Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

La La Land (La La Land)

05 Luty 2017, 22:41 
Kompozytor: Justin Hurwitz

Rok wydania: 2016
Wydawca: Interscope Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
La La Land (La La Land)

Ta muzyka otrzymała nagrodę Oscara
Niecały miesiąc przed rozdaniem Oscarów świat został podzielony za sprawą filmu La La Land. Zafascynowani każdym szczegółem widzowie prześcigają się w znajdowaniu najdrobniejszych przebłysków geniuszu reżysera. Druga połowa jest zawiedziona, sfrustrowana i zanudzona treścią filmu. Skąd tyle kontrowersji? Wydaje się, że „coś” w tym filmie musi być, skoro budzi aż tyle głosów "za" i "przeciw". Choć rzeczywiście fabuła jest nieco nużąca, to dla mnie tym „czymś” jest właśnie muzyka i genialny montaż.

Historia Mii (początkującej aktorki) i Sebastiana (pianisty jazzowego) to bajka o miłości, marzeniach, ale też trudzie i smutku. Za paletą migoczących neonów i barw kryje się wiele trudnych decyzji, które mają wpływ na dalsze życie bohaterów. Wydaje mi się, że film jest nieco sprofilowany. Nie zrozumie poświęconych godzin na rozwijanie swojego talentu nikt, kto tego nie doświadczył.

Osamotnienie, niezrozumienie to tylko nieliczne trudności na drodze do sukcesu. Ponadto chyba każdego z nas dotyka czasem myśl: „kiedyś było lepiej, była lepsza muzyka, lepsze życie...”. Wybór muzyki jazzowej do opisania historii artystów tęskniących za tym, co dawne, wydaje się więc strzałem w dziesiątkę. Jazz jest wielokolorowy i ponadczasowy. Ale jazz też dzieli!

Zwolennicy standardów jazzowych na pewno będą zawiedzeni ścieżką, którą skomponował Justin Hurwitz i obejrzą kolejny raz Whiplash (2014), który jest pełen instrumentalnych improwizacji, krwi, potu i łez muzyków. Zaś wielbiciele połączenia tanecznych rytmów jazzowych i nostalgii cool jazzu będą zachwyceni. Muzyka wpisuje się w kolorowy świat marzeń, choć nie braknie też ambitnych inspiracji Theloniousem Monkiem (np. improwizacja Sebastiana na fortepianie w knajpie) czy big-bandowych brzmień – utwór Herman’s Habit czy Summer Montage. Muzyka jest mieszanką be bopu, free jazzu, swingu oraz popu (tournée Sebastiana z nowym zespołem). Ponadto reżyser w zabawny sposób łączy muzykę ze światem przedstawionym, będącym połączeniem teraźniejszości i wspomnieniem złotych lat 50., np. scenę romantycznego duetu bohaterów kończy dźwięk smartfona.

Choć momentów muzycznych w filmie jest mniej niż bym się tego spodziewała po musicalu, to ścieżkę dźwiękową można pokochać za świetne piosenki – zbudowane z krótkich motywów, zinstrumentowane z pomysłem, rozmachem i wyczuciem. The Another Day Of Sun – to mieszanka pomysłów – kolorowa bomba brzmień. Oparta jest na czterech akordach. Dla wtajemniczonych – As-dur, B-dur, Es-dur i g-moll. Ot, cały utwór! *Synkopowany motyw początkowy, grany na fortepianie, jest dalej rozwijany i przekształcany, by stworzyć ogromną paletę barw głosów i instrumentów. Do utworu został zaangażowany 40-osobowy chór i prawie 100-osobowa orkiestra. Ostre kontrasty brzmień i obsady oraz genialne wyczucie barwowe kompozytora to klucz do odczytania utworu (np. *pizzicato instrumentów smyczkowych w momencie solowego śpiewu). Ujęły mnie nawet samochodowe klaksony na zakończenie utworu. Uwielbiam muzyczne dźwięki świata przedstawionego! Podobny w swoim wyrazie jest utwór Someone Of The Crowd, w którym powraca motyw z Another Day Of Sun.

Mia & Sebastian’s Theme to utwór obrazujący tę drugą, gorzką stronę medalu, ukrytą pod tanecznym rytmem walca. Scena na gwiaździstym niebie – dla mnie odrobinę tandetna, ale i wzruszająca. A Lovely Night to po prostu kawałek dobrego jazzu. Zdecydowanie z tanecznym obrazem zyskuje na wartości. City Of Stars – to druga, wyprowadzona z małego motywu – genialna piosenka. Rozpoczyna ją siedmiodźwiękowy motyw, zbudowany praktycznie na jednym akordzie. Po raz pierwszy Sebastian śpiewa ją, gdy przechadza się samotnie po molo. W utworze na zmianę grany jest akord molowy i durowy, co według Hurwitza miało wprowadzić wrażenie melancholii, ale jednocześnie nadziei. Do mnie to przemawia.

Wykonanie partii solowych Emmy Stone od początku jakoś mi nie odpowiadało. Jej głos jest nieoszlifowany, piaskowy, nieśmiały, z przydechem. Dopiero wykonanie piosenki Audition na przesłuchaniu pokazuje pełen zakres głosu aktorki. Zdecydowanie lepiej wypada w dynamice forte. Utwór niezwykle melancholijny, ale i dramatyczny w swoim wyrazie, jest dla mnie jedyną iście musicalową piosenką. Ma swoją historię, rozwinięcie (również to muzyczne) i ciekawe zakończenie, a wręcz urwanie. Kontekst przesłuchania może nawet kierować myśli w stronę gatunku piosenki aktorskiej. Wtedy niedoskonałości Emmy Stone mogą być wybaczone. Chętnie jednak usłyszałabym tę piosenkę w innym wykonaniu.

Cała ścieżka zbudowana jest na trzech pomysłach – akordowym z Another Day of Sun, temacie w rytmie walca z Mia & Sebastian’s Theme oraz genialnego pomysłu kontrastującego tonacje moll i dur z City Of Stars. Trzeba przyznać, że kompozytor z kilku dźwięków potrafi wyczarować ciekawy muzyczny obraz. Cieszę się, że tradycyjny jazz również znalazł swoje miejsce na ścieżce – Herman’s Habit i Summer Montage/Madeline. Muzyka poza szczegółami, które mogą fascynować muzyków, jest po prostu po ludzku piękna. Czy to źle? Wydaje mi się, że nie. Nie jest to film, w którym będziemy słyszeć uwielbiane mocne orkiestrowe i pompatyczne brzmienia. Ten film jest lekki, więc i muzyka musi być lekka, ale jednocześnie niegłupia i nienudna. Jazz to po prostu wolność i chyba o tę jakość chodziło kompozytorowi.

Pragniemy ciągłych wrażeń, zaskoczeń, zwrotów akcji, zaś film ten, podobnie jak muzyka, stawiają je zupełnie na bok. Nie jest to typowy musical. To mieszanka przeszłości i przyszłości – wołanie o zatrzymanie się. Nie wyobrażam sobie w tym filmie usłyszeć zatem dramatycznych wokali niczym z Nędzników, aczkolwiek więcej scen zbiorowych chętnie bym zobaczyła i usłyszała. Za trzy, genialne muzyczne pomysły pracę Justina Hurtwitza oceniam dobrze.

Recenzję napisał(a): Joanna Jęczmionka   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:


1. Another Day of Sun – La La Land Cast (3:48)
2. Someone in the Crowd – Emma Stone, Callie Hernandez, Sonoya Mizuno & Jessica Rothe (4:19)
3. Mia & Sebastian’s Theme – Justin Hurwitz (1:37)
4. A Lovely Night – Ryan Gosling & Emma Stone (3:56)
5. Herman’s Habit – Justin Hurwitz (1:51)
6. City of Stars (Pier) – Ryan Gosling (1:51)
7. Planetarium – Justin Hurwitz (4:17)
8. Summer Montage / Madeline – Justin Hurwitz (2:04)
9. City of Stars – Ryan Gosling & Emma Stone (2:29)
10. Start a Fire – John Legend (3:12)
11. Engagement Party – Justin Hurwitz (1:27)
12. Audition (The Fools Who Dream) – Emma Stone (3:48)
13. Epilogue – Justin Hurwitz (7:39)
14. The End – Justin Hurwitz (0:46)
15. City of Stars (Humming) – Justin Hurwitz (feat. Emma Stone) (2:43)



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Geniusz. Absolutnie od dobrych paru lat żadna muzyka nie zasługiwała na Oscara, tak jak ta. Za piosenki też!

Anna Józefiak:

Moja ocena:

Najlepsza ścieżka spośród nominowanych do Oscara, ale w porównaniu z innymi ścieżkami z musicali - tu zawiodły mnie wokale... Utwory instrumentalne - klasa!

Marek:

Moja ocena:

Bardzo dobre zarówno w filmie jak i na płycie.

Mefisto:

Moja ocena:

Bardzo fajna recka i w sumie pełna zgoda - nietypowy musical, to i nie do końca typowa oprawa. Czy geniusz? Aż tak bym nie przesadzał, niemniej to zdecydowanie wartościowa, warta poznania pozycja - a właściwie dwie, jeśli brać też pod uwagę odrębną płytę z samą ilustracją.

Raffalsky:

Moja ocena:

Ja podobnie, rozbawiają mnie te wszystkie stwierdzenia o geniuszu Lala... To po prostu bardzo poprawna partytura, z bardzo średnimi piosenkami (no oprócz Audition). Odnoszę wrażenie, że w zalewie średnich i słabych partytur co poniektórym obniżyły się troszeczkę standardy przy ocenie ;)