Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Bitwa o Anglię (Battle Of Britain)

18 Kwiecień 2004, 13:48 
Kompozytor: Ron Goodwin
William Walton

Rok wydania: 1969/1999
Wydawca: Rykodisc

Muzyka na płycie:
Bitwa o Anglię (Battle Of Britain)

Bitwa o Anglię to jeden z wielu legendarnych już, klasycznych filmów wojennych. Akcja filmu rozgrywa się podczas niemieckiej inwazji lotniczej na Anglię w 1940 roku. Piloci RAF-u stacjonujący we Francji uciekają do Anglii... I tak rozpoczyna się bohaterska, pełna patriotyzmu powietrzna bitwa o Anglię...

Co sprawia jednak, że jest on trochę inny od innych filmów "z branży"? Powodów jest kilka... Po pierwsze : fenomenalna obsada - Curt Jungens, Laurence Oliver, Robert Shaw, Christopher Plummer, Michael Caine, Patrick Waymark i Edward Fox. Po drugie : producenci i realizatorzy filmu. I tu należy poświęcić więcej miejsca, ponieważ osoby te były związane z produkcją bądź realizacją "bondowskiej" serii, co przełożyło się wymiernie na jakość Bitwy o Anglię - producent Harry Saltzman (wyprodukował 9 "bondowskich" filmów), reżyser Guy Hamilton (wyreżyserował aż 4 filmy o Bondzie) i operator Freddie Young (twórca fenomenalnych zdjęć do Żyje się tylko dwa razy). I wreszcie po trzecie - Bitwa o Anglię jest jednym z nielicznych filmów w historii kina (choć są takowe) do którego producenci aż dwa razy odrzucili skomponowana muzykę. Na samym początku muzykę do filmu miał skomponować... John Barry (i to było jedną z kilku przyczyn mojego zainteresowania tym soundtrackiem ;-) Jednak Barry nie doszedł do porozumienia ze znajomym (z wiadomych filmów) producentem. Z tego co wiem Barry nie zdążył nawet nagrać taśm demo. Potem producenci skierowali propozycje skomponowania partytury Sir William`owi Walton`owi (twórca muzyki do znanego filmu Richard III z 1955 roku). Walton zdążył skomponować muzykę, ale nie spodobała się ona producentowi, i została odrzucona (poza jedną kompozycją - o tym w dalszej części recenzji). I tak finalny wybór padł na Ron`a Goodwin`a, który dopiero co zbierał laury za partyturę do Tylko Dla Orłów i wcześniejszego 633 Squadron.

Goodwin do filmu skomponował niecałe 40 minut muzyki. Muzyka w całości wydana została na płytach winylowych krótko po ukazaniu się filmu. W 1999 roku, na 40-stą rocznicę premiery filmu, wytwórnia "Rykodisc" wydała ponownie ten soundtrack jako "The Deluxe Edition" z dodatkowo zamieszczoną odrzuconą partyturą Walton`a. Wydanie jak zwykle w przypadku płyt tej firmy jest więcej niż doskonałe. Gruba 16-sto stronicowa kolorowa książeczka z opisem ścieżek metodą "track by track", zawierająca fotosy z filmu i "listę płac" robi wrażenie. Jak zwykle Panowie Jeff Bond i Lukas Kendall spisali się na medal. Do tego jeszcze zamieszczono na płycie "Enhanced CD Bonus Track" z multimedialnym bajerem. Jest nim oficjalny trailer filmu - warty oglądnięcia, bo swoją droga przekonałem się, że całkiem ciekawie 40 lat temu robiono takie filmowe reklamówki.

W mojej recenzji postanowiłem skupić się przede wszystkim tylko na oficjalnej muzyce z filmu autorstwa Goodwin`a. Odrzucony *score opiszę tylko pobieżnie gdyż w sumie jest on tylko muzyczną ciekawostką która teoretycznie nie powinna mieć racji bytu na tej płycie.

Temat przewodni to doskonała, marszowa, typowo wojskowa muzyka. Na pewno jeden z najlepszych jakie słyszałem w rubryce "muzyka z filmów wojennych" i w ogóle jeden z najlepszych czysto dynamiczno-akcyjnych utworów Main Title. Doskonałe, głośne, rytmiczne werble w połączeniu z trąbkami, dają piorunujący efekt. Kompozycja zupełnie się nie zestarzała. Fani Goldsmith`a powinni być zadowoleni, tym bardziej że osobiście uważam, że tytułowa muzyka z Krytycznej Decyzji jest do utworu Goodwin`a lekko podoba (ale może się mylę). Niestety dalej nie jest już tak ciekawie. *Score Goodwin`a opiera się przeważnie na temacie przewodnim. Utwory Briefing The Luftwafe, Hitler`s Headquarters, Return To Base, Offensive Build-Up i Battle Of Britain Theme / End Title to różnego typu wariacje tematu przewodniego. Raz dołożone *smyczki, raz flet, raz talerze... Troszkę to wszystko banalne, ale naprawdę przyjemnie się tego słucha. Znajdziemy tu też kompozycje typowo defiladowe, jak utwór Ace High March (Luftwaffe March) z całą tą pompą patosu różnego typu talerzy, trąbek i innych "dęciaków". Nieraz orkiestra Goodwin`a serwuje nam spokojniejsze rytmy.

Cały soundtrack obfituje w klasyczne rozwiązania, jakie znamy z partytur do większości starych filmów wojennych. Warte wymienienia są tu utwory spokojniejsze - np. pięknie zagrany na flecie i skrzypcach The Lull Before The Storm. W partyturze Goodwin`a do Bitwy o Anglię łatwo zauważyć nawiązania do jego poprzednich znanych kompozycji. I tak np. utwór Death And Destruction zawiera poprzycinane fragmenty muzyki, która ilustrowała nam niezapomnianą scenę walki na dachu kolejki linowej w Tylko Dla Orłów. Osobną kwestię należy poświęcić utworowi 17 - Battle In The Air. To jedyna część muzyki William`a Walton`a, którą wykorzystano w filmie. Jak sam tytuł wskazuje, ilustruje nam ona najciekawsze fragmenty powietrznej walki między Niemcami, a Aliantami. Jest to utwór o niepokojącym i brzmieniu. Napięcie stale budują rwania wiolonczel i ostre wejścia trąbek i *waltorni, podkreślające momenty spadania zestrzelonych samolotów.

Odrzucona partytura Walton`a to muzyka nie pasująca według mnie do tego typu filmu. I chyba dobrze się stało, że została odrzucona. Bardziej widziałbym ją w jakimś filmie przygodowym lub historycznym (jacyś rycerze, królowie i tego typu sprawy) niż w filmie wojennym. Ot jest taką ciekawostką że możemy posłuchać co by było, gdyby odrzucona nie została. Dominują w niej dość skoczne rytmy. Schematy muzyczne tego typu łatwo znajdziemy w muzyce np. z bajek Braci Warner z lat 60 i 70. Skoczne melodie zagrane na fletach, skrzypcach i trąbkach dominują na tych 9 utworach. Znajdziemy w nich też czysto oklepane, defiladowe kompozycje które każdy z nas na pewno kojarzy i wie o czym mówię. Owszem muzyka jest ciekawa, ale pasuje do komedii lat 70, lub ewentualnie filmów gangsterskich czy przygodowych. Walton chyba nie wiedział że komponuje do filmu wojennego ;-) Bo czy kompozycje a`la muzyka z Cleopatry, Egipcjanina Shinue czy Śniadania u Tiffaniego nadają się do filmu wojennego? Raczej nie... Oficjalnym powodem odrzucenia tej partytury był podobno jej krótki czas trwania. Prawdy się nigdy już nie dowiemy, ale to nie ma znaczenia. Muzyka Waltona sama w sobie jest bardzo ciekawa i jako autonomiczna muzyka zasługuje na ocenę wysoką. Jednak nie można wystawić wysokiej oceny muzyce która kompletnie (lub prawie kompletnie) nie pasuje do filmu. To tak jakby muzykę np. z Walecznego Serca wstawić np. do Twierdzy. Co by z tego wyszło? Po prostu nic - muzyka nie pasująca do filmu mimo że była by genialna. Sam dobry warsztat techniczny nie wystarczy... I o tym Walton chyba zapomniał, albo to ja się czepiam...

Bitwa o Anglię Goodwina uważana jest powszechnie za dzieło. Zagraniczne portale sypią maksymalnymi ocenami jak z rękawa. Zgadzam się z nimi, ale tylko gdy patrzę na tą partyturę jako na odrębne dzieło, nie wiążąc jej z innymi dokonaniami na szczeblu muzyki do filmów wojennych, która bądź co bądź jest dość obszernym (choć często monotonnym) rozdziałem muzyki filmowej. Jednak ja nie potrafię nie porównywać Bitwy o Anglię z innymi soundtrackami - i stąd moja ocena będzie niższa. Dla słuchacza który dopiero rozpoczyna przygodę z muzyką ze starych filmów wojennych na pewno będzie to wielkie dzieło. Jednak ja który przesłuchałem już wiele tego typu partytur, uważam że Bitwa o Anglię Goodwin`a to score dobry - nie bardzo dobry. Nie znalazłem w nim tak pożądanych przeze mnie nagłych wejść orkiestry, które podkreślały by napięcie filmu (poza utworem 17 ale jego pomijam, bo to nie jest kompozycja Goodwin`a)... Nie ma tu takiego bogactwa muzycznego jak np. w genialnej muzyce z Mostu Nad Rzeką Kwai... Nie ma tego muzycznego chaosu i archaizmu muzycznego, który cechował większość partytur lat 60 (i który mnie się, o zgrozo, nawet podoba). Osobiście uważam, że ta partytura jest chyba zbyt nowoczesna, jak dla tego okresu - i może właśnie w tym tkwi jej ta genialność i stąd te maksymalne oceny za granicą? Może dlatego to chyba słuszne uwielbienie całego świata z muzycznej branży dla tego scoru? Goodwin skomponował coś co powinien napisać chyba z 15 lat później. Wykroczył troszkę poza ówczesne kanony i standardy. Czy jakby np. John Williams skomponował muzykę do ET z 30 lat wcześniej, też była by tak uwielbiana wtedy? Śmiem wątpić... Trudno ocenić tego typu płytę - bo też bardzo mało jest tego typu wydań. Jak ocenić jedną oceną album na którym zawarto kompletną muzykę z filmu oraz muzykę odrzuconą? Jak ocenić muzykę która jest dobra, ale nie pasuje do filmu (muzyka Waltona)? To wielki dylemat... Dlatego postanowiłem wystawić kilka ocen i z nich wyciągnąć średnią. I tak partytura Goodwin`a w moim odczuciu zasługuje na 4. Odrzucona muzyka Walton`a na coś pomiędzy 2 a 3 (bo skomponowana została do filmu wojennego do którego nie pasuje klimatem - inaczej ocena wyższa)... Wydanie płyty zasługuje na 5... Wychodzi nam około 4 - i taką ocenę wystawiam. A na końcu podkreślam - że wszystko co powyżej napisałem to moje odczucia i mogę się mylić. Dlatego jeśli ktoś nie siedzi w branży muzyki z filmów wojennych, że tak powiem, to czym prędzej polecam zdobyć ten album bo będziecie zachwyceni. Bardziej doświadczonym i obytym w temacie słuchaczom też się spodoba, ale na kolana raczej rzuceni nie zostaniecie, tak jak ja nie zostałem rzucony. Natomiast temat przewodni Goodwin`a z Bitwy o Anglię usłyszeć trzeba.

PS : Jak widzicie płyta bardzo dziwna... Niby muzyka ciekawa, ale niezbyt pasująca klimatem do filmu. Już dawno nie miałem takich problemów z oceną jak tu. Nie wiem czy słusznie ją potraktowałem uwzględniając fakt przydatności do danego typu obrazu. Może nie powinienem był rozpatrywać jej pod względem filmowym, tylko stricte muzycznym? Może zbyt krytycznie podszedłem do tego albumu? Sam nie wiem... Dlatego namawiam Was do przesłuchania i będę wdzięczny za komentarze czy słusznie postąpiłem z oceną i z recenzją, czy też nie.

Recenzję napisał(a): Adam Krysiński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

*1. Battle Of Britain Theme - 01:25
*2. Ace High March (Luftwaffe March) - 03:35
*3. The Lull Before The Storm - 01:40
*4. Work And Play - 02:30
*5. Death And Destruction - 01:26
*6. Briefing The Luftwaffe - 01:18
*7. Prelude To Battle - 03:24
*8. Victory Assured - 02:16
*9. Defeat - 01:28
*10. Hitler`s Headquarters - 00:58
*11. Return To Base - 00:48
*12. Threat - 01:25
*13. Civilian Tragedy - 01:11
*14. Offensive Build-Up - 03:47
*15. Attack - 01:02
*16. Personal Tragedy - 00:47
#17. Battle In The Air - 04:54
*18. Absent Friends - 01:07
*19. Battle Of Britain Theme / End Title - 02:59
#20. Introduction March And Battle Of Britain March - 02:18
#21. The Young Siegfrieds - 01:24
#22. Luftwaffe Victory - 01:18
#23. The Few Fight Back - 01:53
#24. Cat And Mouse - 02:54
#25. Scherzo "Gay Berlin" - 01:21
#26. Dogfight - 01:30
#27. Scramble! / Battle In The Air - 05:41
#28. Finale - Battle Of Britain March - 02:30

Razem: 58:49

* - skomponował Ron Goodwin
# - skomponował William Walton
utwory od 20 do 28 - muzyka odrzucona z filmu



Komentarze czytelników:

Sagramor:

Moja ocena:
bez oceny

Jak tylko sięgam pamięcią, klasyczne tematy z filmów wojennych wypeniały moją wyobraźnię, budując tym samym młodzieńcze wyobrażenia o czasach obejmujących okres II Wojny Światowej. Fałszywe, nieprawdziwe lub przynajmniej w pewnym stopniu błędnie odzwierciedlające wojenną tragedię filmowe motywy muzyczne lat 60-tych i 70-tych na stałe przeniknęły jednak do sfery wiedzy potocznej, naiwnie obrazując rzeczywistość wojenną ("Most na rzece Kwai"). Aby zrozumieć konwencję muzyki do filmów wojennych warto nadmienić, iż mniej więcej do połowy lat siedemdziesiątych panowały w kinie wojennym dwie, różniące się od siebie w ukazywaniu wojennej rzeczywistości, tendencje. Pierwsza z nich odnosiła się do przedstawienia wojny jako wielkiego planu strategicznego, gdzie nade wszystko istotne było wierne odtworzenie realiów wydarzeń o których film traktował („Tora! Tora! Tora!”, „Patton”, „Bitwa o Midway”). Mimo niewątpliwego rozmachu realizacyjnego, produkcje te niejednokrotnie miały charakter propagandowy, częstokroć pozbawione też były elementu ukazującego wojenny tragizm. Druga tendencja w przeciwieństwie do pierwszej zarzuciła przywiązanie do faktografii na rzecz przedstawienia wojny w konwencji rozrywkowej, gdzie wojna sama w sobie była jedynie pretekstem do opowiedzenia, utrzymanej w sensacyjno-awanturniczej poetyce, fikcyjnej historii („Złoto dla zuchwałych”, „Parszywa dwunastka”, „Działa Nawarony”, „Tylko dla orłów”). I taka też była muzyka. W moim przekonaniu mało emocjonalna, zawadiacka, wręcz humorystyczna, o nieco zwichrowanej melodyce, choć niejednokrotnie niepozbawiona ciekawych motywów przewodnich i szeregu wojskowych akcentów jak chociażby nieśmiertelne werble lub oryginalne melodie marszowe. Modelowym przykładem niech będzie tu "O jeden most za daleko" Johna Addisona czy "Parszywa dwunastka" Franka DeVola. Na tle wszystkich partytur do filmów wojennych muzyka Goodwina jak dla mnie jest najlepsza. Jakkolwiek partytura ta realizuje większość założeń konwencji muzycznej tegoż okresu, jej niewątpliwa doskonałość leży w doskonałym motywie przewodnim, genialnym "Ace High March" (choć nazistowska proweniencja układu melodycznego raczej nie skłania pod głośniejsze odsłuchanie) i w paru innych perełkach. Ocena jest więc jak najbardziej zasłużona, choć dodatkowa muzyka Waltona brzmi nieco operowo, co niestety nie działa jej na plus, a wręcz przeciwnie - nadawałaby filmowi formę mocno postarzałej "wesołej komedii frontowej".

Adam Krysiński:

Moja ocena:

To się nazywa podsumowanie recenzji. Podpisuję się wszystkimi palcami! :)