na intelekt. Bezsensowne wydaje się analizowanie w sposób czysto teoretyczny tego, co słuchamy. Kolejnym aspektem oceny jest rejestrowanie wrażeń płynących ze słuchania tej muzyki w czasie filmu i zupełnie bez obrazu. Jako, że - co już pisałam - tylko kilka kompozycji, czysto ilustracyjnych, należy do Stearnsa, a reszta pochodzi z odrębnych płyt i od różnych wykonawców, słuchanie soundtracku z "Baraka" jak kolejnego albumu z gatunku new age/ambient, jest naturalnie możliwe. Choć utwory są utrzymane w bardzo podobnej konwencji, stanowią mimo wszystko oddzielne elementy, które samodzielnie także mogą w pełni funkcjonować. Jeśli zaś chodzi o ich powiązania z filmem, to najkrócej rzecz ująć można w stwierdzenie, iż obraz jest tu uzupełniany przez dźwięk. Pamiętam, że w trakcie oglądania "Baraka" parę razy przeszyły mnie dreszcze właśnie dlatego, że odpowiedni dźwięk, pojawił się w odpowiednim momencie.

Obraz i muzyka współdziałając ze sobą tworzą jedną, dokładną, kompletną, hipnotyzującą całość. Pozostawiają głębokie wrażenie, które warto odświeżyć czasem sięgając po krążek z tym, co hipnotyzowało nas przez uszy.

Na koniec zostawiam jednak wzmiankę o poważnym - moim zdaniem - minusie tego wydawnictwa. Film "Baraka" trwa ponad 100 minut, soundtrack niecałe 50. Nie tylko z tego prostego wyliczenia wynika, że nie jest to wszystko, co usłyszeć możemy w trakcie oglądania filmu. Jeśli więc ktoś zdecyduje się na zakup soundtracku tylko dlatego, że zachwyciło go coś podczas filmu - istnieje niewielkie, ale jednak, prawdopodobieństwo, że nie znajdzie tego na płycie. Ten fakt jednak nie ujmuje walorów materiałowi zawartemu na albumie, który mimo wszystko w dalszym ciągu polecam.

Recenzję napisał(a): Kaśka Paluch   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Mantra / Organics - 4:42
2. Wipala - 5:04
3. The Host Of Seraphim - 6:18
4. Village Dance - 2:55
5. Wandering Saint - 6:41
6. African Journey - 3:34
7. Rainbow Voice - 2:57
8. Monk With Bell - 2:33
9. Broken Vows / A Prayer Of Kala Rupa / An Daorach Bheag - 4:39
10. Finale - 4:34
11. End Credits - 3:26

Razem: 47:23



Komentarze czytelników:

MaciekG.:

Moja ocena:

Ta płyta jest trudna w ocenie. Jeśli o mnie chodzi to gratuluje Kasi podjęcia się recenzji. Jak dla mnie album jest trudny w odbiorze, chociaż go nieskreślam i niemyślcie sobie że jeśli chodzi o soundtracki to ide na łatwizne. Daje 4 bo płyta mnie intryguje, czasami zachwyca a czasami sam niewiem co mam o niej myśleć. Polecam jednak ten album i zapraszam do wypowiedzi - moim zdaniem będą ciekawe, gdyż ta płyta "jest inna" niezrozumcie mnie źle ale ja mam mieszane uczucia jak jej słucham.

Babuch:

Moja ocena:

Moim prywatnym faworytem jest cudowy utworek Wipala. Mogę go słuchać w kółko. Niestety patrząc na soundtrack z oddalenia jest można zauważyć że jest on nieco nużący i w wielu aspektach wyraźnie brakuje mu obrazu aby sprawiać należytą i niewymuszoną przyjemność. Sądzę że ocena Kasi jest we wszechmiar sprawiedliwa i obiektywna. Notabene gratuluję recki:-)