Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Maskarada (Masquerade)

27 Październik 2003, 16:59 
Kompozytor: John Barry

Orkiestracje: Al Woodbury
Dyrygent: John Barry

Rok wydania: 1988/2002
Wydawca: Prometheus Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Maskarada (Masquerade)

Nakręcona w 1988r przez angielskiego reżysera Boba Swaima Maskarada to nieoficjalny *remake jednego z dzieł Alfreda Hitchcocka. W obsadzie Meg Tilly i Rob Lowe - były bożyszcze amerykańskich nastolatek, dla którego była to jedna z ostatnich głośnych ról. Dwuznaczny tytuł tej produkcji to zarówno nazwa jachtu, na którym zadecydują się losy głównych bohaterów filmu, lecz także określenie sytuacji, w której ludzie ukryci pod maskami porządnych obywateli, w rzeczywistości są osobnikami zepsutymi, gotowymi na wszystko, aby zdobyć fortunę. Maskarada to historia młodej dziedziczki, na której przeogromny majątek poluje trzech facetów knując razem perfidny spisek. Jest wśród nich młody żeglarz - skiper jachtu, który ma za zadanie zdobyć serce dziewczyny.

Dla kompozytora John Barry`ego był to ostatni *score napisany w latach 80-tych. Tuż po zakończeniu zdjęć, na skutek reakcji chemicznej po wypiciu drinka doznał on toksycznego pęknięcia przełyku, które wyłączyło go ze świata muzyki na okres dwóch lat. W czasie gdy powstawał ten score Brytyjczyk był jeszcze na etapie odcinania kuponów od sukcesu Pożegnania z Afryką, miał ponadto wstydliwy problem, który przyczynił się do lekkiej obniżki poziomu jego prac, ale nie miejsce i pora o tym pisać. Maskarada to solidne kino i Barry napisał muzykę na miarę tej produkcji, nie wysilając się zbytnio. Można powiedzieć, iż spora część ilustracji dramatycznej (zwłaszcza mroczny underscore) została napisana na "autopilocie". Słychać tu schematy i kalki z poprzednich ilustracji kryminałów i thrillerów dokonanych przez Brytyjczyka, takich jak Nóż (1985) czy Żar ciała (1982). W odróżnieniu jednak do wspomnianych dwóch tytułów, Barry niezwykle oszczędnie operuje w Maskaradzie syntezatorami.

Otwierający album Main Title zaczyna się smyczkowym lamentem. Potem słuchamy pierwszego głównego tematu - epickiej, zwiewnej melodii jakże charakterystycznie dla Anglika zaaranżowanej na *waltornię i *smyczki na przemian prowadzące temat. W utworze Masquerade/Daddy Would Have Liked You czeka na słuchacza bardzo kojąca nerwy, subtelna wariacja tematyczna na harfę. Smyczkowy lament, o którym wspomniałem przewinie się w pracy Anglika jeszcze parę razy. Towarzyszy on Tomowi - skiperowi jachtu, który musi w filmie wiele razy dokonywać trudnych, bolesnych decyzji. Główna bohaterka filmu Olivia Lawrence otrzymała od angielskiego Maestro przeuroczy, czarujący niewinnością temat, który na albumie zostaje kolejno zaprezentowany w aranżacjach na flet, fortepian i smyczki. To podobnie jak temat tytułowy solidna melodia, ale od takiego specjalisty od muzyki lirycznej jak John Barry należy wymagać więcej.

Lwią część score`u stanowią mroczne kompozycje odzwierciedlające zepsute charaktery i napięte stosunki między głównymi bohaterami filmu. Muzyka to efektywna acz zdecydowanie mało efektowna. W paru kompozycjach czuć wyraźnie wpływy Bernarda Herrmanna, innym razem jest to czysty Barry, kreujący napięcie i poruszenie z pomocą duetu piccolo-ksylofon, fortepianu i mocno wybijających rytm bębnów. Sekcja dęta w Maskaradzie zeszła wyraźnie na drugi plan. Cały blok akcji i suspense`u to muzyka o niemałym ciężarze gatunkowym, obniżająca słuchalność pracy Anglika. Na uwagę zasługuje tu praktycznie tylko jeden utwór - A Virgin Sacriface. Kompozytor ilustrując scenę erotyczną, połączył dźwięki syntetycznego chóru, smyczków, harfy i fletu uzyskując gęstą, niepokojącą atmosferę. Gdy już opadnie napięcie i zasmakujemy lukru zdobiącego liryczne kompozycje Brytyjczyka, przyjdzie nam się zmierzyć z muzyką źródłową, również popełnioną przez Johna Barry`ego (utwory nr. 19-25). Prezentujące jazzową, bluesowa i rockową stylistykę kompozycje zdecydowanie nie należą do wyszukanych i pełnych ikry. W większości sprawiają wrażenie napisanych na kolanie i stanowią pewien balast dla ilustracji dramatycznej.

Maskarada to score prezentujący wyrównany poziom we wszystkich elementach (wyłączając nieszczęsne source music) i lokujący się w środku stawki kryminalnych ilustracji muzycznych Johna Barry`ego wraz z takim pracami jak Mike`s Murder i Jagged Edge. Bardzo daje się w nim odczuć brak jakichkolwiek smaczków, muzycznych wzlotów, zjawiskowych epizodów na miarę I`m Frightened z Żaru ciała czy Ray Meets May At The Funeral ze Specjalisty. Jest to czysto rzemieślniczy twór, który mogę polecić głównie kompletystom Johna Barry`ego.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. Main Title - 3:18
2. Graduation - 1:01
3. Compulsive Promptness - 1:50
4. Masquerade/Daddy Would Have Liked You - 3:10
5. Face Slap - 1:08
6. Virgin Sacrifice - 3:08
7. The Fight/Tony Dies/Call The Police - 4:16
8. Two Glasses/Violence, Not Affection - 5:15
9. Married - 1:17
10. Ann is Dead/I Sleep Like A Baby With You - 1:55
11. "Obsession" Is Ready/Pregnant - 3:01
12. Tim&Brooke Cool It For A While/Birthday Gift - 1:25
13. No Crash - 0:34
14. Your Move Romeo/A New Plan - 2:30
15. Sabotage - 1:40
16. Explosion - 4:46
17. She`s Alive - 0:59
18. End Titles - 3:13
19. Made For Each Other(version 1) - 1:30
20. Pity The Poor - 1:52
21. Made For Each Other(version 2) - 1:07
22. It Was You - 1:34
23. The Last Dance - 2:09
24. Lobster-House Blues - 2:00
25. Lobster-House Rock - 1:09

Razem: 56:02



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

I znów recka dzieła... no właśnie chyba nie... pana John`a Barry`ego . Mi osobiście ta limitowana edycja zupełnie nie przypadła do gustu. Nie wiem czemu ale nie potrafię wczuć się w tą muzykę tak jak choćby w "Gdzieś w Czasie" , "Grę w Serca" czy "Specjalistę" (Score , nie album z piosenkami). Nie wspomnę oczywiście o takich albumach jak "Pożegnanie z Afryką" i "Tańczącym z Wilkami" bo te dwa mogę słuchać zawsze, wszędzie i o każdej porze dnia i nocy :) A "Maskarada"? Przeciętna aż do bólu... Dlaczego? Ta mieszanina stylów muzycznych zupełnie mi sie nie podoba. Trafnie zauważył i napisał to kolega Damian że może ta muzyczna mroczność związana jest z emocjonalnym przesłaniem filmu - cechami bohaterów i sytuacjach w filmie przedstawionych przez reżysera Bob`a Swaim`a. Może spodziewałem się po "Maskaradzie" więcej romantyki? Nie wiem... Mam ten score od czterech miesięcy... Może za parę dni/tygodni/miesięcy przekonam sie do niego? Ocenę daję taką jak Damian - 3 na 5 ale już jest ona podniesiona z "dwóji" za świetne wydanie (o którym wspomniał Recenzent).

Marek:

Moja ocena:
bez oceny

I znowu Barry... Ze zdziwieniem obserwuję, że ten serwis powoli przekształca się w stronę poświęconą temu brytyjskiemu kompozytorowi. Nie żebym nie lubił jego muzyki, ale gdy porówna się ilość recenzji ścieżek Barryego z recenzjami innych twórców można zauważyć olbrzymią przepaść. Ja rozumiem, że serwis prowadzi paru fanatyków Barryego, ale nie przesadzajmy! Zapewne większości z opisywanych przez was ścieżek przeciętny słuchacz nie kupi (bo nawet o filmie nigdy nie słyszał ;), a na ich miejsce można by wstawić recenzje czegoś innego. Zauważam też, iż w związku z tak olbrzymią ilością opisywanych scoreów Brytyjczyka, tworzy się coraz silniejsza i szczelnie zamknięta grupa fanatyków (wiadomo, o kim mowa... ;), można by rzec elita. Pod recenzjami Barryego widzę ciągle te same nazwiska... Panowie, więcej różnorodności! Albo zmieńcie nazwę serwisu na "Polska Nieoficjalna Strona o Mistrzu Barrym", czy coś w tym stylu. Bo na razie tak to wygląda.

Rafalski:

Moja ocena:
bez oceny

Cóż, co prawda można zauważyć ostatnio pewien wysyp recezji Barryego, ale nie przesadzajmy, nie było to pod rząd 10 tekstów. Na pocieszenie, mogę powiedzieć, że w ciągu kilkumastu kolejnych dni, ja (wielki fan i „specjalista” :-P od Williamsa), napiszę recki Soundtracków Shaimana, Menkena czy Powella (no i oczywiście Williamsa).

Adam Krysiński:

Moja ocena:
bez oceny

Drogi Panie Marku! To że w skład redakcji wchodzi trzech facetów kochających Barry`ego (Ja , Damian Sołtysik i Janusz Pietrzykowski) nie świadczy o tym że ten serwis staje się nieoficjalną polską stroną o tym Wielkim Mistrzu. Proszę zauważyć że ja Barry`ego wogólę nie recenzuję bo nie mam przy jego płytach obiektywizmu :) Recenzjami Barry`ego zajmuje się tylko Damian i Janusz. Razem napisali około 34 recenzji (we dwoje). Proszę popatrzyć na przykład na poczynania związane z Jerry`m Goldsmith`em innego z redaktorów tego portalu - Szymona Jagodzińskiego. Ten Pan namachał już tylko samemu aż około 40 recenzji tylko Goldsmith`a (nie liczę tych "goldsmithów" które skrobnęły inne osoby i pozostałych recenzji Szymona związanych z twórczością Alan`a Silvestri`ego). To pan Szymon raczej zasługiwał na pański komentarz ;-) Oczywiście żartuję bo rozumiem Szymona i jego zamiłowanie. Zresztą cyba dobrze że każdy... no prawie każdy w redakcji jest specem od innego kompozytora. I tak Ja, Damian i Janusz lubimy John`a Barry`ego... Rafał lubi John`a Williams`a... Piotrek lubi James`a Newtona-Howard`a... Pan Naczelny lubi (chyba najbardziej :) pana Basil`a Poledouris`a... I wreszcie Samuel lubi chyba Danny Elfman`a. I każdy z redaktorów recenzuje zwykle płyty swych ulubionych kompozytorów czy kompozytora. Przecież oczywiste jest to że jak ktoś na przykład lubi Hansa Zimmera to kupuje przede wszystkim jego płyty a nie płyty Williamsa. To też prowadzi do tego że w domowej kolekcji ma najwięcej płyt tego przykładowego Zimmera i w efekcie je będzie najczęściej recenzował :)) Pan panie Marku lubi Zimmer`a z tego co wiem ;-) Może pan zajmie sie reckami Hans`a? Żaden kompozytor na tym portalu nie jest dyskryminowany - tylko jednych lubią bardziej a drugich mniej :) Pozdrawiam!

Adam Krysiński:

Moja ocena:
bez oceny

A i ja tu jestem na potalu z redaktorów odmieńcem chyba bo nie recenzuje płyt tego kompozytora którego lubię najbardziej :) Jak wszyscy wiemy Adam Krysiński jest na portalu specem od "serialowych muzyczek" a`la "patron medialny" i soundtracków z filmów wojennych ;-) A również Zimmer`a i Elfan`a też zdażyło mi się zrecenzować :P I nawet Poledouris`a i Coppolę :)) Ode mnie to tyle. A w listopadzie 2004 roku będzie "nowy Barry" w filmie "The Incredibles" :P:P:P


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie