Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Gdzie jest Nemo (Finding Nemo)

24 Luty 2004, 18:59 
Kompozytor: Thomas Newman

Rok wydania: 2003
Wydawca: Walt Disney Records

Muzyka na płycie:
Gdzie jest Nemo (Finding Nemo)

Ta muzyka była nominowana do Oscara
"Music composed by Thomas Newman" - no to standardowo - pomyślałem. Kolejna Disney`owska kompozycja Newman`a. Ale zaraz, zaraz - to nie Randy Newman, tylko jego kuzyn Thomas - A to niespodzianka! Randy Newman to "weteran" w pisaniu muzyki do filmów Disney`a, szczególnie tych komputerowych, produkowanych przy udziale studia Pixar. Na swoim koncie ma takie kompozycje jak: Bug`s Life, Toy Story I i II, czy niedawne Monsters Inc. (za które wreszcie zdobył Oscar`a, ale niestety tylko za piosenkę). Inny członek rodziny Newman`ów - David, też ma na koncie kilka bajkowych soundtracków (Anastasia, Ice Age), tylko Thomas, syn legendarnego Alfred`a, nie miał jak dotąd żadnego kontaktu z animowanymi produkcjami.

Szczerze mówiąc, nie podejrzewałem Thomas`a o to, że byłby w stanie napisać odpowiedni score, do rodzinnego filmu Disney`a. Ten nieszablonowy kompozytor, najbardziej znany jest ze swoich tajemniczych, nastrojowych i dziwnych (a przez to oryginalnych) kompozycji. Wymienić można tutaj kontrowersyjny American Beauty, równie tajemniczy Road to Perdition czy bardziej lekkostrawne The Horse Whisperer czy (rewelacyjny) Meet Joe Black. Styl tego kompozytora jest naprawdę oryginalny, niedający się porównać z jakimkolwiek innym, dzisiejszym kompozytorem muzyki filmowej. Podobnie jak Danny Elfman, Thomas Newman jest wg mnie najbardziej nowatorskim twórcą, którego wpływ na dzisiejsze soundtracki jest bardzo duży.

W filmografii Newman`a można się doszukać lekkich, eleganckich i pogodnych partytur (Little Woman, How to Make an American Quilt), jednak przeważają "ciemne", minimalistyczne kompozycje z "duszą" i dziwnym charakterem, niemające nic wspólnego z typową rodzinną rozrywką. Właśnie z tego powodu, decyzja o zatrudnieniu Thomas`a, do zilustrowania rysunkowej bajki ze "stajni" Walt`a Disney`a na pierwszy rzut oka wydaje się chybiona. Sam kompozytor, w wielu wywiadach podkreślał, że bał się tego projektu, ponieważ jeszcze nigdy w swojej karierze nie tworzył muzyki do filmu animowanego.

Można się spodziewać, że taki lęk kompozytora, i presja opinii, jaka jest na nim wywierana, może doprowadzić do tego, że zastosuje on znany i sprawdzony schemat poprzedników, idąc po prostu na łatwiznę. Thomas Newman na szczęście nie zrobił takiego ruchu i nie upodabniał swojej muzyki do śmiesznego, jazzowego stylu kuzyna Randy`ego. Finding Nemo to partytura ciekawa, napisana z rozmachem, zawierająca wiele ciekawych pomysłów aranżacyjnych i kilka, zabawnych pastiszów znanych tematów filmowych. Możliwość usłyszenia Thomas`a, w tym nowym dla niego gatunku, jest naprawdę interesująca; zapewniam was, że jeszcze nie słyszeliście takiej muzyki w filmie rysunkowym. Reżyser podkreślał, że na potrzeby Finding Nemo potrzebuje bardziej poważną oprawę muzyczną. I taką właśnie otrzymał partyturę. Oczywiście Gdzie jest Nemo nie jest typowym, tajemniczym score`m Newman`a (takie surowe brzmienie, mogłoby wystraszyć dzieciaki z kina), co nie znaczy, że nie zawiera kilku fragmentów, których poziom dramatyczności sięga zenitu, tak jak we wspomnianym Road to Perdition czy The Shawshank Redemption.

Akcja filmu dzieje się w wodnych otchłaniach mórz i oceanów, gdzie w dramatycznych okolicznościach, Rybka - Merlin, wraz z pomocą Dory (ryby cierpiącej na chroniczną sklerozę, która nie pamięta, co mówiła 5 sekund wcześniej), szuka swojego ukochanego synka - Nemo, porwanego przez Australijskiego dentystę z Sydney. Ten wręcz perfekcyjnie zrealizowany obraz, z błyskotliwą fabułą i olśniewającą animacją, potrzebował dokładnie dopasowanej muzyki, którą dostarczył Newman. Nie będzie przesadą, stwierdzenie, że Finding Nemo było dla Thomas`a prawdziwym wyzwaniem, testującym jego kompozytorską elastyczność. Newman wyzwanie przyjął i wybrnął z niego w świetnym stylu, tworząc jeden z najbardziej oryginalnych soundtracków w historii Disney`a.

Ostatnia produkcja studia Walt`a D., której akcja dzieje się pod wodą, to słynna The Little Mermaid do której muzykę i piosenki napisał Alan Menken. Kompozytor zdobył za tą partyturę dwa Oscar`y: jeden za piosenkę (zasłużony) i jeden za oryginalny *score (kompletnie niezasłużony). Menken zawiódł na wszystkie możliwe sposoby, komponując muzykę banalną, aranżacyjnie płaską i dziecinnie śmieszną, na prawdę nie wiem skąd ten Oscar (na szczęście piosenki i teksty są świetne).
W oczekiwaniu na Finding Nemo bałem się, że podobnie jak Alan Menken, Newman także nie wyczuje konwencji filmu. Na szczęście Thomas wykazał się kreatywnością i naprawdę dużym talentem. Stworzona przez niego muzyka, bardzo dobrze oddaje charakter wodnych otchłani, osobliwą zmienność rybek, czy piękno raf koralowych i czyhające tuż za nimi niebezpieczeństwo ze strony rekinów.

Można nawet powiedzieć, że film Finding Nemo nie osiągnąłby tak ogromnego sukcesu, gdyby nie muzyka Newman`a, która charakteryzuje się wielką, kolorową różnorodnością (zresztą dokładnie taką jak sam film). Jednakże trzeba powiedzieć, że Thomas zachował swój charakterystyczny styl, nie wymyślił tu nic nowego. Takie specyficzne partie smyczków i fortepianu (na których głównie opiera się cały score) słyszeliśmy już np.: w Meet Joe Black czy Shawshank Redemption, ale w filmie rysunkowym jeszcze nie.

Całość kompozycji, natychmiast przywodzi na myśl głębiny wodne. Newman osiągnął ten efekt aranżacjami sekcji smyczkowej, oraz bardzo umiejętnie wykorzystywanymi syntezatorami. Większość utworów rozpisanych jest na *smyczki i fortepian (przy udziale sekcji fletów), dzięki czemu subtelnie potęgowany jest nastrój danej sceny. W fragmentach dramatycznych, sekcję smyczków, wspomaga szeroka sekcja dęta, która zaostrza całość, potęgując wrażenie suspensu; świetnym przykładem jest The Divers, szalone Friends Not Food, Fish In My Hair. Newman nie byłby sobą, gdyby nie włączył do partytury całej sekcji dziwnych i bliżej nieokreślonych instrumentów perkusyjnych, różnych blach i gitar (kłania się American Baeauty), które brzmią jak zawsze intrygująco.

Finding Nemo oferuje naprawdę potężną ilość melodii i tematów, ale główny theme to temat Nemo (Nemo Egg - Main Title, The Little Clownfish from the Reef). Jest to ciepła melodia, na początku grana na fortepianie, później dołączają się smyczki, które przejmują ją od fortepianu (to dość często wykorzystywany przez Newman`a schemat). Kompozytor nie stworzył tutaj jednego, głównego tematu, wokół którego oparty byłby cały soundtrack (wspomniany przed chwilą Nemo Theme jest wykorzystywany dość rzadko). Zamiast tego, rozpisuje on orkiestrę w formie tekstury, czyli ważniejszy jest klimat i ogólne brzmienie (bogactwo tematyczne), niż "przebojowość i chwytliwość" jednej, czy dwóch melodii, aranżowanych na wszelkie możliwe sposoby.

Album Gdzie jest Nemo, jest różnorodny pod wieloma względami. Pod względem aranżacyjnym, ciekawe są zabawne pastisze tematyczne, swoiste "puszczanie oka" do słuchacza: czyli np.: Foolproof - melodia stylizowana na szpiegowskie partytury Schifrin`a (Mission Impossible), Mt. Wannahockaloogie przypomina temat ze "szczęk" Williams`a, styl *"action score" Goldsmith`a reprezentuje Darla Filth Offramp. Pod względem klimatu, partytura zachwyca zróżnicowaniem nastroju, jaki tworzy muzyka: od spokojnych, ciepłych akompaniamentów z fortepianem w roli głównej, przez "głupiutkie" fragmenty z "Mickey Mouse`ingiem", w klimatach Alan`a Menken`a czy Carl`a Stalling`a (Short Term Dory, Squishy), aż po dramatyczne pogonie, które czasem są aranżowane "na serio" (Friends Not Food), a czasem z przymrużeniem oka, w formie tematów "scherzo" (rewelacyjne Jellyfish Forest, First Day). Znakomitym pomysłem, jest temat żółwi, które pomagają rybkom w podróży (The Turtle Lope) - na początku powolna i leniwa melodia, zamienia się w prawdziwy wir dźwięków, w stylu "plażowego rocka".

Na minus, zaliczę niewygodne podzielenie, tego prawie 60-minutowego materiału, na 40 (!) tracków. Ma to swoje plusy (ponieważ łatwiej znaleźć ulubiony fragment), ale ja wolałbym nieco dłuższe suity. Muzyka Newman`a, mimo że jest świetnie pomyślana aranżacyjnie, to niestety nie jest zbyt oryginalna (jeśli porównujemy ją z poprzednimi dokonaniami tego kompozytora). Na dłuższą metę potrafiła mnie znużyć (kilka razy usnąłem przy niej, nawet nie wiem, w którym momencie, ale to dlatego, że słuchałem CD późno w nocy). Zamieszczona na końcu soundtracku, nowa wersja swingowego standardu Beyond The Sea w wykonaniu Robbie`go Williams`a, zaskakująco dobrze komponuje się z materiałem instrumentalnym, bardzo ciekawie kończąc album (ew. budząc słuchacza któremu zdarzyło się zdrzemnąć :-).

Rozważając wszystkie "za i przeciw", myślę, że zdecydowanie warto zapoznać się z tą kompozycją. Jest to nieszablonowa, ciekawa i zróżnicowana partytura, napisana przez jednego z najbardziej intrygujących kompozytorów na "rynku". Zdecydowany unikat w kategorii "soundtrack do filmu Disney`a" i jedna z ciekawszych kompozycji 2003 roku; na pewno zachwyci wielbicieli "rysunkowych" score`ów, oraz fanów "klanu" Newman`ów. Polecam.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Wow - 2:31
2. Barracuda - 1:29
3. Nemo Egg -Main Title - 1:16
4. First Day - 1:15
5. Field Trip - 0:57
6. Mr. Ray, Scientist - 1:28
7. The Divers - 1:56
8. Lost - 1:03
9. Short-Term Dory - 0:43
10. Why Trust a Shark? - 1:17
11. Friends Not Food - 1:51
12. Fish-O-Rama - 0:29
13. Gill - 1:40
14. Mt. Wannahockaloogie - 1:20
15. Foolproof - 0:32
16. Squishy - 1:32
17. Jellyfish Forest - 1:32
18. Stay Awake - 1:47
19. School of Fish - 1:03
20. Filter Attempt - 2:05
21. The Turtle Lope - 2:04
22. Curl Away my Son - 1:28
23. News Travels - 1:13
24. The Little Clownfish from the Reef - 1:15
25. Darla Filth Offramp - 2:22
26. Lost in Fog - 1:05
27. Scum Angel - 1:22
28. Haiku - 1:41
29. Time to Let Go - 2:22
30. Sydney Harbor - 0:28
31. Pelicans - 1:12
32. Drill - 0:50
33. Fish in My Hair! - 1:29
34. All Drains Lead to the Ocean - 1:36
35. ...P. Sherman, 42 Wallaby Way, Sydney... - 0:39
36. Fishing Grounds - 1:41
37. Swim Down - 1:46
38. Finding Nemo - 1:19
39. Fronds Like These - 1:57
40. Beyond the Sea - Robbie Williams - 4:26

Razem: 60:22

Dyrygent: Thomas Newman
Orkiestracje: Thomas Pasatieri



Komentarze czytelników:

Babuch:

Moja ocena:

Tak jak napisał Rafał Finding Nemo poraża oryginalnością. Tylu muzycznych eksperymentów jeszcze nie widziałem w amerykańskiej (Big) produkcji, a juz na pewno nie w filmie Disneya. Moje zdanie o tym soundtracku jest proste: Bardzo ciekawa kompozycja, ale strasznie trudna w słuchaniu. Trudna bo męcząca. Niemniej jednak szanse na oskara Newman ma bardzo duże (głównie za tą swoją nieszablonowość). Ja wolę jednak Elfmana, który też jest oryginalny a do tego dobrze mi się go słucha. W tym miejscu pojawia się problem z oceną. Daję 3,5 ale z zastrzeżeniem że jest to muzyka niebywale oryginalna, bogata, ciekawa i warta przesłuchania (choc niekoniecznie warta kupowania :-))), ocenę obnizyłem zaś za tą trudność w odbiorze.

samuel:

Moja ocena:

a mnie intryguje co takiego kontrowersyjnego jest w "Amercian Beauty"?... co do filmu "nemo" - jest niezly. mocny. bylem dwa razy.

Rafalski:

Moja ocena:

Pan Samuel oczywiście musi się czepnąć :\ Film (American Beauty) był z pewnością kontrowersyjny (jest tam dużo ostrych scen), muzyka natomiast w moim przekonaniu też była lekko kontrowersjna – dość uboga tematycznie, minimalistyczna, wręcz skąpa, wykorzystująca dziwne aranżacje i zestawy instrumentów. Mimo że jest dziwaczna, to sądzę że to bardzo oryginalna i nowatorska (odważna) kompozycja, której się świetnie słucha. Nemo „mocny”?, to przy (wiele lepszym dla mnie) Brother Bear chyba skonasz.

JazzO:

Moja ocena:

Po przesłuchaniu "Finding Nemo" doszedłem do wniosku, że gdyby Newman jeszcze nad tą kompozycją trochę popracował, byłoby to dzieło wybitne, zdecydowanie na pięć "gwiazdek". Kompozytor stworzył naprawdę interesujący soundtrack, który - jak Panowie stwierdzili wcześniej - jest niezwykle oryginalny, nieszablonowy, inny... W przeciwieństwie do Pana Rafała i Pana Babucha, "Gdzie jest Nemo" słucha mi się bardzo przyjemnie, wogle się nie nudzę, a utwory nie są dla mnie męczące. Mało tego. Niektóre potrafią mnie do reszty wciągnąć, zaintrygować niespotykanymi dotąd współbrzmieniami czy ciekawymi aranżacjami. Największym minusem tej płyty jest zdecydowanie brak wyraźnego tematu przewodniego. Kompozytor bawi się raczej harmonią niż linią melodyczną. Pozostawia to pewien niedosyt, lecz śmiem twierdzić, że było to zamiarem Newmana. Być może nie mam racji, wszak mało prawdopodobne, żeby w muzyce do filmu dla dzieci kompozytor stawiał na tak wyrafinowane niuanse. Partytura Thomasa Newmana urzeka różnorodnością barw, a to za sprawą specyficznych instrumentów i odgłosów generowanych przez komputer( tj. szum morza itp. ). Gdyby nie ciężka do przyswojenia forma kompozycji i mało klarowny "main theme" byłoby to dzieło doskonałe, zasługujące w stu procentach na oscara.

zimm44:

Moja ocena:

Genialny, oryginalny Thomas Newman jest w branży filmowej osobowością, która wypracowała swój własny, niepowtarzalny styl absolutnie nie do podrobienia przez innych. Newman idzie swoimi muzycznymi torami i owszem czasami trochę się powtarza. Wracają te same nastroje, pomysły aranżacyjne ale jedno jest pewne - ten muzyczny świat Newmana zachwyca swoją złożonością. W przypadku Nemo nawet bardzo. Uwielbiam eksperymenty w muzyce filmowej (na jego ścieżkach pojawiają się takie instrumenty o których istnieniu nie miałem pojęcia), uwielbiam też delikatność i piękno kompozycji i również w tej materii Thomas jest dla mnie pionierem. Choć moim kompozytorem nr.1 jest muzyczny kameleon - Hans Zimmer to Newman pisze wg mnie najbardziej subtelne, nastrojowe, delikatne i nostalgiczne tematy. Muzyka z "Finding Nemo" oderwana od obrazu w pewnych momentach moze wydawać się nieco chaotyczna lub nadmiernie ilustracyjna ale warto tą płytę puścić w obieg kilka razy. Wtedy wszystko poukłada się w głowie słuchacza. Wszytkich zachęcam zaś do zakupu płyty "Angels in America" - absolutnie wybitne przebogate 70 minutowe dzieło sztuki gdzie Newman połączył wszystkie swoje style - od muzycznych eksperymentów po pełny skład orkiestry, bogactwo motywów (co nieczęsto mu się zdarza) i chóry.


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie