Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Mój brat niedźwiedź (Brother Bear)

24 Styczeń 2004, 08:50 
Kompozytor: Phil Collins
Mark Mancina

Orkiestracje: Dave Metzger

Rok wydania: 2003
Wydawca: Walt Disney Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Mój brat niedźwiedź (Brother Bear)

Brother Bear, to kolejny, rysunkowy projekt studia Disney`a. Historia opowiada o trzech zamieszkujących puszczę braciach, z czego najstarszy zostaje zabity przez niedźwiedzicę broniącą potomstwa. Najmłodszy - Kenai - w odwecie zabija zwierzę, przez co dzięki tajemniczym leśnym mocom, zostaje magicznie zamieniony w małego niedźwiadka. Jak by tego było mało, to "średni" brat - Denahi, poluje na swojego "brata - niedźwiedzia", który jego zdaniem jest winny, wszystkich nieszczęść jakie spotkały jego rodzinę - czyli mamy do czynienia ze standardową, Disney`owską produkcją, z mądrym morałem, gadającymi zwierzaczkami i perfekcyjną animacją (tym razem nie komputerową).

To, co najbardziej odróżnia ten film, od kilkunastu poprzednich projektów studia Disney`a, to właśnie muzyka. Od czasu słynnego Tarzan`a, nie mieliśmy za często do czynienia z animacją, w której czynny udział miałoby aż tyle piosenek. Wytwórnia Walta D. zaczęła wyraźnie odchodzić od utartego przez lata stereotypu: film rysunkowy = musical (np.: produkcje z muzyką Menken`a, czyli Beauty & the Beast, Pocahontas itp.). Zaczęły powstawać poważniejsze filmy pełnometrażowe, pozbawione prawie zupełnie jakichkolwiek piosenek (Dinosaur, Atlantis, Treasure Planet, Lilo & Stich, Finding Nemo), a Oscarowego rekordzistę mistrza Alan`a Menken`a, zastąpił w większości przypadków James Newton Howard (ze znakomitym rezultatem, muszę dodać).

Epizodycznym powrotem do musicalowych korzeni, byli: Emperors New *Groove (John Debney/Tom Jones/Sting), Toy Story 1 i 2(Randy Newman) i Tarzan z 1998r, który głównie dzięki fenomenalnym kompozycjom udanego duetu Phil Collins/Mark Mancina, odniósł niebywały sukces komercyjno-artystyczny (trzeba wspomnieć o w pełni zasłużonym Oscarze za piosenkę Collins`a: You`ll be In my Heart), o którym mogły tylko marzyć trzy pozostałe filmy.

Wspomniany przed chwilą duet, utalentowanych twórców, powrócił do współpracy przy kolejnym filmie (co było dla mnie wielką niespodzianką), którym jest właśnie Brother Bear. Efekt ich pracy nie jest tak poruszający, jak to było w przypadku Tarzana, jednak myślę, że warto zwrócić uwagę na ten album.

Płyta ta zyskuje najbardziej, przy rozpatrzeniu jej wartości, w kategorii "album solowy". Paradoksalnie, rozpatrywanie jej w kategorii: "soundtrack" wypada dość... powiedzmy: dostatecznie, ale jako recenzent muzyki filmowej, właśnie w perspektywie tej ostatniej zamierzam ją ostatecznie ocenić.

Dlaczego "album solowy"? Ponieważ utworów Collinsa jest na tyle dużo, że fani tego znakomitego twórcy (do których, od wczesnego dzieciństwa, ja także się zaliczam), będą właśnie tak traktować Brata Niedźwiedzia. Score`u Mancin`y jest niewiele (a raczej wypada powiedzieć: standardowo niewiele - jak na każdym wydaniu "songs & score" Disney`a, a o chronologicznym ułożeniu utworów nawet nie ma co marzyć), mało tego, jego instrumentalne kompozycje są dość przeciętne, i troszeczkę gorzej wypadają w porównaniu z Tarzanem, i całkowicie blakną przy kompozycjach Menken`a czy Newton`a - Howard`a.

Siłą napędową całego soundtrack`u, są utwory stworzone i wykonane przez Collins`a. Przyznać trzeba, że piosenki są naprawdę świetne. Może nie płynie z nich czysta pasja prosto z serca, jak było przy Tarzanie, jednak słychać, że Phil pisał je, może nie z tak wielkim zapałem, ale na pewno z sercem. Główny temat filmu, to No Way Out, zaprezentowany w dwóch wersjach: filmowej - stonowanej, z orkiestrą i singlowej, z fantastycznym gospel`owym chórem pod koniec (zdecydowanie lepsza jest komercyjna wersja singlowa). Jest to dość smutna, ale doskonała aranżacyjnie kompozycja. Reszta utworów ma dużo bardziej radosną atmosferę: powitalny Welcome (też w dwóch wersjach), czy skoczny On My Way (ze świetnym akordeonem w tle i folkowym tempem - aż noga się rwie do wytupywania rytmu, pod koniec rewelacyjnie wkracza perkusja i dyskretna orkiestra).

Film promuje Look Through My Eyes - kolejna bardzo dobra kompozycja Collins`a, napisana z dużym rozmachem, w tempie walca, z udziałem rozbudowanej orkiestry. Podejrzewam, że to będzie nominacja do Oskar`a w tym roku (i może kolejna statuetka): budowa i charakterystyka tego utworu jest podobna do You`ll be In my Heart, jednak lepiej nie porównujmy tych kompozycji, ponieważ ta ostatnia to zupełnie inny kaliber doznań słuchowych - bardzo trudny do osiągnięcia, a ta pierwsza to po prostu bardzo dobra piosenka - przepaść między nimi nie jest wielka, ale jest.

Najlepszym utworem płyty, jest potężna suita Great Spirits, śpiewana nie przez Collins`a (przynajmniej nie w Europejskiej wersji), tylko przez Tinę Turner. Jest to rewelacyjna, lekko etniczna kompozycja, świetnie pomyślana aranżacyjnie i perfekcyjnie skomponowana z wielkim rozmachem (oczywiście przez Collins`a). Na płytach w USA, znaleźć można Collins`owską adaptację tego utworu (w formie bonusowego tracku), która jest równie doskonała jak wersja "babci" Tiny, ale bardziej od niej etniczna (indiański chór na początku i końcu) i instrumentalna (orkiestra o wiele mocniej przedziera się na pierwszy plan). Aż wstyd, że tak doskonały utwór, znalazł się tylko w Amerykańskim wydaniu Brother Bear. Jest jeszcze utwór Transformation (przedstawiający zapewne przemianę Kenai w niedźwiadka), wykonany przez Bułgarski (!) Chór Kobiecy - brzmi to dziwnie, ale przyznać trzeba, że pomysł jest ciekawy (Phil dokonał także interpretacji tego utworu, jednak dla mnie jest ona chybiona).

I tyle, jeśli chodzi o piosenki. Jeśli miałbym wystawić ocenę za same tylko kompozycje Collins`a, z pewnością byłyby to (byłaby to ocena za "album solowy"). Ale Brother Bear to nie same piosenki, mamy tu jeszcze troszeczkę (niecałe 20 minut) oryginalnego score`u Manciny, który niestety mnie zawiódł. Odnoszę wrażenie, że sam Phil Collins napisałby lepsze *instrumentacje (niedawno w wywiadzie, usłyszałem, że Phil bardzo by chciał napisać instrumentalną muzykę do filmu). Faktem jest, że Collins miał dużo większy wkład w instrumentalny *score Brata Niedźwiedzia, niż to miało miejsce przy Tarzanie i to jest jedna z niewielu rzeczy, która ratuje muzykę Mancin`y. Po przez przedstawione nam na płycie fragmenty partytury, przewijają się gdzieniegdzie tematy z piosenek Collins`a (i to są jedne z najmocniejszych stron tej muzyki).

Pozostała część score`u to tematy Mancin`y. Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie traktuję pracy Mark`a Mancin`y jako kompletnej klęski; jego melodie są przyjemne i milutkie, a fragmenty akcji z szeroką sekcją etnicznych bębnów brzmią bardzo dobrze (najlepszy fragment: Three Brothers), jednak, gdy przypomnę sobie przepiękne partytury Menken`a, z podobnej klimatycznie Pocahontas, to dopiero zdaję sobie sprawę jak wysoko została postawiona poprzeczka, której Mancina niestety nie jest w stanie przeskoczyć. Jego tematy są ciekawe, ale niepozostające w pamięci, po przesłuchaniu albumu, nie byłem w stanie przypomnieć sobie żadnego z nich.

Za to całkiem przyjemnie brzmią wokalizy Collins`a w tle (końcówka Three Brothers), i lekkie użycie syntezatorów (w końcu Mancina to dziecko Zimmer`owskiego *Media Ventures) i wokali wspomnianego wcześniej Bułgarskiego Chóru. Jest rzecz, która mnie kompletnie zirytowała - chodzi mi o odgłosy uciekających zwierząt, podczas scen akcji. Nie wiem zupełnie, po co to jest wykorzystywane, ale niech będzie, po raz pierwszy brzmi to zagadkowo. Ale niestety ten sam patent, słyszymy podczas każdej sceny "ucieczki", mało tego, odnoszę wrażenie, że Mancina używa ciągle tych samych sampli! - doprawdy to bardzo głupi pomysł. Na pocieszenie dodam, że sample te nie trwają długo, ale skutecznie psują np.: taki majstersztyk akcji, jakim jest Wildness of Danger and Beauty. Wspomniany przed chwilą track, kończy album, ale niestety mało efektownie. Menken przyzwyczaił nas do wspaniałych, podniosłych finałów, a Brother Bear zakończenie może ma w miarę podniosłe, ale wykorzystujące najgorszy temat płyty - Transformation. Po usłyszeniu tego utworu, miałem ochotę usłyszeć coś jeszcze, cokolwiek, co by lepiej zakończyło tę płytę i usłyszałem: Great Spirits w wersji Collins`a, ale ja jestem w komfortowej sytuacji, posiadania Amerykańskiej wersji tej płyty. Niestety Polscy konsumenci tego utworu nie uświadczą, a szkoda, bo piosenka ta naprawdę świetnie kończy album.

Główną zaletą soundtrack`u z Mojego brata niedźwiedzia są piosenki Collinsa, które stoją naprawdę na wysokim poziomie (tylko Transformation nie przypadło mi do gustu); technicznie są to wspaniałe instrumentacje, napisane z epickim rozmachem, może tylko teksty są niezbyt błyskotliwe. Utwory te stanowią miłą odmianę po raczej przeciętnym albumie Collinsa: Testify (który został trochę niedoceniony przez krytykę i fanów). Oczywiście najnowsze kompozycje Phil`a nie trafiają w samo serce, jak te znane nam z Tarzana, jednak mimo tak znamienitego poprzednika, Brat Niedźwiedź ma się czym pochwalić.

Instrumentalne kompozycje Mark`a Mancin`y są słabsze niż jego poprzednie podejście do filmu rysunkowego (wspomnieć trzeba, że przed Tarzanem, Mancin`a współpracował z Zimmer`em przy Oscarowym The Lion King), jednak całkiem przyjemnie się ich słucha. Lecz jeśli ktoś zamierza kupić tą płytę, tylko ze względu na instrumentalny score, to się zawiedzie - Brother Bear to rzecz raczej wyłącznie dla osób lubiących Collins`a, i to one znajdą w tym albumie źródło wielkiej radości.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Look Through My Eyes* - 4:00
2. Great Spirits** - 3:23
3. Welcome* - 3:38
4. No Way Out* (single version) - 4:17
5. Transformation (The Bulgarian Women`s Choir) - 2:28
6. On My Way* - 3:40
7. Welcome*** - 3:13
8. No Way Out (Theme from Brother Bear)* - 2:37
9. Transformation* - 2:25
10. Three Brothers (6:44)
11. Awakes as a Bear - 6:48
12. Wilderness of Danger and Beauty - 5:30
13. Great Spirits* - 4:46 (Bonus - tylko Amerykańskie wydanie)

Razem: 48:55 ( z Bonusem - 53:42)
* - wykonuje Phil Collins
** - wykonuje Tina Turner
*** - wykonują Phil Collins, Blind Boys of Alabama



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!