Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Powrót mumii (The Mummy Returns)

12 Maj 2003, 10:49 
Kompozytor: Alan Silvestri

Rok wydania: 2001
Wydawca: Decca Records

Muzyka na płycie:
Powrót mumii (The Mummy Returns)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plPo tym jak Jerry Goldsmith autor muzyki do The Mummy (1999) nie podjął się realizacji *sequela wybór producentów padł na kompozytora, który już dwukrotnie zastępował Goldsmitha przy innych okazjach - Judge Dredd (1995) i Reindeer Games (2000) – Alana Silvestri. Chociaż ostatnio znany on był głównie z komedii oraz z filmów Roberta Zemeckisa (trylogia Back to the Future, Who Framed Roger Rabbit?, Forrest Gump, Contact, czy What Lies Beneath), w jego filmografii są także prawdziwe hity kina akcji, w którym to gatunku Silvestri jest niezastąpionym mistrzem – Predator, Judge Dredd, Eraser, The Long Kiss Goodnight czy Volcano. Teraz z pewnością do tej listy dojdzie także The Mummy Returns.

Naprawdę szkoda, że Jerry Goldsmith odmówił udziału w sequelu, ale nie ma co rozpaczać na rozlanym mlekiem. Alan Silvestri pokazał, że można godnie zastąpić nawet takiego mistrza jak on, oferując nam jedną z największych i najbardziej obiecujących partytur w swojej filmografii.

Decca Records zagwarantowała nam prawdziwą, ponad 70-minutową ucztę muzyki akcji non-stop – coś jak Predator i Judge Dredd razem wzięci. Mamy tu podobny styl jak w oryginalnym The Mummy: mocna orkiestra symfoniczna rozpisana na dużą ilość instrumentów, partie chóralne oraz na okrasę elementy etniczne. Co prawda ich harmonia różni się nieco od tej jaką osiągnął maestro Goldsmith, ale tylko nieco i to dla bardziej wprawnego ucha.

Tonacja w The Mummy Returns jest odmienna niż w The Mummy. Jerry Goldsmith był "wesoły i jasny", zaś Alan Silvestri to połączenie "mroku i przemocy". Ich punktem wspólnym jest identyczny motyw heroiczny towarzyszący głównym bohaterom. Ciekawym, przy sequelach, jest fakt, że Alan Silvestri nie użył żadnego z tematów przewodnich swojego poprzednika. I bardzo dobrze, bo ten napisany przez Silvestri brzmi nawet trochę lepiej – przypomina on motyw z Back to the Future. To z pewnością jeden z najlepszych heroicznych tematów przewodnich w historii kina, a przynajmniej mamy nadzieję, że takim się stanie.

The Mummy Returns to esencja muzyki akcji, nieprzerwanej akcji. Czasami przypomina to fragmenty ze Stargate Davida Arnolda i Cutthroad Island Johna Debney. Akcja i przygoda wirują w partyturze niemal bez przerwy. Można tu odnaleźć partie chóralne z The Abyss (a także z oryginału The Mummy Goldsmitha), elementy thrillera w stylu What Lies Beneath oraz najlepsze kawałki z Predatora; werble, partie smyczkowe i dęte oraz cały ten marszowy ton.

Mamy tu generalnie trzy tematy przewodnie. Temat arabski nawiązujący do filmów przygodowych z lat 80-tych (coś w rodzaju Stargate Davida Arnolda), piękny temat egipski, stanowiący połączenie motywów romantycznych z elementami "mocniejszymi" oraz wspomniany już temat heroiczny, najlepszy z całej trójki. Jest tu także kilka mniejszych tematów, które sprawiają, że ta partytura jest ich prawdziwą składanką.

Przy słuchaniu tej muzyki jesteśmy przez cały czas bombardowani mocnymi motywami kina akcji i tylko od czasu do czasu są nam serwowane elementy spokojniejsze, na nabranie oddechu. I tak ma właśnie być w filmie akcji. Jeśli chcemy czegoś innego, idźmy do kina na typową komedię lub dramat. Chociaż Alan Silvestri jest obecnie bardziej kojarzony z komediami (a szkoda) to kiedy podjął się realizacji The Mummy Returns jedno było pewne. Ta muzyka musi być podobna do The Mummy Jerry`ego Goldsmitha; coś w rodzaju Indiana Jones Johna Williamsa, czy sekwencji bitewnych z Gladiator Hansa Zimmera. Inne gatunki mogą się tu pojawiać – komedia, dramat lub thriller – ale w określonej proporcji, przy oczywistej dominacji elementów akcji.

Na zakończenie; muzyka do The Mummy Returns jest po prostu wspaniała. Już dawno nie słyszeliśmy Alana Silvestri w tak doskonałej kondycji i miejmy nadzieję, że powrót kompozytora do kina akcji nie jest chwilowy. Stephen Sommers dokonał jak najbardziej odpowiedniego wyboru kompozytora do sequelu – do oryginału też.

Jedyny nieprzyjemny zgrzyt na soundtracku do piosenka końcowa. Zupełnie niepotrzebny rockowy kawałek w wykonaniu Live. Ten utwór jest tu całkowicie zbędnym uzupełnieniem tak doskonałej partytury jaką stworzył dla filmu Alan Silvestri. Nie pasuje ona nie tylko do tego konkretnego filmu, ale do tego gatunku jako całości. Nie wiem po co ją tu umieszczono? Chyba chodziło o wymogi rynku muzycznego – musi być piosenka! Na pocieszenie powiem jednak, że słuchając soundtracku na CD możemy po prostu wyciąć tę nie chcianą piosenkę i wysłuchać ostatniej suity kompozytora prezentującej nam wszystkie obecne w filmie tematy przewodnie w jednej pigułce, stanowiącej wzorcowe zakończenie The Mummy Returns (szkoda tylko, że zabrakło tutaj jakże proszącego się o to dynamicznego finału – na filmie jest).

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. The Legend of the Scorpion King - 4:55
2. Scorpion Shoes - 4:24
3. Imhotep Unearthed - 4:22
4. Just an Oasis - 1:25
5. Bracelet Awakens - 1:28
6. Evy Kidnapped - 5:55
7. Rick`s Tattoo - 1:59
8. Imhotep Reborn - 2:42
9. My First Bus Ride - 7:45
10. The Mushy Part - 2:42
11. A Gift and a Curse - 5:32
12. Medjai Commanders - 2:03
13. Evy Remembers - 4:03
14. Sandcastles - 3:22
15. We`re in Trouble - 2:18
16. Pygmy Attack - 3:31
17. Come Back Evy - 3:29
18. The Mummy Returns - 7:44
19. Forever May Not Be Long Enough - `Live` - 3:47

Total time: 73:34

Dyrygent: Alan Silvestri
Orkiestracje: Mark McKenzie, David Slonaker,
Williams Ross



Komentarze czytelników:

Piotr:

Moja ocena:

Zgadzam się z powyższą recenzją, ale pół punktu więcej dałbym raczej Goldsmithowi. Rzeczywiście, partytura Alana Silvestri jest bardziej zaawansowana pod względem instrumentalnym, aranżacyjnym, jest też bardziej dynamiczna. Jednak ja częściej sięgam po płytkę z Mumii I. Dzieło Jerrego jest moim zdaniem ładniejsze, zawiera więcej ślicznych momentów, pięknych melodii... Ścieżka Alana jest genialną, raczej pod kątem ilustracyjnym; ma niesamowitą wprost moc, ale Jerry Goldsmith zachwycił mnie bardziej. Wystarczy posłuchać choćby „Camel race”; niesamowite tempo, pięknie przeplatające się smyczki i trąby, w końcu przeradzają się w cudowny, wolny temat miłosny. Albo „The Caravan” – rzadkiej urody chórki wyśpiewują wspaniałą mistyczną melodię. Takich smaczków na płycie Jerrego jest jeszcze całe mnóstwo. Na zakończenie powiem, że obydwóch kompozytorów bardzo lubię i powyższy tekst wcale nie umniejsza faktu że Alan Silvestri po raz kolejny pokazał wielką klasę.

jerry:

Moja ocena:

Ja też uważam, że Jerry Goldsmith jest troszkę lepszy od Alana Silvestri. Więc by było sprawiedliwie, dałbym "The Mummy" pięć gwiazdek, a "The Mummy Returns" cztery i pół.

Tomek:

Moja ocena:

Skoro piszą wyżej zwolennicy Goldsmitha, ja będę bronił Alana. Jak "wielki" jest Jerry, Alan Silvestri po prostu zmiażdżył tym scorem pierwszą Mumię Goldsmitha. Fakt, The Mummy posiada wszelkie "znaki firmowe" i zalety muzyki Goldsmitha, jednak jest muzyką bez (chyba) inspiracji i ducha. Alan Silvestri napisał niesamowitą muzykę - 4 wspaniałe tematy - przewodni heroiczny, temat podróży, pomniejszy temat (ale jakże wspaniały) z Come Back Evy i wkońcu temat miłosny. A jest jeszcze temat Imhotepa wzorowany na temacie z Predatora i temat (troszkę mroczny) Imhotepa i jego ukochanej. Muzyka akcji nie ma sobie równych - Pigmy Attack i fenomenalny 8 minutowy First Bus Ride. Tu czuć powiew przygody, no i jeszcze chór plus arabskie wokale. Alan tym razem przeskoczył Jerryego :)). Mój ulubiony utwór: "Sandcastles". Mumia powraca to Cutthoart Island na lądzie. Szkoda że Silvestri nie będzie robił Piratów...

Sagramor:

Moja ocena:

Niestety leitmotivy z The Mummy Returns trącą tanią melodyką właściwą kinu awanturniczo-przygodowemu, w czym do niedawna celował jeszcze John Williams. Jeśli już jednak trzymać się konwencji muzycznej dla takiego kina właściwej to Goldsmith nadal pozostaje niedościgniony.

Rafalski:

Moja ocena:

Czytając przeróżne recenzje na zachodnich serwisach, dziwiłem się wystawianymi wysokimi (4, 5) ocenami. Szczerze wątpiłem, że Silvestri mógł skomponować partyturę lepszą od znakomitego działa Goldsmitha. Takie nastawianie było pewnie spowodowane filmowym sequelem Mumii, który mnie zawiódł. Podczas gdy oryginał (film) był spontaniczny i zabawny, to cześć druga wydala mi się ociężała i robiona „na siłę”. Jednak w końcu kupiłem tą płytę, i bardzo się zdziwiłem. Jest to dla mnie jedna z najlepszych kompozycji Alana na przełomie ostatnich 10 lat. Bogata tematyczność (watro zwrócić uwagę na delikatne nawiązywanie do tematu głównego Jerryego Goldsmitha), i skomplikowane, napisane z rozmachem aranżacje – to jest to co misie lubią najbardziej :-). Naprawdę polecam, nie ma się nad czym zastanawiać, tym bardziej że na Allegro można teraz dostać zafoliowane oryginały tej płyty za 25zł!


  Do tej recenzji jest jeszcze 7 komentarzy -> Pokaż wszystkie