Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Władca Pierścieni: Powrót Króla (Lord of the Rings: The Return of the King)

29 Styczeń 2004, 22:04 
Kompozytor: Howard Shore

Rok wydania: 2003
Wydawca: Warner Bros.

Muzyka na płycie:
Władca Pierścieni: Powrót Króla (Lord of the Rings: The Return of the King)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 10.99
iTunes (Complete recordings) za 34.99
Ta muzyka otrzymała nagrodę Oscara
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plTrzy lata ciężkiej pracy, "armia" muzyków i wielomiesięczne sesje nagraniowe - tak w ogromnym skrócie można streścić historię pracy nad muzyką do filmowej adaptacji trylogii Tolkiena: Władca Pierścieni. Do samego tylko Powrotu Króla materiał nagrywany był ponad trzy miesiące - to prawdziwy ewenement, nawet wśród dużych hollywoodzkich produkcji. Zwykle kompozytorzy pracują nad muzyką kilka tygodni, a jest ona nagrywana w niedłużej, niż tydzień. Widać więc, że Władca Pierścieni jest czymś wyjątkowym. Ale trud Howarda Shore nie poszedł na marne. Już przy pierwszej części - Drużyna Pierścienia - jego muzyka została nagrodzona Oscarem. Kompozycje z Powrotu Króla natomiast otrzymały dotychczas nagrodę Golden Globe oraz nominację do Oscara. Ta recenzja, oprócz opisu muzyki z finałowej części Władcy..., będzie niejako podsumowaniem całej muzycznej strony trylogii.

Ostatnie dokonanie Howarda Shore jest przez jednych wysławiane pod niebiosy, a przez innych mieszane z błotem. Głównym argumentem przeciwników tej partytury jest brak nowych tematów, w stosunku do części poprzednich. Jest to jednak opinia mylna. W Powrocie Króla nie brakuje wcale nowych tematów, ale rzeczywiście, szeroko wykorzystano również wcześniejsze. Taki właśnie był plan! Peter Jackson na samym początku zażyczył sobie stworzenie niewielkich tematów, niemal dla każdej istotnej postaci filmu. Z rozwojem fabuły powracały te tematy, często już rozbudowane i towarzyszyły danej postaci w każdej części. Howard Shore ilustruje więc film przy pomocy tematów muzycznych - dzięki temu słuchając jego kompozycji, bardzo łatwo się zorientować, jakim wydarzeniom czy postaciom towarzyszy.

O ile w Drużynie Pierścienia można znaleźć wiele dynamicznej muzyki ilustracyjnej, tak w kolejnych częściach jest jej coraz mniej. Oczywiście nie brakuje muzyki dynamicznej, ale nie są to typowe kompozycje ilustracyjne; nie są też już tak lekkie w odbiorze. Z każdą kolejną częścią, Shore formą swojej muzyki przybliżał się do muzyki klasycznej. I oczywiście najbardziej słychać to właśnie w Powrocie Króla - wystarczy posłuchać wstępu i zakończenia (końcówka ostatniego utworu). Styl Shore`a, moim zdaniem, tu jeszcze bardziej zbliżył się do stylu klasycznego kompozytora, Sibeliusa.

Ogromną zaletą tej partytury jest jej niezwykła spójność, przez wszystkie części. I nie mam na myśli spójności tematów, ale chociażby "barwę" orkiestry, wykorzystanie pewnych instrumentów, czy chórów. Przy tym wszystkim nie jestem w stanie powiedzieć, aby Howard Shore kopiował swoje poprzednie rozwiązania. Każda kolejna partytura przynosi coś zupełnie nowego, jednocześnie rozwijając to co już było.

Powrót Króla rozpoczyna utwór A Storm is Comming - jest to melanż wielu starych jak i nowych tematów, a wszystko w formie, jak już wspomniałem, zbliżonej do klasyki. Jak i poprzednio, tak i tu, Shore zaserwował nam pierwszym utworem znakomite wprowadzenie do całej historii. Duża dawka emocji przychodzi wraz z Minas Tirith - początkowo dość spokojny i mroczny, dalej wybucha pełnymi patosu chórami oraz cudownym, delikatnym ale jednocześnie pełnym energii wokalem Bena del Maestro.

Jednym z najbardziej niezwykłych utworów jest również Shelob`s Lair. Tu Shore, po raz kolejny, stworzył zupełnie nowy muzyczny świat. Jak dla Shire, Rivendell czy Morii, tak i tu kompozytor wprowadził coś zupełnie nowego. Utwór mroczny bardzo ciężki, nieco "bałaganiarski" o gęstej atmosferze. Coś równie niezwykłego można znaleźć w kolejnym utworze, Ash and Smoke. Przepiękny, a jednocześnie bardzo chłodny chór to serce tego utworu. Są to bardzo delikatne, ale ostre głosy kojarzące się z duchami.

Te kilka wybranych utworów nie stanowi jakiegoś, lepszego materiału. Po prostu wywarły one na mnie największe wrażenie. W tym miejscu powienienem wspomnieć jeszcze o finałowej piosence wykonywanej przez Annie Lenox, Into the West. Utwór ten oparty jest o nowy temat muzyczny, tzw. temat Grey Havens. Ta znakomita piosenka (Shore otrzymał za nią Złoty Glob) moim zdaniem, nie do końca pasuje do całej partytury. Ma ona zbyt duży, typowo rozrywkowy wydźwięk. Nie mniej jednak, jest ona ciekawym, ni to wesołym, ni smutnym zakończeniem. Przepełniona nadzieją i patosem. Po piosence następuje jeszcze kró?kie, kulminacyjne "zamknięcie" całej historii przez orkiestrę.

Choć trzy partytury ilustrujące trylogię stanowią spójną całość, to jednocześnie są bardzo odmienne. Powrót Króla jest pod wieloma względami odmienny od Drużyny Pierścienia. Kompozycje Howarda Shore stały się bardziej dojrzałe, ale i trudniejsze w odbiorze; stanowią znakomite podsumowanie tej muzycznej przygody. Nie mogę zgodzić się z tymi, którzy nisko oceniają pracę kompozytora. Władca Pierścieni, w całości, jak i w każdej części z osobna, to genialna muzyka i monumentalne muzyczne przedsięwzięcie, jakiego nie doświadczymy prawdopodobnie przez dłuższy okres.

ps.: Praca Howarda Shore przy Władcy... wcale się jeszcze nie skończyła. Nadal nagrywa on materiał do wersji DVD Powrotu Króla - będzie ona dłuższa aż o godzinę od wersji kinowej. Poza tym zapowiadane są liczne wydania specjalne, które mają uwzględniać materiał nie opublikowany oraz nie zamieszczony w filmach. Na opisywanej płycie mamy jedynie 72 minuty muzyki, w filmie jest jej trzy godziny. Shore prowadzi również trasę koncertową, prezentując swoją ponad dwugodzinna symfonię opartą o muzykę z Władcy....

Recenzję napisał(a): Łukasz Remiś   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. A Storm Is Coming - 2:52
2. Hope and Memory - 1:45
3. Minas Tirith - 3:37 feat. Ben del Maestro
4. The White Tree - 3:25
5. The Steward of Gondor - 3:53 feat. Billy Boyd
6. Minas Morgul - 1:58
7. The Ride Of The Rohirrim - 2:08
8. Twilight and Shadow - 3:30 feat. Renee Fleming
9. Cirith Ungol - 1:44
10. Anduril - 2:35
11. Shelob`s Lair - 4:07
12. Ash and Smoke - 3:25
13. The Fields Of The Pelennor - 3:26
14. Hope Fails - 2:20
15. The Black Gate Opens - 4:01 feat. Sir James Galway, Viggo Mortensen, Renee Fleming
16. The End Of All Things - 5:12
17. The Return Of The King - 10:14
18. The Grey Havens - 5:59 feat. Sir James Galway
19. Into The West - 5:47 Perf. by Annie Lennox

Razem: 72:06



Komentarze czytelników:

Uriel:

Moja ocena:

Moja przygoda z dokonaniami pana Howarda Shore`a w świecie filmu rozpoczęła się od partytury do pierwszej części tolkienowskiej trylogi, a mianowicie do "Drużyny Pierścienia". Przyznam się szczerze, że początkowo żałowałem tego zakupu. Dopiero po oglądnięciu wersji rozszerzonej, zdałem sobie sprawę jak w wielkim byłem błędzie! :) Muzyka piękna, majestatyczna, porażająca swoim pięknem. Wspaniała ilustracja muzyczna dla Śródziemia. Miesiąc później zakupiłem muzykę do "Dwóch Wież". Pokochałem ją od pierwszego przesłuchania. Niektórzy zarzucają jej wtórność. Według mnie jest to mylna opinia, gdyż co prawda w "Dwóch Wieżach" pojawiają się tematy znane z części pierwszej, jednak ich aranżacja pozwala odkryć je na nowo. Podobnie jest z oprawą muzyczną do "Powrotu Króla". Żałuję jednak, iż na płycie nie znalazła się aranżacja tematu "przebudzenia Entów", towarzysząca przygotowaniom Rohirrimów do ataku na siły Mordoru. Wszystkie trzy płyty polecam każdemu bez wyjątku! :)

Babuch:

Moja ocena:

Bądźmy sczerzy. Shore wykonał kawał dobrej roboty komponując muzyke do Trylogii. Nie chce mi sie tutaj przytaczać wszystkich argumentów za i przeciw (jak kogoś to interesuje niech spojrzy na dyskusje pod "najlepszą scieżka roku 2003") przypomnę tylko generalia: - muzyka lepsza z obrazem, na soundtracku wiele traci - spodziewałem sie bardziej patetycznego zamknięcia całości - brak mi wgniatających w siedzisko End Tittlesów, takich jak w Braveheart, Conanie, produkcjach Williamsa, takich godnych eposu jakim jest cała trylogia - piosenka Annie Lennox jest świetna ale nie w tym filmie, po prostu nie pasi To wszystko sprawia że nie zgadzam sie z maksymalną oceną dla tejże płyty. 1 część owszem. ale 3 to zaledwie 4. A co do oskarów... Pożyjemy zobaczymy. Kto wie może Akademia zmieni swoją strategię... Goście od złotej figurki już nie raz zaskakiwali...

highduke:

Moja ocena:

Chaos, zgiełk i kilka niewykorzystanych (a świetnie zapowiadających się przez pierwsze kilka sekund!) motywów - oto trylogia Howarda Shorea. Mistrzowie muzyki epickiej jak Horner, Jones, Edelman czy wszeszcie Williams musieli bardzo to przeżyć, tak jak zresztą przeżyło to wielu smakoszy muzyki filmowej. Shore zupełnie nie zapanował nad muzyką, na którą zresztą nie miał pomysłu. To po prostu nie jego gatunek. Nie wystarczy, by wszystko grało naraz: miło by było, jakby grało razem. Aż 3,5 za to, że w filmie brzmi dobrze, chwilami nawet bardzo. Przez chwilkę (krótką) myślałem nawet, żeby dać 4, ale wystarczyło, żebym przypomniał sobie kilka słabszych (czyt. dobrych) ostów Jamesa Hornera i wiem, że potraktowałbym Shorea zbyt chojnie.

Kathy:

Moja ocena:

SHORE JEST ŚWIETNY !!! ODWALIŁ KAWAŁ GENIALNEJ ROBOTY !!!! JEST PO PROSTU THE BEST TAK JAK CAŁY TEN FILM I WSZYSCY CI KTORZY BRALI UDZIAŁ W JEGO REALIZACJI !!!!!!!!!!

Piotrcomb:

Moja ocena:

Soundtrack z "The Lord of the Rings 3" stoi na wysokim poziomie. Waro wspomnieć, że różni się on melodycznie od poprzednich partytur do "Władcy...". Howard Shore skorzystał ze stylu Johna Williamsa i zmieszał go z motywami z poprzednich części trylogii. Szczegulnie słychać to w takich utworach jak Minas Tirith, czy Shelobs Lair. Ogólnie całość brzmi bardzo dobrze. Płyta jest warta przesłuchania


  Do tej recenzji jest jeszcze 21 komentarzy -> Pokaż wszystkie