Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Okup (Ransom)

10 Lipiec 2003, 10:52 
Kompozytor: James Horner
Billy Corgan

Rok wydania: 1996

Muzyka na płycie:
Okup (Ransom)

Sięgając po album z Okupu z nazwiskiem Jamesa Hornera na okładce, od razu nasunęły mi się myśli o wspaniałych ścieżkach, którymi wielokrotnie mnie zachwycał. Biorąc jednak pod uwagę charakter filmu oraz fakt, że kompozytor miał jedynie dwa tygodnie na stworzenie ścieżki (po tym jak kompozycja Howarda Shora została odrzucona) przeczuwałem, że tym razem nie będzie to wielka symfoniczna epopeja. Pierwszym rozczarowaniem okazał się fakt, iż z czternastu utworów tylko 8 skomponował James Horner. Pozostałe są autorstwa Billego Corgana - lidera zespołu Smashing Pumpkins. Są to agresywne, hałaśliwe kawałki z użyciem ostrych gitar i elektroniki nawiązujące do hardcorowch i industrialnych klimatów. Dlatego też skupię się na muzyce Hornera i nie będę się nimi zajmował.

Zdecydowaną większość ścieżki stanowi muzyka o zabarwieniu niepokojącym i dramatycznym. Klimat budowany jest głównie przy pomocy tajemniczo brzmiącego pianina, sekcji smyczkowej, trąbek, basów oraz syntezatorów. Już w pierwszym utworze dostajemy przedsmak tego, co usłyszymy na płycie. W kolejnym, 12-minutowym Delivering The Ransom pojawiają się również dźwięki syntetyczne, które jednak nie brzmią najlepiej. Jest niestety sporo momentów, w których naprawdę niewiele się dzieje. Pośród ciszy słyszymy tylko pojedyncze dźwięki, co poza filmem jest raczej mało ciekawe. Podobną budowę mają także utwory 4 i 5. Przykładem fragmentów akcji jest The Quarry. Utwór oparty o nisko brzmiące fortepiany, mocne uderzenia kotłów i szybką grę na trąbkach. Mimo całej swej mocy mam wrażenie, że w konfrontacji z action *score choćby Jerrego Goldsmitha wypada dosyć blado.

Niepokojąca i budująca napięcie muzyka ciągnie się przez 5 pierwszych tracków. Pośród niej odnajdujemy jednak naprawdę piękne, smyczkowe fragmenty. Problem w tym, że są one porozrzucane po płycie w raczej krótkich fragmentach. Dłuższe rozwinięcie charakterystycznych dla kompozytora klimatów dostrzegamy dopiero w utworze szóstym. Następny A Dark Reunion to kontynuacja bardziej melodyjnej części płyty. Nie natrafiamy tu jednak na jakiś mocny, wyrazisty motyw przewodni, do czego przecież przyzwyczaił nas Horner.

Początek ostatniego utworu to znowu dość przeciętna muzyka ilustracyjna, czyli poszarpane dźwięki trąbek, pianina i syntetyków. I gdy można już być pewnym, że płytka powędruje na półkę, po nieco ponad 6. minutach utworu Horner pokazuje na co go stać. Przecudowne rozwinięcie motywu, którym raczył nas wcześniej jedynie w szczątkowej formie. Przepiękne *smyczki przeplatane sekcją dętą i cudowna, bogata w emocje melodia! Ach, szkoda że trwa jedynie 3 minuty! Podsumowując trzy ostatnie utwory stwierdzić można, że jest to już całkiem niezła, charakterystyczna dla Hornera robota.

Niestety, naprawdę ładnej muzyki na płycie jest zdecydowanie za mało by przyznać jej dobrą ocenę. Piękne fragmenty trzeba wyławiać z morza bardzo przeciętnej, a momentami słabej muzyki ilustracyjnej. Inna rzecz, że kompozytor miał naprawdę niewiele czasu na przygotowanie partytury. Tak więc soundtrack z Okupu polecam jedynie zagorzałym fanom Hornera, którzy na pewno odnajdą na nim wiele ciekawych momentów. Pozostali mogą sobie ten zakup darować.

Recenzję napisał(a): Piotr Rachwaniec   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

James Horner:

1. The Kidnapper - 4:34
2. Delivering The Ransom - 12:03
3. The Quarry - 4:21
4. A Two Million Dollar Bounty - 4:23
5. Parallel Stories - 2:35
6. A Fatal Mistake - 4:51
7. A Dark Reunion - 3:07
8. The Payoff / End Credits - 12:21

Razem: 48:25

Billy Corgan:

9. Rats - 3:06
10. Worms - 4:17
11. Spiders - 3:34
12. Lizards - 3:11
13. Worms Part 2 - 4:39
14. Squirrels With Tails - 5:20

Razem: 24:11



Komentarze czytelników:

Łukasz Lizoń:

Moja ocena:

Piosenki sa okropne, ochydne i niegodne by zaistnialy obok calkiem niezlej muzyki Hornera. Nie wiem kto wpuscil tego pana i jego "wypociny". Koncowka ostatniego utworu to majstersztyk w wykonaniu Jamesa.

Piotr:

Moja ocena:

Hehe.. to nawet trudno nazwać piosenkami. Brzmią jakby ktoś ciął piłą łańcuchową. Z drugiej strony znam takich, którzy słuchają takiej "muzyki". Co do Hornera, to chciałbym jeszcze dodać że końcówkę płyty przesłuchiwałem po kilkanaście razy z rzędu z takim samym zachwytem. Jeśli więc ktoś zapyta „dlaczego Horner?”, odpowiadam: „w tej muzyce jest jakaś magiczna siła, więc nie próbujecie tego zrozumieć”. :-)

Zuczek:

Moja ocena:

O dziwo kawalki corgana bardziej mnie wciagaja niz ta beznamietna papka jaka serwuje Hornerek