Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Czarna dziura/Kaczor Howard (The Black Hole/Howard The Duck)

30 Maj 2003, 21:36 
Kompozytor: John Barry

Orkiestracje Czarna dziura: Al Woodbury
Dyrygent Czarna dziura: John Barry

Rok wydania: 1979/1986/1999
Wydawca: Mask

Muzyka na płycie:
Czarna dziura/Kaczor Howard (The Black Hole/Howard The Duck)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Nakręcona w 1979r Czarna dziura była pierwszym nieanimowanym filmem fabularnym z wytwórni Walta Disneya. Miała to być odpowiedź Disneya na Gwiezdne wojny oraz Star Trek. Zgromadzono świetną obsadę m.in. Maximilian Schell, Anthony Perkins, Ernest Borgnine i Roddy MacDowall. Zamiast jednak skupić się na fabule, twórcy filmu wpompowali gigantyczne pieniądze w imponujące scenografie w efekcie czego obraz ten poniósł klęskę finansową a także uważany jest za jeden z najgorszych filmów sci-fi w dziejach Hollywood.

Muzyką zajął się wracający wówczas do wysokiej formy angielski weteran John Barry. Zanim jednak przejdę do oceny wartości jego dokonania, wspomnę jeszcze, iż ów dzieło zostało pierwszą w historii muzyki ścieżką dźwiękową nagraną w technologii cyfrowej. Sporawy budżet produkcji sprawił, iż Barry mógł sobie pozwolić na skorzystanie z potężnego aparatu wykonawczego, jednakże z potencjału wielkiej orkiestry nie korzysta on tu zbyt często. Anglik miał swoją własną wizję ilustracji nie do końca pokrywającą się z planami producentów, którzy wymogli na kompozytorze stworzenie przebojowego, bombastycznego tematu głównego utrzymanego w stylistyce Gwiezdnych wojen. Jest on trochę na siłę wciśnięty do tej produkcji pojawiając się w uwerturze poprzedzającej w kinach seans filmu, jak również w utworze Laser niespecjalnie dobrze przylegając do ilustrowanej sceny akcji.

Decyzja o wprowadzeniu do ilustracji nowego tematu przewodniego, nie sprawiła, iż melodia mająca wcześniej pełnić tą funkcję została z dzieła Anglika usunięta. Jest ona mocno przez Barry’ego eksploatowana na przestrzeni całego score’u, powiedziałbym nawet, że zbyt mocno. Oba tematy, mimo, iż niewątpliwie zadowalające pokazują, iż John Barry wciąż daleki był od melodycznej i artystycznej kreatywności z lat 60-tych. W pierwszym znać echa tematu stworzonego przez Rona Goodwina do Bitwy o Anglię, w drugim wolniejszym i majestatyczniejszym, wręcz Wagnerowskim można się doszukać elementów zaczerpniętych z Vertigo Bernarda Herrmanna. Z kolei kompozycja The Door Opens to niemalże czysty Barry, odtwarzający po raz kolejny swoją konwencję marszowej muzyki kosmicznej, stworzoną jeszcze w latach 60-tych w bondowskiej ilustracji Żyje się tylko dwa razy.

Nie znaczy to, iż *score stworzony przez Anglika jest dziełem aż do bólu schematycznym i nie wznoszącym się jakościowo ponad poziom czterech gwiazdek. Na najciekawsze fragmenty score’u przyjdzie jednakże odbiorcy trochę poczekać, gdyż dopiero w drugiej połowie objawia nam się Barry mocno zainspirowany obrazem. Świetna, przyprawiająca o lekki dreszczyk smyczkowa elegia z Six Robots a także największa atrakcja tego score’u, spektakularny i wciągający narracyjnie Into The Hole zapowiadają nadejście refleksyjnego i poetyckiego wcielenia angielskiego kompozytora, jakie zdominuje jego dzieła w kolejnych dekadach. Drugi z wymienionych utworów to znakomita muzyczna suita ilustrująca podróż w głąb czarnej dziury, utrzymana momentami w poetyce moonrakerowskiego Flight Into Space. Fragmenty zachwytu nad złożonością wszechświata przeplata z sekwencjami apokaliptycznymi i pesymistycznymi, kończąc się wyjątkowo satysfakcjonująco i triumfalnie.

Siedem lat po powstaniu Czarnej dziury do Johna Barry’ego zgłosił się sam George Lucas oferując napisanie muzyki do swojej komedii sci-fi Kaczor Howard. Barry zgodził się nie przypuszczając, jaką udręką będzie praca na planie tego filmu. Ów obraz to największa katastrofa w karierze Lucasa - film tak zły, że słynny twórca pełniący przy tym projekcie rolę producenta zdecydował się wycofać swoje nazwisko z czołówki. John Barry zaś po napisaniu score’u prosił o wycofanie go z filmu, jednak bezskutecznie. Ostatecznie są powody do zadowolenia z tej decyzji producentów filmu, dzięki temu, bowiem score wydano na płycie, choć zadowolenie nie jest specjalnie duże.

Anglik stworzył tu więcej niż poprawny acz znów niezbyt zainspirowany score. Liczna w pracy weterana z Yorku muzyka akcji jest w aspekcie melodyki bardzo solidna, pod względem złożoności trochę zostawia w tyle Czarną dziurę. Odnajdziemy tu też dynamikę, której brak późniejszym kompozycjom Anglika. Action-score jednakże sprawia podczas odsłuchu dwa problemy. Nazbyt często następują tu wyhamowania i zmiany tempa w następujących po sobie sekwencjach, muzyce Barry`ego brak płynności. Ponadto fani kompozytora doznają parokrotnie uczucia deja vu, bowiem Anglik funduje sobie w niektórych utworach przepierkę materiału z wcześniejszych score`ów. W kontekście obrazu stworzony przez Johna Barry`ego obszerny ilościowo action-score (na albumie znajdziemy tylko skromny odsetek materiału) wypada naprawdę nieźle, acz co niektóre fragmenty jego muzyki mają zasadniczą wadę - są przesadnie sztywne, za mało w nich spontaniczności i nieskrępowanego luzu. Weteran z Yorku trochę zbyt poważnie podszedł do tej szalonej komedii. Nic więc dziwnego, że action-score Anglika został w paru scenach przearanżowany bądź zastąpiony kompozycjami węgierskiego specjalisty od muzyki elektronicznej Sylvestra Levaya, który lepiej potrafił wczuć się w klimat Lucasowskiej produkcji. Najsolidniej, choć także nieoryginalnie wypada Barry w materiale stworzonym dla tytułowego kaczora, dając mu kilka seksownych, jazzowych tematów utrzymanych w stylistyce Żaru ciała i żal jedynie, że podobnej satysfakcji nie daje muzyka romantyczna, będąca czymś w rodzaju podlukrowanej wersji Pożegnania z Afryką.

Oba score’y obarczone są podobnymi wadami, które jednakże nie czynią ich dziełami nieznośnymi i niesłuchalnymi. Powiedziałbym, że patrząc z dzisiejszej perspektywy pewne wady stanowią zarazem zalety obu score’ów. Powielający sprawdzone schematy i nie zapędzający się szeroko w rejony muzyki elektronicznej John Barry stworzył dzieła, które dziś nie pokryły się zbyt mocno kurzem, czego nie można powiedzieć o Levayowskiej muzyce dopisanej do Kaczora Howarda. Muzyka Johna Barry’ego zamieszczona na albumie wydanym przez Mask, to przede wszystkim porcja czystej i niezobowiązującej rozrywki, muzyka technicznie bardzo solidna i okraszona zapadającymi w pamięć melodiami, po którą powinny sięgnąć głównie osoby poszukujące Johna Barry’ego w hollywoodzkim, wielko-orkiestrowym wydaniu.

Ocena Czarnej dziury w filmie: (3,5/5)
Ocena Czarnej dziury na płycie: (4/5)

Ocena Kaczora Howarda w filmie: (3,5/5)
Ocena Kaczora Howarda na płycie: (3/5)

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

Czarna dziura

1. Overture - 2:26
2. Main Title - 1:44
3. The Door Opens - 3:35
4. Zero Gravity - 5:43
5. Six Robots - 1:56
6. Durant Is Dead - 2:29
7. Start The Countdown - 3:45
8. Laser - 2:13
9. Into The Hole - 4:52
10. End Title - 2:31
11. The Black Hole Suite - 9:54

Kaczor Howard

12. Lullaby Of Duckland - 2:24
13. Journey To Earth - 2:41
14. You`re The Duckiest - 2:06
15. Ultralight Flight - 2:59
16. Beddy-Bye For Howard - 2:41
17. Dark Overlord - 5:26

Bonusy
18. Star Crash - 7:19
19. You Only Live Twice - 4:15
20. Moonraker - 6:08

Razem: 77:07



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Czy to Barry czy to Williams? :) Bo nieraz się zastanawiam ;-) Ten GENIALNY album jest kolejnym przykładem geniuszu mojego Maestro.. Przykładem jakim muzycznym kameleonem potrafił być Barry w latach 60-70-80 (piszę w tych latach bo w latach 90 już takim nie był całkowicie). Niesamowita orkiestracja i niesamowite nieztuzinkowe melodie czynią ten soundtrack właśnie jedną z najbardziej rozchwytywanych płyt Brytyjczyka - cena tej płyty nie schodzi poniżej 50 dolarów. Dźwięk jest praktycznie idealny. No i dodatkowo mamy szansę usłyszeć 3 minuty końcówki "Moonrakera" gdy Bond bierze Holy Goodhead "raz jeszcze dookoła świata" ;-) Szkoda że wydanie jest słabe - zwykła czarnobiała wkładka wewnątrz. Jednak muzyka rekompensuje wszystko... Naprawdę wszystko. POLECAM !

Paweł Stroiński:

Moja ocena:
bez oceny

Mam małe pytanie co do muzyki do Kaczora Howarda, a także do Złotego dziecka. Czy to prawda, że Barry chciał WYCOFAĆ swój score z filmów? W przypadku Golden Child słyszałem, że mu się to udało, a zatrudniony Michel Colombier (Michael?, chyba nie pomyliłem się w imieniu), przearanżował kilka motywów Brytyjczyka.

Damian Sołtysik:

Moja ocena:

Jeśli chodzi o Kaczora Howarda to tak, Barry chciał wycofać swój score z filmu ale było już za późno.Do dzisiaj mówi, że nie cierpi tego scoreu i to jego nieulubione dzieło. `Złote Dziecko` to inna sytuacja. Po nakręceniu zdjęć zaszła potrzeba pocięcia filmu i dokonania istotnych zmian w fabule(podobnie jak w `Goodbye Lover` w 1998r). Barryego poproszono o przekomponowanie części materiału muzycznego. Kompozytor odmówił(miał trzy inne filmy w tym samym czasie) i odszedł z projektu.

Paweł Stroiński:

Moja ocena:
bez oceny

Dzięki, coś takiego słyszałem właśnie o Howardzie. Który kompozytor uważa za swój najlepszy? I jeśli pana to interesuje, dowiedziałem się na czym polega choroba, która złożyła Brytyjczyka na 2 lata. Chodzi o pęknięcie przełyku.

Damian Sołtysik:

Moja ocena:

Nie wiem niestety, które dzieło kompozytor uważa za najlepsze. Mówił tylko, że uważa Goldfingera za najlepszy score napisany do Bondów. Tak się składa, że o pęknięciu przełyku, dowiedziałem się dzisiaj od Adama. Nie ma co, Barry miał dużo szczęścia i dobrych lekarzy bo odsetek ludzi, którzy wyszli z tej choroby jest niewielki.


  Do tej recenzji jest jeszcze 6 komentarzy -> Pokaż wszystkie