Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Relacja z koncertu Ennio Morricone - The 60 Years Of Music

07 Luty 2017, 07:39

6 lutego 2017 roku krakowska Tauron Arena była świadkiem wielkiego muzycznego wydarzenia - pięknego i niezapomnianego koncertu legendarnego kompozytora muzyki filmowej - Ennio Morricone. Tego twórcy nikomu przedstawiać nie trzeba. Przez wielu uważany za ojca chrzestnego muzyki filmowej. Był bodaj pierwszym kompozytorem tego gatunku w historii, który aż w takim stopniu spopularyzował komercyjnie tą dziedzinę muzyki...





Wczorajszy występ był trzecim w historii koncertem włoskiego Mistrza w Krakowie. Wcześniej Maestro występował w dawnej stolicy Polski w 2007 i 2015 roku. Morricone tym razem przyjechał do Krakowa wraz z słynną sopranistką Susanną Rigacci, Czeską Narodową Orkiestrą Symfoniczną oraz z Kodaly Choir z Węgier. Na scenie było około 200 muzyków. Koncert podzielony został na dwa godzinne segmenty, rozdzielone prawie półgodzinną przerwą. Zaskakujący był wybór repertuaru, bo pomimo, że kompozytor postawił częściowo na sprawdzony i lubiany repertuar, który od lat regularnie był obowiązkowym punktem każdego koncertu, to z drugiej strony znalazło się w nim miejsce dla kilku dość zaskakujących zmian. Odbyły się one kosztem braku kilku ponadczasowych tematów w repertuarze, które do tej pory od lat praktycznie zawsze pojawiały się na koncertach. Oczywiście trudno ten aspekt rozpatrywać w kategorii wada/zaleta, bo o doborze repertuaru Maestro wspominał w wywiadzie prasowym przed tą trasą, w którym powiedział wprost, że zamieści na koncertach także utwory mniej znane szerszej publiczności, lecz bardzo osobiste i ważne dla niego samego. Patrząc z perspektywy po-koncertowej można zaryzykować stwierdzenie, że wczorajszy występ był przeznaczony szczególnie dla bardziej wymagających słuchaczy, bo zawierał więcej mniej popularnych utworów (w porównaniu np. do jego krakowskiego koncertu sprzed 2 lat). Nie czyni to jednak występu gorszym, bo w tak przebogatej karierze Włocha są setki utworów. Nigdy nie uda się wszystkich zmieścić w programie koncertu i zadowolić prywatnych gustów każdego fana.

Miałem okazję być na wszystkich trzech krakowskich koncertach Mistrza i każdy z nich był wyjątkowy na swój sposób. Wczorajszy był jednak koncertem szczególnym, bo podsumowującym aż 60 lat pracy twórczej kompozytora. Był to też występ w pewien sposób symboliczny, bo prawdopodobnie ostatni jaki zagrał Morricone w naszym kraju w tak rozbudowanej formie. Aż 89-letni (!) dziś kompozytor jakiś czas temu wspomniał nieśmiało w zagranicznym wywiadzie, że to będzie prawdopodobnie jego ostatnia tak duża trasa koncertowa i że zdecydował się na nią dopiero po namowach oraz wspaniałym odbiorze i uznaniu jego muzyki do filmu "Nienawistna Ósemka" z 2015 roku. Pozostaje nam życzyć Mistrzowi jeszcze wielu lat zdrowia i sił, bo to przede wszystkim jest mu potrzebne aby dalej zachwycać i wzruszać cały Świat swoją muzyką. A dziś tych emocji, wrażeń i wzruszeń było bardzo dużo.

Repertuar na koncercie przedstawiał się następująco [ utwór (tytuł filmu) ] :

Część 1:
The Legend of the Pianist ("The Legend of 1900")
Ribellione ("Baaria")
Chi mai ("Maddalena")
H2S ("H2S")
Metti una sera a cena ("Metti, Una Sera a Cena")
Croce d`amore ("Metti, Una Sera a Cena")
Cinema Paradiso ("Cinema Paradiso")
Per le antiche scale & Preludio (”Per le antiche scale”)
Irene-Dominique (”L`eredita Ferramonti”)
The Good, the Bad and the Ugly ("The Good, the Bad and the Ugly")
Once Upon a Time in the West ("Once Upon a Time in the West")
Giu la testa ("A Fistful Of Dynamite")
The Ecstasy of Gold ("The Good, the Bad and the Ugly")

Część 2:
L`ultima diligenza di Red Rock ("The Hateful Eight")
Bestiality ("The Hateful Eight" / "The Thing")
Deborah`s Theme ("Once Upon a Time in America")
Addio Monti ("I Promessi Sposi")
Vatel`s Theme ("Vatel")
Do Dreams Go On ("The Red Tent")
They`re Alive & SOS ("The Red Tent")
Others Who Will Follow Us ("The Red Tent")
Gabriel`s Oboe ("The Mission")
Falls ("The Mission")
On Earth as It Is in Heaven ("The Mission")

Bis 1:
Abolisson ("Queimada")

Bis 2:
The Ecstasy of Gold ("The Good, the Bad and the Ugly")

Bis 3:
On Earth as It Is in Heaven ("The Mission")

Morricone jako prawdziwy dostarczyciel piękna serwował nam przez dwie godziny prawdziwą muzyczną ucztę, a dowodów na to było wiele. Tauron Arenę wypełniały raz po raz nieskończenie piękne i nostalgiczne tematy ("Cinema Paradiso", "Deborah`s Theme"), kompozytorskie flirty z muzyczną awangardą i jazzem ("H2S", "Metti, Una Sera a Cena"), charakterystyczne westernowe motywy (westerny Sergio Leone), złowieszcze i ponure dźwięki ("Nienawistna Ósemka") czy niesamowite i pełne pasji chóralne wykonania ("Misja" i "Queimada").

Osobiście ubolewam trochę nad tym, że nie było dane mi usłyszeć czterech ponadczasowych tematów, które prywatnie wyjątkowo sobie cenię - z "Ofiar Wojny" i "Nietykalnych" De Palmy, oraz utworów "Come Maddalena" z "Maddaleny" Kawalerowicza i "Man With A Harmonica" z "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" Leone. Zabrakło też mniej kultowych, ale równie znanych tematów często pojawiających się do tej pory na koncertach Morricone - z "Klanu Sycylijczyków", "Maleny" czy "Tajemnic Sahary". Ich brak wynagrodziła jednak możliwość zapoznania się z mniej znanymi pracami Mistrza - jak "The Red Tent", "L`eredità Ferramonti”, ”Per le antiche scale” czy "Baaria". We wszystkich tych utworach czuć było niesamowitą magię. Kompozytor udowadnia, że również w mniej znanych tematach słychać ten niebanalny i zaskakujący, a jednocześnie piękny, intymny i wzruszający dowód jego muzycznego kunsztu.

Niezachwiana czystość wizji muzycznej, oszałamiająca perfekcja i skłonności do eksperymentowania decydowały o tym, że muzyka Morricone jest i będzie ponadczasowa. Wszyscy obecni na koncercie na pewno się z tym zgodzą. Te dwie godziny minęły wyjątkowo szybko. Niestety. Takiej muzyki nigdy nie ma się dość, co pokazała publiczność kilkakrotnymi, długimi owacjami na stojąco, wskutek których Maestro wychodził na bis aż trzykrotnie.

Na koniec pozwolę sobie na taką osobistą refleksję... Podczas koncertu zabrakło mi głosu Mistrza - takie było moje początkowe, jak się okazało mylne, wrażenie. Liczyłem na choć jedno słowo, krótkie powitanie na dzień dobry lub pożegnanie na do widzenia, jakieś wspomnienie związane z prezentowanym choćby jednym tematem... Próbowałem zrozumieć przyczynę tego milczenia twórcy podczas swojego własnego koncertu. Wyjaśnienie znalazłem później, już po wyjściu z hali. Odpowiedź na moją wątpliwość była już w nazwie trasy koncertowej - "The 60 Years Of Music". Morricone zawsze opowiadał swoje życie muzyką - często wielką i niezapomnianą, często awangardową i mniej znaną - i to właśnie muzyka miała opowiedzieć jego życie na tym koncercie, a nie jego słowa do publiczności. To właśnie w tych kolejnych znanych lub mniej znanych utworach mieliśmy doszukiwać się dowodów niebanalnego i twórczego muzycznego życia tego kompozytora, bo to przecież w nich zamknął on swoje wrażenia, emocje i uczucia. To człowiek, który zamknął w muzyce całe swoje życie...

Warto żyć dla takich muzycznych chwil jak dzisiejszy koncert. Dziękuję Ci za to wszystko, Maestro!

Organizatorem koncertu była firma JVS Group PL, za co serdecznie dziękujemy!

Tekst: Adam Krysiński





Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!


Soundtracks.pl

© 2002-2017 Soundtracks.pl - muzyka filmowa.
Wydawca: Bezczelnie Perfekcyjni