Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Podwodna pułapka (47 Meters Down)

07 Listopad 2017, 19:40 
Kompozytor: Tomandandy

Rok wydania: 2017
Wydawca: Lakeshore Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Podwodna pułapka (47 Meters Down)

Thomas Hajdu i Andy Milburn, bardziej znani jako duet tomandandy, to kompozytorzy angażowani głównie do filmów zaliczających się do dosyć wąskiego gatunku. Prezentowana przez nowojorczyków stylistyka oparta w głównej mierze na ambientowych, syntezatorowych brzmieniach zdaje się determinować praktycznie każdy ich kolejny angaż. W zdecydowanej większości przypadków dostają oni w swoje ręce udźwiękowienie horrorów lub mrocznych thrillerów (m.in. Sinister 2, The Monster, H8RZ, czy zaskakujący muzycznie Wish Upon). Nie należy się temu trendowi jednak specjalnie dziwić, gdyż oprócz charakterystycznych dźwięków oferują również każdorazowo prace na całkiem niezłym poziomie.

47 Meters Down nie jest wyjątkiem. Nakręcony przez Johannesa Robertsa obraz to idealny przykład kina znajdującego swoich fanów wśród osób lubiących mocne wrażenia. Dwie kobiety uwięzione na dnie głębokiego akwenu, zamknięte w klatce dla nurków, z coraz mniejszą ilością powietrza w butlach oraz krążącym dookoła krwiożerczymi żarłaczem białym. Ta historia, mimo że osadzona w przepięknych realiach meksykańskich plaż, potrafi poszargać nerwy. Dzieje się tak z uwagi na dosyć ciekawą narrację (duży nacisk na emocje), ale również z uwagi na *score autorstwa tomandandy.

Nawet po tak krótkim zarysie fabularnym można spróbować nakreślić charakterystyczny klimat oprawy muzycznej. Powinno być mrocznie, raczej bez mocno zarysowanych motywów przewodnich, z dużą ilością suspensu oraz urywanych i drażniących słuch brzmień. Okazuje się, że kompozycje towarzyszące ekranowej akcji dokładnie taką paletę doznań oferują. Całość podana jest w stylistyce sygnowanej logiem tomandandy, dorzucającej do kompletu solidną porcję elektroniki.

Zanim jednak muzyczne szaleństwo na dobre się rozkręca, panowie fundują słuchaczom wprowadzenie w postaci utworów Opening i Blue. Pierwszy zdaje się kreować właściwy filmowi nastrój grozy, a zastosowana paleta syntezatorowych dźwięków dosyć trafnie definiuje główne miejsce akcji – mroczne głębiny. Ciekawym i pozytywnym zaskoczeniem jest natomiast druga kompozycja, o wiele bardziej optymistyczna w przekazie. Zamykając oczy można przenieść się na słoneczne plaże, poczuć kojące promienie słońca i orzeźwiającą morską bryzę. Muzyczna jak i filmowa sielanka nie trwa jednak długo i już po chwili rozpoczyna się rozpaczliwa walka o przeżycie.

Score nowojorskiego duetu dzielnie podtrzymuje ton nadawany przez bieg wydarzeń. W zasadzie z małymi przerwami w postaci spokojnych (o ile można je tak nazwać) kompozycji, takich jak wspomniane dwie otwierające album oraz kilku dalszych np. Pole, Alone Together, Abbys czy Going Up, mamy do czynienia ze stałym, pulsującym i nieustannie drażniącym zmysł słuchu zestawem elektronicznie modyfikowanych brzmień. Wspomniana jednostajność nie wpływa jednak zbyt negatywnie na wrażenia z odbierania 47 Meters Down jako połączenia obrazu i dźwięku. Pewnego rodzaju nerwowość kreowanych przez tomandandy fraz, potęgowana intensywnymi przesterami i brudnymi, charkoczącymi sekwencjami, doskonale sprawdza się jako pełnoprawne tło. Kiedy trzeba - konkretnie wstrząśnie serwując chaos i niespodziewane uderzenia (Attack, Try up Again, Working), a w innym momencie - podskórnie postraszy (Contact, Back).

I o ile trudno kłócić się ze stwierdzeniem, że ten film być może takiego kolorytu muzycznego potrzebował, to zdecydowanie moim zdaniem zabrakło w koncepcji tomandandy pomysłów słyszalnych chociażby w kompozycjach Alive, Find Her czy Ascent (notabene najlepszych na płycie). W całej tej gonitwie i horrorowym zapętleniu muzycy potrafili jednak znaleźć sposób na przemycenie wpadającej w ucho frazy - prostej, opartej na pulsującym rytmie i powtarzalnej sekwencji harmonicznej, ale nie pozbawionej bynajmniej ładunku emocjonalnego. Wspomniane utwory przywołują swoim klimatem na myśl znane np. ze Stranger Things motywy, jednak w żadnym stopniu nie umniejsza to ich wartości. Szkoda tylko, że tego typu muzycznej zabawy jest w 47 Meters Down zdecydowanie za mało.

Tomandandy, komponując score do najnowszego filmu Johanesa Robertsa, umocnili swoją pozycję w nurcie mrocznego kina. Stworzone przez nich muzyczne pomysły nie wnoszą wprawdzie niczego nowego do kanonu horrorowo-thrillerowych brzmień, jednak nie można uznać ich dzieła za mało wartościowy produkt, gdyż spełnia swoją funkcję co najmniej prawidłowo, a serwowane przez nich koncepcje z pewnością znajdą uznanie wśród ich dotychczasowych fanów. Dla pozostałych słuchaczy będzie to zapewne kolejna pozycja nie do końca nadająca się (z małymi wyjątkami) do indywidualnego odsłuchu, być może zbyt rozbudowana jeżeli chodzi o ilość kompozycji, ale niewątpliwie bardzo dobrze współgrająca z obrazem.

Recenzję napisał(a): Piotr Sikorski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Opening 1:21
2. Blue 1:33
3. First Shark 0:53
4. Cage Drop 1:26
5. Bottom 2:06
6. Outside 2:02
7. Try Up 2:43
8. Pole 1:43
9. Losing It 0:51
10. Alone Together 2:08
11. Engine 1:11
12. Attack 1:25
13. Plea 0:54
14. Contact 2:30
15. Try Up Again 1:10
16. Up Stuck 0:56
17. Abyss 1:44
18. Flashlight 3:09
19. Back 2:01
20. Going Up 1:45
21. Ranch Dressing 1:06
22. Subway 0:56
23. Air 4:09
24. Alone Again 2:47
25. New Air 1:58
26. Working 1:06
27. Alive 3:40
28. Find Her 1:34
29. Surrounded 4:19
30. Closer 2:18
31. On Board 2:16
32. Ascent 2:59



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!