Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Królewna Śnieżka i Łowca (Snow White and the Huntsman)

29 Maj 2012, 00:15 
Kompozytor: James Newton Howard

Rok wydania: 2012
Wydawca: Universal Republic

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Królewna Śnieżka i Łowca (Snow White and the Huntsman)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 10.99
Konwencja przyjęta przez scenarzystów i reżysera Królewny Śnieżki i Łowcy była ryzykowna, dlatego przed seansem obawiałem się końcowego efektu. Twórcom udało się jednak obronić swój pomysł – dzięki konsekwencji i mistrzowskiej realizacji. Za sprawą logicznego scenariusza film trzyma w napięciu od początku do końca, co jest również zasługą aktorów, tworzących przekonujące kreacje. Szczególnie podobała mi się Charlize Theron, która z jednej strony efektownie przerysowała swoją postać złej królowej (Cersei z Gry o tron to przy niej miła panienka), z drugiej potrafiła wzbudzić w widzu współczucie. Królewna Śnieżka i Łowca posiada walory inscenizacyjne, scenograficzne, charakteryzatorskie i z dziedziny efektów specjalnych. Artyści zaczerpnęli wiele pomysłów z rozmaitych filmów fantasy, a nawet sci-fi („lustereczko” przypomina formującą się z gęstej cieczy postać robota z Terminatora). Rozwiązania te nie wydają się jednak zużyte, gdyż służą realizacji oryginalnej wizji. Wreszcie, należy docenić muzykę Jamesa Newtona Howarda. W Królewnie Śnieżce słynny kompozytor powrócił do formy.

Królewna Śnieżka i Łowca nie przypomina klasycznych adaptacji baśni, np. Disneya, pod względem stylistycznym bliżej jej do Władcy Pierścieni. Kompozytor wpisał się w nietypową konwencję, sięgając po środki kompozytorskie charakterystyczne dla ilustracji filmów fantasy. Posłużył się nimi niezwykle umiejętnie, nie epatując, jak to często bywa, hollywoodzkimi zagrywkami, bombastycznym brzmieniem czy ckliwością. Hollywoodzkie schematy ilustrowania obrazu, narzucane przez producentów tego typu blockbusterów, w filmie Ruperta Sandersa nie irytują. Głównie dzięki instrumentacji muzyki, dopasowanej do realistyczno-fantastycznej poetyki filmu oraz do szarych zdjęć Greiga Frasera. Kompozytorowi udało się wydobyć z orkiestry wszystko to, co dla filmowej historii najistotniejsze. I chociaż w pełni wykorzystał możliwości wielkiego zespołu symfonicznego, to niejednokrotnie rozrzedził jego brzmienie, aby ani na moment nie oddalić się od bohaterów. Na przykład kiedy jesteśmy świadkami podstępu złej królowej słyszymy przenikliwe skrzypce solo, w innej scenie – złowrogą frazę wiolonczeli. Majestatycznemu ujęciu plenerów towarzyszy natomiast – na zasadzie kontrastu – delikatny utwór stylizowany na celtycką pieśń, który poruszająco intymnie wykonała Ionna Gika. W Królewnie Śnieżce ważną funkcję pełni fortepian. Howard napisał na ten instrument kilka intrygujących motywów, w dużym stopniu kreujących atmosferę i przypominających widzowi, że wciąż ma do czynienia z baśnią (np. w klimatycznym openingu).

Sekwencje akcji (gonitwy, bitwa) artysta zilustrował w sposób surowy. Słyszymy w nich ewolucyjne formy, oparte na prostych, złowrogich rytmach perkusji i powtarzalnych strukturach smyczków, a także bardzo wyraziste, chropowate motywy sekcji instrumentów dętych blaszanych, w tym przeciągłe, mrożące krew w żyłach pojedyncze dźwięki *waltorni. Opis ten sugeruje banalny underscore, jednak dopracowana instrumentacja muzyki nie pozwala na takie wrażenie. Utwory akcji nie tylko spełniają swoje podstawowe funkcje ilustracyjne, ale i autentycznie frapują, również w oderwaniu od obrazu.

Surowość muzyki akcji przyjemnie kontrastuje z baśniowym ciepłem utworów, napisanych do scen w leśnym sanktuarium. Przywodzą one na myśl kompozycje Jamesa Hornera, ze względu na charakterystyczne połączenia harmoniczne oraz instrumentację. W White Hart zachwyca plastyczna sekwencyjność, a każda sekwencja zwraca uwagę czymś innym. Jedna – tajemniczym motywem harfy i fortepianu, na który nakłada się bardzo Howardowska ekspresyjna fraza skrzypiec solo, inna – baśniowym akompaniamentem pulsujących instrumentów dętych drewnianych. Warto podkreślić, że nie tylko te niewątpliwe walory estetyczne decydują o sile omawianych utworów, ale imponująco dokładne oddanie stanów emocjonalnych. Howard nienachlanie, podskórnie podkreślił nawet najdrobniejsze wahnięcia, odmalowujące się na twarzach aktorów, jak w pięknej scenie spotkania białego jelenia. W pewnym momencie zachwyt bohaterów miesza się z niepokojem, co sugestywnie oddaje zaskakująca zmiana trybu orkiestrowego akordu w jednej z szerokich fraz. Podobny efekt kompozytor uzyskał w scenie finałowej.

Howard przypomniał, że muzyczna ilustracja współczesnego filmu fantasy nie musi się opierać na prymitywnym dudnieniu bębnów. Nawet hollywoodzka muzyka filmowa może być frapująca, jeśli tylko wzbogaci się ją o bardziej wyrafinowane elementy. Królewna Śnieża i Łowca jest moim zdaniem zdecydowanie najciekawszym soundtrackiem Jamesa Newtona Howarda od czasu Ostatniego Władcy Wiatru albo nawet Kobiety w błękitnej wodzie, którą wyżej cenię. Kompozycja ta w dużym stopniu przyczyniła się do sukcesu artystycznego filmu. Polecam!

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Snow White (03:24)
2. I`ll Take Your Throne (03:00)
3. Tower Prayers (02:07)
4. Something for What Ails You (03:26)
5. Escape from the Tower (02:33)
6. You Failed Me Finn (03:03)
7. White Horse (02:02)
8. Journey to Fenland (03:38)
9. Fenland in Flames (04:08)
10. Sanctuary (02:33)
11. White Hart (06:37)
12. Gone (03:10)
13. I Remember That Trick (05:35)
14. Death Favors No Man (06:13)
15. Warriors on the Beach (04:52)
16. You Cannot Defeat Me (02:35)
17. You Can`t Have My Heart (01:57)
18. Coronation (02:06)

Razem: 62:59



Komentarze czytelników:

Brian:

Moja ocena:
bez oceny

Czy oprócz pana Dębicza i pana Ruszkowskiego nikt już tu nie pisze recenzji?

muse:

Moja ocena:
bez oceny

W "Co jest grane", GW, też jest "tylko" dwóch recenzentów, przecież to nie fabryka O_o

PrzeMek Marciniak:

Moja ocena:
bez oceny

Fabryka nie Fabryka ale zawsze fajnie poczytać więcej recenzji choćby tzw. "staroci", Ja osobiście czekam od kilku lat na recenzje z "Zabić Sekala" "Złota dezerterów" M. Lorenca czy z "Prymasa Trzy Lata z Tysiąca". Zygmunta Koniecznego....

Brian:

Moja ocena:
bez oceny

W tym rzecz, muse, że redakcja liczy 8(!) osób.

Tomasz Goska:

Moja ocena:
bez oceny

Rzecz w tym, że jakby ktoś płacił za czas poświęcony rozwojowi stron fanowskich (a uwierzcie, że tego czasu potrzeba bardzo dużo), to by pewnie takowych recenzji spływało więcej. Przy tego typu portalach (to samo tyczy się FilmMusic.pl, czy MuzykaFilmowa.pl) każdy działa na zasadzie "chcę, to piszę, nie chcę, to nie piszę". Jedna osoba lubi sobie popisać częściej, druga mniej - co w tym dziwnego? :)


  Do tej recenzji jest jeszcze 8 komentarzy -> Pokaż wszystkie