Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Aleksander (Alexander)

10 Grudzień 2004, 12:54 
Kompozytor: Vangelis

Rok wydania: 2004
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Aleksander (Alexander)

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plOstatnimi czasy, hollywoodzkie kino wybrało sobie za jeden z celów dość częste kręcenie filmów z wątkami historycznymi, rycerskimi czy mitologicznymi. Wystarczy wspomnieć parę mniej lub bardziej głośnych tytułów jak "Pasja", "Troja", "Król Artur", "Ostatni Samuraj" czy "Wzgórze Nadziei". Miesiąc temu dołączył do tego grona film "Aleksander".

"Aleksander" to epicka opowieść o życiu jednego z najznamienitszych wodzów starożytności - Aleksandrze Macedońskim, który podbił większość ówczesnego świata. Film o bajońskim budżecie przeszło 200 milionów dolarów wydała wytwórnia Braci Warner. Reżyserem tego zrealizowanego z wielkim rozmachem, trzygodzinnego filmu jest Oliver Stone - jeden z najbardziej charakterystycznych i enigmatycznych reżyserów współczesnego kina. Stone nie nakręcił porządnego, dobrego filmu od dziesięciu lat. Był rok 1994, kiedy to swoim obrazem "Urodzeni Mordercy" starał się ukazać światu, że przemoc może brać się z telewizji i kina. Czy mu to wyszło, to już inna sprawa. I tak po 10 latach drobnego zastoju, Stone powrócił w tym roku znów na należne mu (na pewno) w współczesnym kinie miejsce, właśnie dzięki "Aleksandrowi".

Pierwsze co cechuje ten film, poza jednym z największych w dziejach kina budżetem, to doborowa obsada. Otwarcie trzeba powiedzieć, że tylu gwiazd współczesnego kina w jednym filmie już od dłuższego czasu nie mieliśmy sposobności oglądać. Wystarczy wymienić parę nazwisk : Anthony Hopkins, Christopher Plummer, Val Kilmer, Angelina Jolie, Colin Farrel czy Jared Leto. "Aleksander" jest już skazany na sukces. Fakt, że krytycy nie rozpływają się zbytnio w komentarzach, nie zmienia faktu, że film Stone`a to na pewno jedna z najważniejszych produkcji początku XXI wieku. Drugą charakterystyczną cechą tego filmu, to doskonałe zdjęcia Rodrigo Prieto oraz wizja reżysera. Natomiast trzecią... Muzyka... Muzyka greckiego kompozytora Vangelis`a.

Vangelis w ostatnich 20 latach dla muzyki filmowej zrobił bardzo dużo. Jak dziś potoczyła by się historia muzyki filmowej, gdyby nie takie genialne muzyczne ilustracje Greka jak "Łowca Androidów", "Rydwany Ognia", "Gorzkie Gody", "Bunt Na Bounty" czy "1492 - Wyprawa Do Raju"? Na pewno odmiennie... Prace nad muzyką do "Aleksandra" kompozytor rozpoczął już we wrześniu 2003 roku. Po roku komponowania, zmieniania aranżacji, dopisywania nowych tematów, możemy się już delektować finalną muzyką w domowym zaciszu.

Muzyka do filmu nagrywana była w słynnym paryskim "Studio Guillaume Tell". Album wydany przez "Sony Classical" od strony technicznej prezentuje się całkiem dobrze. Przyzwoity design i rozkładana wkładka, notka o kompozytorze, zdjęcia z filmu i zza kulis, lista płac - niby nic wielkiego, a cieszy. Płyta trwa niecałe 59 minut. Wydaje się wystarczająca, ale... ale przejdźmy do samej muzyki.

Album rozpoczyna utwór "Introduction" połączony z utworem "Young Alexander". Przepiękna *sekcja smyczkowa, w tle ledwo słyszalne chóry, harfa... Od razu wiedziałem, że na takie coś długo czekałem. Nie przypuszczałem, że dalsza część płyty może być jeszcze lepsza. Utwór "Titans" - niewątpliwie jeden z dwóch najlepszych utworów na tej płycie, garściami czerpie z poprzednich dokonań kompozytora - wiolonczele, potężne męskie chóry, fanfary, talerze i ten cały "vangelisowy" przepych... Od razu trzeba wspomnieć o doskonałej orkiestracji... Nic Raine - jeden z najlepszych współczesnych orkiestratorów, po raz kolejny udowodnił, że nie przez przypadek, przez ostatnie 20 lat współpracował etatowo z takimi gwiazdami jak John Barry, Maurice Jarre, Elmer Bernstein czy George Fenton, przyczyniając się do ogromnych sukcesów wielu znanych obecnie i cenionych ścieżek dźwiękowych. I "Aleksander" jest kolejnym takim wielkim sukcesem.

Sporą część płyty zajmuje muzyka etniczna. Flety i tamburyny uwydatniają pustynne klimaty, sceny tańca, namiętności, zachodów słońca. Ciekawymi elementami są też muzyczne efekty wiatru (utwór "Dream Of Babylon"). Instrumentów etnicznych jest tak wiele, że nie sposób wymienić i rozpoznać wszystkich. Sporą część orkiestry stanowili soliści greccy i bułgarscy więc również instrumenty folkloru tych krajów oczywiście znajdziemy w tej muzyce. Etnicznym elementom szczególnego smaku dodaje na tej płycie kunsztowna gra pewnej osoby, którą Vangelis zaprosił do projektu. Jest to nie byle kto, tylko najpopularniejsza obecnie elektro-skrzypaczka - Vanessa Mae. Jej niesamowity talent możemy podziwiać w utworze "Roxane`s Veil". Przepiękne wolne *smyczki, harfa i elektroniczny podkład Vangelis`a - jest to chyba najdostojniejszy i kojący umysł utwór tej płyty.

W filmie opowiadającym o wojnach narodów żyjących niecałe 2500 lat temu, nie mogło zabraknąć muzyki dramatycznej, ilustrującej bitwy, śmierć, smutek i łzy. Emocje takie Vangelis uwydatnił szczególnie w utworach "The Drums Of Gaugamela" (charakterystyczny afrykański kobiecy chór i niepokojący rytm instrumentów dętych), "The Charge" (dość zaskakujący męski chór momentami nasuwający skojarzenia z "Omenem" Jerry`ego Goldsmith`a, w połączeniu z kotłami). Nie jest to może nic nowatorskiego, ale cudownie się słucha.

Na koniec tej mieszaniny stylów warto wspomnieć, co zapewne nie jest zaskoczeniem, o nawiązaniach do innych ścieżek dźwiękowych. Powiem krótko - życzę każdemu by tak umiejętnie elementy swoich poprzednich dzieł wplatał w nowe brzmienia, jak Vangelis uczynił w muzyce z "Aleksandra". Wszystkie sławy, na czele z John`em Williams`em czy Hans`em Zimmer`em garściami czerpią z swoich poprzednich dokonań (nie wspominając o ich inspiracjach kompozytorami nieżyjącymi już), więc od Vangelis`a trudno było wymagać cudów. Oczywiste jest, że każdy kto spodziewał się po tej muzyce jakichś super innowacji na pewno się zawiedzie - i to trzeba od razu powiedzieć. Jednak nie oznacza to, że muzyka ta nie może być wspaniała, o czym ja się właśnie przekonałem.

Przy okazji skomponowania muzyki do "Aleksandra" Vangelis napisał też muzykę do gry komputerowej wydanej oczywiście na podstawie filmu pod tym samym tytułem. Najnowszy film Oliver`a Stone`a otworzył ponownie kompozytorowi drzwi do Hollywood. Pojawiły się nowe propozycje, o których sam zainteresowany nie chce na razie mówić. Na koniec chciałbym wspomnieć o jednym "ale", które napisałem na początku recenzji. Mianowicie 59 minut muzyki, to o wiele za mało. Vangelis otwarcie powiedział, że skomponował dwa razy więcej scoru. Początkowo był plan wydania wersji kompletnej na dwóch płytach. Czemu nie została wydana? Możemy domniemywać... Najprawdopodobniej przyczyną tego jest fakt, że soundtrack został wydany na dużo wcześniej przed premierą filmu i zadecydowały obawy marketingowe. Możemy mieć tyko nadzieję, że wersja dwu-płytowa ujrzy światło dzienne.

"Aleksander" to doskonały soundtrack - dla mnie jeden z najlepszych jakie słyszałem w tym roku. Przepiękne bogactwo muzycznych stylów, przepych, romantyzm, wpadające w ucho tematy... Przy tym *orkiestracja i doskonała jakość dźwięku. Dlaczego więc nie ocena maksymalna? Tylko z dwóch powodów - te tylko (albo aż) 59 minut muzyki oraz fakt nawiązań do innych soundtracków. Na koniec, krótko, zwięźle i na temat... Całe drobne minusy nie zmieniają faktu, że muzyka z "Aleksandra" to po prostu stary, doskonały Vangelis, jakiego chce się słuchać... Koniecznie!

Recenzję napisał(a): Adam Krysiński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Introduction - 1:32
2. Young Alexander - 3:59
3. Titans - 3:59
4. The Drums Of Gaugamela - 5:20
5. One Morning At Pella - 2:11
6. Roxane`s Dance - 3:25
7. Eastern Path - 2:58
8. Gardens Of Delight - 5:24
9. Roxane`s Veil - 4:40
10. Bagoas` Dance - 2:29
11. The Charge - 1:41
12. Preparation - 1:42
13. Across The Mountains - 4:12
14. Chant - 1:38
15. Immortality - 3:18
16. Dream Of Babylon - 2:41
17. Eternal Alexander - 4:37
18. Tender Memories - 2:59

Razem : 56:22



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Ja oceniam ten score na 3,5 - trochę za dużo przeciętnych otworów pomiędzy tymi naprawdę dobrymi, jak: "The Drums Of Gaugamela", "Eastern Path", "Dream Of Babylon" czy "Eternal Alexander", w którym Vangelis zawarł jeden z bardzo dobrych tematów przewodnich. Ogólnie jednak score jest dobry, i dałbym mu cztery gwiazdki. Jednak największe "ale" mam do spraw technicznych. Synthy Vangelisa były dobre może 10 lat temu, teraz brzmią raczej archaicznie (piskliwe syntetyczne smyczki); i druga rzecz, to pogłos (charakterystyczny dla tego kompozytora) - moim zdaniem zdecydowanie zbyt głęboki, przez co orkiestra traci swoją moc.

Rafalski:

Moja ocena:

Ja niestety się zawiodłem tą muzyką. Dla mnie to jeden z gorszych ost. tego roku, jednak zdecydowanie najbardziej „rozmachany”. Cała ta sztampa i patos jest jakiś taki…. pusty w środku. Nie przemawia do mnie ten soundtrack w ogóle, jednak trzeba obiektywnie przyznać że kilka momentów, jest wielce interesujących, ale w sumie ogólny wynik to tak trochę powyżej przeciętnej. To jedna z tych płyt, którą niektórzy pokochają, a inni znienawidzą.

Pokemon:

Moja ocena:

Zawiodłem sie niestety. Na nowe dzieło Vangelisa czekalem dosc spory kawalek czasu, a to co dostalem do konca mnie nie satysfakcjonuje. Owszem jest to kawalek calkiem dobrej muzyki, ale nic ponadto. Na dobra sprawe "liczy sie" tu tylko poczatek plyty (pierwsze 4 utwory), oraz koniec(2 przedostatnie). Jest to okolo 20 minut. Te 20 minut to muzyka naprawde wspaniala, reszta(z wyjatkami) to dosc przecietne kompozycje, nie zle, aczkolwiek niczym nie wybijajace sie, ot solidne, acz nie wybitne. Ale czy po tak dlugiej przerwie u Vangelisa, solidna muzyka ma mnie zadowolic? Nieee sądzeee... Jak powiedzialem poczatek jest wielki, potezny, "halasliwy", no wspanialy, ale potem jakos sie klimat psuje, plyta zwalnia i niemalze do konca troche nudzi(niestety), nie zaskakuje niczym. Trochę rozbudzaja utwory 12 i 13, ale tylko po to, aby album znow na chwile mógł nas uspic. Gdy juz powoli przysypiamy uderzaja utwory Dream of Babylon i Eternal Alexander, ktore ladnie zamykaja album(no dobra, są swietne:)). Ostatni utwor czyli Tender Memories jest niestety stosunkowo mdly, wedlug mnie za slaby na zakonczenie(no ale wszystko lepsze niz zakonczenie w stylu Troii:)). Moją uwage zwrócił jeszcze Roxanes Veil, a to za sprawa takiego hmmm popowego podkladu- bardzo dobry utwor. W ucho wpadl mi dodatkowo Bagoas Dance, jednakze nie dlatego ze jest jakis niesamowity, ale dlatego ze brzmi strasznie znajomo, nie wiem jednak skad ta "znajomosc" się bierze. No i brakuje mi chórów, jest ich troche, ale dla mnie za malo, choc to moja subiektywna opinia. Mimo wszystko plyta nie jest zla, jednak po Vangelisie spodziewalem sie wiecej, stad tylko 3,5. ps Rytm w Drums of Gaugamela kojarzy mi sie z jadacym pociagiem: ps2 Z tym przysypianiem troche przesadzilem;)

Janusz Pietrzykowski:

Moja ocena:

"Alexander" jak dla mnie jest tylko poprawny ale nic ponadto. Za dużo rytmu, za mało czytsej melodii ale może właśnie w filmie tego typu potrzebny jest obecnie taki zabieg. Uważam jednak, że niekoniecznie Vangelis musiał napisać ścieżkę dźwiękową do tego filmu...mógł to zrobić ktoś inny, np. Yared, którego odrzucona parytura do Troi jest po prostu fantastyczna. A tak...cóż, nie mogę dać Alexandrowi więcej niż 3...

JazzO:

Moja ocena:

Gratuluję doskonałej recenzji! Świetnie się czyta...:-)Niemniej jednak moje zdanie jest zupełnie różne od Adama. Kompozycja Vangelisa strasznie mnie rozczarowała. Po przesłuchaniu soundtracka odniosłem wrażenie, że Grekowi zabrakło pomysłów na tematy i nadrobił to potężną orkiestracją i brzmieniem. Utwory są napisane z rozmachem, przytłaczają fakturą, ale takie tanie zabiegi w ogóle nie robią na mnie wrażenia. Muzyka z "Aleksandra" jest pusta, "wyprana" z emocji...Owszem, jest kilka ciekawych miejsc, ale to trochę za mało, żebym do tej płyty często wracał. Średniak...


  Do tej recenzji jest jeszcze 30 komentarzy -> Pokaż wszystkie