Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Lekarstwo na życie (A Cure For Wellness)

20 Marzec 2017, 22:08 
Kompozytor: Benjamin Wallfisch

Rok wydania: 2017
Wydawca: Milan Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Lekarstwo na życie (A Cure For Wellness)

Gdzie leży granica między światem rzeczywistym a fantazją? Jak cienka jest linia między doświadczaniem tu i teraz, a kreacją umysłu niejednokrotnie ocierającą się o szaleństwo? Czy jest coś, co potrafi usprawiedliwić postępowanie człowieka zaślepionego własnymi wizjami, który pod płaszczykiem czynienia dobra skrywa mroczne intencje? Takie rozważania zdaje się proponować widzom Gore Verbinski w swoim nowym filmie A Cure For Wellness. Obraz ten będący połączeniem horroru i thrillera jest całkiem interesującym widowiskiem, z rewelacyjnymi zdjęciami, kilkoma ciekawymi kreacjami aktorskimi oraz niebanalną historią.

Jako widzowie towarzyszymy Lockhartowi, młodemu i ambitnemu brokerowi finansowemu w jego podroży do tajemniczej kliniki położonej w malowniczych Alpach Szwajcarskich. Otrzymuje on od swoich szefów zadanie sprowadzenia z tegoż miejsca jednego z członków zarządu. Lockhart bardzo niechętnie, ale podejmuje się zadania. Kiedy jednak pojawia się w recepcji rzeczonej kliniki, sprawy zaczynają przybierać zupełnie niespotykany obrót. Młody broker wpada w sam środek wydarzeń, w trakcie których zarówno on, jak i widzowie, niejednokrotnie będą mieli trudność z odróżnieniem rzeczywistości od fikcji.

Jednym z bardziej interesujących elementów najnowszego dzieła Verbinskiego jest również oprawa muzyczna. Mamy początek 2017 roku, a na rozkładzie muzyki filmowej już kilka ciekawych propozycji. Jedną z nich niewątpliwie jest soundtrack do A Cure For Wellness, skomponowany przez bardzo utalentowanego, młodego brytyjskiego kompozytora Benjamina Wallfischa.

Obraz Verbinskiego miałem okazję obejrzeć kilka tygodni temu, a jednak nadal wraca do mnie hipnotyczna, kołysankowa melodia towarzysząca pierwszej scenie filmu. Hanna And Volmer (o tej kompozycji mowa) to również pozycja otwierająca album. Przyznam, że dawno nie doświadczyłem tak umiejętnego sposobu wprowadzenia głównych motywów przewodnich. Tytuł utworu zawiera imiona znaczących dla fabuły postaci, a jego muzyczna konstrukcja idealnie odzwierciedla tajemniczą, łączącą ich relację.

Hanna, młoda nastolatka, którą Lockhart poznaje w klinice, otrzymuje od Wallfischa piękny, kołysankowy temat wokalny. Świetnie prowadzona fraza, niezwykle emocjonalna, momentalnie wpadająca w ucho, w pewnej chwili zyskuje na sile oraz nabiera barw niepokoju i podskórnych dreszczy. Tak właśnie przedstawiony zostaje temat przewodni Volmera, niezwykle inteligentnego i dystyngowanego mężczyzny prowadzącego klinikę. Rozpoczyna się od charakterystycznych dla Brytyjczyka brzmień fortepianowych, które powoli wzbogacone są o sekcję smyczkową, aby na zakończenie zaskoczyć kolorem *basowego fletu i solowej wiolonczeli. Połączenie tych dwóch tematów kapitalnie oddaje skomplikowane tło więzi między tymi dwiema postaciami. Co ciekawe Lockhart - będący bohaterem spajającym całą historię - nie zostaje ubrany w nuty soundtracku. Wszystko dlatego, że to właśnie Hanna i Volmer wiodą prym w historii.

Dzieje się tak nie tylko na poziomie scenariusza, ale również w zdecydowanej większości utworów znajdujących się na soundtracku, które w większym lub mniejszym stopniu odwołują się do nakreślonych przez Wallfischa melodii głównych. Wśród nich bardzo pozytywnie zaskakują spokojne, niezwykle melodyjne kompozycje takie jak Magnificent Isn’t It, Volmer Institut, Waiting, Volmer’s Lab czy przyjemnie elektroniczny Our Thought Exactly. Wybija się w nich wrażliwość twórcza Wallfischa, który wykorzystując różne środki instrumentalne potrafi wykreować aurę bajkowości z delikatną nutą mroku.

Album zawiera też kilka utworów, w których kompozytor postarał się o całkiem intensywną porcję potężnych brzmień. Jednym z nich jest rewelacyjny Actually I’m Feelling Much Better. Początek spokojny, z delikatnie prowadzonym motywem Volmera, zupełnie nie przygotowuje do istnej feerii emocji, która uderza nas po krótkiej chwili. Gwałtowny rytm walca w ujęciu *synkopowym, podbudowujący agresywne, potężne barwy pełnego orkiestrowego instrumentarium, przez moment jeszcze trzyma się mrocznej duszy dyrektora kliniki. Wszystko po to, aby na koniec w rewelacyjny sposób wpleść melodię Hanny, spotęgowaną przez ostre, szarpiące uszy instrumenty dęte i kąśliwe, rwane wiolonczele. Takich perełek na soundtracku Wallfischa jest zresztą więcej. Wystarczy wspomnieć o The Rite czy Feuerwaltz, których słucha się z wielką przyjemnością, nierzadko odtwarzając te same utwory kilkakrotnie pod rząd. Ta pędząca i intensywna część, zawierająca momentami wyraziste odniesienia do walca, jest niewątpliwym atutem soundtracku.

Cure for Wellness wymagał również od Benjamina Wallfischa wykazania się umiejętnością kreowania atmosfery bliskiej horrorom. Zastosowane przez niego środki wyrazu niestety nie proponują niczego odkrywczego, jeżeli chodzi o ten konkretny koloryt. Clearly His Lost His Mind, Terrible Darknes czy Lipstik przepełnione są więc *dysonansową grą instrumentów smyczkowych, wysokimi tonami fortepianu przeplatanymi niskimi, tubalnymi rejestrami kontrabasów czy charakterystycznymi wokalnymi i skrzypcowymi *glissandami. W filmie sprawdzają się one bardzo dobrze, jednak odsłuchiwane w oderwaniu od obrazu nie wszystkim mogą przypaść do gustu.

Wypromowany przez Hansa Zimmera artysta obecny jest w świecie muzyki filmowej już ponad 10 lat, a swój warsztat kompozytorki szlifował pod skrzydłami m.in. Dario Marianellego jako jego dyrygent i główny orkiestrator. A Cure For Wellness jest przykładem na to, że lata spędzone pod okiem tuzów świata muzyki filmowej dały Wallfischowi solidne podstawy, które owocują w sposób niezwykle pozytywny. Recenzowana ścieżka dźwiękowa świetnie sprawdza się jako wzmocnienie wrażeń wizualnych w trakcie seansu, a jej zdecydowana część może z powodzeniem funkcjonować jako przyjemne dla ucha dzieło indywidualne. Warto śledzić poczynania Benjamina Wallfischa, gdyż tym dziełem pokazał drzemiący w nim wielki potencjał kompozytorski.

Recenzję napisał(a): Piotr Sikorski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Hannah and Volmer (4:34)
2. Nobody Ever Leaves (1:49)
3. Bicycle (1:59)
4. The Rite (3:42)
5. Feuerwalzer (3:44)
6. Magnificent, Isn’t It (2:11)
7. Actually I’m Feeling Much Better (1:59)
8. Clearly He’s Lost His Mind (2:49)
9. Our Thoughts Exactly (1:04)
10. Volmer Institut (3:02)
11. Terrible Darkness (3:18)
12. Lipstick (4:21)
13. Waiting (0:56)
14. Zutritt Verboten (3:38)
15. There’s Nothing Wrong With You People (1:25)
16. Lockhart’s Letter (2:12)
17. Volmer’s Lab (3:32)
18. I Wanna Be Sedated (3:38)



Komentarze czytelników:

M Arek:

Moja ocena:
bez oceny

Filmu jeszcze nie widziałem, ale zastanawiałem się, czy sięgnąć po ten soundtrack - teraz wiem, że warto. Dziękuję za recenzję!

Piotr Sikorski:

Moja ocena:
bez oceny

Polecamy się na przyszłość :)