Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Black Mass

10 Marzec 2016, 21:44 
Kompozytor: Tom Holkenborg

Rok wydania: 2015
Wydawca: Water Tower Music

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Black Mass

Uwielbiam w trakcie słuchania muzyki filmowej czuć przebiegające po całym ciele dreszcze, zaczynające się w okolicach karku, spływające wzdłuż kręgosłupa i rozchodzące aż po czubki palców. Poszukiwanie takich chwil towarzyszy mi za każdym razem, kiedy włączam kolejną ścieżkę dźwiękową. Jest to mój indywidualny kompas, pomagający odnaleźć w niezliczonej ilości niemalże codziennie powstających kompozycji te niezapomniane, poruszające, przyklejające się do wnętrza duszy i rezonujące jeszcze długo po zakończeniu seansu.

Jedną z takich pozycji jest niewątpliwie oprawa muzyczna do zeszłorocznego filmu pt. „Black Mass”, którą stworzył Tom Holkenborg (znany również jako Junkie XL). Ten nietuzinkowy kompozytor, wywodzący się z nurtu muzyki klubowej, w ostatnich latach coraz bardziej zyskuje na popularności. Wystarczy tylko wspomnieć rewelacyjną pracę, jaką wykonał przy najnowszej odsłonie serii „Mad Max”, czy niezwykłą kooperację z Hansem Zimmerem przy „Man of Steel” oraz „The Dark Knight Rises”, aby otrzymać obraz człowieka z wielką pasją i sercem do muzyki.

Przy okazji „Black Mass” Tom Holkenborg pokazał jednak coś jeszcze. Tworząc bardzo klimatyczną i oszczędną w formie muzykę, odkrył przed słuchaczami inną stronę swojej wewnętrznej wrażliwości. Nie usłyszymy tutaj napędzanych szalejącym rytmem potężnych brzmień, nie doświadczymy pulsującego i agresywnego oddziaływania instrumentów perkusyjnych. Kompozycje wykreowane przez Holendra zaskoczą za to niezwykle intensywnym wykorzystaniem „smyczków”, bogatych w emocje i nasyconych przejmującym, mrocznym kolorytem.

Utwór „Openig Title”, rozpoczynający album i zarazem wybrzmiewający w pierwszych kadrach filmu, już od samego początku tworzy gęstą, zasysającą atmosferę. Mamy okazję usłyszeć niezwykłą barwę wiolonczeli, którą Holkenborg zdecydował się uczynić głównym nośnikiem doznań towarzyszących brutalnej historii gangstera, Jamesa „Whitey” Bulgera, jeszcze kilka lat temu najbardziej poszukiwanego człowieka w USA. Wprowadzony w ten sposób motyw zostaje dalej rozbudowany w utworze „Boston Crime Lord”, gdzie zyskuje głębię i skutecznie przyprawia o ciarki na całym ciele.

Bardzo dobrym przykładem sposobu, w jaki Holkenborg potrafi muzycznie towarzyszyć emocjom filmowym, jest fragment obrazu, pokazujący moment w życiu gangstera, kiedy musiał stanąć oko w oko z chorobą swojego kilkuletniego syna. Utwór „My Boy”, który rozpoczyna się od prowadzonej w górnych rejestrach przejmującej frazy syntezatorowej, z minuty na minutę przybierającej na sile, niezwykle skutecznie angażuje wyobraźnię słuchacza do odkrywania przepełnionej smutkiem relacji ojca i syna w obliczu nieuchronności losu. Wydawać by się mogło, że taka wrażliwość brzmieniowa nie do końca może pasować do klimatu gangsterskiego, jednak nic bardziej mylnego. Utwory takie jak patetyczny „Aspirin”, czy szarpiący nerwy i jednocześnie będący formą lamentu „I will Pull The Plug Myself”, chwytają za gardło jak brutalny oprych, a niskie i przeciągłe warstwy brzmień wylewają się z ekranu niczym krew.

Back Mass” to jednak nie tylko nostalgiczne wiolonczele i atmosferyczne tło syntezatorowe. Pewnego rodzaju rytmiczna zadziorność w „Bulger Burial Ground” i „No Drugs, No Murder”, czy psychodeliczne nuty w „Martoranonadają soundtrackowi potrzebnej dynamiki i akcyjnego szlifu. Ciekawym zabiegiem jest też wykorzystanie do tego celu prostych tematów prowadzonych przez pianino. Piękne i jednocześnie niepokojące tony w „You Got Two Minutes”, powtarzająca się *dysonansowa sekwencja w „It’s Just The Beginning”, kontynuowana przez niższe rejestry w „Valhallasą akompaniamentem dla nastrojowych wiolonczel, a jednocześnie wg mnie znakomicie odzwierciedlają ludzką stronę Bulgera.

W trakcie pracy nad oprawą muzyczną do „Mad Max: The Fury Road” Holkenborg pokazał, że doskonale czuje się w kreowaniu nastroju za pomocą instrumentów skrzypcowych (świetna kompozycja „Many Mothers”). Wygląda na to, że w „Black Mass” postanowił w jeszcze większym stopniu wykorzystać tą umiejętność, jednocześnie rozbudowując swój muzyczny arsenał o syntezatorowe organy oraz opisywane wcześniej pianino. Właśnie to połączenie skutecznie przyciąga mnie do regularnego odsłuchiwania kompozycji stworzonych przez Toma Holkenborga. Zachęcam do zwrócenia szczególnej uwagi na trzy z nich – „Boston Globe”, „Strictly Criminal” oraz „Take Care Kid”, które aż kipią od ładunku emocjonalnego. Doskonale słucha się ich w przyciemnionym pokoju, z zamkniętymi oczami, zagłębiając w sobie i pozwalając na chwilę zadumy. Nie są to kompozycje harmonicznie rozbudowane, a ich największa siła tkwi w następujących po sobie, kolejnych, coraz intensywniejszych warstwach brzmieniowych. Holkenborg robi to doskonale i udowadnia, że dobór kolorystyki muzycznej do historii Jamesa Whiteya był przysłowiowym strzałem w „10”.

Chociaż stworzona przez Toma Holkenborga oprawa muzyczna do „Black Mass” nie spotkała się z jakimś niezwykle pozytywnym odbiorem, to ja osobiście jestem zdania, że to bardzo solidna pozycja. Mój indywidualny kompas po raz kolejny mnie nie zawiódł i mam nadzieję, że również Wy skusicie się i dacie porwać temu niezwykłemu klimatowi.

Recenzję napisał(a): Piotr Sikorski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Opening Title 1:10
2. Boston Crime Lord 3:15
3. John Connolly 1:56
4. Bulger Burial Ground 1:21
5. My Boy 4:05
6. Don`t Wake Him Up 3:06
7. You Got Two Minutes 1:24
8. Aspirin 1:13
9. No Drugs, No Murder 1:46
10. I Will Pull the Plug Myself 2:36
11. When You Wake Up In the Morning 2:33
12. It`s Just the Beginning 3:57
13. Martorano 3:46
14. Did You Ever See Whitey Bulger Murder Anyone? 2:44
15. Thanks to Whitey 2:17
16. Jimmy and Marianne 2:40
17. You`ll Be Sorry 2:06
18. Boston Globe 4:15
19. Valhalla 3:22
20. Strictly Criminal 4:55
21. Take Care Kid 6:59



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Odważna ocena i ciekawa recka. Rzeczone fragmenty faktycznie dają radę, ale też i niespecjalnie wybijają się ponad standard. Filmu nie znam co prawda jeszcze, lecz płytowo raczej zawód. Dam jednak trójeczkę na zapas.

Piotr Sikorski:

Moja ocena:
bez oceny

Film sam w sobie jest ciekawy, na uwagę zasługuje całkiem niezła rola J. Deppa. Swoją drogą, chyba jedna z jego lepszych ostatnio. Co do muzyki, to taka forma akurat do mnie przemawia, klimat bliski "Prisoners" Jóhannssona (zwłaszcza fragmenty z organami).

Mefisto:

Moja ocena:

No właśnie obejrzałem - dobra rola, ale cały film, jak i muzyka raczej przeciętne. Ta druga jest przy tym raczej nieinwazyjnym tłem, którego nawet się nie zauważa. Do Prisoners w ogóle nie ma startu.

Piotr Sikorski:

Moja ocena:
bez oceny

Jasne że do Prisoners raczej nie ma co porównywać :) Chodzi o pewne podobieństwo w sposobie budowania fraz. Jeżeli chodzi o film, to zawsze jest to kwestia gustu:)

Radosław:

Moja ocena:

Nie spodziewałem się takiej pracy po Śmieciu XL. gdyby jeszcze twórcy bardziej wyeksponowali tą muzykę, byłoby znakomicie. Nie zmienia to faktu, że obok "Mad Maxa" to najlepsza rzecz tego twórcy. Może gdyby stworzył muzykę do innego gatunku, byłby w stanie zaskoczyć.